Wojny Bogów oraz o przemianie Przedstworzów w Stworze i narodzinach Zduszów

wojny-bogow-slowianskich


Po Wojnie O Bułę nastał bardzo krótki czas pokoju. Przez chwilę zdawało się, że Światowit może odpoczywać w Kłódzi nie lękając się o całość swego dzieła. W tym właśnie czasie, bożego odpoczynku, z Wiechcia (pęku gałązek Wierzchy związanych w rózgę, którą się Bóg Bogów szorował, obcierał i oćwiczał w kąpieli) powstali Ludzie. Ludzie narodzili się z hodowli Kauków, którzy porwali wyrzucony przez Światowita Wiecheć i, wpierw się jak zwykle pobiwszy, połamali gałązki na patyki, a potem doszli do zgody i razem zasadzili owe patyki w zagon na welańskiej Równi. Czarnogłów i Białoboga podlewali swą uprawę przez całą welańską noc, a nad ranem zerwali to, co wyrosło. Chcieli początkowo uczynić z Ludzi swoich pomocników, ale okazało się, że przez chwilę nieuwagi Prarodziców zakradł się na zagon tuż przed świtem zawistny Bóg Zagłady i Zarazy – Mor, i podlał uprawę Czarną Wodą (Wodą śmierci) ze swego Czarnego źródła. Jako śmiertelnicy, Ludzie nie mogli pozostać na Weli i strącono ich na Ziemię, w Kolibę. Koliba była więc pierwszą ojczyzną Plemienia, a Plemię nazwano w końcu Zerywanami, jako że zostali zerwani przez Boga Bogów z Wierszby, potem znów byli zerwani przez Kauków z boskiego zagonu na Równi, później zrzucono ich z Weli przez co zerwali z miejscem swych narodzin, na koniec zaś zerwali także z Kolibą, wypędzeni przez Bogów, gdy z pychy sprzeciwili się ich panowaniu i rozpętali Wojnę O Taje.

Zaraz po narodzinach Ludzi i ich upadku z Weli między Bogami nastały poważne spory o władanie różnymi rzeczami. Złamano porządek ustanowiony przez Światowita, w zapamiętaniu podeptano i zlekceważono jego zalecenia. Wybuchła kolejna wojna, Wojna O Krąg, która była jeszcze gorsza niż poprzednia Wojna O Bułę.

Do pierwszej bitwy doszło u Wielkiego Ogniska na przełęczy Równi, gdzie Bogowie zeszli się następnego wieczora po odejściu Światowita. Wielkie Ognisko, zwane odtąd Ogniem Ogni rozpalił na Równi sam Światowit, kiedy ustanawiał nowy ład i przydzielał Bogom taje. Wtedy wszyscy zebrani zasiedli dookoła ognia w przypadkowym porządku. Teraz, gdy Boga Bogów zabrakło, nie mogli się porozumieć co do kolejności. Bogowie Żywiołów uważali, że to im się należy miejsce przy samym ogniu, w najwyższym Kręgu. Bogowie Wielkich Mocy (Wielkobogowie Mocy) nie godzili się z tym i rozgorzała sprzeczka na temat ważności, starszeństwa i tym podobnych rzeczy. Tymczasem Małe Żywioły cichaczem zajęły Drugi Krąg, chcąc być blisko rodziców. Tym sposobem Moce zostały zepchnięte w Trzeci i Czwarty Krąg, daleko od Ognia. Weles i Nyja, najbardziej zajadli w tym sporze, rozerwali pierścień zespolonych Bogów Żywiołów i przepchnęli się ku ognisku tratując co poniektórych. Pociągnęli za sobą Mora z Marzanną (Moce Zagłady, Zarazy, Starości i Zapomnienia), Podaga z Pogodą (Bóstwa Drogi, Podróży, Zgody, Pogody i Spokoju-Pogodzenia) oraz Roda z Rodżaną (Bogów Narodzin, Myśli, Prawdy i Rodu). Wtedy Żywiołom udało się ponownie zespolić i cztery rody bogów Mocy zostały odcięte od reszty. Od sprzeczki przyszło do rękoczynów sprowokowanych przez Welesa i Roda. Rodżana popchnięta w trakcie szamotaniny przez Swarę wpadła do ognia i cała skóra prócz stóp i lewej piersi w jednej chwili jej sczerniała. Od tego czasu stała się Boginią o Czarnej Skórze. Jej dzieci, Zaródź i Rada-Rodzica rzuciły się na pomoc matce, a za nimi ruszyli pozostali Bogowie Mocy. W Bitwie O Miejsce, która nie przyniosła rozstrzygnięcia, Bogowie stratowali Ogień Ogni i o mało co całkiem przez nich nie zagasł.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Starsi – czyli Króle Stworzów, oraz Boginiaki czyli potomstwo Stworzów

