O Wudnarze-Radomudrze i Mężu-Mążynosie – mitologia Słowian

WudnarO Wudnarze-Radomudrze i Mężu-Mążynosie, zwanych Widnurem Drugim i Drugim Mężem – według mudrów-żegłów cakońskich ze Skryty.

Po Wojnie o Taje Skrytę zajęli i zaludnili potomkowie Bogatyrsów, z których krwi pochodziła Łagoda-Lęda oraz Mądochowie-Mynżanie, Skrytowie i Cakonowie. Ci przejęli władzę nad nielicznym miejscowym ludem-nieludem, który był czarny jak wulkaniczny pył, zwał się Połyskowicami, a któremu przewodził król Gwizd z rodu Pyłozłotogłowych. Z wyspy wyprawiali się owiż nowi włodarzowie na morze i lądy, gdzie bano się ich jak ognia, bowiem wielce byli waleczni. Zwłaszcza Skrytowie słynęli z umiłowania  wojaczki i wielkiego pożądania skarbów. Za skarbami gotowi byli przebyć Pustynię Pustyń i Morze Mórz. Bogatyrsowie chcieli władzy, Skrytowie skarbów, Mądochowie chcieli ziemi, Cakonowie zaś chcieli wiedzy i ciągle ulepszali wszystko co im wpadło w rękę.

Część wojowniczych Skrytów pod dowództwem Kajkeja (Kajżekieja) i jego przybranej córki Mazonki Kejkaji (Kiejkędy), dotarła do Windii, gdzie posłyszeli wieści o wielkim bogactwie Brzeganów, którzy skryli olbrzymie skarby na swojej ziemi. Wieści te mówiły też, iż rządzi Brzeganami gromada kapłanów kopaczy zwanych bierygami, którzy potrafią skarby w ziemi znajdować. Tak więc znaleźli Skrytowie owych Brzeganów i gromadę bierygów i od tej chwili łupili ich często, a też  zabijali i niewolili. Jako niewolników sprowadzali ich zaś na Skrytę, by tutaj także kopali podziemne korytarze i szukali skarbów. Tak właśnie powstał słynny na cały świat Skrytyjski Skrynt, czyli błędyniec. Między bierygami Brzeganów był najmędrszy z ich mudrów niejaki Dodoł, który potrafił wykopać każdy korytarz i podziemny pałac, a także wykonać każdą rzecz, jaką kto zapragnął. Ten pochodził z Brzeganów z północy, którzy mieszkali opodal Draków i Odrysów nad rzeką Oderwą, czyli Odrą. Brzeganowie, tak ci z północy, jak i ci ze wschodu, z Windii, nazywali Skrytów Skrytowyrwami, a określenie to uchodziło wśród nich za równoważne z mianem największego złodzieja, mordercy i łajdaka.


Źródło oryginalnego artykułu



kolovrat1Zrodzeni z Lędy-Łabędy jej trzej synowie, bogatyrsowie: Wudnar-Radomudra, Mąż i Serpęta, od samego początku ostro walczyli o władzę nad Skrytą, w której podziemiach pod okiem mudry Dodoła i innych niewolników sprowadzonych ze wschodu i z północy, od dawna ryto skrynt-błędyniec. Skrynt był podziemnym wielodrożem wydrążonym w skałach i składającym się z setek korytarzy, sal i grot oraz podziemnych dróg-krętarzy obtaczających się wzajemnie i omijających, przylegających i równoległych, okalających, przecinających, a najczęściej ślepych. Jedne z nich kute były w soli, inne w piaskowcu, jeszcze inne w granicie, a kolejne w drogich kamieniach. Przez niektóre korytarze płynęły rzeki, w niektórych tryskały gorące gejzery, jeszcze innymi przepływały strumienie a krystaliczne wodospady opadały w wielkie komory o złotych ścianach, a w niektórych grotach i jaskiniach mieniły się błękitne, ciepłe podziemne jeziora. Tylko w nieliczne miejsca skryntu przez długie pionowe sztolnie i kominy skalne docierało światło słoneczne. Tak więc w ciemnościach rozświetlanych jedynie pochodniami, żyli na półślepi Bierygowie – poszukiwacze skarbów.

