Starożytna Cywilizacja Polski

venedowie-weneci-wenetowie


W nauce obowiązuje „zasada zachowania informacji” która w fizyce nie pozwala na zniknięcie informacji nawet w czarnych dziurach. Wydaje się więc, że tym bardziej ta zasada powinna obowiązywać w historii, jednak historycy twierdzą, że nie jest znana nasza historia przed X wiekiem, siłą rzeczy zgodnie z zasadą zachowania informacji w tym wypadku historycznych, nie jest to twierdzenie naukowe.

W sposób oczywisty historycy muszą się mylić, nasza historia jest znana, tylko oni nie potrafią jej odczytać z tysięcy różnych kwantów informacji i całych fragmentów tekstów, które dotarły do nas z starożytności, informacji mówiących nie tylko o naszej historii, ale o równie wysoko rozwiniętej cywilizacji co grecka czy rzymska, „zasada zachowania informacji” nie jest prawem absolutnym, ale co do głównych faktów nasza historia jest znana tylko napisana w języku niezrozumiałym dla historyków, dla nich te zachowane informacje to rzeczy przypadkowe, nie mające związku, mity, fantazje, bajki, wszystko to czego pojąć nie mogą, lub przechodzi ich pojęcie itd.

Więc oczywiście mamy takie informacje sprzed 2000 lat jak:

1. Doskonałe dużej dzielności morskie płaskodenne okręty żaglowe Wenedów, w bitwie morskiej z Rzymianami koło półwyspu bretońskiego, oraz Tysięczników i Setników z organizacji militarnej starożytnych Polaków w kronice Kadłubka, całkowicie zbieżne co do istoty organizacji z okręgami tysiąca zbrojnych Suevów w „O wojnie” Cezara, hutnictwo przeworskie czyli stal sprężynowa w starożytnych szablach, czyli dlaczego Rzymianie nie podbili starożytnej Polski.

Pomijając tragiczny los elit Wenetów w Armoryce (Bretanii) ludu dysponującego wspaniałą flotą morską i wielkim doświadczeniem żeglarskim, zadajmy sobie pytanie skąd się oni tam wzięli? Z ich zaawansowaną technologią budowy wspaniałych żaglowców. Bo z poniższego tekstu wygląda, że z swoją kulturą morską przybyli tam jak Grecy na Sycylię czy Fenicjanie do Kartaginy. Czy nie byli oni po prostu kolonią wielkiego narodu Wenedów (Wenetów) nadbałtyckich, zresztą parę plemion ich sprzymierzeńców nosi dość słowiańskobrzmiące nazwy jak Moryni czy Diablinci, a Leksowie jak łacińska kalka nazwy Słowianie (leksyka–słownictwo).


Źródło oryginalnego artykułu



symbol-slowianskiAutor pracy „Kopalnictwo i przeróbka cyny w Europie.” jednoznacznie uważa ich za Wenedów, opisuje ich monopol na handel i wydobycie cyny u ujścia Loary i Kornwali. Rodzi się pytanie czy na pewno Wenedowie z Bretanii i znad Bałtyku to ten sam etnos? Też tak uważa Piero Faveroautor „La Dea Veneta” który wskazuje na identyczność kultu „najwyższego bóstwa typu żeńskiego, które jest wyższe od pozostałych bóstw: w Venetów Adriatyckich Reitia, to samo u Retów oraz w Vindelicji; i nad Bałykiem na Połabiu pomiędzy Wenedzi mają najwyższą boginię Razivia (Radziwię).”

Jeśli przyjrzymy się inskrypcjom Wenedów nadadriatyckich to dostrzeżemy tam nawet polskie czy chorwackie nazwiska!!!

Wenedzi nad Padem są od 3200 lat, były tam wpływy Etrusków, najazd i kolonizacja przez Galów, kolonie Greków, okupacja Rzymska, inskrypcje są sprzed 2000–2400 lat, czyli prócz tego tysiąc lat oddzielnego rozwoju nad Padem, u nas też się język zmieniał, nie musieli zachować języka, ale jednak coś z słownictwa zachowali.

Butijakos, Aviro Broijokos, Lessa, czy Leso

(imiona Aviro czyli Awaro, Leso – Lesio) (Bolko, Maćko, Mieszko)

(Chorwacki) „Domaćin je napadao u retkim prilikama, a Sirigu nije imao previše posla tokom utakmice. Jedina ozbiljnija prilika viđena je u 69. minutu, kada je Butijak poslao loptu tik pored leve stative.”

U nas są Brojek – Brojak ale gdyby było takie nazwisko na śląsku Brojok.

Czy mogły istnieć polskie nazwiska już w starożytności, nazwiska są potrzebne przy dużej gęstości zaludnienia i w miastach, czyli jeśli tak było to był przymus ich powstania/używania, i jeśli te nazwiska są dowodzą w druga stronę to, że była duże zaludnienie i ludne miasta.

Mamy też Polesine wygląda prawie jak Polesie i owszem „Polesine” is a Venetan term (…) meaning „swamp” or „wetland”, dokładnie tym samym są bagna Polesia.

Adria „One theory is that it derives from the Illyrian (Venetic language) word adur “water, sea”. Adur było by to też etymologia dla Odry, którą na śląsku nazywają Wodrą (woda).

Wracamy do panujących dzięki swej wspaniałej flocie nad Atlantykiem Wenedów z Bretanii, mieli oni też płaskodenne okręty która to płaskodenność jest główna cechą okrętów Wenedów bałtyckich 1000 lat później. „O wojnie galijskiej”… „Natomiast ich okręty były zbudowane i wyposażone następująco: dna bardziej płaskie niż w naszych okrętach, aby mogły się łatwiej wyzwalać z mielizn i odpływów; dzioby równie wysoko podniesione jak rufy były przystosowane do wysokiej fali i burz; okręty były w całości zbudowane z dębiny, aby mogły wytrzymywać wszelkiego rodzaju napór fal oraz urażenia; żebra z belek grubych na jedną stopę były razem zbijane przy pomocy żelaznych gwoździ grubości palca; kotwice były uwiązane nie na powrozach, ale na żelaznych łańcuchach”… „Plemię to cieszy się bezsprzecznie największym znaczeniem na całym morskim wybrzeżu w tych stronach, ponieważ Wenetowie mają bardzo wiele okrętów, na których zwykli żeglować do Brytanii, a wiedzą i doświadczeniem żeglarskim przewyższają pozostałe plemiona; dzięki wielkiej burzliwości bezmiernego i otwartego morza i z rzadka rozsianym portom stanowiącym własność Wenetów, niemal wszyscy zwykle z tego morza korzystający płacili im daniny.”

Rzymskie okręty przy żaglowcach Wenedów, były tylko prymitywnymi galerami niewolniczego imperium, Rzymianie wygrali bitwę z Wenedami, tylko dzięki przypadkowi, którym było niespodziewana cisza morska i ustanie wiatru, pirackie czajki Kozaków też skutecznie walczyły w podobny sposób z flotą Turcji.

„A gdy dochodziło do spotkań naszej (rzymskiej) floty z tymi okrętami, to przewyższała je ona tylko szybkością i napędem wiosłowym, pod wszystkimi innymi względami były one lepiej i bardziej odpowiednio dostosowane do właściwości tutejszego morza i gwałtowności burz. Nasze bowiem okręty ani nie mogły ich uszkodzić dziobami (tak mocna była ich konstrukcja), ani też nie było tak łatwo ze względu na ich wysokość obrzucać je pociskami i z tego samego powodu przychwytywać osękami.