stworze-slowianskie


Stworze, a właściwie ich Starsi, razem ze Światłogońcami służącymi Bogom Kiru, oraz z Ażdahami, czyli Żmijami i Smokami – służącymi Bogom Działu, czuwają poza zwykłymi swymi zajęciami także nad poszczególnymi dniami roku. Ponieważ dzień Nowego Roku (a także ostatni dzień Starego Roku w latach przestępnych) ma szczególne znaczenie, podlega opiece służących samemu Światowitowi Gałęzów (Świętogłazy i Świćgałęzy). Z kolei Ażdahy opiekują się innymi 26 dniami, a Światłogońce także taką samą liczbą dni. Tym sposobem pozostaje do opieki 312 dni w roku, czyli dokładnie tyle, ilu się narodziło Przedstworzy z rozkawałkowanych Potworów. Bogunowie-Przedstworzowie, którzy zostali posadzeni na Stukrotnej Łące Sporów, i z których przez rozmnożenie wylęgła się cała reszta ustokrotnionych Stworzy, mają nieco odmienny wygląd od reszty swych młodszych braci i sióstr. Wyglądają starzej. W istocie są oni starsi od innych Stworzy, a tamci pochodzą niejako z ich ciała. Nazywa się ich Starszymi, a pełnią oni pośród Bogunów i Boginek rolę królów, w związku z czym nazywa się ich także czasem Królami. Ci właśnie Starsi Stworze opiekują się poszczególnymi 312 dniami roku, identycznie jak Jednogłowi Wielkobogowie opiekują się 13 miesiącami (dziś już tylko 12 Braćmi Miesiącami).

W każdym Rodzie Stworzy jest trzech lub czterech Starszych, zależnie od tego, ilu wpierw było Przedstworzy (trzech czy czterech). Są oni nie tylko starsi, ale i mędrsi od pozostałych, bardziej stateczni, poważni, zapobiegliwi. Starsi opiekują się rodami i panują nad nimi.

Ludziom bardzo rzadko udaje się zetknąć z Królem któregoś Rodu Stworzów, lecz gdy to nastąpi, mogą się spodziewać, że spotkanie owo nie zakończy się w sposób obojętny. Może ono przynieść człowiekowi bardzo wiele pożytku, bogactwo wszelkiego rodzaju, życiowe powodzenie, mądrość i spokojny byt tak na Tym, jak i na Tamtym Świecie. Może też jednak obrócić się przeciw niemu i skończyć bardzo źle. Na wynik spotkania zawsze ma wpływ to, jak owi ludzie dotychczas żyli, co wiedzą, jak się obchodzili z innymi ludźmi, czy czcili Bogów, czy szanowali Naturę, odprawiali obrzędy, czy dbali o wszystko, co podlegało ich pieczy, o wszystko, co żywe i czy nie szkodzili Matce Ziemi. Największe znaczenie dla dobrego wyniku spotkania ze Starszym Stworzów ma jednak to, z czym dany człowiek do niego przychodzi i czego odeń oczekuje.

