O wspólnych dzieciach Dziwieniów, Chorsiny i Welesa – mitologia Słowian

Wiara Przyrodzona Bogowie Słowiańscy


Tymi dziećmi są dwie bliźniacze boginie, Krasa i Dzieldzielija, pochodzące z jednego jaja, złożonego w Jaskini Lęgu przez Dziewannę. Krasa nosi miana Krasatiny, Stodarnicy i Żarłuny oraz tytuły Pani Piękna, Pani Słodyczy, Dawczyni Rozkoszy. Jej atrybuty to Krasny Kielich i Złote Serce. Jej służkami są boginki Krasawki. Dzieldzielija nosi miana Dzidzileli, Dzileli albo Żeli-Zieli (Zelu-Żla). Jest tytułowana Panią Zdrady i Żalu, Władczynią Złych Uczuć, Panią Goryczy i Panią Poronną. Posługuje się Czarnym Kielichem i Cierniem-Jigłą. Pomagają jej Stworze zwane Dziedziłami. Obie boginie, choć pochodzą z jaja Dziewanny, mają różnych ojców i matki.

Było to tak. Kiedy Dziewanna dowiedziała się, że jest wciąż zdradzana przez Dziwienia-Kupałę, postawiła mu warunek, że albo nie będzie opuszczał ich wspólnej niwy, albo ona zwiąże się z innym bogiem, tworząc z nim nowy ród, dwór i tyn. Kupała przestraszył się początkowo jej groźby, ponieważ nigdy nie zdarzyło się nic podobnego. Byłaby to istotnie rzecz niesłychana, gdyby któreś z wieczystych małżeństw welańskich się rozpadło. Nawet boską wyobraźnią trudno było objąć skutki owej sytuacji dla poszczególnych niw i krain oraz całego świata.

Przez jakiś czas Kupała dotrzymywał słowa i powściągał swoje żądze. Jednak jego przyrodzenie domagało się zmiany stanu rzeczy, albowiem strasznie cierpiał. Gdy więc tylko zapłodnił Dziewannę, pewien, że nikt jej ciężarnej nie zechce i że będzie teraz cierpliwie czekała na rozwiązanie, ruszył potajemnie na swoje zwykłe łowy miłosne.


Źródło oryginalnego artykułu



Kolovrat


Tymczasem Dziewanna mimo, że miała w swoich trzewiach podwójnie rozpaloną żagiew nowego żywota, nie zamierzała puścić mu tego płazem. Złożyła żywe jajo w Jaskini Kłów, oddając je pod opiekę Watry i Wodycy. Obie boginie zajęły się zarodkiem bardzo troskliwie. Watra ogrzewała go własnym oddechem, a Wodyca omywała żywą wodą z tryskającego na dnie jaskini źródła.

Obie boginie urodziły się zresztą właśnie tutaj, w Jaskini Kłów, pierwsza powita przez Swarę, a druga przez Wądę. Uwolniona od jaja Dziewanna ruszyła na łowy, by spełnić swoje postanowienie. Wtedy właśnie spotkała się z Ładem i pozwoliła się posiąść przyjmując dla zachowania pozoru wierności postacie motyla (Pazia Królowej), łani i krzewu kaliny.

Dokonało się to w tym miejscu Rajca, gdzie pośród niezliczonej gęstwy drzew wiecznoigłowia, rośnie trójca drzew najniezwyklejszych: drzewo nieustającej radości, drzewo nieskończonej miłości i drzewo wiecznej młodości. Te drzewa są zawsze pilnowane przez parę smoków Głaźlę i Welłonę, dlatego smoki widziały, co miało miejsce. Natychmiast zerwały się spomiędzy konarów czyniąc wielką wrzawę i poleciały ponad Welą, roznosząc wieść o wydarzeniu.