Do brzegu wyspy Skryty przybijały dzień i noc łodzie Bogatyrsów, Cakonów i Skrytów-Skortów. A z łodzi pełnych łupów, przenoszono skarby do podziemi. Dodoł i jego pomocnicy byli ostatnimi żyjącymi, północnymi bierygami z Brzeganów.

Lęda i jej byczy boski małżonek, kim by nie był, odeszli szybko ze Skryty uchodząc zemsty zazdrosnych bogiń – jedno na niebiosa, drugie w północne ziemice, a synów oddali pod opiekę władcy Gwizda-Gwiezda z Pyłozłotogłowych-Połyskowiców, który tychże usynowił.

Mąż II Mążynos był wielkim gwałtownikiem za młodu, zwłaszcza po odejściu ojca. Odkąd matka uciekła, sam nie wiedział – na daleką Północ do Krainy Lodu, nad rzekę Łabę, czy może nad jezioro Ładoga i rzekę Dźwinę, skąd pochodziła – zrobił się władczy i nie panował nad gniewem. Gwizd, jako sędziwy przybrany ojciec nie mógł podołać władzy nad półboskimi synami, zachorzał i szybko ich odumarł.

Mąż-Mążynos zapragnął od tej chwili władać niepodzielnie całym znanym światem, a nie tylko Skrytą. Najbardziej zaś obawiał się swoich braci, jako tych, którzy mogą odebrać mu tyrs władcy i z którymi dzielił krew prawdziwego ojca.

Serpęta, najmłodszy z owej trójcy, pierwszy poddał się w tej walce i uszedł z wyspy poprzez Morze Rodów, na pustynne i niezbyt gościnne ziemie wschodniego brzegu Morza Mora i południowego wybrzeża Morza Czarnego – do Małej Mazji. Tu założył obwar Miły Wędzie (Miłowędę) i w nim osiadł, starając się nie wchodzić w drogę najstarszemu z braci. Kraj ten, który już był zamieszkany przez Orów-Orzów nazwano najpierw Miłowęda, a potem kiedy go powiększył o kolejne ziemie – Serporzawa, albo Orzawa-Orawa. Mąż-Mążynos żądał od niego trybutu z tych ziem i Serpęto chcąc nie chcąc się temu poddawał. Żył zaś z łaski bogów tyle ile trwają trzy zwykłe ludzkie życia, a więc całe dwa koła wieków.

Inaczej było z Wudnarem-Radomudrą, który dorównywał Mężowi we wszystkim i nie uchylał się nigdy od pojedynków. Był równie niespokojnym duchem jak tamten, posiadał niezmożone siły, wielki rozum i trzymał głowę wysoko. Przy tym wszystkim pełnił na Skrycie rolę sędziego, a lud wychwalał pod niebiosa jego sprawiedliwe wyroki.

Nie podobało się to Mężowi, który cały czas się zastanawiał jak się pozbyć współzawodnika. Postanowił zmierzać do celu małymi krokami i na początek zażądał od Radomudra by ten się wyniósł z przepięknego Gorejącego Tynu w górach i pobudował sobie inną jakąś siedzibę. Radomudra nie stanął przeciw starszemu bratu, lecz przeniósł się i zbudował obwar w tym miejscu, gdzie niegdyś ich boski ojciec i matka oddawali się miłości, pod wiecznie zielonym Świętym Jaworem, u Świętego Źródła.



Mężotur


Choć Mąż liczył, że ludzie będą się wyśmiewać ze słabości Radomudra, ci chwalili go za to, iż szanuje prawa świata i usuwa się starszemu, oraz za to że pamięta o ojcu i matce, i w ich świętym miejscu obwar zakłada.