Starsi Stworze mają wygląd starych kobiet, gdy idzie o Boginki, lub dostojnych starców, gdy chodzi o Bogunów. Twarze mają poorane zmarszczkami, skórę wyschniętą i obwisłą, włosy siwe, bardziej wyblakłe ubiory, a także często skromną, żelazną koronę na głowie, lub pierścień z drogocennym kamieniem o magicznych właściwościach na palcu. Stworze posiadają także potomstwo. Odróżnia je to od Zduszów, którzy się nie rozmnażają zwykłymi sposobami. Ich dzieci pochodzą ze związków Boginek z Bogunami, ze związków Stworzy z Bogami, jak również z ich związków z ludźmi. Wszystkie ich dzieci są skażone, tak jak ludzie, ograniczeniami oraz śmiertelnością. Światowit już po Wojnie O Bułę przykazał zanurzanie i skrapianie Czarną Wodą kaźdego dzieła Welan, by nigdy już nie mogło powstać z boskiego działania coś takiego, jak Potwory. Jako pierwszych dotknął jego rozkaz Ludzi, przez co zostali oni – jako śmiertelnicy – strąceni z Weli na Ziemię, do Koliby. Boskie potomstwo powstałe ze zmieszania z ludźmi nie ma cech zwykłych ludzi, lecz zawsze wyróżnia się jakimś atrybutem, czymś nadzwyczajnym, ponadludzkim, co wyraźnie wskazuje na boskie pochodzenie. W żyłach książąt, wieszczów, wytędzów zawsze płynie odrobina boskiej krwi, i ludzi tych określa się mianem Bohaterów (Boga-tyrów).


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Opisanie Zduszów-Demonów – mitologia Słowian

Demony Zdusze Słowianie


Jak już powiedziano wcześniej, Zdusze są czymś zupełnie innym niż Stworze. Zdusze są demonami pochodzącym i z dusz zmarłych istot (nie tylko ludzi), powołanymi do powtórnego bytowania ziemskiego w sposób niezwykły – pod przymusem, z wcieleniem w ciało trupie, albo w ciało niewłasne, wyczarowane, lub w już zamieszkałe przez inną duszę ciało żywej istoty. Nieraz zmarlacy owi przebywają między ludźmi przyoblekając się w pozór żywego jestestwa tak doskonale, że niełatwo ich odróżnić od zwyczajnego, prawdziwie żywego człowieka. Kiedy indziej, nie krępując się, przerażają swym trupim wyglądem lub przybierają poczwarną postać, zamykając się w ciałach demonicznych, nieludzkich. Są i tacy, którzy są żywymi ludźmi zamieszkałymi przez dwie dusze: zwykłą, prawowitą, oraz demoniczną, wcieloną przemocą.

Jednogłowi Małobogowie w czasie Wojny O Krąg wyciągnęli wszystkich Zduszów z Nawi welańskich. Wybrani przez Bogów z rozmysłem pochodzą oni, spośród najgorszych, najbardziej okrutnych, najstraszniej zawziętych przeciw ludziom i Bogom, złych z samej natury Nawiaków, wyszukanych w Piekle (Nawi Smoczej) i w Założy (Nawi Labiryntów Bezdroży). Powołano ich na czas wojny, by służyły złemu celowi. Są więc Sługami Ciemności: wyszły z Zaświatów, służyły dzieciom, które targnęły się w przeklętej wojnie na swoich rodziców chcąc ich zniszczyć i zabić. Postępek ten od początku przeciwny był prawom Wszego Świata. Zdusze są złe z natury i bardzo niebezpieczne dla ludzi. Przywracano ich do życia i hartowano do boju, pławiąc najpierw w najżywszej z Żywych Wód, wodzie ze źródła źródeł wykradzionej Świćgałęzie przez Licho z pomocą Dodoli. Potem przez trzy welańskie dnie i noce pojono ich i obmywano wodą z Ożywczych Studni trzech Małych Bogiń: Krasy-Krasatiny, Zaródzi i Żywii. Lelij-Smęt rozpalił ponownie ich Łuczywa-Gwiazdy Żywota, płomieniem wykradzionym przez Wida-Makowica z Ognia Ogni palącego się wiecznie na Niwie Światowitowej, u progu zamku Kłódź na Wierchu Weli. Na koniec Mali Bogowie (Małobogowie) wykarmili całą armię Zduszów boskim Jościem, czyli Kołaczem, Korowajem i Koliwem wypieczonymi przez Rgiełca, oraz Kutią uwarzoną przez Boginię Warzę. Dzięki tym zabiegom Zdusze stali się Zmartwychwstańcami, oddanymi w służbę Małobogom. Po Bitwie i zakończeniu Wojny O Krąg Światowit pozostawił ich przy życiu. Od tamtego czasu Zdusze włóczą się samopas po świecie, czyniąc zło i spustoszenie. Była to jedna z kar, jakie Bóg Bogów wymierzył wtedy wszystkim żywym istotom, a zwłaszcza Mniejszym Bogom. Dwa razy do roku muszą oni stanąć na czele swego upiornego wojska i odbyć straszliwą bitwę, będącą przypomnieniem owego ojcobójczego postępku sprzed wieków. Tylko pokonanie tej bezpańskiej armii w bitwach pozwala powstrzymać ich ciągły rozród, narastający bezład i zło, jakie przynoszą światu.

