O Makoszu, Plątwie, Przeplącie, i Ładzie oraz ich synu Mądzie

Mikola


Mąd, zwany też Mikołą-Nikołą, jest mądry, ale jego działania są bardzo mętne. Pochodzenie Mąda, jak i wszystko w jego postaci, nie jest do końca jasne. Z przyrodzenia najbardziej podobny do obojga Plątów, wszedł do ich tynu, choć nie jest właściwie ich synem. Oboje Plątowie maczali jednak palce w jego poczęciu i wychowaniu, a według niektórych kątyn to Plątwa była jego matką. Powszechnie, mimo wszystko, to macierzyństwo przyznaje się Mokoszy.

Było to tak. Mokosz bardzo chciała mieć Przetak, czyli sito, które jej było potrzebne do kropienia i cedzenia śnitek mokrzaków, mokosznych pajączków z Bańskiej Łąki. Łado od jakiegoś już czasu potajemnie się do niej zalecał i usiłował ją bezskutecznie w różne miejsca zwabić. Nie było to proste, bowiem bogini, sama bardzo zazdrosna o swego męża, dawała Ładowi mocny odpór. Zazdrość Mokoszy, nie mająca żadnych powodów, była powszechnie znana, a tak wielka, że bogini nie zostawiła nigdy sam na sam z Makoszem nawet swojej córki Dodoli. Makosz bardzo bolał nad tym cały świat cierpiał, bo wiele było prac przy wyplataniu Bai (Materii Świata), które powinien był Pan Źrzebu robić z Dodolą, żeby źrzeb i dola wszych bytów splotły się ze sobą należycie. Na dobry pomysł wpadła Plątwa, której się Łado zwierzył ze swego kłopotu. Podstępna Plątwa wyznaczyła cenę za swoją radę. Umówiła się z Ładem, że ten da jej na własność najcenniejszą rzecz, jaką posiądzie, w pierwszym dziewiątym dniu od spełnienia swej żądzy. Poleciła bogu, by powiedział Mokoszy, że Przepląt wyplecie dla niej Sito tak mocne i piękne, jak jego Sieć, którą uczynił z wikła. Jednakże musi ona osobiście odebrać podarunek w Czarownej Jaskini w Górach Stołpowych. Tam zwabią Mokosz i Łado będzie mógł zaspokoić swoje żądze.



triskelionPlątwa bez trudu przekonała męża, by wywiązał się z zamówienia. Obojgu im zależało, żeby Mokosz miała przetak wikłający nieci, plączący wierg rzeczy. Nikt nie potrafił tak pleść jak Przepląt, więc Mokosz usłyszawszy wspaniałą nowinę udała się do jaskini. Milkliwy zwykle Przepląt przywitał ją bardzo ciepło, ale mina mu zrzedła, kiedy zobaczył, że bogini przyniosła ze sobą łozinę do wyplotu i nie chciała się ruszyć znad jego głowy w trakcie roboty. Wtedy właśnie wkroczyła Plątwa, która sprowadziła do jaskini Łada. Łado rzucił się na Mokosz, obejmował ją stu rękami i całował, gadał miłe głupstwa, aż zawrócił jej w głowie. Mokosz uległa wtedy Ładowi w jednym z najciemniejszych zakątków Czarownej Jaskini. Przepląt skorzystał z nieuwagi bogini i udało mu się wpleść w Przetak sporo wikła zamiast łoziny.

Mokosz, nic nie podejrzewając, zabrała podarunek i wróciła do swego domu. Tutaj się okazało, gdy zaczęła Przetaka używać, że śnitki-wołocie, które przezeń się przesnują, dziwnie zmienny dają wierg i dolę. Wikło było grube i twarde, a wychodzące jego okami wołocie stawały się bardzo cienkie i kruche, wrażliwe na zerwanie. Tylko woda deszczowa, spadająca z nieba na sito, zmiękczała wikło i wtedy przepuszczało ono grubsze nieci. Mokosz nie mogła jednak zaprzestać używania Sita, bo Makosz natychmiast by coś zaczął podejrzewać. Na dobitkę stwierdziła, że jest ciężarna. Zwierzyła się w rozpaczy Plątwie. Ta lotem ptaka zaniosła nowinę Ładowi. Nie był zaskoczony, o to mu właśnie chodziło.

Oboje Plątowie ofiarowali się dać Mokoszy, na czas porodu, schronienie w swojej Jaskini. Makosz-Dodol cały czas coś podejrzewał, bo jego żona zachowywała się dziwnie i stroniła od niego.

Na pierwszy dziewiąty dzień po tajemnym spotkaniu Mokosz poczuła, że zbliża się rozwiązanie. Pobieżała w Góry Stołpowe. Tu, w tym samym zakątku Jaskini Czarownej, gdzie dziecko poczęto, u Czarnego Źródła, powiła Mąda.

Jaskinia Czarowna jest jednym z Miejsc Osobliwych Weli. Tutaj zbiega się w podziemiach Rzeka Rzek i jedna z dróg Sowiego-Polela wiodąca od Komory Welesów do Nawi. Tędy są prowadzone przez Polela dusze zmarłych. Rzeka Rzek zwie się w owym miejscu Mętnicą, jako że jest zupełnie nieprzejrzysta, a na jej brzegu tryska czarne źródło dające wodę śmierci. Jednocześnie nad jaskinią piętrzy się Góra Stołpowa, a obok niej wyrasta jasnożyw Bożeboga. Wszystko, co tutaj ma swój początek, musi mieć powikłany wierg i byt. Dlatego, a również z lęku przed mężem, Mokosz nie zamierzała brać syna ze sobą.

Plątwa zdecydowała się ochoczo wykarmić dziecko własną piersią. Była wtedy ładna, mocna i pełna, nie tak jak później, kiedy za karę wyschła na wiór, zbrzydła i stała się złośliwa. Kiedy przyszedł Łado, Mokosz ofiarowała mu syna. Wtedy Plątwa przypomniała Ładowi o umowie i ten musiał jej oddać dziecko. Plątwa zabroniła mu zachodzić do syna kiedykolwiek, bo bała się, że będzie miał na dziecko „zły” wpływ. Tak przyszedł na świat Mąd i został przy Plątach.

Makosz-Dodol odkrył, że w Sicie-Przetaku wplecione są wikła Przepląta. Kilkakrotnie śledził swoją żonę, gdy ta szła w odwiedziny do swego syna, wciąż ukrywanego przez Plątwę w Czarownej Jaskini. Zawsze jednak gubił trop. Któregoś razu posłał więc za nią Podaga, znającego wszystkie tajemne ścieżki na świecie, i ten trafił do jaskini. Doniósł Dodolowi o wszystkim, co tam widział. Dodol popędził do Przepląta. Zamierzał pomścić hańbę i zabić jego oraz dziecko. Myślał, że to Pan Niezgody jest ojcem potomka Mokoszy. Przepląt został znienacka zaskoczony atakiem i choć bronił się dzielnie przed nacierającym Dodolem, wydawało się, że za chwilę zostanie sromotnie pobity. Lamentująca Mokosz zupełnie odchodził od zmysłów. Tylko Plątwa zachowała zimną krew. Ukrył Mąda w dziupli welańskiego wiązu i popędziła po Łada. Tym razem on postawił warunki: po pierwsze Makosz nigdy nie dowie się, że on jest ojcem Mąda, po drugie, będzie się widywał bez przeszkód ze swoim synem, po trzecie, przez cały miesiąc każdego welańskiego roku będzie gościł go w swoim tynie i uczył właściwego Ładom rzemiosła. Plątwa musiała się zgodzić. Łado przybył i po wstrzymał Makosza-Dodola szykującego się do śmiertelnego ciosu. Przepląt wziął ojcostwo Mąda na siebie, a że by zadośćuczynić krzywdzie, jaka spotkała Pana Źrzebu postanowił osłaniać jego potajemne schadzki z córką, Dodolą. Makosz-Dodol przystał na taką zapłatę.

Od tego czasu, ilekroć Dodol chce się spotkać ze swoją córką, prosi o pomoc Przepląta. Ten swoim podstępnym zwyczajem, nucąc tęskne pieśni, ściąga do siebie Śląkwę i Perperunę, które bardzo lubią go słuchać. Boginie wzruszają się łatwo i płaczą nad dolą bohaterów Przeplątowych śpiewów. Kiedy deszcz leje, Mokosz jest bardzo zajęta swoim Sitem. Łapie pojedyncze krople i skrapia nimi nieci. Wtedy Dodola i Makosz-Dodol mogą się wymknąć niezauważeni. Dodol przebiera się w kobiece suknie, Dodola kryje się w chmurach Perperuny a potem spotykają się w Czarownej Jaskini. Oboje są ostrożni, bo gdyby Mokosz odkryła ich schadzki, gotowa przeciąć nieci ich żywota albo tak wołocie-śnieci przeznaczone na ich wierg, byt i dolę osłabić, że już nigdy nic dobrego by ich oboje nie spotkało.

Mąd przez długie przebywanie w dziupli nabawił się garbu, który mu już na zawsze pozostał. Chętnie też w czasie swych wędrówek przemieszkuje w dziuplach wiekowych drzew zwłaszcza wiązów.


 Źródło: Księgi o mitologi Słowian, Istów i Skołotów:
Księga Tura i Księga Ruty


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s