Życie codzienne Słowian cześć 2

Slavic


Po części pierwszej, w której uchyliliśmy rąbek szerokiego tematu osadnictwa, budownictwa Słowian, pora przyjrzeć się im samym, czyli soli tej ziemi. Niestety Słowianie nie pozostawili nam żadnych przekazów pisanych o samych sobie. Informacje o naszych wczesnośredniowiecznych przodkach zawdzięczamy wyłącznie przekazom pisanym obcego autorstwa.

Nie zawsze są to źródła obiektywne jednak dostarczają nam wielu cennych informacji o tych odległych czasach. Z pomocą przychodzi nam także archeologia wsparta nowoczesną technologią. Wszystko to powoduje, że okno do czasów naszych wczesnośredniowiecznych przodków otwiera się coraz szerzej. Słowianie nie tworzyli jednorodnej rasy, wieki kontaktów z sąsiadami pokojowych i wojennych oraz przemieszczeń. Spowodowały wymieszanie różnych elementów antropologicznych. Badania szkieletów wczesnośredniowiecznych z całej Polski ujawniło elementy nordyczne, śródziemnomorskie, armenoidalne i laponoidalne. Uwagę zwraca duży wzrost często przekraczający 170 cm wyjątkowo nawet 190 cm.

Twarze na ogół mieli wąskie, nosy średniej wielkości, budowę ciała silną. Rdzeń społeczeństwa tworzyli ludzie wolni, pracujący dla siebie i na swoim. W okresie przed feudalnym ograniczał ich tylko obyczaj lub niepisane prawo wspólnoty opolnej i plemiennej. Początki feudalizacji dostrzegamy już w X wieku na terenie centralnej Wielkopolski, później na innych ziemiach. Ludność stopniowo, lecz w coraz większym zakresie ulegała władzy książęcej, początkowo tylko w okresie wojny. Stopniowo ograniczano swobodę polowania w puszczach, czy karczowania w celu zdobycia nowego pola, połów ryb został także ograniczony poprzez narzuconą przez księcia wielkość sieci. Ludność zobowiązana była do budowy i naprawy grodów a także do płacenia daniny na rzecz książęcego stołu i skarbu.

Coraz to większe połacie ziemi nadawane były drużynnikom książęcym a później też i klasztorom. Na Połabiu i Pomorzu Zachodnim gdzie religia Słowian wspięła się nanajwyższy poziom rozwoju i wytworzyła się kasta kapłanów, ludność obciążona została daninami na rzecz świątyń i kapłanów. XI wiek to okres szybkich przemian społecznych, obserwujemy wtedy wyodrębnianie się warstw możnowładztwa i początki rycerstwa. Wywodzą się oni z kręgu drużyny wojennej księcia. W zamian za służbę wojskową dostają nadania ziemskie i lukratywne urzędy np. w postaci funkcji kasztelana, rezydującego w większym grodzie i na miejscu reprezentującym księcia i jego wojów.


Źródło oryginalnego artykułu



 

File 47317


Podstawą zamożności i znaczenia rycerstwa i możnowładztwa były latyfundia, lecz nie stronili oni od handlu i rozboju. Przykładem takiego wielmoży jest niejaki Wyszak, który swe bogactwa zawdzięczał morskim rozbojom i najazdom na duńskie wyspy, na które wyruszał ze Szczecina. Istniała też masa drobnego rycerstwa siedzącego na roli i nie wiele różniąca się od zwykłego kmiecia. Na wojnę ruszali z zaledwie jednym koniem. Liczba posiadanych koni była wyznacznikiem bogactwa i znaczenia. Rycerz posiadający trzydzieści koni uważany był za bardzo bogatego, otoczony był szacunkiem i zajmował pewne miejsce w czołówce wczesnofeudalnej.