Do tego trzeba dodać, że gdy płynęły z wiatrem, o wiele łatwiej znosiły burzę, bezpieczniej osiadały na mieliznach, a pozostawione przez odpływ nie obawiały się skał i raf; natomiast wszystkie te przypadki stanowiły powód do obaw dla naszych okrętów.”

W tym samym czasie na wschód za Łabę wyparto Suevów, których organizację zbrojna opisuje jako naszą Kadłubek, a Cezar jako organizację Suevów, też jest ona opisana w latopisach, czyli ta wojna była znacznie szersza niż nam się wydaje.

Kadłubek „Dla nich ustanowił dziesiętników, pięćdziesiętników, setników, kolegium trybunów, tysięczników, (czyli) wojewodów, naczelników miast, drużynników, rządców i w ogóle wszelkie władze.”

Identycznie w „O wojnie” Cezar „Podobno kraj ich ma sto okręgów plemiennych, z których rokrocznie wyprawiają za granicę w celach wojennych po tysiąc zbrojnych.

… też, w latopisach mamy „trzymał województwo tysiąca”(w domyśle zbrojnych)

Niedawno odkryto miecz z Czelina z II wieku, który jest po prostu szablą, istnieje tajemnica po co w dymarkach świętokrzyskich stosowano piasek, krzem z piasku jest niezbędnym dodatkiem do stali sprężynowej to właśnie dzięki krzemowi, otrzymywano te szable które przechodziły próbę dzielności, w której wyginano je tak, że czubek ostrza stykał się z rękojeścią, a po puszczeniu szabla powracała do pierwotnego kształtu.

Też etymologia nazwy karabela jest starożytna polska karabela (sanskryt ‚karavāla’ znaczy miecz, lub bułat, litewski ‚kalavijas’ miecz) oboczności dźwięczności v–b, r–l, takie same jak – polska szabla – po czesku to ‚šavle’ – angielsku ‚sabre’.

Wracając do Wenedów w Bretanii, na pewno mamy te podobieństwo techniki budowy łodzi/okrętów płaskodennych tak jak to budowali później średniowieczni Słowianie, a teraz czy lud żeglarzy nie miał na swoich wspaniałych okrętach żaglowych przyrządów do nawigacji, czy panować nad Atlantykiem można było nie znając geografii jego wybrzeży, oczywiście musiał ją znać i to wynika z … geografii Ptolemeusza.

2. Bardzo dokładne koordynaty ujść Vistulas (Odry) Chronosu (Wisły), gór Peucyńskich (Świętokrzyskich), czyli starożytna geografia matematyczna Polski, ile południków 0° jest w kompilacji dzieł geograficznych Ptolemeusza z II wieku, oraz czy południk 0° wyspy Flores (z Azorów) przekazali Grekom Wenedowie, róża wiatrów – strzałka Awarysza, inaczej kto kogo uczył geografii.

Jak Grecy w Aleksandrii stworzyli swoją wspaniałą bibliotekę? Metoda była genialna w swej prostocie, król Ptolemeusz „miłośnik siostry” w pierwszej połowie III wieku p.n.e. ustanowił takie prawo, że każdy statek który zatrzymywał się w Aleksandrii miał obowiązek zdać do biblioteki wszystkie posiadane książki, które to następnie były tłumaczone i kopiowane przez Bibliotekę, potem książki zwracano, to prawo dowodzi też, że książki w starożytności były czymś powszechnie na okrętach występującym, podobnie dowodzi tego liczba skopiowanych w następnych latach woluminów, by przez 200 lat skopiować i przetłumaczyć 400 000 książek, trzeba skopiować 2000 tytułów rocznie, dla porównania dziś w Polsce wydaje się 27 000 tytułów rocznie, tylko dziś to jest dzięki elektronice dużo prostsze.

Przez następne wieki ilość książek wzrosła do 500 000 tytułów, można się domyślić ogromu wiedzy zasymilowanej i przetworzonej przez Greków, dzięki temu prostemu prawnemu mechanizmowi, niestety później zaczął dzielić i rządzić Rzym który przecież wymyślił prymitywny biurokratyczny terror i uporczywe totalne wojny na wyniszczenie. Popierani przez Rzymian władcy doprowadzili nawet do prześladowań Greków w Egipcie, co za tym idzie doszło do załamania wiedzy i nauki.

Piszący swoje dzieło w pierwszej połowie II wieku Klaudiusz Ptolemeusz był w stosunku do swoich poprzedników sprzed III–IV wieków ignorantem, odrzucił wcześniejsze prawidłowe wyliczenia średnicy Ziemi, i popełnił 25% błąd w obliczeniach długości południka czyli obwodu Ziemi, który to błąd przetrwał do czasów Kolumba, jego poprzednicy stosowali południk 0° Aleksandrii, Klaudiusz Ptolemeusz w swojej kompilacji przyjął jak możemy się domyślić południk 0° Wysp Szczęśliwych (wyspy Flores z Azorów), ok 61° pełnych stopni czyli 5500km na zachód od Aleksandrii, który to południk 0° oczywiście znalazł w jakimś dziele geograficznym z bogatych zbiorów Biblioteki Aleksandryjskiej, nie był to jedyny południk 0°, bo w jego kompilacji wyraźnie widać też południk 0° Boa Visty z Wysp Zielonego Przylądka.

Ptolemeusz „19. Zamieszkują Sarmację ogromne ludy: Wenedowie wzdłuż całej Zatoki Wenedyjskiej, powyżej Dacji Peukinowie i Bastarnowie, wzdłuż całego wybrzeża Meotydy Jazygowie i Roksolanowie, a bardziej w głąb kraju od nich Hamaksobiowie i Alaunowie Scytowie.”

Bez wątpienia są Wenedowie największym ludem tzw. zachodniej Sarmacji, opisana jest ona bardzo dokładnymi koordynatami z dokładnością do kilkunastu kilometrów. Nie ma takiej dokładności dla koordynat rzymskich naddunajskich, czy greckiego Olbiopolis nad Czarnym Morzem, czyli ci którzy je przekazali Grekom i Rzymianom liczyli czyli stosowali obliczenia geografii matematycznej, lepiej niż Grecy i Rzymianie.

Dane mamy z książki „Vistula amne discreta” po pierwsze co i jak jak liczymy „Koordynaty współrzędnych geograficznych podane przez Ptolemeusza zawierają w pierwszej kolumnie długość geograficzną, w drugiej – szerokość, przy czym szerokość liczona była – tak jak dzisiaj od równika, zaś długość – od południka przechodzącego przez „Wyspy Szczęśliwe”, czyli punkt uważany za najdalej wysunięty na zachód (30°35′ W od Greenwich). Tak więc aby przeliczyć ją na dzisiejsze wartości, należy wartość tę odjąć od podanej przez Ptolemeusza.

Współrzędne Ptolemeusza podawane są w stopniach (1/360 część pełnego koła) oraz ich ułamkach (z dokładnością do 1/12 stopnia czyli 5 minut).” (str 233)

Jak już wspominaliśmy jest to minus 30°35′ czyli tyle na zachód od południka Greenwich 0°, czyli jest to południk 0° wyspy Flores najbardziej zachodniej z archipelagu Azorów.

Jest to jedna z najdokładniejszych koordynat, po przeliczeniu na dzisiejszą od Greenwich, Góry Świętokrzyskie które od zachodu zaczynają się właśnie Górą Dobrzeszowską,różnią się położeniem od wyliczeń z przekazu Ptolemeusza tylko o 7′ (siedem minut, gdzie 1° = 60′) jest to ok. 8 km różnicy, tak dokładne wyliczone położenie, wynika na pewno z religijnej i politycznej wagi tych gór, równoleżnik podany jest z jeszcze większą dokładnością, praktycznie ta samą.