To rozwścieczyło Męża i stało się prawdziwym powodem pojedynku w konopnych łanach, który nastąpił potem. Mąż jeszcze kilkakrotnie bowiem próbował odsuwać różnymi sztuczkami brata od władzy i osłabiać wysokie mniemanie na jego temat wśród ludu, ale za każdym razem skutek był przeciwny, i rósł hyr Radomudra, a Męża coraz bardziej miano za szalonego okrutnika. Z drugiej strony szanowano go jednak, bo kraj kwitł pod jego rządami, a Mąż stawiał wciąż nowe grody. Wzniósł też wspaniałą stolicę – Knyszę, czyli Trójrożę, do której wkrótce sam się przeniósł. Zdobył również spory kawał kraju na wschodnim brzegu Morza Mora czyli w Małej Mazji, który nazwał Mądochią albo Mynżją-Mażją. Tak więc obawy, lęki i urazy Męża bardziej niż z rzeczywistości brały się z jego urojenia, iż ludzie mają go za drugiego na Skrycie, miast widzieć go zawsze pierwszym.

Po wielu próbach udało się w końcu Mężowi zmusić Widnura-Radomudra do pojedynku o to kto uplecie piękniejszy, bardziej przypominający Baję, kobierzec ze sznurów-oczkurów i wici-kobi konopnych. Jednakże, jak wiadomo, Mąż pojedynek ten przegrał.

Tutaj podania mędrców cakońskich i bogatyrskich inaczej brzmią niż podania innych kapiszt. Prawią oni bowiem, że mimo tego zwycięstwa Widnur-Radomudra nie objął Skryty we władanie. Kierując się głęboką mądrością pozostawił kraj Mężowi, a sam udał się na wyprawy i przez całą resztę żywota bywał w różnych miejscach i na wielu wyspach, gdzie władał różnymi ludami tej ziemi i założył liczne obwary. Nigdy już nie wrócił do Gorejącego Tynu, ani na Skrytę, ale jego sława i pochwała jego mądrości oraz sprawiedliwości wciąż docierały do uszu Męża.

Kapiszty Skrytów znad Danapru, którzy przekazują, że ta opowieść toczy się równolegle do Przedtajowojnia i Tajowojnia, powiadają jednak, iż pod koniec życia Radomudra-Wudnar powrócił na Skrytę, kiedy był już sędziwym starcem. Mąż już wtedy nie żył, a wyspą władał Mężotur. Wtedy to na wyspę przybył Bierło płynący na podbój Mlekomediru, który odłączył się swoją łodzią od wyprawy. Wtedy miało zostać ustalone, że w razie gdyby zdobył kiedyś Bierło najwyższy boski skarb – Taje – to Mężotur udzieli schronienia temu skarbowi-skrzętowi w błędyńcu-skryncie skrytyjskim. W zamian za to Bierło zobowiązał się ustanowić Radomudrę królem Zawarynu i zabrał go na wyprawę ze sobą. Takoż się później stało, gdyż Radomudra znany był jako Szysz Mudry, pierwszy król Zawarynu po Obwarysie-Bierle.

Inni się z tym nie zgadzają, bowiem powiadają, że Bierło wtedy jeszcze nie miarkował zabierać bogom Taje. Jednakże, musimy tu przyznać, iż mógł on mieć taki zamiar w swojej świadomości, bo znał Księgę Głębi i zaczytywał się w niej.

Mąż zaś, według Kapiszt Południowych i Kącin Południowo-Wschodnich, a to: Małmazyjskich, Mynżańskich, Łączańskich, Dawskich (Mężogąckich), Pawiolęgońskich, Kąpodachijskich, Cieplenickich (Pąciańskich), Mirnyjskich, Gołgolidyjskich, Swanetyjskich i Hruszjańskich oraz Orzawskich, Karskich, Tynijskich i Powidłużańskich, czyli Dardańskich – nie uciekał przed Rosomochem ze Skryty, lecz zakazał na Skrycie uprawy konopi, a każdą, nawet pojedynczą roślinę, kazał wydzierać z ziemi i palić, by nie paść ofiarą zemsty Rosomocha. Dożył podobnie jak Radomudra i Serpęto sędziwego wieku, ale w końcu zjawiła się na wyspie we własnej osobie Mokosz i zabiła go oczkurem konopnym.