Tak więc Kupała od razu dowiedział się o wszystkim. Rozwścieczony Pan Żądzy, znany ze swojej gwałtowności, odnalazł Dziewannę i zmusił do wyznania, co zrobiła z ich wspólnym potomstwem. Przerażona gniewem męża bogini powiedziała mu, gdzie ukryła jajo. Nie wiedziała, co on zamierza. Tymczasem gnany niepohamowaną żądzą zemsty Dziwień-Kupała dosiadł strasza-umora i pognał do Jaskini Kłów. Wpadł tam rozwścieczony do białości i pobiwszy strzegące zarodka boginie, jednym potężnym uderzeniem pałki rozłupał jajo na pół. Przestraszona Watra lamentując uciekła razem z płaczącą Wodycą na Welę. Dziwień pognał za nimi. Miał zamiar zabić je obie za współudział w spisku. Nie dogonił ich jednak. Przybył do swojego dworu chcąc ukarać żonę. Dziewanny tutaj nie było. Schroniła się w tynie Ładów. Dziwień natychmiast tam poszedł. Nie wpuszczono go do środka. Przed bramą dworzyszcza przywitał go sam Łado. Doszło do bójki, w której sturęki Łado pokonał Dziwienia i zapowiedział mu, że Dziewanna pozostanie w jego tynie jak długo zechce, być może na zawsze.



Krasa – Jerzego Przybyła


W tym samym czasie Weles i Chors dowiedzieli się o pozostającym w Jaskini Kłów na Ziemi rozpołowionym jaju. Chors przybył tam pierwszy. Zobaczył, że jedna połówka jaja zupełnie sczerniała. W drugiej wciąż tliła się skra żywota. Połknął ową żywą połówkę, bo jajo było bardzo wystygłe. Przeniósłszy je tym sposobem do własnego tynu, zwymiotował, jako że w jego trzewiach nie mogło się zaląc. Chorsina zajęła się jajem bardzo pieczołowicie i po jakimś czasie urodziła się z niego Krasatina.

Weles, który przybył do Jaskini Kłów później, zastał tam tylko, jak się zdawało martwą, czarną połowę zarodka. Mimo to wziął jajo ze sobą do Świata Zmarłych, mając nadzieję, że Nyja zechce je wysiedzieć i wreszcie doczekają się wspólnego potomstwa. Nyja nie chciała o tym jednak słyszeć. Weles sam wysiadywał więc jajo, a kiedy nie przynosiło to skutku, poprosił o pomoc Plątwę i wysiadywali je na przemian. Jajo ożyło i wyskoczyła z niego w pełni ukształcona bogini – Dzieldzielija. Weles postanowił wychować ją po swojemu, czuł się jej ojcem i matką. Chorsowie oddali Krasatinę Dziewannie i ta zamieszkała razem z matką na dworze Ładów. Łada-Łagoda traktowała obie bardzo ciepło, zwłaszcza że sama była wtedy ciężarna. Zaraz też urodził się Ładziw, który stał się szczególnie bliski jej sercu.

Kiedy Kupała przyszedł do przytomności, zapragnął odzyskać swoje dzieci. Ponownie wrócił pod tyn Ładów i błagał Dziewannę, by razem z córką wróciła do domu. Łado i Ładziw chcieli go przepędzić, jednak serce bogini zmiękło na widok upokorzonego męża. Powiedziała mu, że wróci, jeśli Kupała sprowadzi do domu drugą ich córkę, żywą. Pan Żądzy myślał, że dziecko nie żyje, odszedł więc pokonany po raz drugi. W rozpaczy usiadł pod drzewem miłości i płakał. Smoczyca Welłona zlitowała się nad nim. Wielu Bogów uważało, że spotkała go krzywda. Mokosz ustami Welłony powiedziała mu o ożywionej czarnej połówce jaja i o tym, że w ciemnościach i chłodzie Nawi urodziła się bliźniaczka Krasatiny. Kupała zszedł w Zaświaty po swoją córkę. Weles udawał jednak, że o niczym nie wie. Pozwolił nawet Kupale przeszukać całą Naw. Wiele czasu strawił Kupała krążąc po ciemnym świecie i nie znalazł nic. Dzieldzielija z własnej woli ukrywała się wtedy w Pieczarze Plątów. Bogini przesiąkła śmiercią i ciemnością, stała się zupełnie inna niż jej siostra. Polubiła sprawianie bólu, polubiła czynienie zła i kłamstwo. Patrzyła zatem z lubością na ból ojca.



