Jak Europa krwawo nawracała Słowian i Bałtów

Zbrodnie Chrześcijan


W krwawym nawracaniu nadbałtyckich Słowian i Bałtów brali udział wszyscy Europejczycy. Chodziło o eksport chrześcijaństwa, ale i o nowe kolonie europejskie.

Sasi, wojowniczy lud pogranicza świata germańskiego i słowiańskiego, nie mieli w dwunastowiecznej Europie dobrej reputacji. Ale mieszkające na północ od Łaby, na zachodzie Półwyspu Jutlandzkiego, północnosaskie plemię Holzatów budziło powszechne przerażenie. Holzatowie regularnie wyprawiali się za Limes Saxoniae, przez trzysta lat granicę między światem słowiańskim (pogańskim) i germańskim (chrześcijańskim). Nie była to rzecz jasna granica w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, lecz po prostu porośnięty gęstym lasem pas ziemi niczyjej ciągnący się od Zatoki Kilońskiej ku Łabie.

W 1140 roku kilka niewielkich grup Holzatów pod wodzą hrabiego Adolfa II Holsztyńskiego i Henryka von Badewide, przekroczyło granicę dwóch światów. Najechali sąsiednich Słowian połabskich – Obodrzyców. Wyprawa, planowana jako normalny najazd łupieżczy, zakończyła się jednak inaczej niż wszystkie poprzednie. Holzatowie po raz pierwszy od trzech stuleci zmienili reguły gry. Nie ograniczyli się do rabunku słowiańskich ziem, ale zostali na stałe. Nie wystarczały im łupy, okup, jeńcy. Teraz pragnęli nowych terytoriów.


Źródło oryginalnego artykułu



Białoboga Czarnogłów


Do tych odległych wypraw najmniej garnęli się jednak „Niemcy” (WP: żadnych Niemiec wtedy nie było. Były ludy, plemiona zmanipulowane, przekupione przez judeo-rzymski system, w większości słowiańskie), zwłaszcza ci z północnego wschodu. Widząc, że bardziej interesują się podbojami na ziemiach słowiańskich, i dostrzegając sukces wyprawy Holzatów, papież Eugeniusz III wydał w 1147 r. bullę „Divina dispensatione”. Zwolnił chrześcijan z północnych Niemiec, Polski i Skandynawii z obowiązku udziału w walce o odbicie z rąk muzułmanów Jerozolimy, pod warunkiem jednakże, że zorganizują krucjatę przeciw poganom nad Bałtykiem. W kościołach na północno-wschodnich rubieżach chrześcijaństwa głoszono, że z poganami należy walczyć, aż się nawrócą albo sczezną. W ten sposób utarczki duńskich i polskich władców z pomorskimi Słowianami i Bałtami, dotąd zwykłe wyprawy łupieżcze pogranicza, zyskały legitymizację ideologiczną.

Nadbałtyccy chrześcijanie „podjęli krzyż” już w tym samym roku. Latem 1147 roku na Obodrzyców ruszyły duńska flota i dwie saskie armie. Pierwsza krucjata nie zakończyła się powodzeniem. Słowianie byli silni. Połabscy książęta wystawiali przeciw ciężkozbrojnemu rycerstwu liczne drużyny lekko uzbrojonych wojów, głównie doskonałej kawalerii na małych, zwrotnych koniach. Posiadali też świetną flotę, która była postrachem Bałtyku. Słowiańskie wyprawy docierały nawet do Norwegii.

Słabością Słowian był jednak brak jedności. Mozaika księstw i grodów pomorskich nie była w stanie stawić czoła chrześcijańskiej ekspansji. Po niepowodzeniach pierwszych krucjat kolejne były coraz lepiej zorganizowane. W ślad za rycerstwem podążali misjonarze. Walnie przyczynili się do ich sukcesów.

Braciszkowie na wojnie

W 1168 roku duński król Waldemar I zdobył święte dla Słowian miejsce kultu, Arkonę na Rugii. Jego rycerze wyrąbali święte gaje, ścięli i spalili posągi Świętowita. Doszło do masakry obrońców. Duńscy zdobywcy widzieli uciekające z płonących gajów diabły. To było dość powszechne – każdy wiedział, że małe, wredne czarciki wymykały się z palonych pogańskich grodów. Złe dusze wydostawały się pod postacią rojów robactwa albo wilków.

Wiara, że pogaństwo trzeba wykorzeniać ogniem i mieczem, była powszechna w ówczesnej Europie. Chrześcijanie uważali, że każdy poganin jest opętany przez siły nieczyste i trzeba nad nim odprawiać egzorcyzmy. A jeśli trwa w swojej wierze, diabła trzeba wyplenić siłą. Taką ideologię krzewił Bernard, założyciel i pierwszy opat klasztoru cystersów w Claîrvaux.