Z biegiem lat Mąż stał się stateczny i także był sprawiedliwym władcą, a lud cenił go bardzo wysoko. Jego wielka siła i chęć posiadania władzy sprawiły, że rządził nie tylko Skrytą, ale całym Żywym Morzem. Dokonał wielu podbojów ziem i królestw, jak i podbojów miłosnych. Miał również liczne potomstwo, które według Cakonów wcale nie jest prześladowane przez Rosomocha, jako że Rosomoch dokonał swojej zemsty na Mężu, uśmiercając go własnoręcznie na Skrycie lub Szczytii.

Jako jeden z pierwszych złożył mu hołd lenny (trebę) ze swojej ziemi i grodu Kadzimieji (Kadmei) w Wyrodomaji-Beocji, Kadymąż-Kudaj, przyrodni brat Łagody-Lędy, wcale nie podejrzewając, że oto korzy się przed synem swojej przyrodniej siostry. Ten gród i ziemię nazywali później Romaje Teby, a Skołoci nazywali go zawsze – Kadzimieja, albo Treby.

Mąż-Mążynos poślubił też piękną, ale rozwiązłą Pożywię. Mściwi i zazdrośni o władztwo Ludów Sis Romaje powiadają, że i ona, podobnie jak Łagoda-Lęda, została zapłodniona przez boskiego białego byka, który wyłonił się z morza na prośbę Męża skierowaną w modłach do Wodo-Wełma. Mąż powinien był zabić tego byka w ofierze Wodowi, ale tego nie uczynił. Pożywia zapałała żądzą do niego i oddała mu się w tym samym miejscu, pod Świętym Jaworem, gdzie nieznany bóg nawiedzał wcześniej w postaci Byka Łagodę-Lądę.

Powiadają niektórzy, że pomagał jej w tych schadzkach Dodoł, a nawet uczynił sztuczną krowę obleczoną prawdziwą skórą białej boskiej krowy, w której ona się chowała, udając ową krowę. Dlatego to Dodoł musiał uchodzić z wyspy, bo Mąż chciał go powiesić, kiedy się o tym dowiedział.

Ze związku Pożywii z Bykiem urodził się według Romajów Mężotur, młodzieniec z głową byka o krwiożerczych zwyczajach. Temu Romaje-Machaje i Romaje-Chatycy musieli składać w ofierze co roku siedmiu synów i siedem cór pierworodnych z rodzin królewskich, by ich nie napadał na czele swoich wojsk. Mężotur niechętnie pokazywał się publicznie i wiódł żywot z matką w skryncie, gdzie ich oboje zamknął zazdrosny o Pożywię Mąż.

Jest to jedno z tych niesłychanych romajskich kłamstw, które przyczyniło się do zapiekłej nienawiści i odwiecznej Wojny Sistańsko-Romajskiej. To jedna z tych potwornych potwarzy, którymi zatruli oni świat wprowadzając owe brednie w swoje święte księgi. Próbując zabrać Ludom Sis władztwo nad światem i korzystając z dobrowolnych zakazów pisma nałożonych samowiednie na potomków Kruków przez ich rodzicieli, wypisywali oni niesłychane rzeczy i przypisywali sobie niemalże stworzenie świata. Mieli nadzieję, że nikt nigdy ich kłamstw nie sprostuje, a ich carstwo będzie wieczne. Jednakże Ludy Sis pokonały ich po trzykroć i objawiły światu całą prawdę o romajskim kłamstwie.

Prawda zaś jest taka, że Pożywia była stateczną władczynią, dobrą żoną jak przystało na kobietę skryteńską, z rodu Mazonek Naddnieprzańskich. Niezbyt szczęśliwą sprawą dla Męża i Pożywii było, że Mężotur nie grzeszył urodą i w rzeczy samej miał szpetne oblicze. Z tego powodu stronił od kobiet i upodobał sobie rozszerzanie skryntu oraz wojowanie, miast żeniaczki. To było z kolei bardzo szczęśliwe dla całej wyspy, która za sprawą podbojów Męża, a potem Mężotura, rozrosła się w wielki kraj Małmazję.