Dzidzilela (Dzielija, Zielija, Ziewuna) według Jerzego Przybyła


Sprawa stanęła w końcu na równiańskim zborze. Perun nakazał Plątom i Welesom, by zwolnili boginię i by Dzieldzielija wróciła do dworu Kupały. Weles nie zamierzał się godzić z wyrokiem. Uszedł z Dzieldzieliją w Otchłań i tam się obwarował. Kupała z kolei nie czekał bezczynnie. Ponownie zszedł w Zaświaty i zmierzył się z Welesem. Swoją pałą rozłupał jego nasiek, obezwładnił Dzieldzieliję i przerzuciwszy ją sobie przez bark ruszył w drogę powrotną. Weles wysłał za nim swoich pomocników – Krwiożercze Czaszki. Krwiożercy ścigali Kupałę przez Otchłań, Piekło i Założę, a potem przez Niwę Welesów i Chorsów. Przez cały czas kąsali go, wyżerając z łydek i pleców kawały boskiego ciała. Niwa Chorsa pokryła się krwią Dziwienia.

W Chorsowym dworze była w tym czasie Chorsina, Chorzyca i Dziewanna z Krasatiną. Widząc co się dzieje, że Kupała zaraz padnie śmiertelnie poraniony, otworzyły mu wrota i wpuściły go. Chorzyca opatrzyła rany Kupały, a Dziewanna doceniwszy jego wielkie poświęcenie, przebaczyła mu i zgodziła się dalej z nim pozostawać. Dziwień-Kupała przyrzekł jej, że postara się być wierny. Choć także teraz często ulega pokusom i Żądzy, nie zaniedbuje bogini i nie zostawia jej we dworze samej na dłużej niż jeden welański dzień. Dwie bliźniacze siostry, Krasatina i Dzieldzielija, stały się zupełnie inne. Jasne i krasne oblicze pierwszej, jej przyrodzenie czyniące z bogini Dawczynię Rozkoszy i Słodyczy, jest przeciwstawieniem ciemnego, omszałego, zielonego oblicza drugiej. Tyczy się to również przyrodzonych cech Dzieldzielii: złej, zazdrosnej, niosącej łzy i zgryzotę, Pani Rozstań i Poronień.

Urodzenie przez Dziewannę Ładziwa-Diwa związało tyny Ładów i Dziwieniów węzłami pobratymstwa. Dziewanna często przebywa z Ładą-Łagodą, z Ładem oraz ze swoim synem. Zwłaszcza chętnie odbywa z nimi wspólne łowy i polowania. Także w Wielkiej Bitwie te dwa rody stają ramię w ramię. Z kolei Ładziw lubi się przechadzać z Dziwieniem pośród pól i łanów pszenicznych, kiedy zboża dojrzewają – obaj wspomagają wtedy Rgłów w ich robocie strzeżenia pól uprawnych. Towarzyszą im często Rgieł i Reża, boginki i bogunowie polni oraz sfora czarnych psów darowanych niegdyś Rgłom przez Chorsa.

Mimo przyjaźni z wojowniczym Ładziwem, Kupała nie lubi samego Łady, pamiętając mu zarówno, że miał dziecko z piękną Dziewanną, jak i to, że przegrał z nim w walce. Z tego powodu, jak prawią kudiesnicy chorywiccy z Kijowa, miłość i żądza nie idą w parze z rozumem ani porządkiem. Miłość i żądza tworzą za to doskonałą parę z czarem, tajemnicą, otumanieniem, zaklęciami, miłośniczymi ziołami, blaskiem Księżyca i zwodniczymi obietnicami. Księżyc (Chorsiniec) towarzyszy zawsze westchnieniom zakochanych, wyznaniom miłosnym, nocnym igraszkom przepojonym żądzą, jak również rządzi okresami płodności kobiet oraz przypływami uczuć i wód. Chorsiniec, Chorsawa i Chorzyca-Groźnica są bliscy Dziwieniom, ale sam Wielki Chors śmiertelnie pogniewał się na Kupałę w związku z jego późniejszym udziałem w obłupieniu go ze skóry.