Rosnące bogactwo możnowładztwa wyrażało się nie tylko w ilości posiadanej ziemi, ale także w ilości niewolników i czeladzi, żywego inwentarza czy statków. Przybierały też postać zasobów kruszców szlachetnych, uzyskanych różnymi drogami jak np. sprzedaż niewolników czy produktów wytworzonych przez coraz to większą grupę wyspecjalizowanych rzemieślników zamieszkujących podgrodzia czy też za płody rolne lub skóry i miód dostarczone przez ludność zależną. Zasoby kruszców były skrzętnie gromadzone i przechowywane najczęściej w ziemi. Dziś na podstawie takich znalezisk archeologicznych (od kilkunastu gramów srebra do kilkunastu kilogramów) można odczytać stopień podziału społecznego wczesnośredniowiecznych Słowian.

Jak już wspomniałem na niektórych ziemiach Słowiańskich (Połabie i Pomorze Zachodnie) wyłoniła się kolejna warstwa społeczna w postaci kapłanów. Nie była to wprawdzie grupa liczna natomiast bardzo wpływowa ciesząca się ogromnym prestiżem, na Rugii kapłani byli rzeczywistymi zwierzchnikami państwa. Podstawą ich pozycji były bóstwa, w których imieniu przemawiali i za pomocą wróżb obwieszczali ich wole. Także bogactwa z ofiar i danin złożone w świątyniach były w ich wyłącznym rozporządzeniu. Kapłani zasiadali w radach starszyzny gdzie zręcznie starali się sterować losami plemienia w kierunku przez nich porządanym. Nie jest niespodzianką, że stan ten nie brzydził się też handlem, raz po raz wyruszając z innymi na wyprawy morskie.

Widocznie nie szkodziło to ich reputacji i nie pomniejszało ich autorytetu wśród współplemieńców. Kapłani odegrali ważną role w walce z postępującą chrystianizają, ale tym zajmiemy się w kolejnych częściach tej serii. Ostanią najniższą grupą społeczeństwa byli niewolnicy zagarnięci w czasie wypraw wojennych tak lądowych jak i morskich. Szczęśliwi byli ci z brańców, których rodzina lub przyjaciele wykupili z niewoli. Reszta była sprzedawana do sąsiednich krajów a pośrednio nawet do krajów arabskich, część pozostawała na miejscu, jako siła robocza. Szeregi niewolników powiększali miejscowi, którzy na wskutek niewypłacalności z długów tracili wolność osobistą. Niewolnicy pracowali w dobrach książęcych, ale także rycerskich i klasztornych. Wprawdzie chrześcijaństwo nie pochwalało handlu żywym towarem i np. Otto z Bambergu w czasie swej misji na Pomorzu zwalczał ten proceder, to nie przyniosło to większych skutków. Jeszcze na przełomie XII i XIII wieku norbertanki z Żukowa pod Gdańskiem otrzymały od księcia Mściwoja nadanie z „koni, wołów i niewolników”.

Podstawową jednostką administracyjną Słowian było opole. W skład opola wchodziło od kilku do kilkunastu wsi zamieszkałych przez grupy rodzin często spokrewnionych ze sobą w bliższym lub dalszym stopniu, gospodarujących osobno, ale korzystających wspólnie z pastwisk, lasów i wód. Opola z poszczególnych sąsiednich ziem tworzyły większy związek zwany plemieniem. System opolny funkcjonował na całym obszarze zamieszkanym przez Słowian. Na Rusi nazywano opola pogost a w Czechach żupa. Na co dzień życiem wspólnoty zarządzał wiec plemienny składający się z wolnych mężczyzn plemienia. Na wiecu decydowano o sprawach istotnych dla wspólnoty oraz ogłaszano wyroki.  Wiec plemienny wybierał tymczasowego wodza na czas wojny.

Niespokojne czasy licznych wojen i zatargów granicznych sprzyjały wodzom w utrzymywaniu władzy na coraz to dłuższe okresy. Ambitni wodzowie rozciągali swą władze na coraz to większe obszary, często siłą włączając w struktury plemienia swych sąsiadów. Stało się tak np. w Gieczu, z którego w IX wieku przodkowie Mieszka I, Siemowit, Lestek i Siemomysł rozpoczęli ekspansje jednocząc pod władzą Piastów wszystkich Polan. Szczególną role odgrywała wśród Słowian starszyzna plemienna, która oprócz roli ciała doradczego rozstrzygała spory i konflikty wewnątrz wspólnoty. Osoby starsze otaczane były czcią i szacunkiem, podstawą ich autorytetu była wiedza i doświadczenie życiowe.