Ptolemeusz;

„15. [5.] Sarmacja opasana jest także innymi górami, spośród których nazwy posiadają:

górę Peukę równoleżnik 51° południk 51°”

Czyli (51° – 30°35′ = 20°25′ Greenwich)

Współczesne koordynaty

Łysa Góra (Góry Świętokrzyskie) 50°51′N południk 21°02′E Greenwich

Góra Dobrzeszowska 50°59′ N południk 20°18′ Greenwich

Można sobie policzyć odległość w południkach do jakiegoś pewniejszego punktu, mamy rzekę Gerros która wiemy z Herodota na pewno wpadała do górnego Dniepru, w odległości 40 dni drogi w górę Dniepru, południk prawie idealnie dla górnego Dniepru, równoleżnik bardziej pasuje do ujścia (ge)Rosi do Dniepru, możliwe, że to były dwie rzeki o podobnej nazwie, których dane uległy zbiciu w dane jednej rzeki.

Ptolemeusz;

ujście rzeki Gerros południk 61° – równoleżnik 49°50′ (61°– 30°35′ = daje 30°25′południk(Greenwich))

ujście do Dniepru (Horyń–Goryń) Prypeć równoleżnik 51°11′ – południk 30°28

Pliniusz Starszy

„Nazwa „Scytowie” przeszła całkowicie na Sarmatów i Germanów. Starą nazwę zachowali jedynie ci, którzy będąc najbardziej oddalonymi częściami tych ludów – żyją niemal nieznani reszcie ludzkości.

94. Trzeba się stąd oddalić, aby opowiedzieć o zewnętrzu Europy i przekroczywszy góry Ripejskie, podążyć brzegiem Oceanu Północnego w lewo aż po Gades [Kadyks]. Ma tam leżeć szereg wysp bez nazwy. Timajos podaje, że jedna z nich zwana Baunonią, leży w odległości jednego dnia żeglugi od Scytii; wiosenną porą fale wyrzucają na nią bursztyn. O reszcie wybrzeży nie da się powiedzieć nic pewnego, zważywszy na ugruntowaną sławę Oceanu Północnego. Hekatajos nazywa go Amalkios, poczynając od Parapanisus – tam, gdzie obmywa on Scytię; nazwa ta w języku miejscowego ludu oznacza „zamarznięty”.

95. Filemon twierdzi, że Cymbrowie nazywają go Morimarusa, to znaczy Morzem Martwym, aż do przylądka Rubeas, potem dalej (morzem) Kronijskim. (…) (jest to opis zamarzającego północnego Bałtyku gdzie zamarzają; „Lód skuwa zatoki: Botnicką, Fińską i Ryską oraz zalewy i mniejsze zatoki. Grubość lodu dochodzi do 70 cm w północnej części Zatoki Botnickiej. Pokrywa lodowa formuje się tam w wąskim pasie przybrzeżnym, ale w centralnych obszarach każdego z tych basenów zalega już jedynie odmiana gęstej kry, tzw. pak lodowy.”)

U Pliniusza Starszego cytaty wyżej mamy dwie nazwy, znane też z Ptolemeusza tylko u niego są to nazwy rzek Chronosu i Rubonu, czyli przylądek Rubeas w okolicach ujścia Rubonu (Niemna) i Morze Kronijskie w okolicach ujścia Chronosu (Wisły).

Opis kierunku jest całkowicie jasny od wschodu od gór Ripejskich potem mamy Bałtyk który Cymbrowie, a nie Grecy nazywają we fragmencie morzem Morimarusa i drugim Kronijskim, nie jest to Ocean Północny, bo na północ od Skandynawii do Murmańska Ocean nigdy nie zamarza, ze względu na Prąd Zatokowy zasolenie i głębokość Oceanu, północny Bałtyk jako słabo zasolone (słonawe) i dość płytkie morze, regularnie zamarza, właśnie w taki sposób do Zatoki Ryskiej.

Wracamy do Ptolemeusza

„33. na wschód od Półwyspu Kimbryjskiego cztery wyspy, zwane Skandiai trzy małe, z których środkowa sięga stopni 45° 30′ 58°

34. największa zaś i położona najbardziej na wschód, przy ujściu rzeki Vistulas

jej zachodni kraniec

sięga stopni 43° 58°

wschodni 46° 58°

północny 44° 30′ 58° 30′

południowy 45° 57° 40′

35. Ona sama nazywa się Skandia (…)

1. Sarmacja Europejska ograniczona jest od północy Oceanem Sarmackim wzdłuż Zatoki Wenedyjskiej oraz częścią ziemi nieznanej wzdłuż następującej linii:

Poza ujściem rzeki Vistulas, które sięga stopni 45° 56°,

ujście rzeki Chronos 50° 56°,

ujście rzeki Rubon (Rudon) 53° 57°,

ujście rzeki Turuntos 56° 58° 30′,

ujście rzeki Chesinos (Chersinos) 58° 30′ 59°30′.”

Czyli kraniec południowy Skandi długość 45° a szerokość 57° 40′

leżący przy ujściu rzeki Vistulas, które sięga stopni długość 45° a szerokość 56°.

Dalej przeliczony koordynat Ptolemeusza 45° na współczesną długość (Greenwich) to 14° 25′

mamy zgodność prawie doskonałą gdyby uznać, że chodzi o ujście Odry, dokładniej Świnoujście.

Świnoujście – Kåseberga: 165 km w linii prostej, a według Ptolemeusza ujście Vistulas od południowego krańca Skandi to oddalone jest o 155km, bo tyle wynika z róż

nicy o 1°40′, (szerokość 56°, do 57° 40′), znów zadziwiająca dokładność, geografa z sprzed 1800lat.


wspolrzed3


Jeśli wstawimy na tą siatkę współrzędnych, kontury Polski czy Danii, w skali tej siatki zobaczymy, że część koordynat pasuje doskonale. Na czym polega nowość tych twierdzeń, na tym, że w „Vistula amne discreta” prezentuje się pogląd, że dane Ptolemeusza zawierają pomyłki rzędu setek kilometrów czyli do nawet 7, 8 czy 10 południków, wydaje się, że nikt wcześniej nie dostrzegł, że one wynikają, z nałożenia się kilku siatek geograficznych o różnych południkach 0°.


wspolrzed7


Wniosek jest taki, że badając wybrzeża Bałtyku w starożytności z zachodu dość dokładnie zmierzono pozycje południowego krańca Skandii i ujścia Odry oraz uznano, że to ujście Wisły. Co więcej w starożytności Wisła wpadała do zalewu wiślanego, a nie bezpośrednio do Bałtyku, jednak dane Gór Peucyńskich, Gerrosu itd., wskazują, że to nie Rzymianie podali te koordynaty po prostu Ptolemeusz znalazł je w jakimś dziele które przybyło do Aleksandrii na okręcie Wenedów i tam zostało to skopiowane i przetłumaczone, według prawa Ptolemeusza II Filadelfa.

Wytłumaczenie co do samego ujścia Wisły może być jeszcze inne Polska jest krajem polodowcowym biegi rzek nie są tu stabilne od setek tysięcy lat, tylko kształtują się od 10 000 lat, bo tyle lat temu był tu lodowiec, początkowo Wisła wpadała do Morza Północnego razem z Łabą, potem płynęła razem z Odrą, tylko jak długo i którędy, 2000–3000 lat temu bieg jej mógł być inny niż obecnie, jeszcze w XIII wieku Wisła była połączona kanałem Bachorza z Notecią w okolicach Gopła, który zresztą to kanał istnieje do dziś, możliwe, że to pozostałość jakiegoś starożytnego naturalnego odpływu Wisły który istniał jeszcze 2000–3000 lat temu i z czasem, jak Wisła pogłębiła swoje koryto w kierunku północnym ten przelew uległ zanikowi.