Nazywany Doktorem Miodopłynnym, świetny mówca i filozof, był głównym ideologiem krucjat w pierwszej połowie XII wieku. Stał za nim potężny w dwunastym stuleciu zakon cystersów. Bogate zgromadzenie ubogich mnichów ze stolicą w burgundzkim klasztorze w Cîteaux, miało ogromne wpływy w papiestwie i wśród chrześcijańskich władców. Do końca XIII stulecia siatka ponad dwóch tysięcy cysterskich klasztorów oplotła Europę.

Szczególnie mocną pozycję cystersi mieli w krajach Europy Północnej. Podążali za nadbałtyckimi armiami krzyżowców. Gdy rycerze ogniem i mieczem nawracali pogan, cysterscy mnisi odprawiali egzorcyzmy i zakładali chrześcijańskie misje, które stały się później biskupstwami. Czasem brali bezpośredni udział w wyprawach, jak Eskil, duński możny, a potem arcybiskup Lund. Wstąpił do zakonu cystersów i pod wielkim wpływem Bernarda z Claîrvaux stał się płomiennym zwolennikiem wypraw krzyżowych. W czasie krucjat osobiście zagrzewał rycerzy do walki, potrafił rozmawiać z nimi prostym, wojskowym językiem.

To Eskil organizował strukturę kościelną na zdobytych ziemiach. Jego dzieło kontynuowali Absalon, biskup z duńskiego Roskilde, i niemiecki cysters Berno, biskup Schwerinu. Byli fanatycznymi wrogami pogaństwa. Pod koniec XII w. duńscy krzyżowcy doszczętnie spustoszyli kwitnące dotąd słowiańskie grody, m.in. Szczecin u ujścia Odry. Cystersi natychmiast zakładali tam swoje placówki.

Duchowni byli nie tylko ideologami, lecz także dyplomatami krucjatowego frontu. Stali za największym sukcesem wypraw, bo potrafili przekonać niektórych słowiańskich władców do przejścia na chrześcijaństwo, obiecując im protekcję Kościoła, a przede wszystkim to, że jako chrześcijanie sami będą mogli „podjąć krzyż” i z pomocą zachodniego rycerstwa uderzyć na wciąż pogańskich sąsiadów, zdobywać nowe ziemie. Tym argumentem biskup Berno przekonał do przyjęcia chrztu obodrzyckiego księcia Przybysława.

Po chrystianizacji słowiańskiego Pomorza ostrze krucjat skierowało się dalej na wschód. W 1193 r. papież Celestyn III uznał za krzyżowca i dał odpuszczenie grzechów każdemu, kto ruszył nawracać pogańskich Prusów i Bałtów w Inflantach. Pomorscy książęta i słowiańscy rycerze neofici znaleźli się wśród najbardziej fanatycznych krzyżowców. Wraz z Polakami i Niemcami uderzyli na Prusów i Litwinów. Jednocześnie Duńczycy wylądowali na terenie dzisiejszej Estonii i wybudowali fortecę Rewel (dziś Tallin), Szwedzi podjęli szereg wypraw na drugą stronę Zatoki Botnickiej, kolonizując fińskie wybrzeże, zaś Niemcy osiedli w Rydze (1201 r.) i siłą nawracali Liwów i Łatgalów, przodków dzisiejszych Łotyszy. Zaczęła się nieustająca krucjata na wschodnim wybrzeżu Bałtyku.

W 1205 roku biskup Albert wystawił w Rydze misterium uliczne o tematyce chrześcijańskiej. Gdy doszło do scenki nawracania pogan, zgromadzeni widzowie, pogańscy Liwowie, rzucili się do ucieczki. Przebrani za krzyżowców aktorzy wyglądali tak wiarygodnie, że wzbudzili przerażenie wśród tych, którzy wiedzieli już, do jakich okrucieństw są zdolni wyznawcy Jezusa Chrystusa.

Rycerze wiary

W XIII wieku powstało coś w rodzaju dobrze zorganizowanej turystyki krzyżowej. W całej Europie cystersi oraz inni duchowni zachęcali władców i rycerzy do udziału w krucjatach. Europejscy rycerze mieli do wyboru trzy kierunki: odległą Ziemię Świętą, Hiszpanię i walkę z tamtejszymi muzułmanami, albo Bałtyk i wojnę z pogańskimi plemionami.