Opieka nad starcami jak i nad chorymi była obowiązkiem dzieci. Na cechę te zwrócił uwagę niemiecki kronikarz Helmold, który napisał, że Słowianie „celują najwyższą gościnnością i okazują rodzicom winną czesć. Nie ma też u nich ani ubogich ani żebraków. Skoro, bowiem znajdował się pomiędzy nimi człowiek osłabiony chorobą lub zgrzybiały, natychmiast poruczano go opiece jednego z jego potomków, który był obowiązany pielęgnować go z cała ludzkością. Gościnność, bowiem i staranie o rodzicach są najpierwszymi cnotami Słowian. Oczywiście nie zawszy było tak sielankowo, bajka zachodnioukraińska przekazuje nam historie, w której po trzyletnim okresie suszy i złych zbiorów, podjęto decyzje by „wszystkich starych dziadów potopić” synowie jednego starca postanowili schować ojca w jamie pod chałupą.

Na wiosnę, gdy zabrakło ziarna by obsiać pola starzec poradził synom by wymłócili słomę ze strzechy i tak pozyskanym ziarnem obsiać pole. Obfity plon „a zboże jak ława”. Wspomnianą już cechę gościnności Słowian odnotował Adam z Bremy pisząc „pod względem gościnności nie znajdzie się lud bardziej uczciwy i przychylny” inny kronikarz Herbord odnotował, że w każdym domu gość mógł liczyć na stół „pełen wszystkiego, co potrzebne do picia i jedzenia, a po zebraniu jednego zastawia się, co innego „Dowodem troski o gościa miało być nakrywanie stołu czystą chustą i niedopuszczanie na stół myszy. Gościnność miała być nie tylko obyczajem, ale i obowiązkiem pilnie przestrzeganym. „Jeśliby zaś, o kim, co wreszcie bardzo rzadko się zdarza, dowiedziano się, że obcemu człowiekowi gościnności odmówił, tego dom i majątek cały ogniem spalić jest dozwolono i wszyscy na to jednomyślnie się zgadzają, uważającego, który by chleba odmówił gościowi, za bezecnego, nikczemnego i na powszechną wzgardę zasługującego człowieka” Pisał inny kronikarz. To by wyjaśniało, dlaczego Słowianie byli tak gościnni.

Wiemy już, że mężczyźni zajmowali się wiecowaniem, wojaczką, handlem i rzemiosłem a także pracami rolniczymi. Kobiety raczej koncentrowały się na pracach domowych i dbaniu o dom i potomstwo, trudniły się też zbieractwem. Pomagały w pracach polnych zwłaszcza w okresie żniw. Typowym zajęciem kobiet zwłaszcza zimą było przędzenie oraztkanie i wyrób odzieży. Te zajęcia zdają się być wyłączną domeną kobiet. Igły i przęśliki stały się symbolem zajęć kobiecych i niejednokrotnie wkładano je do grobów kobiet tak jak broń do grobu wojownika.

Oczywiście zdarzało się, że kobiety z możnych rodów wybijały się na pierwszy plan tak w życiu domowym jak i społecznym. Na przykład wiemy o żonie wielmoży Szczecińskiego Domasława, o której Herbord pisał, iż była to matrona „wielce znakomita i potężna w tym mieście”. Nawet sam biskup Otto wychodził przed próg by ją powitać i wysyłał cennepodarki by ją pozyskać dla sprawy nowej wiary. Pozycja tej kobiety musiała być rzeczywiście wysoka gdyż to ona miała podjąć pod nieobecność męża tak ważną decyzję o chrzcie.Za jej przykładem poszło aż 500 Szczecinian i sam Domasław, który wedle słów Herborda „pragnął umrzeć z żałości” musiał się ugiąć i ochrzcić.