Czyli Wisła razem z Odrą mogły mieć to samo ujście i całkiem prawidłowo nazwano ujście Odry ujściem Wisły, ale bez względu na powód nazwania obecnego ujścia Odry ujściem Wisły, to, że go nazwano ujściem Wisły, bezwzględnie wynika z podanych koordynat i opisu geograficznego.

Albis (Labis) faktyczne położenie ok 9° ten wynik koordynaty wynikałby z tego, że południkiem 0°, byłaby z wyspy Boa Vista która to jest położona –22° 48′ względem Greenwich, a nie Flores która j/w 30°35′.

Tak czy inaczej Wenedowie z Bretanii, czy znad Adriatyku byli jednym narodem z Wenedami nad Bałtykiem głównym dowodem na to są koordynaty geograficzne Ptolemeusza, które Grecy musieli zaczerpnąć od żeglarzy Wenedów, tak jak importowali od nich cynę, bo dla ujść wielkich rzek do Bałtyku, czy gór Peucyńskich, gór Wenedzkich, są one prawie doskonale jak na starożytne czasy,zbieżne z współczesnymi jeśli przeliczymy je przy południku 0° wsypy Flores, z archipelagu Azorów, licząc od tego południka ujście Odry (Vistulas–Iustulas) jest na 45° stopniu, a na 50° południku ujście Chronosu (Wisły). Dowodzi to też tego, że była nam znana matematyka na poziomie wyższym niż Rzymianie czy Grecy, bo liczyliśmy te koordynaty lepiej od nich.

W Rzymie raczej tego archipelagu Azorów (w kółku na zielono) nie znano, więc nie mogli znać takiego południka 0°, koordynaty Dunaju granicy rzymskiej u Ptolemeusza są poprawne przy południku 0° dla wyspy Boavisty z Wysp Zielonego Przylądka i te wyspy są Rzymianom znane, choćby Anonimowi Raweńskiemu, wyspa Gades to wyspa na której częściowo położony jest do dziś Kadyks, wyspy Selvagens to dwie wyspy Fortunaty, Thyle to Madera, następnie mamy wyspy Kanaryjskie, trzy większe wyspy Wyspy Zielonego Przylądka, jako Tres insulae Beatae, w towarzystwie mniejszych, Azorów tu nie ma, więc nikt inny jak tylko sami Wenedowie te koordynaty tak dokładnie wymierzyli, bo byli bez wątpienia panującymi nad Atlantykiem żeglarzami, co jasno sami Rzymianie przyznają.


tresinsulasbeateek


Co więcej okręty żaglowe z natury rzeczy nie nadają się do żeglugi przybrzeżnej (czyli bez przyrządów przy brzegu w zasięgu wzroku), tak jak wiosłowe galery, czyli samo to dowodzi dużo wyższej kultury (techniki) nawigacji na żaglowcach, która związana jest z przyrządami nawigacyjnymi i techniką zapisywania pozycji, wyznaczania licznych zmian kierunków żeglowania pod wiatr czy z wiatrem z dale od brzegów, przy pomocy gwiazd, a co jest niemożliwe bez znajomości geometrii czy geografii.

Jest jeszcze jedna ciekawa zbieżność już etymologiczna. Jedna z etymologii Azorów to od koloru azures–niebieski i nazwa Weneci (veneti) też ma takie znacznie w łacinie. (Niektórzy historycy łączą Azory ze starym portugalskim azures, które w tłumaczeniu oznacza liczbę mnogą od słowa niebieski.) Czyli język zachował by pamięć, że wyspy te były wyspami Wenetów–Wenedów.

Idąc dalej tym tropem mamy już wspomniane „das Ilhas Azuis” (wyspy błękitne), ale i „da Terra dos Bacalhaus” Bakalary co w portugalskim oznacza Dorsza, a dorsza nazwa się też Pollachiusem – pollack. 1600, pollock, alteration of Scottish podlok, of unknown origin, perhaps from poll (n.) „head.” Possibly the alteration is by influence of Pollack „Polish person.”… te etymologie pokazują, że był czas gdy byliśmy narodem pełnomorskim i władaliśmy morzami, a na pewno Atlantykiem, tym bardziej Bałtykiem.

Bakałarz jest też nauczycielem, Herodot pisząc o Neurach według naszych dawniejszych historyków, naszych przodkach z czasów kultury łużyckiej dodaje „zdają się być magami” – co w tamtych czasach znaczyło mędrcami, i nie jest to przypadek, Pitagoras miał zaprzyjaźnić się z hiperborejczykiem Awaryszem od którego otrzymał „strzałkę”(różę wiatrów?) dzięki której można było podróżować po całym świecie ta strzała, to właśnie symboliczna wiedza geograficzna, jaką Grecy zapożyczyli od hiperborejczyków czyli starożytnych mieszkańców Polski z Kultury Łużyckiej śmiało ich możemy nazwać Wenedami, bo ta nazwa ma na pewno ponad 3000 lat.

3. Nieoczekiwane wnioski (m.i. z książki Lucio Russo „Zapomniana Rewolucja Grecka Myśl Naukowa, a Nauka Nowoczesna”), rozwój pogańskiej cywilizacji naukowej z ścieżki Apollina Musagety zatrzymany na 2000 lat do renesansu,początkowo przez rozwój pasożytniczego imperium rzymskiego „żaden okręt nie wywiózł z Rzymu żadnych towarów”, opartego na bezwzględnym rzymskim prawie, wyzysku i militaryzmie, potem imperium zhybrydyzowanego – opanowanego przez chrystianizm i jego epigonów z mroków średniowiecza.

Lucio Ruso jest Włochem w prostej linii spadkobiercą Imperium Rzymskiego, trudno by był stronniczy jak choćby Słowianin, w swoim krytycznym opisie dokonań „cywilizacji rzymskiej”, otóż według Lucio Ruso jedyne co wymyślili Rzymianie i na czym opierali swój sukces, to ich organizacja militarystyczna i bezwzględne prawo, mówiąc prościej Rzym to była biurokracja służąca systematycznej eksploatacji prowincji, sprawnie mobilizująca olbrzymie masy żołnierzy, do uporczywej wojny totalnej, rzymskie prawo i organizacja militarna było tym instrumentem, który dał przewagę Rzymowi choćby nad państwami hellenistycznymi.

Świadczy o tym przykład Kartaginy, którą bezwzględnie zniszczono, podobnie Pyrrus miał wrażenie, że walcząc z Rzymem walczy z Hydrą, Rzymianie przegrywali bitwy, ale toczyli wojnę na wyczerpanie, by wygrać z Rzymem wojnę, należało zrobić to samo co Rzym zrobił z Kartaginą, należało go zburzyć posypać jego wzgórza solą, a mieszkańców rozsprzedać jako niewolników, Pyrrusowi nawet nie śniła się taka barbarzyńska wojna, dlatego wojnę przegrał.

Rzymianom akwedukty budowali niewolnicy, których wiedzą i umiejętnościami Rzymianie tylko administrowali, nie wnikając skąd się ta wiedza brała, bo była ona wiedzą niewolników, czyli była niegodna ludzi wolnych. Podobnie Rzymianie nie wiedzieli skąd pochodzi „syryjskie żelazo” które wbrew nazwie nie pochodziło z Syrii czy jedwab, które to produkty stale importowali, co do części produktów luksusowych to wiedzieli, że pochodzą z Indii.