Siłą rzeczy Bałtykiem najbardziej zainteresowane było rycerstwo niemieckie, duńskie, szwedzkie i polskie. Ale wśród krzyżowców walczących z Prusami czy w Inflantach byli Anglicy, Francuzi, Flandryjczycy, a nawet Włosi i Hiszpanie. Z Lubeki regularnie kursowały kogi wypełnione żądnymi sławy rycerzami. Płynęły wprost do Rygi, gdzie na początku XIII w. powstał zakon kawalerów mieczowych, pierwszy duży zakon rycerski w tym regionie. Na pomysł powołania zakonu rycerskiego wpadł wspomniany biskup ryski Albert, niezmordowany pogromca pogaństwa. Zainspirowały go sukcesy rycerskich bractw w Ziemi Świętej. Krzyżacy, templariusze i joannici rośli tam w siłę i byli najsprawniejszymi żołnierzami chrześcijan. Wkrótce potem na podobny pomysł wpadł piastowski książę Konrad Mazowiecki, sprowadzając Krzyżaków do walki z Prusami.

Kawalerowie mieczowi podobnie jak inne zakony wyrzekli się dóbr doczesnych, prowadzili ascetyczne życie, a ich jedynym celem było rozszerzanie wpływów Kościoła. W spisanej przez anonimowego krzyżowca z Inflant kronice „Livlandische Reimchronik” (Inflanckiej Kronice Wierszowanej) Maria jest boginią wojny, a Bogu trzeba służyć z mieczem w dłoni. Żołnierze otrzymują żołd w postaci zbawienia, a drogą do niego jest męczeństwo. W tym systemie wartości mordowanie niewiernych jest najlepszym podarunkiem dla Boga, dym z płonących wiosek najmilszym mu kadzidłem, zaś najpiękniejszym chorałem lament mordowanych.

Fanatyczni krzyżowcy z czasem podporządkowali Kościołowi wszystkie nadbałtyckie ludy. Założyli na zdobytych terenach państwa zakonne (krzyżackie i kawalerów mieczowych) oraz duńskie i szwedzkie kolonie.

Gdy „zawodowi” krzyżowcy, specjaliści od zbrojnego nawracania, stworzyli sprawne armie i struktury państwowe, możni nie musieli już narażać życia w niebezpiecznych wyprawach. Wystarczyło, że przekazali zbrojnym zakonnikom odpowiednie sumy, a już odkupywali grzechy. Sto lat później pogan zabrakło, a państwa krzyżowców stały się problemem ich chrześcijańskich sąsiadów: Polski, Litwy i Rusi.

Tekst pochodzi z „Newsweeka Historia” 10/2013.


Kierunki chrystianizacji mordów


Zajęli Liubice, czyli późniejszą Lubekę, i Racibórz, zwany później Ratzeburgiem. Prężne ośrodki słowiańskie ochrzczono, a za saskimi zabijakami przybyli duchowni. Daremnie próbujący dotąd zaznajomić z Chrystusem pogańskich Słowian misjonarz Wicelin został biskupem Oldenburga, a Kościół zwrócił oczy w stronę Pomorza. Uznał, że wyprawy na pogan nadbałtyckich mogą być okazją do wielkich zysków dla chrześcijaństwa: nowe biskupstwa, dochody i propagandowy sukces w czasie, gdy wyprawy krzyżowe do Ziemi Świętej nie zawsze kończyły się powodzeniem. W ten sposób rozpoczął się trwający przeszło 250 lat czas bałtyckich krucjat – krwawego nawracania nadbałtyckich pogan, najpierw Słowian, potem Bałtów.

Podjęcie krzyża

Po sukcesie pierwszej wyprawy krzyżowej na Bliskim Wschodzie i odbiciu w 1099 roku Jerozolimy z rąk wyznawców Proroka, chrześcijańska Europa triumfowała. Papieże zorientowali się, że wyprawy krzyżowe są doskonałym sposobem na poszerzanie wpływów w Europie. Pod hasłem „podjęcia krzyża”, jak nazywano wyprawy przeciw innowiercom, Kościół mobilizował rycerstwo, konkurował z władcami świeckimi o rząd dusz i stawał się prawdziwym liderem chrześcijańskiego świata.

Wiara, że pogaństwo trzeba wykorzeniać ogniem i mieczem, była powszechna w ówczesnej Europie.

Pierwsze krucjaty na Bliski Wschód były rodzajem zbrojnej pielgrzymki. Rycerze dostawali za udział w nich całkowity odpust wszystkich grzechów. Motywacja religijna najważniejsza była jednak tylko na początku. Potem krucjaty szybko stały się przede wszystkim okazją do zdobycia majątku, podboju nowych ziem – pierwszych europejskich zamorskich kolonii.


Źródło oryginalnego artykułu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s