Tajemnicze ekspedycje na północ: w poszukiwaniu Hyperborei

Hiperborea Aria


Jak czekiści szukali Hyperborei. W 1922 roku na obszar jeziora Sejdoziero i Łowoziero okręgu murmańskiego wyruszyła pierwsza ekspedycja pod kierunkiem Barczenki i Kondiaina. Idea wysłania tam specjalistów podjęta została osobiście przez Feliksa Dzierżyńskiego. Obecnie trudno ustalić, jakie konkretne cele miała ekspedycja. Wywiadowcze czy tylko naukowe: później ujawniono duże złoża pierwiastków ziem rzadkich. Po powrocie materiały znalezione przez ekspedycję studiowano na Łubiance. Szefowie do tego trzymali je pod kluczem. A wkrótce Barczenko został aresztowany i rozstrzelany, Kondiain zesłany do obozu, gdzie umarł na początku lat 30-tych. Żaden materiał z tej ekspedycji nie zachował się.

Uciążliwości – bezzasadny strach. Jednak, kiedy 75 lat później, w 1999 roku poszukiwacze pod kierunkiem Walerija Diomina wrócili na te tereny, udało się wszystko wyjaśnić: oddział Barczenki natrafił wtedy na dziwne wejście, idące pod ziemię. Wejście to zachowało się. Wtedy dostać się do środka naukowcom najwyraźniej się nie udało: ingerował jakiś bezwiedny strach, dosłownie przenikający ich ręce i nogi. Miejscowy starzec 85-letni Fiodor Ignatjew, przynoszący wyprawie w 1922 r. chleb i mleko ze wsi, opowiadał tak: „Uczucie było takie, jak gdyby cię żywcem obdzierali ze skóry. Jeżeli ktoś decydował się zrobić krok do podziemi, padał i nie był w stanie się poruszać”. Prócz tego, opowiedział on o znalezionych na skałach starych wizerunkach jakichś zwierząt i bóstw. Podobne odczucia potwierdza inny naoczny świadek podczas odwiedzin starożytnego miasta w jaskini. Jaskinia posiadała spiralne wejście i tunel wiódł w głąb skał na 80 metrów. Zejście do celu trwało spokojnie, powierzchnia podziemnego zbiornika wodnego, nie przekraczała kilka metrów. Schodzących dosłownie wybiło w tył na powierzchnię. Nikt nie był w stanie wytłumaczyć swoich odczuć podczas tego zdarzenia.


Źródło oryginalnego artykułu


 


Obyczaje Słowian


Sześcian i naskalne obrazy

Po tygodniu ekspedycji Diomin wpadł na dziwny kamień ogromnych rozmiarów w kształcie sześcianu, wyryty w skale jakimś nieznanym narzędziem. Jeszcze przez parę kilometrów drogi było widać 70-metrowy obraz przedstawiający wizerunek ukrzyżowanego człowieka, przypominający negatyw odbitki fotograficznej. Nie jest jasne jak obraz znalazł się na skale. (takie kontury, podobne do tego cienia, zazwyczaj pozostają na powierzchniach po wybuchu jądrowym.) Podobnie wygląda słynne przedstawienie Chrystusa na całunie Turyńskim… Ogromne skalny wizerunek człowieka miejscowi nazwali na swój sposób – „stary Kujwa”. Zgodnie legendą, to jest zwyciężony i wmurowany w skałę „obcy” bóg. Ale co to za bóg i jak tu się tu znalazł tego nikt nie wie. Według tej samej legendy – Kujwa to przywódca zdradzieckich cudzoziemców, którzy zburzyli zaufanie i miłość mieszkańców. Saamski szaman Nojd przywołał na pomoc duchy i zatrzymał inwazję zaborców, a Kujwa zamienił się w cień na skale.