Ale głównym przesłaniem w/w książki Lucio Ruso jest troska o to, że tak jak 2000 lat temu doszło do upadku nauki, i utraty wiedzy, czy później w fragmentach jej religijnemu zakonserwowaniu, tam gdzie ona pasowała do koncepcji chrystianizmowi, tak samo może się stać i z obecną cywilizacją, która może w wyniku wojen, fanatyzmu religijnego, czy jakiegoś katastrofy naturalnej, cofnąć się do fazy przednaukowej.

Mamy tu przykład z Biblioteką Aleksandryjską która została spalona z księgozbiorem 500 tys książek, podobny los spotkał inne Biblioteki które były nie tylko czytelniami, ale były ówczesnymi instytutami naukowymi, uniwersytetami, w których odbywał się rozwój wiedzy, gdzie toczyły się debaty naukowe, czy gdzie wymyślano wynalazki. Wiedza ta w czasach „cesarskich” uległa regresowi, ale jeszcze istniała, w wrogim środowisku chrześcijańskich fanatyków w końcu uległa zniszczeniu.

Ale bez wątpienia ta wiedza wynikała z tradycji które do Grecji przynieśli Hiperborejczycy, Apollo był bogiem opiekunem nauki, który przybył z północy, to on było otoczony Muzami, Grecka nauka nie wzięła się znikąd VII wiek p.n.e. to okres w którym Scytowie dokonali głębokich najazdów na Bliski Wschód, po tym najeździe powstała Persja i pojawiają się pierwsze jaśniejsze informacje o Grekach, w tym czasie Apollo miał zdobyć Delfy, jest on bogiem filozofów – mędrców, których maksymy zdobią jego świątynię, w najstarszym jego wyobrażeniu jest synem Wulkana i Minerwy (łac. Minerva) – w mitologii rzymskiej pierwotnie bogini sztuki i rzemiosła, ale także bogini mądrości, nauki i literatury. Jest to prawdopodobnie bóstwo pochodzenia etruskiego (znana jest etruska bogini Menrva).

Co więcej uczniowie Pitagorasa porównują go do samego Apolla, czyli odwrotnie Apollo to dla nich bóg który jest mędrcem – filozofem, nauczycielem. („Najdawniejszym z Apollinów jest ten, o którym nieco wyżej mówiłem, że jest synem Wulkana i że sprawuje pieczę nad Atenami. Drugi jest synem Korybasa i urodził się na Krecie; jak mówią, miał on o tę wyspę walczyć z samym Jowiszem. Trzeci, urodzony z trzeciego Jowisza i Latony, miał z okolic hiperborejskich (północnych) przywędrować do Delf. Czwarty jest znany w Arkadii, gdzie nazywają go Nomiosem, ponieważ Arkadyjczycy utrzymują, że od niego otrzymali swe prawa.”)

Jak to się stało, że mędrcy wiedzeni przez Apolla boga mędrca i jego Naród Północy, przegrali z rzymską ciemnotą i zabobonem, jak to możliwe, że w końcu autorytarna hybryda rzymskiej biurokracji i żydowskiego fanatyzmu religijnego, wspomaganego opresyjnym prawem, stała się po wiekach atrakcyjna dla naszych przywódców i władców, zatem sama skuteczność organizacja i system prawa, raczej by na to nie wystarczyła, zresztą dowodnie Rzym w IV i V wieku jednoznacznie z północnymi „barbarzyńcami” regularnie wojny przegrywał, bez wątpienia cofnęła nas w rozwoju też katastrofa naturalna, klimatyczna.

4. Katastrofa klimatyczna po roku 536 (tzw epoka lodowcowa z powodu wybuchów trzech wulkanów z 536, 540 i 547 roku), a słowiański podbój Bałkanów, czyli wymuszone wyjście poza naturalne granice Świętego Królestwa (siedmiu rzek i lasu Hercyńskiego).

Stosunkowo niedawno po analizie pierścieni ponad 650 drzew z Ałtaju ustalono, że lata 40 VI wieku były najzimniejsze w okresie ostatnich 2500 lat, wynikało to z nałożenia się na siebie serii wybuchów trzech wulkanów z lat 536, 540, 547 i obniżenia aktywności słońca, co spowodowało obniżenie średnich globalnych temperatur o 3°C, w przypadku Polski, to tak jakby z nowymi niższymi temperaturami Polska znalazła się w lipcu tak jakby gdzieś na północy Finlandii, a w styczniu na jej południu, bo właśnie takie są tam temperatury, gdyby obniżyć dzisiejsze średnie temperatury Polski ze stycznia i lipca o 3°C. Nazwano ten okres trwający do 660 roku mianem Późnoantycznej Małej Epoki Lodowcowej (Late Antiquity Little Ice Age, angielskim skrótem LALIA).

To właśnie w latach 550–560 mamy opisy Prokopiusza, o tym, że Wenedowie (Sklawinowie i Antowie) przed tym czasem zdobyli całą Europę czy Jordanesa, że owi Sklawinowie i Antowie wszędzie się srożą, wydaje się, że tych tak gwałtownych najazdów nie byłoby bez lodowatego bodźca załamania klimatu, u nas miało dojść do znacznego podniesienia poziomu rzek, częstych powodzi, tak, że osady zakładano z dala od rzek, na wyżej położonych terenach.

Wcześniej przed V wiekiem mamy trzy jasne nazwy ugrupowań ludów z terenów Polski i przyległych czyli Pomorza, Pocisia, Połabia, Podnieprza dla których Polska jest krajem środka, czyli Wenedów na Pomorzu, Mazowszu archeologicznie kultura wielbarska, Suevów z Semnonami na zachód od Odry do Łaby, na południe obejmujących Czechy, Słowację i tereny Pocisia, aż po Marosz, archeologicznie tzw., krąg nadłabski, oraz Peucynów nazwa od Gór Peucyńskich (Świętokrzyskich) po Mołdawię, czyli archeologicznie kultura przeworska, były te ludy bez wątpienia w sojuszu i nie toczyły z sobą wojen, oczywiście takich totalnych i bezwzględnych jakie wcześniej czy później toczyły z Rzymem, bo jakieś konflikty dynastyczne czy o hegemonię zapewne były.

Tak opisuje się nasze ludy wiek po załamaniu jedności „We wcześniejszych czasach byli oni zjednoczeni przez jednego króla, który zwał się Mâchâ. Pochodził on ze szczepu który zwał się Welînbâbâ (prawdziwi Awarowie j.n), i ten szczep urósł w powagę dzięki niemu. Wtedy nastał podział między nimi i ich państwo upadało. Ich szczepy się podzieliły i z każdego plemienia przyszedł do władzy jeden Król. W ten czas mają oni czterech królów: król Bułgarów, Bîslâw (Bolesław), król (Frâga) (Pragi), Czech i Krakowa, Mescheqqo (Mieszko), król Północy i Nâqin (Nakon) na samym Zachodzie. Kraj Nâqna graniczy na Zachodzie”.