Małmazja Mężotura sięgała od Półwyspu Pięciopalcego na Ziemi Lądu, poprzez szereg wysp leżących jak perły w jednym naszyjniku na Morzu Rodów, po leżącą na wschodnim brzegu Morza Mora Mynżję-Mężję w Ziemi Małej Mazji. On to pomnożył władztwo Męża i spowodował upokorzenie Romajów, którzy musieli składać mu hołdy, ofiary i oddawać w niewolę własne królewskie dzieci, nie z siedmiu jak Mężowi, lecz z każdego kraju swojej ziemi.

Prawdziwym nieszczęściem Męża nie był Mężotur, lecz niestety dwie jego córki z Pożywią: Wyrodna‑Jarodawa (Orodna) i Wydra.

Niektórzy powiadają, że pycha i poczucie mocy sprawiły, iż Mąż zapiekły w gniewie przeciw uciekinierowi Dodołowi wybrał się do Szczytów, do których on  zbiegł, po to by mu go wydali. Tam dopadła go Mokosz lub Rosomoch.

Dodoł przez cały okres niewoli przemyśliwał, jakby się tutaj z wyspy wyzwolić i wrócić do ziemi Brzeganów w północnej Wędji, gdzie żyli oni w sąsiedztwie Koszebów i Kociewian. Przebywał na wyspie z synem Ichorusem. Wymyślił, że skoro się nie uda inaczej ujść z podziemi i z wyspy, to przefruną razem nad krawędziami ostrych skał i nad morzem, na jedną z najbliższych wysp. Napominał przy tym syna – ostatniego potomka Bieryga, jedyną nadzieję na przetrwanie rodu, dalszy byt gromady bierygów i odtworzenie plemienia Brzeganów – Aby trzymał się nisko, bo pióra w skrzydłach spojone są pszczelim woskiem i w słońcu mogą się rozkleić.

Nie usłuchał go syn i spadł z wysoka roztrzaskując się o skały wyspy Nietakiej.

Choć serce ojca, w tej chwili raz na zawsze pękło, doleciał Dodoł i wylądował szczęśliwie na Ziemi Nietakiej, a potem uciekł aż do Szczytii i tu go ochroniono. Lecz tym sposobem ród Bierygów i gromada bierygów w Lądzie wymarły. Przy życiu pozostali wtedy tylko Bierygowie-Biersowie z Czarnego Lądu, pochodzący od Didunów i Bobrzan, których należy wywodzić z Biersy-Bierezy (Kartaginy), a też od Mazonki Dydony-Dziadany. Podobno Bierezowie kagana Rezora-Reznika tak bardzo już byli wtedy zmieszani z Romajami, że przestali rozumieć mowę słowiańską i nie uważano ich za rodowitych Bobrzan-Bierezanów.

Butny Mąż wyprawił się na Szczytię, by odbić budowniczego skryntu, ale gdy tylko postawił stopę na tej ziemi pełnej konopnych łanów padł ofiarą wrogich bóstw Rosomocha i Mokoszy.

Mogtowijowie (magowie) Biersów prawią, że to w Bierezie-Kartaginie schronił się ostatni z Bierygów z Lądu – Dodoł i tutaj doszło do starcia Męża z Boginią Mokoszą.

Zarówno Wudnar-Radomudra jak i Mąż-Mążynos, jako sprawiedliwi i mężni, w Godzinie Sądu zasiadają – według Bogatyrsów, Cakonów, Mądochów i Skrytów – u boku Lela i Polela oraz wszych bogów rodu Prowów, w Podziemiach Weli, kiedy rzucone przez umory dusze zmarłych przechodzą z Padołu Ólwy Wąwozem Wąwelskim i po stokach Góry Onawielnej oraz po kładkach, wchodzą do Komory Sowiego, by stanąć przed jego obliczem. Stoją oni przy Moście Czynwąci i Prawąci razem z Żar-zduszem i kierują dusze zmarłych we właściwe strony.

Most Rozdziału, Most Sądu Nad Duszami, czyli Most Drogi Prawa (Prawąci), Prawdy i Prawości, Most Drogi Czynów (Czynwąci), Wąci Czynów – Czyli Nieci Żywota związanej z Czynieniem – Wątku Czynów i Prawdy, jest miejscem ich bytowania w Nawiach.