Zdusze nie znajdują spoczynku, dokąd nie zostaną ze swej powłoki Zmartwychstańca wyzwolone. Osiągają to jedynie wtedy, gdy na swoje miejsce znajdą nowego Sługę Ciemności. Stanowią oni najniższy krąg istot o powołaniu niebiańskim, bezpośrednie ogniwo łączące (poprzez Zaświaty) ludzi z Bogami. Ten sam krąg stanowią, prócz nich, Pobogowie i Boginiaki. Ci są bezpośrednim ogniwem łączącym ludzi z Bogami poprzez świat Istot Żywych.

Problemy związane z ludzką śmiercią, bytowaniem duszy w Zaświatach, oraz z jej powrotem do życia w świecie w postaci nowego człowieka, zwierzęcia, rośliny czy też Zdusza-demona stanowią odrębną rozległą dziedzinę. Tematyka ta, z opisem zwyczajów pogrzebowych i żałobnych, koniecznych ofiar dorocznych, opisem sposobów służących utrzymaniu duszy w Zaświatach lub jej powrotowi na Ziemię, oraz działań magicznych powstrzymujących zmarłego od ingerencji w świat istot żywych wypełni osobny tom. Tutaj wyjaśniamy tylko to, co niezbędne, by w pełni zrozumieć tak istotę położenia Zduszów między ludźmi i Bogami, jak i ich rolę w świecie Żywych, czy w Zaświatach.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Opisanie Stworzów – mitologia Słowian

Rusałki


Bogunowie i Boginki tworzą osiemdziesiąt osiem rodzin, różniących się wyraźnie między sobą i przypisanych do różnych domen i niw świata. Jako służący Żywiołom i Mocom nie mają ciągłego, jednowymiarowego stosunku do ludzi, nie są dla nich ani dobrzy ani źli, nie są im ani zdecydowanie przychylni, ani też bezwzględnie wrodzy. Ich działanie wobec człowieka zależy od zamiarów Bogów. Są jednak pewne zasady, których należy w obcowaniu ze Stworzami przestrzegać, jeśli nie chce się mieć poważnych trudności. Przede wszystkim Bogunowie i Bogunki nie znoszą, gdy ktoś im wchodzi w drogę, albo gdy usiłuje je podpatrzeć – taki człek jest poważnie zagrożony. Ktoś kto rozeznaje się w miarę dobrze w otaczającym go świecie i działających nań siłach rzadko staje w poprzek działaniom Stworzów i Bogów, jest więc raczej bezpieczny. Zdarza się jednak w życiu, iż człowiek musi stanąć naprzeciw potęgi, albo przypadkiem znajdzie się w oku burzy. Wtedy przydać się mogą działania magiczne, środki czarowne, zaklęcia odczyniające, czarodziejskie zioła używane jako Wieńce, napary, nalewki, maści, różnorakie amulety umieszczane na ciele jako naszyjniki (te noszą nazwę pawęzu) albo woreczki (te zwie się po słowiańsku kaptorgami), a także liczne, specjalne sposoby postępowania, chroniące przed gniewem bóstw i ich pomocników, uosabiających najdrobniejsze nawet siły przyrody.