Główną informacją w tym fragmencie wyżej jest potwierdzenie istnienia wielkiego zjednoczonego państwa Słowian od Grecji po zachodnią Słowiańszczyznę, jest to okres kaganatu Awarskiego, prawdziwych Awarów zwanych u Ptolemeusza Awarinami czy Awarpami, co od nazwy północy (avarktias-północny wiatr), a królem północy jest, Mescheqqo (Mieszko), król Północy, Mesch…–Mach. Mamy ten tytuł-imię Mach (Księżyc odmienny, Leliwa odmienny, Machow)

Ekspansja naszych ludów była działaniem nieplanowanym wymuszonym, podczas załamania gospodarki i rolnictwa, zapewne ratowano to co najważniejsze, a tym nie była wyższa kultura, więc w końcu te działania doprowadziły do chaosu, doszło do zerwania tradycji władzy i porządku, wymieszania się na Bałkanach z tamtejszymi chrześcijanami, nawet jeśli były to tylko kobiety chrześcijanki, stało się to w końcu przyczyną naszej klęski bo nastąpił z tego powodu podział.

Jednak wracając do kwantowych informacji na Bałkanach mamy Słowian zwanych Siedem Rodów, nawiązuje to do siedmiu rzek (Rubon*, Chronos, Wisła – Wiślanie, Suevus – Suevi) czy nazwę północy Septentriones (siedem tronów, siedem gwiazd), świętym zakazanym królestwem była Artanija (Arktania – Avarktania, ta sama etymologia co Arktyka – Avarktyka, avarktias wiatr północny), nasza historia i nazwy Słowian, są zapisane nie tylko w naszej części nieba, ale też i w mitologiach południa i wschodu.

Tak o tym pisał Kadłubek „Była, była ongi cnota w tej rzeczypospolitej, którą senatorowie niby jakoweś świeczniki niebieskie opromienili nie zapisaniem pergaminowych kart wprawdzie, ale najświetniejszych czynów blaskiem.”

Potwierdza to tradycja Babilonu bo to od nich najpewniej przejęli te informacje Żydzi (Gog potomek Rubena*, pochodzi z „krainy Magog”, położonej w „najdalszych stronach północy” (Eze). Jest „głównym naczelnikiem – księciem – wielkim księciem”, Meszechu i Tubalu”) Gwiazda Polarna Polaris – Polska, Tubal to przekręcona nazwa Thuban (alfa Draconis) oznacza „bazyliszka”, co jest arabskim odpowiednikiem smoka Scytowie Basileo (królewscy).

Thuban dla władcy mezopotamskiego Sargona Wielkiego ma związek z życiem po śmierci orazbogiem sądu ostatecznego *Caga Gilgati (byłby to najstarsze odnotowanie tytułu *Cagan Gwiazd Kagańce) stąd sobie Żydzi wzięli swojego boga końca świata, Scytowie mieli swoją krainę zmarłych w kraju za rzeką Gerros.

*Rubon to rzeka następna po Chronosie (Wiśle) czyli Niemen.

To samo Owidiusz „Ergo erat in fatis Scythiam quoque uisere nostris,

quaeque Lycaonio terra sub axe iacet:”

Kraj pod biegunem (osi) Lykaońskim-wilczym (na/blisko osi północnej)…

Meszek to miesiąc – księżyc – książę, Selencja – Lu(n)cice (Selene – Luna) itd. Bez wątpienia Historia Polski jest zapisana w niebiosach, kraj Thuban – Smoka to B. Chorwaci –> Świętogórcy –> Peucynowie z Gór Peucyńskich (Huni Sacromontsii).

Nic dziwnego, że mamy masowo, taką niebiańską symbolikę w herbach czy znakach bojowych, państwowych, religijnych.

Nasza „aż nadto wspaniała scytyjska historia”, uświadamia nam te dwie rzeczy jesteśmy bez wątpienia najludniejszym krajem polodowcowym, nasza egzystencja na północy ekumeny świata, jest dość krucha, a tzw., globalne ocieplenie to nie nasze zmartwienie, co za tym idzie głównym zadaniem strategicznym naszych rządów, powinno być zapewnienie Polsce (instytucjonalnej i jej ludności) lodowcowego refugium w strefie podrównikowej, na wszelki wypadek, bo następny taki przypadek obniżenia temperatur bez wątpienia nastąpi, nie wiadomo tylko kiedy i jak będzie on głęboki, bo oczywiście obecnie nie mamy takich środków technicznych by powstrzymać zlodowacenie.

Naszym końcem świata będzie nadejście epoki lodowcowej, jest nawet teoria prof. Valentiny Zharkowej z Newcastle, mówiąca o tym, że z powodu zmniejszenia aktywności Słońca ok 2030 roku nastąpi nowa mała epoka lodowcowa, jeśli to nastąpi wystarczy, że wybuchnie gdzieś jakiś większy wulkan czy jakaś seria wybuchów kilku wulkanów i znajdziemy się na skraju bardzo niebezpiecznych czasów. Możemy się uratować jako naród i państwo gdy będziemy się do tego już przygotowywać technicznie, gospodarczo, militarnie i politycznie, wtedy nie utracimy naszej własnej wyższej kultury, którą to w zasadzie musimy odbudować.

To co powinno być w naszym miejscu na Ziemi jasne, jak Apollo – Słońce, co jest z tym zbieżne, nie zapominając o naszym położeniu między Niemcami i Rosją, to dla nas strategicznym hasłem i bodźcem do działania powinna być świadomość, że Zima, a nawet Lodowiec nadchodzi.

T’Leledrag Marski

Ps, Rzymska zakłamana tyrania doskwiera Wenedom do dziś, w rewizji historii Wenedów-Wenetów widzimy imperium Rzymu, jako pasożytniczą nienawistna nam i nie tylko, strukturę krwawej opresji, kłamstwa, ludobójstwa, oraz zacofania i wiadomego fanatyzmu religijnego.

Wentowie vs Włosi (Rzymianie)

„W relacjach przytacza się słowa, jakie padły na wiecu w Treviso. Promotorzy referendum mówili:„Krwawa bestia państwa włoskiego jest nienawidzona wszędzie przez wszystkich obywateli”.

„Samostanowienie, które triumfuje w Wenecji Euganejskiej to jedyny sposób uwolnienia się od najgorszego biurokratycznego potwora świata zachodniego” – oświadczyli zwolennicy oderwania regionu od reszty kraju.

Organizatorzy głosowania wyrazili gotowość udzielenia pomocy w przeprowadzeniu podobnych konsultacji w sieci w innych regionach Włoch.

W rejonie Wenecji i w dużej części północy Italii od zawsze silne są uczucia wrogości wobec zjednoczonego kraju, a zwłaszcza Rzymu, który postrzega się jako „złodziejską stolicę”,ograbiającą bogatsze części kraju. Przeprowadzony w styczniu sondaż wskazywał, że około 56 proc. mieszkańców Wenecji Euganejskiej opowiada się za secesją.” …cytat z internetu trudno powiedzieć która strona, te informacje podała pierwsza.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.



  1. herbu Mogiła pisze:

    O tym, że uznawane za legendarne ludy i postaci z naszych dziejów są rzeczywistymi, można przekonać się po rzetelnej analizie dostępnych źródeł. Do tego dołóżmy osiągnięcia genetyki, antropologii fizycznej czy lingwistyki, a Kadłubek przestanie być bajkopisarzem.
    Np.: http://rudaweb.pl/index.php/2016/09/07/krak-integruje-imigrantow/

  2. ORLICKI pisze:

    ‚Wodra’ (Odra) to po prostu ; ‚wod-ra’ ; ‚wody – mocne/silne’.

  3. Pingback: Starożytna Cywilizacja Polski | Słowianie – Wiara Przyrodzona

  4. Adam Smoliński pisze:

    Mała uwaga.
    Na dziesięciozłotówce jest denar z czasów tzw. Mieszka I, na denarze tym jest zapisane runami – „Mężko” – Męski – Mężny. Zatem tzw. Mieszko jest wymyśloną bzdurą nieuków lub chcących ukryć prawdę.