Inna niewiasta żona kasztelana Wołogoszczy na własną rękę ochraniała wbrew woli całego miasta misjonarzy, przyczyniając się tym do ich sukcesu. O innej kobiecie Herbord napisał „Była to zaś matrona mająca liczną czeladź i niemałego znaczenia, dzielnie rządząca swym domem”. Ta natomiast pani niedająca się przekonać do porzucenia wiary przodków, zabroniła swoim ludziom iść do kościoła w niedziele, a gdy się wahali dała przykład pierwsza ruszając do żniw. Jadnak to mężczyzna pozostawał głową rodziny i dopiero po jego śmierci wdowa obejmowała pełnię rządów.

Zjawiskiem znanym wśród Słowian było wielożeństwo, jednak prawdopodobnie rozpowszechnione szeroko tylko wśród bogatych, których było na to stać. Liczba żon była świadectwem statusu i bogactwa. Wiemy, że Mieszko I musiał odprawić siedem żon zanim poślubił Dobrawę. W 150 lat później Warcisław zachodniopomorski musiał się rozstać z 24 nałożnicami. Za przykładem swych władców do takich wyrzeczeń zostali zmuszeni wszyscy dworzanie i możni.

Takie wyrzeczenia na pewno miały charakter czysto formalny raczej niż faktyczny, ciężko, bowiem sobie wyobrazić by w kwestiach tak osobistych zalecenia biskupa były ściśle przestrzegane. W Czechach w 1040 roku, gdy kraj był już uznawany za chrześcijański kronika Kosmasa odnotowuje jak to książę Brzetysław i biskup praski upominali lud za małżeństwa „nierządne i podobnie do dzikich zwierząt wspólne”. Ciężkie kary miały nakłonić Czechów by „żyli poprzestając mąż na jednej żonie a żona na jednym mężu”. Rodziny wczesnośredniowiecznych Słowian składały się zazwyczaj z 4-5 osób.

Dzieci, które szczęśliwie przetrwały krytyczny okres niemowlęctwa zatrudniane były przy wypasie inwentarza czy innych lżejszych pracach domowych. W kontekście krytycznego okresu niemowlęctwa należy wspomnieć nie tylko o częstych zgonach niemowląt w czasie porodu, ale też szokującemu współczesnych ludzi obyczajowi zabijania dziewczynek. W raporcie z przebiegu chrystianizacji Pomorza biskup Otto pisze do papieża, iż zakazał on zabijania dziewczynek przez matki obdarzone dużą liczbą córek. Kobiety te postępowanie swoje motywowały chęcią poprawy losu i wychowania pozostawionemu przy życiu potomstwu.

Obyczaj ten jest dziś jest szokujący jednak zdarzało się to i u innych ludów od czasów starożytnych. W taki brutalny i okrutny sposób reagowało społeczeństwo na zmiany gospodarcze i demograficzne. Jednak wydaje się, że wśród Słowian przeważał pozytywny stosunek do potomstwa płci żeńskiej. A to za sprawą perspektywy pokaźnego wiana, jakie musiał uiścić przyszły kandydat na męża. Ibrahim ibn Jakub odnotował „jeżeli mężowi urodzą się dwie lub trzy córki to stają się powodem jego bogactwa, a jeżeli mu się urodzi dwóch chłopców, to są powodem jego ubóstwa”.

Czas wolny dzieci spędzały oczywiście na zabawie. Archeologii zawdzięczamy nie małą kolekcje zabawek dziecięcych jak na przykład malutkie naczyńka dla dziewczynek czy miniaturowy sierp dla chłopca, wykonywano także wiele innych zabawek w formie miniaturowych narzędzi odzwierciedlających zajęcie rodziców. Częste są gliniane ptaszki, zajączki i koniki. Na stanowiskach archeologicznych w miastach portowych popularnym znaleziskiem są łódeczki imitujące łodzie rodzica.

W zimie dzieci jeździły na łyżwach i sankach z płozami wykonanymi z kosci. Dzieci i młodzież stanowiły spory odsetek społeczeństwa, społeczeństwa, które było „młode”. Średnia wieku przekraczała ledwo 35 lat. Częste zgony niemowląt oraz zgony matek po porodzie, choroby i zarazy oraz częste wydarzenia wojenne dawały małe szanse na doczekanie wieku prawdziwie starczego. Było to jednak zjawisko typowe dla wszystkich krain w Europie w tym okresie.


Źródło oryginalnego artykułu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s