Bogunów i Boginki można z grubsza podzielić na opiekunów żywiołu Nieba, Ognia, Wody, Powietrza, Sporu i Ziemi, opiekunów Pól, Lasu i Dzikiej Zwierzyny, Upraw, Stad, Domu, Rodu i Plemienia, Losu (zwanego po starosłowiańsku źrzebem, bytem lub dolą), Skarbów i Kopalin, Miłości i Żądzy, Cnót, Prawd oraz Ładu, duchy Pogody, duchy Księżycowe, a także zwiastunów i nosicieli Choroby i śmierci. Rozgraniczenia te nie są zawsze do końca ostre. Na przykład bóstwa Pogody są bliskie władcom Powietrza i Wiatrów, zaś boginki Narodzin spełniają podobne funkcje jak strażniczki Losu, narodziny splatają się ze sprawami Miłości i Żądzy, a te są znów złączone z żywiołem Wody będącej symbolem płodności. Podobnie zachodzą na siebie miejscami kompetencje innych Stworzów, choć nigdy się w pełni nie pokrywają.

Wszystkie Stworze mają mocno określoną postać, o której można by powiedzieć, iż jest to podstawowy kształt, w jakim się – jako siły natury – uzewnętrzniają. Bogunowie i Boginki potrafią bowiem przyjąć każdą dowolną postać, lub nawet stać się niewidzialnymi na czas jakiś, jednak wymaga to od nich wysiłku i wracają do swego podstawowego wyglądu zaraz, gdy tylko jest to możliwe. Ludziom ukazują się najczęściej w owej podstawowej formie. Da się więc Stworze podzielić na takie, które mają swą główną formę zwierzęcą, takie które mają kształt ludzki, albo też takie o postaci nieokreślonej. Z kolei Bogunowie i Boginki o kształtach ludzkich mogą być rozmiarów zwykłego człowieka, olbrzyma (co jest u Słowian bardzo rzadkie), człowieka karłowatego, albo też mogą być całkiem małe (wysokości 7 centymetrów i mniej). Wśród Stworzy karłowatych można znów wydzielić dwa typy: o zwyczajnych proporcjach ciała i drugi, z nieproporcjonalnie dużą głową. Każda z rodzin Stworzów różni się od innych wieloma zewnętrznymi cechami, najczęściej fantastycznymi, szczegółami stroju i miejscami ukazywania się czy bytowania.

W dalszym ciągu tej pracy damy szczegółowe opisy tyczące wszystkich rodzin Bogunów i Boginek, jak również sposoby postępowania z nimi na wypadek spotkania, w razie ich złośliwej działalności względem nas, czy też otwartej napaści. Powiemy, jak te drobne siły Natury ułagodzić, oswoić, a nawet uwięzić i zaprząc do działań na naszą korzyść, lub jak je bezpiecznie ominąć, stosując życiową mądrość i magię.

Warto jeszcze dodać, że pamięć o owych Boginkach i Bogunach zachowała się w różnych krajach w rozmaitym stopniu. Często łączy ona narody dzisiaj geograficznie odległe, lecz dawniej stanowiące wspólnotę plemienną. Część wierzeń obejmuje do dziś cały obszar Słowiańszczyzny i kraje Bałtów. Świadczy to o ich prastarych korzeniach i wielkiej, pozwalającej przetrwać trzy i pół tysiąca lat, sile.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Polska sztuka walki – Koluchstyl – Słowianie dzisiaj


Polska sztuka walki znana na całym świecie. Wiesław Koluch to twórca pierwszej polskiej sztuki walki Koluchstyl, stworzonej jako pierwsza w XXI wieku nie tylko w Polsce, ale również na świecie. W 2009 r. Wiesław Koluch stworzył polską dyscyplinę Koluchstyl. Jest to dyscyplina integracyjna, w której walczą zawodnicy z różnych stylów walki. Zorganizował kilkanaście turnieji rangi krajowej, w tym pięciokrotnie Mistrzostwa Polski, oraz turnieje międzynarodowe, w tym czterokrotne Mistrzostwa Europy oraz Mistrzostwa Świata. http://koluchstyl.pl/

Starożytna Cywilizacja Polski

Wenedowie Wenetowie Wędowie


W nauce obowiązuje „zasada zachowania informacji” która w fizyce nie pozwala na zniknięcie informacji nawet w czarnych dziurach. Wydaje się więc, że tym bardziej ta zasada powinna obowiązywać w historii, jednak historycy twierdzą, że nie jest znana nasza historia przed X wiekiem, siłą rzeczy zgodnie z zasadą zachowania informacji w tym wypadku historycznych, nie jest to twierdzenie naukowe.