Innymi parami bóstw narodzonych ze wspólnego jaja są Rod i Rodżana-Przyroda, a także bliźniaki Łagody, Lel i Polel. Na pamiątkę tych wszystkich wydarzeń, każdej wiosny, kiedy na Ziemi zaczyna się czas królowania Dziwieniów i Rodów, okres żądzy, miłości oraz rozrodu, Sławianie wszych kościołów wiary przyrodzonej czczą przyjście na świat Krasatiny i Dzieldzielii, Roda i Rodżana, Lelija i Polela – bliźniaczych bogów z jednego jaja.

Święto Wiosny jest jednocześnie czasem Wielkiej Bitwy Niebiańskiej i rozpoczęciem Nowego Godu, otwieranym błyskawicą Peruna, który przecina Ziemię uwalniając z niej płody. Jest to także święto Dziadów wiosennych, czas uroczystego karmienia dusz i zwoływania ich do domostw ludzi żywych, czas pamięci o bogach Zaświatów. Wtedy właśnie wybiera się najdorodniejsze jaja i maluje je, krasi w barwne przedstawienia scen z życia bogów i ludzi, w święte wzory i tajemne znaki będące tajami i czertami Przyrody, bogów i wszego Świata (Swąta).

W tym czasie w Krakowie (Karodunie), na Wzgórzu Rękawym (zwanym też Rękawką), w pobliżu kopca Swaroga i Chorsa, odbywają się igrzyska, w których ważnym dorocznym wydarzeniem jest wyścig młodzieńców, toczących ze szczytu kopca jajka. Zwycięzcy zarówno tego wyścigu, jak i innego turnieju – wspinania się po gołym słupie „na niebo”, na sąsiednim Wzgórzu Lasoty, są bohaterami plemienia, młodymi królami krakowian przez cały kolejny rok.

Uroczysko Krasatiny – Czerwonej Pani, znajduje się nad górną Wartą. Podobno dawniej przybywała tu osobiście czarując tych, którzy ją widzieli, przepysznym strojem. Wielką czcią cieszy się ona wśród Czechów i słowaków. W Nitrze, sześciogrodzie, który był prastarą stolicą Słowaków (czyli Słowian Nadbołotońskich), miała potężną świątynię i czczono ją tam nawet w czasach, znanego z kronik, króla Pribiny.

Do Krasatiny zalecał się Płon-Płanetnik, który by ją posiąść, przybrał postać złotorogiego tura. Bogini zabiła jednak tura i zdjęła zeń poroże. Na złotych rogach Płona wieszała potem swoje futra i suknie. Czescy czudesnicy z chrom iny Krasnej Pani w Libuszynie nazywają ją Morską Carewną, ponieważ w podmorskiej Jaskini Kłów spoczęło jajo, z którego się narodziła. Mówią też o niej, że jest Matką Jasności, jako że świat stracił cały blask, gdy Denga wykradła jej barwy-maści. Krasatina władała wcześniej wszystkimi barwami świata. Denga wyzwała ją na pojedynek i przekupiła Podagżyka, który miał przechować pudło z maściami do końca zawodów. Denga schowała wykradzione maście na dworze Swarożyca-Słońca, a Krasatina z zemsty powlekła całą Ziemię i Niebo krwistą czerwienią, jedyną barwą, jaka jej pozostała. Swarożyc ubłagał ją, by nie karała wszego stworzenia za czyny niedobrej Dengi. Krasatina zrezygnowała z maści, zebrała całą czerwień i tym sposobem zwróciła światu światło czyniąc go na powrót jasnym.

Jedynym, co kocha Dzidzilela, są trawy. Im Zielona Pani daje soczystość i piękną barwę. Tę samą barwę sprowadza na ludzi, których dręczy zazdrością i innymi nieszczęściami płynącymi z miłości. Ona też odpowiada za miesięczne krwawienia i związane z nimi bóle u kobiet. Dzidzilela jest jedną z dziewięciu bogiń Ciemności.


Źródło oryginalnego artykułu


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s