 Hiperborea


Zagadkowe piramidy

Tuż obok „ukrzyżowania” na twardej skale rozmieszczono kilka regularnych piramid w formie czworościanu, przypominających egipskie, tylko, że w miniaturze. Tak jak egipskie zorientowane są dokładnie na północ. Podobne piramidy znaleziono w pobliżu koła podbiegunowego, w kilku krajach Europy Północnej. Kiedy badacze spróbowali nanieść rysunek północnych piramid na mapę geograficzną, wyszedł niemal równy trójkąt. Zbieg okoliczności? A całkiem niedawno listę północnych odkryć uzupełniono dzięki badaczowi z Woroneża, docentowi nauk technicznych Igorowi Tkaczewowi. Podróżując po rzece Niuchczi w północnej Karelii, Igor Wiktorowicz odnalazł dziwną piramidę wyrytą w granicie. „Górny element piramidy uległy znacznej erozji w rezultacie procesów atmosferycznych co świadczy o bardzo starym jego pochodzeniu, – opowiada Tkaczow. – jednak dolny element, znajdujący się pod wodą, zachował idealną formę i ostre kąty. Czy owa piramida nie jest częścią zagadkowych struktur, rozmieszczonych w pobliżu koła podbiegunowego? ” Badacz nie pomylił się: karelska piramida idealnie wpasowuje się w trójkąt na mapie. Ponadto, było to zadziwiająco podobne do murmańskich rzeźb z starożytnymi piktogramami na karelskich skałach. Są tu „ukrzyżowanie”, obrazy nieznanych zwierząt i dziwne konstrukcje przypominające współczesne rakiety i samoloty. Co to wszystko oznacza? Czy Hyperborejczycy byli przybyszami z innych światów, pozostawiając nam kilka informacji w postaci śladów na skałach? Na razie jest więcej pytań, niż odpowiedzi…

Słowianie – potomkowie Hyperborejczyków

„Te i inne odkrycia sugerują, że kiedyś na północy naszej obecnej ojczyzny (Rosji) kwitła wysoko rozwinięta cywilizacja, – szef ekspedycji, doktor nauk filozoficznych Walerij Diomin: Mogła ona przestać istnieć wskutek jakiegoś potężnego naturalnego kataklizmu – na przykład, upadku ogromnego meteorytu, na skutek trzęsienia ziemi, tsunami lub innych klęsk żywiołowych. Konsekwencją katastrofy mogła być też eksplozja jądrowa. Jeżeli tak było to Hyperborea nie zniknęła bez śladu: pozostawiła po siebie potomków – Aryjczyków, a ci z kolei, – Słowian i Rosjan. To może oznaczać, że to właśnie my jesteśmy potomkami najstarszej zagadkowej cywilizacji na błękitnej planecie”. Po gwałtownej zmianie klimatu praprzodkowie współczesnych grup etnicznych byli zmuszeni migrować na Południe.

Indoaryjczycy na Rosyjskiej Północy

Indoaryjczycy na Murmanie – nieprawdaż, że brzmi ekstrawagancko? Ich długotrwały pobyt na Dalekiej Północy utrwalony jest na zawsze w licznych nazwach toponimów i hydronimów, tzn. w nazwach miejsc, gór, jezior i rzek. Właśnie na współczesnej Rosyjskiej Północy w wielkiej liczbie spotykać można starożytne nazwy z korzeniami „ind” i „gang” – oczywiste świadectwa pobytu tu indoeuropejczyków. Kiedy ludzie opuszczają dane tereny (przenoszą się czy w ogóle znikają), dawne nazwy pozostają (a w miejscach nowego siedliska oni przenoszą nazwy na nowe geograficzne miejsca). Ażeby przekonać się o tym, wystarczy spojrzeć na współczesną mapę półwyspu Kolskiego albo otworzyć „Geograficzny atlas okręgu murmańskiego”: Indwar (wyżyna), Indel (jezioro, rzeka, zaludniony punkt), Indera (rzeka), Inderka (strumień), Inderskie jeziora, Indicziok (rzeka), Ganga (wyspa), Gangas (zalew, wyżyna), Gangasicha (zalew), Gangos (góra, jezioro) – to niektóre z toponimów i hydronimów, które świadczą jednoznacznie o pochodzeniu ich z odległej indoeuropejskiej przeszłości i które poddają się efektywnej analizie za pomocą metody archeologii języka i rekonstrukcji znaczeń… ”

Sprawozdanie ekspedycji „Hyperborea”

Ze sprawozdania z ekspedycji W. Diomina „Hyperborea”: „W rejonie Siejdoziera znaleziono zdekompletowane kultowe obiekty wokół starożytnej świątyni: ruiny fundamentów, rytualna studnia, wyżłobienie z celownikami, pozwalające przeprowadzać astronomiczne obserwacje i obliczenia i wiele innych. Ich starożytność potwierdzili w tym roku niezależni eksperci. Jest oczywiste, że wszystkie znaleziska tworzą harmonijny system i grupują się wokół schodkowego amfiteatru, tworząc naturalne centrum rozrywki, osobliwy ołtarz, w pełni odpowiada dobrze znanym tego typu (pod gołym niebem) kultowym strukturom w starożytności.

Gigantyczna figura na dnie

Ale to nie jest najbardziej niesamowite odkrycie! Na dnie (!) Siejdoziera odkryto ogromną figurę. Zobaczyć ją można tylko podczas jasnego słonecznego dnia z wierzchołka góry, wznoszącego się nad jeziorem. Zachodnia część jeziora jest wystarczająco płytka, i z wysokości dobrze widać zagadkowe kontury, zbudowane z bloków. Z oddali przypomina ona współczesny piktogram „zagrożenie promieniowaniem” z tą różnicą, że między trójkątami jest przepust w kształcie krzyża. Rozmiary pobudzają wyobraźnię: 200 x 100 m! W jaki sposób można rozłożyć pod wodą tak ciężkie skały niemal w linii prostej? Według opinii poszukiwaczy aby odtworzyć taki zadziwiający hydrofenomen, kamienne bloki można wyłożyć zimą na lodzie, a wiosną powinny one starannie opaść na dno. Choć trudno sobie wyobrazić, komu byłoby potrzebne aby wykonywać tak karkołomną pracę i po co. Trzeba to ruszyć z miejsca, przeciągnąć na znaczną odległość – nawet jedna bryła to zadanie dla kilku ludzi. A tu setki metrów w równym rzędzie! I to jeszcze pod wodą! Jednak według innej wersji, można założyć, że wykładanie odbyło się na suchej powierzchni. I, że wtedy na tym obszarze nie było żadnego jeziora lecz woda napłynęła z północy, gdzie z wysoka dobrze widać wyschnięte odprowadzenie. Ale czym wtedy staje się samo Sejdoziero? Sztucznym zbiornikiem wodnym? Ale kto i kiedy by go zbudował? I kto wypełnił wodą? Wszakże pod każdym względem okazuje się, że badany obszar został zalany celowo, aby ukryć to co znajduje się na dnie. Być może, podziemne schrony – nic dziwnego, że wśród miejscowych Saamów istnieje przekonanie, że Sejdoziero ma drugie dno, gdzie okresowo chroni się ryba i gdzie zamieszkuje jakaś tajemnicza istota, czasem pojawiającą się na powierzchni. Ale pytanie pozostaje to samo: kto, kiedy i po co to wszystko miałby robić? Najwyraźniej badania zagadkowych budowli są jeszcze przed nami.

Znaki cywilizacji gigantów

W okolicach Sejdoziera znaleziono wiele geoglifów (gigantycznych „ziemnych” obrazów). Oprócz olbrzymiej człowiekopodobnej figury Kujwy z krzyżowo rozstawionymi rękoma, na północnym zboczu tej samej góry Ninczurt widać jeszcze bardziej imponujący swoimi rozmiarami na wpół zniszczony obraz trójzęba. Wyraźnie go widać w czasie polarnego dnia, kiedy słońce świeci od północy, orientacyjne rozmiary to ok. 400 metrów, co prawie dwukrotnie przekracza wielkość znanego z licznych publikacji białego geoglifu w formie „kandelabru”, znajdującego się na wybrzeżu Peru. Są bardzo podobne do znaków lądowych, szczególne jeżeli rozpatrywać je wspólnie z podwodnymi trójkątami. To są rozmiary! Ogromny trójząb na zboczu góry Ninczurt – 300 m, podwodny „krzyż” – 200 m, olbrzym Kujwa – 100 m. Mimowolnie przychodzą na myśl słynne rysunki z południowoamerykańskiej pustyni Nazca, oraz niedawno odkryty w Australii i sfotografowany z samolotu 4-kilometrowy obraz odsłoniętego mężczyzny. Skąd to wszystko się wzięło? Kto je stworzył? Przychodzą do głowy strzępy informacji autorów i komentatorów ksiąg biblijnych a także zeznania babilońskiego historyka Berossosa (3 – w. pne.) o istnieniu na ziemi cywilizacji ludzi, wraz z cywilizacją gigantów.