W sposób oczywisty historycy muszą się mylić, nasza historia jest znana, tylko oni nie potrafią jej odczytać z tysięcy różnych kwantów informacji i całych fragmentów tekstów, które dotarły do nas z starożytności, informacji mówiących nie tylko o naszej historii, ale o równie wysoko rozwiniętej cywilizacji co grecka czy rzymska, „zasada zachowania informacji” nie jest prawem absolutnym, ale co do głównych faktów nasza historia jest znana tylko napisana w języku niezrozumiałym dla historyków, dla nich te zachowane informacje to rzeczy przypadkowe, nie mające związku, mity, fantazje, bajki, wszystko to czego pojąć nie mogą, lub przechodzi ich pojęcie itd.

Więc oczywiście mamy takie informacje sprzed 2000 lat jak:

1. Doskonałe dużej dzielności morskie płaskodenne okręty żaglowe Wenedów, w bitwie morskiej z Rzymianami koło półwyspu bretońskiego, oraz Tysięczników i Setników z organizacji militarnej starożytnych Polaków w kronice Kadłubka, całkowicie zbieżne co do istoty organizacji z okręgami tysiąca zbrojnych Suevów w „O wojnie” Cezara, hutnictwo przeworskie czyli stal sprężynowa w starożytnych szablach, czyli dlaczego Rzymianie nie podbili starożytnej Polski.

Pomijając tragiczny los elit Wenetów w Armoryce (Bretanii) ludu dysponującego wspaniałą flotą morską i wielkim doświadczeniem żeglarskim, zadajmy sobie pytanie skąd się oni tam wzięli? Z ich zaawansowaną technologią budowy wspaniałych żaglowców. Bo z poniższego tekstu wygląda, że z swoją kulturą morską przybyli tam jak Grecy na Sycylię czy Fenicjanie do Kartaginy. Czy nie byli oni po prostu kolonią wielkiego narodu Wenedów (Wenetów) nadbałtyckich, zresztą parę plemion ich sprzymierzeńców nosi dość słowiańsko brzmiące nazwy jak Moryni czy Diablinci, a Leksowie jak łacińska kalka nazwy Słowianie (leksyka–słownictwo).

Autor pracy „Kopalnictwo i przeróbka cyny w Europie.” jednoznacznie uważa ich za Wenedów, opisuje ich monopol na handel i wydobycie cyny u ujścia Loary i Kornwali. Rodzi się pytanie czy na pewno Wenedowie z Bretanii i znad Bałtyku to ten sam etnos? Też tak uważa Piero Faveroautor „La Dea Veneta” który wskazuje na identyczność kultu „najwyższego bóstwa typu żeńskiego, które jest wyższe od pozostałych bóstw: w Venetów Adriatyckich Reitia, to samo u Retów oraz w Vindelicji; i nad Bałykiem na Połabiu pomiędzy Wenedzi mają najwyższą boginię Razivia (Radziwię).”

Jeśli przyjrzymy się inskrypcjom Wenedów nadadriatyckich to dostrzeżemy tam nawet polskie czy chorwackie nazwiska!!!

Wenedzi nad Padem są od 3200 lat, były tam wpływy Etrusków, najazd i kolonizacja przez Galów, kolonie Greków, okupacja Rzymska, inskrypcje są sprzed 2000–2400 lat, czyli prócz tego tysiąc lat oddzielnego rozwoju nad Padem, u nas też się język zmieniał, nie musieli zachować języka, ale jednak coś z słownictwa zachowali.


Czytaj dalej

Bransoleta z brązu sprzed ponad 3 tysięcy lat znaleziona w Przybysławicach w pow. sandomierskim

bransoleta-z-brazu


Mieszkaniec m. Przybysławice w gminie Klimontów, powiat sandomierski, pan Piotr Sobolewski znalazł i przekazał do Delegatury w Sandomierzu Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków (WUOZ) w Kielcach piękną ozdobę z epoki brązu. Bransoleta została znaleziona w Przybysławicach. Jest zdobiona bardzo intensywnie na całej powierzchni z wyjątkiem partii wewnętrznych ornamentem grup kresek i linii. Reprezentuje typ masywnej bransolety z końcami stopkowatymi, waży 845 gram. Najbliższe analogie ma w bransoletach ze skarbów w Wiśniowej na Podkarpaciu (tam wystąpiła prawie identyczna), Miechowicach, woj. kujawsko-pomorskie, Bartnikach, woj. dolnośląskie i Stawiszycach, woj. świętokrzyskie.