  5. Adam Smoliński pisze:

    Między 101 a 115 r., niejaki Marek Ulpiusz Trajan też mocno narozrabiał przeciw Słowianom. Przekroczył Dunaj – limes, wdarł się do Dacji po złoto, a następnie zajął część ziemi Partów. Czym bardzo wkurzył Słowian.

  6. Robert pisze:

    Chyba jest tutaj zbyt wiele informacji jak na jeden wpis, lepiej było rozbić na kilka mniejszych.
    „Butijak”.
    Nazwisko-przezwisko, wcale nie musiały brać się z uwagi na gęstość zaludnienia, moim zdaniem one wystepowały od zawsze, jako przezwiska/przydomki właśnie. Swoja drogą ciekawe może być rozłożenie na składowe słowa ‚przezwisko’, oczywiście od zwat’, zwać się.

    Butijak? Istnieje np. współczesnie polskie nazwisko Bujak, widać, że jest ono całkiem swojskie, zwykłe przezwisko, ktore z czasem dostało dumne miano nazwiska.
    http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/bujak.html
    -iak, -jak to zwykła końcówka, rdzeniem jest ‚Buti’
    ‚Buti” może być od .. i tutaj można sobie dywagować.

  7. vranvelkrut pisze:

    Co do Mieszka uważam, że to jest tytuł książę-księżyc-miesiąc-mesec, a nie imię, Myszek, Mieszek itp., u „Prokosza” mamy ziemię Myszyńską (Rugia z ziemiami do Szczecina), u Galla lud państwo Selencję itd. Państwo z tzw „Dagome Iudex” jest ewidentnie z opisu granic państwem Szczecińskim, a nie Gnieźnieńskim.

    „Podobnie w innym tomie z czasów papieża Jana XV Dagome, pan, i Ote, pani i synowie ich Mieszko i Lambert (nie wiem, jakiego to plemienia ludzie, sądzę jednak, że to byli Sardyńczycy, ponieważ ci są rządzeni przez czterech „panów”) mieli nadać świętemu Piotrowi w całości jedno państwo, które zwie się Schinesghe z wszystkimi swymi przynależnościami w tych granicach, jak się zaczyna od pierwszego boku wzdłuż morza [dalej] granicą Prus aż do miejsca, które nazywa się Ruś, a granicą Rusi [dalej] ciągnąc aż do Krakowa i od tego Krakowa aż do rzeki Odry, prosto do miejsca, które nazywa się Alemure, a od tej Alemury aż do ziemi Milczan i od granicy Milczan prosto do Odry i stąd idąc wzdłuż rzeki Odry aż do rzeczonego państwa(miasta) Schinesghe.”

    Owszem jest to trochę na szybko połączenie kilku różnych tekstów dla potrzeb pewnego okazjonalnego wydania-broszury sprzed 3 miesięcy. M.i tego;

    http://arktias.blox.pl/2016/04/Wenetowie-maja-bardzo-wiele-okretow.html

  8. Adam Smoliński pisze:

  9. mk pisze:


    Źródło oryginalnego artykułu

Advertisements

Jedna myśl nt. „Starożytna Cywilizacja Polski

  1. Dla niektórych będie to „nie na temat”, ale ja uważam, że na temat i to bardzo. Można tego po prostu nie czytać.

    Jeżeli by przyjąć, że wszystko to JEDNOŚĆ, a więc i nasze myśli i działanie = poziom świadomości, ma moc sprawczą, no to możemy co nieco zrozumieć „zmiany klimatyczne” na Matce Ziemi.

    Dlaczego ludzie godzą się na niegodziwości? w imię czego? I jaki ma to skutek dla nich, ich psychiki, samooceny i w efekcie dla CAŁOŚCI?

    Nauczono nas rozumować w pewien zakodowany sposób – kto to zrobił i dlaczego? – i my, ludzie, potrafimy postrzegać świat wyłącznie według wgranego nam kodu.
    Gdyby było możliwe przywrócić kod pierwotny, ten boski, wgrany nam jako ludziom, czyli ukoronowaniu Ewolucji, to wówczas mogło by być wszystko jasne.

    My jednak myślimy w kategoriach oderwanych od siebie, jakby można było żyć w oderwaniu od życia, czyli jesteśmy zatomizowani i dorabiamy na szybko teorie tak, by nasze mózgi mogły sobie z otrzymanymi danymi poradzić. Ale to wszystko w zamkniętych hermetycznie małych frekwencjach/fragmentach.

    Czyli można by przyjąć, że zasadniczą trudność stanowi pojęcie/objęcie (rozumem?) całości. Bez tego procesu jednoczącego serca i umysły – biorąc górnolotnie – czyli wiarę i rozum – niewiele da się osiągnąć. Każda z tych oderwanych dziedzin może się dowolnie rozrastać i mózg wykona każdą zleconą mu pracę tak, że będzie to pozornie logiczne. Oczywiście, logiczne na podstawie przyjętych założeń, ale bez tych założeń mózg w ogóle nie może wykonać żadnych analiz. A więc istotne jest, czym jest „karmiony” nasz mózg.

    Informacje, jakie obecnie krążą po internecie/Wszechświecie są z reguły połączone w pary i podawane na zasadzie całkowitych sprzeczności. To pozbawia ludzi punktów orientacyjnych szczególnie wówczas, gdy ludzie szukają potwierdzenia własnych wniosków u innych ludzi. I tu wystarczy podsunąć jakiegoś „księdza” by totalnie zakłócić naturalną wiarę w Boga każdego człowieka. I taki człowiek albo się temu „księdzu” podporządkuje (czyli uzna dogmaty kościelne wydane odgórnie przez „papieża” i rozpowszechniane przez kościelnych urzędników różnych stopni aż do tych najniższych, mających bezpośredni kontakt z ludźmi) wierząc, że podporządkowuje się Bogu, albo okaleczając własną duszę odrzuci to, co boskie i stanie się łupem szatana.

    Przyjrzyjmy się dzisiejszej sytuacji na świecie. Jest ona wynikiem działania ludzi, działania opartego na wierze zaprzeczającej samej sobie, albo na całkowitym braku jakiejkolwiek wiary, czyniącym z ludzi bioroboty pozbawione sumienia.
    Zdezorientowani ludzie szukają pomocy w kościołach choć mają świadomość, że tam nie ma rozwiązania ich problemów. Ale bojąc się wpaść w łapy szatana decydują się na kościół.
    Wystarczyło więc tylko podstawić fałszywe algorytmy w miejsce algorytmów wiary w Boga wrodzonej każdemu człowiekowi, by móc panować nad ludźmi chcącymi żyć zgodnie z wolą Boga.

    Niby proste, ale trwa to już od tysiącleci i rozwiązanie tego może być niemal wyłącznie drastyczne, przy pomocy jakiejś katastrofy.
    Nie było łatwo tego dokonać i dlatego wspomagano się „świętą inkwizycją”, czyli fizycznym likwidowaniem opornych. Reszta, o mierniejszej jakości ludzkiej poszła wyznaczonym im śladem i tak jest do dziś.
    Ludzie mówią: co z tego, że ksiądz to pedofil?
    Ludzie mówią: co z tego, że ksiądz to pederasta?
    Ludzie mówią: co z tego, że ksiądz ma podrywkę i z nią dzieci?
    Ludzie mówią: co z tego, że ksiądz jest alkoholikiem?
    Ludzie mówią: ksiądz też człowiek, ale traktują go z większą niż dla innych ludzi wyrozumiałością. Dlaczego? Przecież logika wskazywała by na to, że od księdza należało by wymagać więcej. Ale nie! taki ksiądz stoi ponad wszystkim i tam ustawili to ludzie. Dobrowolnie.