Starożytna świątynia

Górę Ninczurt, gdzie znajdują się szczątki najstarszej matriarchalnej świątyni, otaczają również kultowe kompleksy oraz inne zagadkowe obiekty. Dalej, na dwukilometrowym przesmyku, dzielącym jeziora Lujawr i Sejdawr, istnieją dwa grzbiety. Tu, wśród bujnej roślinności tajgi grupa poszukiwawczy odkryła absolutnie niezarośnięte – bez mchów i porostów – pola z kamiennymi wyłożeniami. Jedna z tych leśnych polan osiąga rozmiary 100 metrów długości i 20 szerokości. Na niektórych głazach narzutowych wyraźnie widać ślady nacięć – trójzęby, ukośne krzyże, swastyki, kręgi solarne, pismo runiczne. Znaleziono także obraz dziwnych istot, żartobliwie nazwanych „innoplanetarnymi”. Tu głęboko (wysoko w górach!) znajduje się ponad dziesięciometrowa pusta i sucha studnia: badano ją najpierw za pomocą kamery a następnie zszedł tam jeden z członków ekipy z latarką. Poniżej, pod grzbietami z polami-świątynnymi, znajduje się zagadkowe owalne jezioro. Sprawia wrażenie, jakby utworzyło się w miejscu upadku meteorytu lub potężnego (być może nawet nuklearnego) wybuchu. Skalne krawędzie jeziora wyglądają dokładnie jakby były wypalone wskutek silnego termicznego działania: jego powierzchnia była jakby zeszklona.


03


Megalityczny kompleks na górze Ninczur.Rys.Lazariewa


Wejście w podziemnego schronu

Jeszcze jeden zagadkowy obiekt na obszarze Sejdoziera – Waraka (nieduży pagórek, porosnąć lasem). U jego podnóża, na przestronnej polanie, miała swoją bazę ekspedycja w formie namiotowego miasteczka. Sama górka robi wrażenie swoimi regularnymi okrągłymi formami: aż się ma ochotę zobaczyć na jej miejscu starożytne grodzisko lub cytadelę. Ale i bez tego jest stałym miejscem poszukiwań. W tym rzecz, że właśnie gdzieś w tych okolicach jeszcze w 1922 roku, ekspedycja Barczenki znalazła „święte” wejście pod ziemię, przy której powstawało uczucie strachu. Tym nie mniej, uczestnicy tej dawnej ekspedycji sfotografowali się u wejścia do podziemi, przypominającego norę (zachowała się fotografia).  Będąc tu drugi rok nie udało nam się znaleźć tego tajemniczego przejścia do „podziemnego królestwa”, mimo to, że takie zadanie stawia sobie każdą nowa ekipa. Dziesiątki ludzi wzdłuż i wszerz przeczesywało okolicę ale wejścia nie znaleziono. Jednakże, od północnej strony wzgórza Warak znaleziono pare kamiennych otworów. Jeden z nich był na tyle głęboki, że mógłby się w nim schować człowiek. Kiedy odkopano wlot do przejścia, to pod pokładem ze zbutwiałego igliwia ukazały się resztki arsenału: łuski, nieużyte naboje zagranicznego pochodzenia, zardzewiała zasuwa od Rosyjskiej broni Trechlinienki i inne szczegóły broni sprzed wieków. Zaczęto się temu przyglądać, i okazało się, że wcześniej wlot sięgał dalej, obecnie jest zasypany skalnymi odłamkami wskutek detonacji. Sprawdzono na zewnątrz: wysadzona część była widoczna na 10 m. Pojawiła się wersja: czy nie wysadzony tego wejścia po badaniach samego Barczenki lub przez czekistów, którzy przybyli tu wkrótce po nim „.


04


Ekspedycja Barczenki 1922 roku.


Podziemne miasto Hyperborei i poszukiwania broni Absolutnej

Istnieje teoria, że część hyperborejczyków żyła na Wyspach Sołowieckich, gdzie po dziś dzień, zgodnie z legendą mieszkają w podziemnym mieście. Przed wojną, w latach 30-tych, na największej wyspie archipelagu, radziecka ekspedycja odnalazła labirynt z kamieni, w centrum którego znajdowało się przejście do systemu podziemnych tuneli. Później wszystkie dane, zebrane w czasie ekspedycji, zostały utajnione. Nad ekspedycjami sprawowała opiekę Łubianka, i być może, ich celem było znalezienie „broni Ostatecznej”, którą posiadali hyperborejczycy i od której najwyraźniej zginęli.

Rozwinąć horyzonty poznania

Ile jeszcze nierozwiązanych tajemnic kryje zagadkowa i przyciągająca rosyjska Północ? I ile jeszcze zadziwiających odkryć, które rzucą światło na historię Ludzkości i starożytnej cywilizacji czeka na poznanie? Przede wszystkim najważniejsze dla każdego badacza jest – odrzucenie starych, przestarzałych stereotypów i starając się myśleć obiektywnie, próbować poszerzać swoje horyzonty poznania. I wtedy sukces Prawdy, oczekującej przed nami, oświetli nas wiedzą!

Źródło rosyjskie  – HYPERBOREA – więcej


Źródło oryginalnego artykułu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s