Ozdobę należy datować na starszy lub środkowy okres epoki brązu (między 1500 a 1100 r. p.n.e.) i łączyć ze społecznością kultury trzcinieckiej lub wczesnej kultury łużyckiej.

Jest to pierwsze tego typu znalezisko w regionie sandomierskim, pomijając skarb z Międzygórza odkryty jeszcze w połowie XIX wieku i skarb z Janika k. Ostrowca Świętokrzyskiego (tam jednak wystąpiły bransolety innych typów) oraz bransoletę ze spiralnymi tarczkami z Bidzin.

Gratulujemy znalazcy wyjątkowego odkrycia, a szczególnie przekazania zabytku do sandomierskiej Delegatury WUOZ, dzięki czemu wzbogaca on naszą wiedzę o regionie, który jeszcze do niedawna był postrzegany jako ubogi w znaleziska metalowe z epoki brązu.


Źródło artykułu

Odkryto najstarsze pismo świata – czy stworzyli je Słowianie?

Riben-Plewen


Fragment ceramiki sprzed 7000 lat, odkryli archeolodzy w Bułgarii w okolicy miejscowości Riben w okręgu Plewen. Odkrycia dokonano na wcześniej nieznanym stanowisku z epoki chalkolitu (epoka miedzi), które skrywane było przez drogę i zabudowania z okresu rzymskiego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, wszak archeolodzy wykopują codziennie fragmenty ceramiki, gdyby nie to co znajduje się na ceramicznym fragmencie. W czasie wykopalisk pod przewodnictwem prof. Sergieja Torbatowa z Narodowego Instytutu i Muzeum Archeologii natrafiono na fragment naczynia pokryty piktogramami lub przed-alfabetycznym pismem. Wołodja Popow dyrektor Regionalnego Muzeum Historii w mieście Plewen stwierdził ogłaszając odkrycie, że znalezisko może okazać się  najstarszym pismem świata.

Popow będący specjalistą w prehistorycznej archeologii twierdzi, że potencjalne prehistoryczne pismo widniejące na ułamku ceramiki jest 2000 lat starsze niż pisma znane z Sumeru, Mezopotamii i Egiptu. To ma dowodzić, że  pierwszy znany przypadek pisemnego transferu informacji miał miejsce właśnie na Bałkanach w Bułgarii. Obecnie sensacyjne znalezisko widziane było tylko przez grupę archeologów i naukowców prowadzących badania i oględziny obiektu. Sam obiekt zostanie pokazany publicznie na początku 2017 roku na konferencji prasowej w Narodowym Instytucie i Muzeum Archeologii w Sofii.

Popov uchylił jednak rąbek tajemnicy i powiedział, że na ceramice znajdują się piktograficzne znaki takie jak swastyka i inne pisane symbole. Popow powiedział, że naczynie z którego pochodzi ukruszony fragment było używane do religijnych rytuałów. Zaznaczył także, że odkodowanie zapisu będzie  bardzo trudne. W przeszłości zajmowałem się już tematyką początków pisma, w artykułach na temat tabliczki z Dispilio czy też symboli kultury Vinca (tabliczki Tartaria), oba artykuły znajdują się na tojuzbylo.pl.

Wśród naukowców na temat zawartości tabliczek kojarzonych z neolitycznymi kulturami naddunajskimi zdania są podzielone. Na przykład według   dr Stephena Guide widać na nich początki pisma,  wyprzedzające pismo z terenu Mezopotamii. Wówczas byłoby to faktycznie najstarsze pismo świata, jednak m.in. Steven Roger Fischer mocno deprecjonuje informacje o ich odczytaniu (poprzez analogię do później powstałych hieroglifów), podając że aktualna (2003) opinia jest taka, że tabliczki te mogą przedstawiać na przykład jedynie impresje artystyczne, bez bezpośredniego semantycznego odniesienia, czy sformalizowanej semantycznej funkcji.