Tam sądzą też dusze zmarłych Dażbóg (Mitra) wspólnie ze Swarogiem (Waruną ) i Prawota-Pobożność (Prawdziwc, Rasznu), który Wagą, waży dobre i złe uczynki oraz Pąćdagżwik-Posłuszeństwo (Sraosza) – Walczący w Nocy Posłaniec Swego Ojca – Podaga-Mira, który wskazuje duszom zmarłych właściwe Pącie Podziemi (ścieżki Nawi). On to razi Duchy Nocy i Zła Toporem, Włócznią i Maczugą, on też zamienia się w Świętego Ptaka, Boskiego Koguta, zwiastującego wzejście Słońca (Słońca-Swarożyca, który jest synem Dażboga i Swaroga – Okiem Mitry). On to – Boski Po-Słaniec, czyli Podagżyk – Zwycięży Na Końcu Świata.

Przestrzegamy w tym miejscu raz jeszcze, że według Kapiszt Zachodu i Kącin Północy cała ta opowieść jest niesłusznie łączona bajną niecią z wątkiem Rosomocha i walki o konopne łany oraz tamtym Mężem i Widnurem, bowiem działa się ona naprawdę w Nowej Kolibie i to na niedługo przed Wojną Trojańską. Jej bogatyrsami są zupełnie inni trzej bracia Mąż-Mążynos, Wudnar-Radomudra i Serpęto-Sarpedon ze Skryty.

Romaje powiadają, że Mądochowie-Mynżanie, z których pochodzili owi słynni władcy skrytyjscy wcale nie byli potomkami skołockimi, lecz wyrodomajskimi, czyli, jak to oni – sobie przypisują władztwo po Gwiździe na Skrycie, a nie jak było po prawdzie, ludom z Wharatu-Bharatu, czyli Ludom Sis. Nazywają oni Mążynosa Minosem, Mynżję – Myzją, a Mądochów-Mynżan Minojczykami. To samo prawią o Bytynii Wielkiej (Kaganacie Wielkiej Bramy Bytów – Bytozwory Morza Mora), że była zawsze ich a nie Gątów-Dachów i budynowskich Bytynów, o Lędji którą zwą Lydią, o Łuczanii nazywanej przez nich Licją, o Kąpodachii, którą przezywają Kapadocją, o Gołgolidji mienionej przez nich Kolchidą, o Hatyce ze stolicą w Hattuzie, o której prawią oni, że jest to Cylicja i Pamfilia, a nawet o Cieplenicy-Pątji – Spętlonym Wielodrożu Plątów, które zwą bezczelnie Pontem, nie rozumiejąc znaczenia owej nazwy.

Kłamią też o wielu jeszcze innych ważnych rzeczach, wydarzeniach i  miejscach i o ważnych grodach w Mazji – na przykład o Małej Bytozworze, czyli Kaganacie Bytynów Kumoryjskich nad Morzem Mazów, który nazywają Królestwem Bosforańskim. Próżno i darmo ich przy tym pytać co też ma oznaczać owo słowo „bosfor”, rzecz jasna nie potrafią go wytłumaczyć bo znaczy ono po prostu Brama Bytów, zwor, izwor, zwora – morska brama, czyli zwężenie, cieśnina między brzegami morza. Tak cieśnina pomiędzy Morzem Mazów a Morzem Czarnym przy Półwyspie Kumoryjskim jak i cieśnina na Złotym Rogu pomiędzy Morzem Czarnym a Morzem Mora należały do plemienia Bytów z Ludu Budynów, a więc obie były zwane Zworami Bytów – ta pierwsza Małą, albo Kumoryjską a ta druga Wielką Bytozworą – co Romaje, nie mogąc tego poprawnie wymówić ani zapisać przekręcili wpierw na Bozwora, a potem Bosfor.

Nie dajemy Romajom wiary w wielu mianach i przedstawianych wydarzeniach, bo przyłapano ich na tysiącach kłamstw i zmyśleń, a wiadomo że są wyrodni, a więc  kłamliwi z przyrodzenia.



Walcząca Kira, czyli Walkiria – Jedna ze współzałożycielek, wraz z Kejkają, Plemienia Mazonów i oddziałów Walczących Wolnych Mazonek


 Źródło oryginalnego artykułu


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s