    Na takiej zasadzie możliwe było w „ciemnych wiekach” – ale tylko w Europie! – umacniać wpływy szatana i likwidować wszelkie dowody na istnienie Boga – tego ponad człowiekiem, tego Wszechmocnego i Wszechobecnego.
    Myślimy, że ważne dla nas jest poznanie własnej historii. Ale co to jest ta nasza własna historia, jeżeli jesteśmy częścią jednej, wielkiej CALOŚCI?
    Musimy chcieć poznać całość jako całość, a nie oderwany od niej fragment.

    Ludzkość kolektywnie spełnia swoje przeznaczenie i sposób, w jaki to ludzkość robi decyduje o klimacie na Ziemi, decyduje o pogodzie*, plonach zbóż i krążeniu wody w atmosferze. Decyduje o wszystkim.
    * zastanówmy się, dlaczego od jakiegoś czasu „informacje o pogodzie” są najważniejszą częścią każdych „wiadomości” w tv i radiu? Uważam, że dlatego, by ludzi nastroić na wspólną częstotliwość i przy jej pomocy – jako że suma tej częstotliwości jest znaczna, wysoka – wpływać, tak: wpływać na pogodę!

    Nie mamy pojęcia, czym jest tak naprawdę organizm człowieka. Nam mówią, ze choroby to coś złego, a choroby to przecież jedynie próba organizmu doprowadzenia się do stanu równowagi.
    Nam mówią, że medycyna jest dobra i istnieją leki.
    Nic, czego nie wymyślił dla ludzi Bóg, nie ma. Człowiek nie może nic wymyślić. Może użyć jedynie tego, co stworzył dla niego Bóg. Wody też człowiek nie potrafi zrobić. Bo nie potrafi zrobić – z niczego, rzecz jasna! – ani tlenu ani wodoru.

    Logiczne wydaje się, że odpowiednio żywiony człowiek nie choruje, bo jedzenie to nic innego niż dostarczanie organizmowi potrzebnych mu do funkcjonowania substancji.
    I dlatego sam człowiek, co najwyżej przymuszony przez innych ludzi, wyprodukował substancje chemiczne nazywane jedzeniem, które to substancje totalnie zakłócają funkcjonowanie ludzkiego organizmu. A więc to raczej cud, że ludzie w ogóle jeszcze żyją. Widać Matka Ziemia intensywnie samooczyszcza się i niweluje na ile się da szkodliwe działanie człowieka. Zdrowa Matka Ziemia, to zdrowi, żyjący na niej ludzie.

    Czy w tym kontekście ważne jest, czy nazwiemy siebie Lechitami? Co nam da bycie wspaniałymi Lechitami, jeśli bylibyśmy marnymi, kłótliwymi i głupimi ludźmi?

    Ja uważam, że należy budować „potęgę Lechicką” w oparciu o solidne, ludzkie podstawy. W takich podstawach nie byłoby miejsca na egoizm, rasizm, chory nacjonalizm i tym podobne.
    Rodzimy się nadzy, jako ludzie. Nie mamy imienia, nie mamy przynależności do nikogo. Możemy przeżyć albo umrzeć. Wszyscy bez wyjątku. Dopiero przez ludzi dorosłych jesteśmy przypisywani do danej grupy, nadawane nam jest imię i zaczynamy myśleć w kategoriach zgodnych z nauczonymi wzorcami.

    To wobec ludzi zastosował kościół katolicki i zobaczcie! katolicy uważają się za wspólnotę niezależnie od narodowości! czy to nie zadziwiające?
    Ale to działa i to skutecznie.

    Z tym, że na szkodę ludzkości, ponieważ to zniewala ludzkość i odsuwa ją od poszukiwania łączności z Bogiem.
    Więc gdyby tak umieć znaleźć swoje miejsce na Matce Ziemi jako człowiek, a potem dopiero jako Lechita, syn swojego ojca i matki, brat i zięć bliższej i dalszej rodziny, to nie byłoby miejsca na katolickie machlojki.

    Praktykowane jest działanie całkowicie odwrotne: najpierw najbliższa rodzina, potem rodzina dalsza, potem krąg znajomych, potem patriotyzm lokalny by w końcu przejść przez patriotyzm narodowy do ogólnoświatowej przynależności do kościoła katolickiego, ustawionego ponad wszystkim, któremu wszystko jest podporządkowane.

    Skrywany egoizm spowodował rozbicie wspólnoty ludzkiej i jest ona całkowicie bezbronna wobec szatańskich zakusów. Wyrazem egoizmu jest materializm.

    Ludzie oglądali masowo serial „Doktor Quinn” i się zachwycali „dobrą” Michaelą. W tym jej miasteczku była kobieta zniewolona do prostytucji, ponieważ miała dług pieniężny wobec sutenera i on zrobił z niej dziwkę. Ta Michaela współczuła tej prostytutce, ale ani przez moment nie przyszło jej do głowy, że mogłaby dać swoje pieniądze i „wykupić” nieszczęsną z jej seksualnej niewoli. Sutener traktowany był jak normalny człowiek, i nieszczęście tej zmuszonej do prostytucji kobiety traktowane było jako coś normalnego. I to jest symboliczne dla obecnej ludzkości. Ludzie wolą zachować dla siebie „swoje pieniądze” i tłumaczą to koniecznością ich posiadania, a więc każda nikczemność może swobodnie kwitnąć, ponieważ zasila ją ludzka chciwość.

    Nie dlatego są teraz wojny, bo są „złe państwa” które je robią. ale wojny są dlatego, ponieważ ludzie się na nie zgadzają i traktują je jako coś normalnego, niczym doktor Quinn tę prostytutkę z serialu.

    Za wszystko ponosimy współodpowiedzialność. Wszystko współkształtujemy naszym zachowaniem, sposobem naszego myślenia i działania. Pozornie nic nie znaczące, codzienne czynności mają w sumie zasięg ogólnoświatowy, ponieważ uczestniczymy w życiu tego świata w sposób, jaki sami tak naprawdę wybraliśmy.

    Jeżeli chcemy zmian na świecie, musimy zacząć od siebie te zmiany. Gdyby każdy rozumiał konieczność dokonania zmian u siebie samego, to przecież świat dzięki temu zmieniłby się bez żadnych drastycznych nacisków i przymusów.

    Co więc powoduje, że ludzie chcą zmieniać innych, ale nie siebie? Powoduje to algorytm fałszywej świadomości, wgrany nam we wczesnym dzieciństwie. Jego częścią jest tak zwany chrzest, czyli manipulacje naszym subtelnym systemem czyniące nam szkody na całe nasze przyszłe życie.

    Czy do zmiany naszego nastawienia potrzebna nam jest wiedza o tych manipulacjach? Absolutnie nie! do zmiany wystarczy nam nasza wolna wola, nasza chęć dokonania zmiany w nas samych i urzeczywistniania tego.

    Więc wychodzi na to, że faktycznie wrogiem jest każdy sam dla siebie, a motorem napędzającym jest nasza niewiedza, nasza ignorancja w wymiarze mentalnym a w materialnym – chciwość.

    Jeśli jednak wszelka dostępna wiedza jest zanieczyszczona, jak dotrzeć do tej czystej? Jest sposób: gdy sami będziemy wewnętrznie czyści, „brudna” wiedza nie będzie miała do nas dostępu.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s