Warto także wspomnieć o innym znalezisku tego typu. W 2008 roku archeolodzy odnalezli w okolicy Burgas trzy gliniane stożki, także pokryte przed-alfabetycznym pismem. Ich wiek także szacuje się na 7000 lat gdyż odnalezione zostały na stanowisku z epoki chalkolitu, w osadzie posadowionej na szczycie dużego kopca ziemnego. Tak czy inaczej z niecierpliwością oczekuję na publiczną prezentację znaleziska i na pewno wrócę do tematu publikując ujawnione zdjęcia cennego i intrygującego znaleziska.


Źródło oryginalnego artykułu

Boski Programista upomina błądzących historyków

 Genetyka R1a R1a1a7


Współczesna nauka odsyła w bajeczną przeszłość, ukutą na potrzeby „Drang nach Osten” (niemiecki: „Parcie na Wschód”), propagandową teorię o prymitywnych Słowianach, którzy zajęli ziemie po cywilizowanych przodkach Niemców dopiero na przełomie Starożytności i Średniowiecza. Prawda ujawnia się po latach uprawiania propagandy przekonującej o tym, że przodkowie Polaków dopiero w VI wieku po Chrystusie zajęli ziemie między Odrą, a Bugiem – po odwiecznie obecnych tu Germanach, którzy poszli zdobywać Rzym.

Przełom rozpoczął się na polu, którego historycy sprzed XXI wieku nie mogli przewidzieć. 26 stycznia 2000 roku prezydent USA Bill Clinton oraz premier Wielkiej Brytanii Tony Blair ogłosili na wspólnej konferencji prasowej opracowanie wstępnej mapy pełnego ludzkiego DNA stwierdzając: „Zostajemy przeniknięci głębszym niż kiedykolwiek podziwem wobec złożoności, piękna, i niezwykłości najświętszego daru Bożego.” Okazało się bowiem, że człowiek jest istotą z zapisanym wewnątrz ciała programem, przerastającym skomplikowaniem wszelkie osiągnięcia informatyków.

Genetyka gwałtownie przyspieszyła. Naukowcy odkryli, że każdy człowiek ma zapisane w swoim organiźmie nie tylko własne, osobiste dzieje, ale również swoich przodków. Informacje te pozwalają nie tylko ustalić przodków w sensie biologicznym (oczywiście bez imion i nazwisk), ale również kiedy i gdzie przebywali oni w dalekiej przeszłości.

Polskie tysiąclecia
Dzięki postępom genetyki, w 2009 roku międzynarodowy zespół naukowców pod kierownictwem Petera A. Underhilla z Uniwersytetu Stanforda w USA ustalił, że znakomita większość dzisiejszych Polaków (niemal 60 proc.) należy do tzw. haplogrupy R1a1a7, dziedziczonej z ojca na syna. Co jednak ważniejsze, według naukowców z zespołu Underhilla, mieszkamy na naszych ziemiach od 10 tysięcy lat! Mało tego, poza Polską tę haplogrupę mocno reprezentują tylko Słowianie na Białorusi, Ukrainie i w Rosji, ale już w mniejszej skali niż w Polsce. Za to najwięcej jej przedstawicieli jest wśród Serbołużyczan w Niemczech, którzy też od tysiącleci mieszkają między Odrą, a Łabą. Tak padł mit o Germanach, którzy do połowy pierwszego tysiąclecia po Chrystusie mieli tworzyć między Łabą a Wisłą wszelkie kultury, podczas gdy Prasłowianie siedzieli w ziemiankach kopanych wśród bagien nad Prypecią. Kolejne badania doprowadziły innych specjalistów do wniosku, że kolebką tego rodu Prapolaków mogły być dzisiejsze Kujawy i stąd miała zacząć się ekspansja najpierw na Południe – na Bałkany, następnie na Zachód, a później na Wschód, aż do północnych Indii. Jednak nigdy wszyscy nie wywędrowali znad Wisły. Starożytność przodków Polaków na ich ziemi udowodniły też prace licznych genetyków amerykańskich, rosyjskich i polskich, m.in. prof. Tomasza Grzybowskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, który dla odmiany badał głównie geny dziedziczone w linii żeńskiej – z matki na córkę.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej