Polscy bohaterowie – Producenci gier – Słowianie dzisiaj


W ostatnich latach polscy producenci gier stworzyli wiele dzieł które znalazły się w ścisłej światowej czołówce. Chyba nic przez ostatnie lata nie rozsławiło naszego kraju tak jak genialny Wiedźmin 3 który stał się dla bardzo wielu ludzi najlepszą grą w historii.

21 lutego: Wiosenny Strzybóg – święta słowiańskie


Wiosenny Strzybóg. Syn Białobogi i Czarnogłowa. Odprawianie modłów do boga wiatrów, przewidywanie pogody na wiosnę i lato. Kieruje mocnymi i stałymi wiatrami. Fijns-Flins – Władca Czterech Wichrów, Pan Wichrów, Wiłchmur, Jastra, Jastrzybóg, Jastrybog, Jaster, Uster, Sterbog, Starbóg, Strabag, Stryboh, Strżiboh, Striboh. Strzybóg rysuje się jako wychudły starzec o długich, splątanych siwych włosach i takiejże bielusieńkiej brodzie. Wór-Sak Wichrów i Skrzydlaty-Skrzysty Płaszcz Potargane szaty. Bóg ten nosi przydomki Strzyboga-Śwista, Strzyboga-Szyba.

Strzybóg i Stryja „…zaraz objęli się i skłębili, a z tych kłębów przyszli na świat Pogwizd, Poświst i Dyj-Bełt, zwany Poświścielem. Wszyscy oni popędzili na Niebo duć w gwiazdy zimne i gorące”.

Całym Sercem za Serbami! – Słowianie dzisiaj


Jacek Mędrzycki OWP – Całym Sercem za Serbami!. 18 lutego 2017 roku Narodowa Wolna Polska zorganizowała demonstrację solidarności z Narodem Serbskim w Warszawie pod Ambasadą Serbii na al. Róż. Cała prawda o Serbach, Kosowie, ludobójstwie, zniszczeniu i niszczeniu Serbii – Słowian. Jak siły zachodnie doprowadziły do rzezi narodu słowiańskiego, do bezpodstawnych oskarżeń Miloszewicia… Serbowie doceniają naszą pamięć o tych okrutnych wydarzeniach. Tylko razem możemy zrzucić jarzmo systemu judeo-rzymskiego panującego nam od prawie 1500 lat. Jesteśmy niewolnikami w naszej ojczyźnie, czas podnosić się z kolan i wygnać zarazę judeo-rzymską z naszych słowińskich prastarych ziem.

Święto Chanuka w Pałacu Prezydenckim – Słowianie dzisiaj


„UWAGA. Polska sprzedana, w Pałacu Prezydenckim Andrzej Duda świętował żydowskie święto Chanuka. Prezydent Izraela chwali się, że kupił Polskę. Kto sprzedał Polskę? Polska to towar wg syjonistów. Judaizacja Polski rozpoczęta. Lichwa największy grzech cywilizacji judeo-rzymskiej”

Koniec głagolicowych dyrdymałów

glagolica-gegolica


Przez stulecia wmawiano kolejnym pokoleniom Słowian, że swoje pierwsze pismo zawdzięczają greckim mnichom. Dokładniej Cyrylowi, który sam miał stworzyć nowy alfabet, by przetłumaczyć Ewangelię z greki na słowiański. Dowodzono, że podobieństwo niektórych liter greckich i głagolicowych to właśnie dowód na taki zabieg. Wszystko jednak wskazuje na to, że było wręcz odwrotnie. To pismo słowiańskie stało się źródłem dla pisma greckiego i nie tylko tego jednego.

Pisaliśmy już o odkryciach takich, jak najstarsze pismo ludzkiej cywilizacji i o odszyfrowanych inskrypcjach Filistynów. Kolejnym dowodem na rodzime pochodzenie pisma słowiańskiego jest praca Pawła Serafimowa, która analizuje genezę głagolicy głównie na gruncie śladów bułgarskich. Polskie tłumaczenie tego opracowania pochodzi ze strony falkonidas. Serafimow zauważa: „Propozycja, iż greckie pismo mogło mieć wpływ na głagolicę – święte słowiańskie pismo – jest kusząca, ponieważ Cyryl, któremu przypisujemy stworzenie głagolicy urodził się w greckich Salonikach. Jest także 8 liter dziewięciowiekowego greckiego pisma kursywnego, które było wprowadzane stopniowo w Grecji w czasie IX w. n.e. po tym jak pismo uncjałowe było używane w oficjalnych dokumentach i korespondencji, to pokazuje jednocześnie pewne podobieństwa do ich głagolitycznych odpowiedników. Te litery to: δ, γ, ω, ε, ρ, ο, θ, ϕ (delta, gamma, omega, epsilon, rho, omikron, theta i phi). Także parę hebrajskich znaków: ש , ר , ף , ב , א (a, b, p, r, š) ukazuje pewne podobieństwa ze swoimi głagolitycznymi odpowiednikami. Pozostałe pisma orientalne nie oferują żadnych znaczących dopasowań. Koptyjskie litery kopt (shei, hori, ti) ukazują podobieństwa z głagolicowymi Ⱋ, Ⱈ, Ⰰ (št, h, a) a samarytańskie litery samar (š, r, m) mogą przypominać głagolicowe Ⱎ, Ⱃ, Ⱋ (š, r, št).”


Czytaj dalej

Ocalmy od zapomnienia słowiańskie miejsca mocy


Zofia Piepiórka – Ocalmy od zapomnienia słowiańskie miejsca mocy i artefakty CZ.1. To co tam zobaczyliśmy PRZEROSŁO NASZE WYOBRAŻENIE, gdyż są tam artefakty z poprzedniej cywilizacji !!! Czy zajmą się tym nasi polscy historycy i archeolodzy ? Zależy to od tego, na ile obalają one ich dotychczasowe TEORIE i HIPOTEZY. Odwiedzamy zasypaną piramidę w Lipach, świątynie słowiańską (kapisztę) w Płocicznie oraz tysiące kurhanów w okolicach jeziora Wygonin.

Był upalny sierpniowy dzień 2016 roku. Wyruszyliśmy na wyprawę do Starej Kiszewy, woj. Pomorskie. W kapiszcie centralnie leży symbol z alfabetu starosłowiańskiego. Mówi on w symbolu o WIEDZY, która tam jest zasypana, ale należy to zrozumieć w kontekście współczesnej wiedzy i nauki. To jest nasze dziedzictwo oraz lekcja do przerobienia od której zależy przyszłość POLSKI. Czy popełnimy ten sam błąd jak nasi przodkowie? Jaki błąd…?

http://legendarnemegality.blogspot.co…
http://legendarnemegality.blogspot.co…

Słowiańskie Zapusty, Celtyckie Walentynki

zapusty walentynkiOkreślenie „duchowość” nie bez kozery ująłem w cudzysłów, gdyż obecnie jest ono spaczone naleciałościami kk, new age i wszelkich innych religijnych oraz ezoterycznych „mistrzów”. W temacie tym chciałbym skupić się na wierzeniach i zwyczajach kultywowanych przez naszych przodków, tych bliższych i tych z czasów zamierzchłych. Być może znajdziemy wiele powiązań z wierzeniami i zwyczajami innych kultur, jak np. celtyckich, nordyckich i jakich tam jeszcze, ale czyż nie stanowi to o wysokim rozwoju kultury słowiańskiej, jej geopolityzmie i otwartości, pozbawionej tak powszechnej dziś pazerności na posiadanie „jedynie słusznej prawdy”. Piszmy tu o naszych dawnych zwyczajach i wszystkim, co stanowiło o tym, że byliśmy i jesteśmy Słowianami.

Zapusty czy Walentynki? Zwolenników jak i przeciwników współczesnych Walentynek mogłoby zapewne pogodzić inne, znacznie starsze, zimowe święto miłości i zabawy: staropolskie Zapusty. W swojej przebogatej obrzędowości Zapusty przechowywały lub przechowują nadal cały szereg wątków o charakterze przedchrześcijańskim. Nic zatem dziwnego, że już w XVI w. ks. Jakub Wujek potępiał to święto pisząc: „Mięsopusty od czarta wymyślone bardzo pilnie zachowują.”

Jednym z najważniejszych elementów staropolskich jak i łużyckich Zapustów – oprócz radosnej biesiady, grup przebierańców czy kuligów – było kojarzenie par, a nawet ich zaręczyny i zaślubiny. Pod tym względem Zapusty pozostawały więc zimowym odpowiednikiem wiosenno-letniej Sobótki. Do dziś w związku z powyższym na Łużycach praktykowany jest uroczysty pochód par zwany tam „Zapustowym pśeśěgiem”.

Więcej o staropolskich Zapustach: www.wilanow-palac.art.pl/staropolskie_zapusty.html

www.wilanow-palac.art.pl/o_staropolskich_zwyczajach_karnawalowych.html

Zapusty na Łużycach: www.cottbus.de

W odniesieniu do wierzeń rodzimych i słowiańskich jakie pojawiają się w obrzędowości Zapustów polecamy również:
Joanna i Ryszard Tomiccy, Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, LSW, Warszawa 1975.


Źródło artykułu

9-15 lutego: Tydzień Welesa, Welesowy Tydzień, „Czarci Tydzień”


W te dni czci się Welesa, wywraca kożuchy futrem na wierzch, nakłada maski. Żercy Welesa  chodzą po wsi, zaglądają do domów, stajni, chlewów, wygłaszają magiczne zaklęcia dla zapewnienia zdrowia zwierząt domowych. Inna nazwa tego święta: „Czyrkiesowy Tydzień”.


Religijni imperialiści nie ustają w wymyślaniu coraz intensywniejszych metod zniwelowania narodowej duszy u wszystkich narodów. Na dwudziestym stuleciu legło już piętno różnych idei stworzenia jednej wszechświatowej religii na osnowie chrześcijaństwa (na przykład „Róża świata” Andriejewa i in.). Celem tych zabiegów jest wytworzenie jednolitej, bezkształtnej masy ludzi pozbawionych narodowej odrębności – takich biologicznych robotów posłusznych cudzej woli. Te zabiegi skazane są na niepowodzenie, dopóki narody posiadają w sobie dość sił zdrowych i myślących. Wierzymy w przyrodzoną mądrość potomków Słowian, co „stali się sławnymi sławiąc Bogów naszych” (Księga Welesowa). – http://toporzel.pl/teksty/halina.html – KALENDARZ SŁOWIAN

W Polsce nie ma narodu! – Słowianie dzisiaj


Zdaniem doktora Jana Przybyła nasza tożsamość narodowa stoi pod dużym znakiem zapytania. „Mamy w Polsce pewną grupę etniczną, z której dopiero może powstać naród i daj Boże, żeby powstał, ale na razie to nie jest żaden naród, bo argumenty narodowe nie trafiają do większości” – mówi Przybył i trudno się z nim nie zgodzić. Od wielu lat postrzegamy naszą tożsamość jedynie w kontekście części jakiegoś układu, np. Unii Europejskiej czy NATO. Większość Polaków chce żyć z państwa, lub przeciwnie, marzy jedynie o tym, aby z państwem nie mieć nic wspólnego. Nie wypracowujemy nowej myśli politycznej, nie rozpatrujemy zagadnień narodowych, nie określamy dalekosiężnych celów politycznych. Chcemy jedynie jakoś żyć i trwać. W dodatku cechuje nas słomiany zapał i brak konsekwencji w działaniu. Mimo, że czasem wychodzimy pokrzyczeć na władzę, nie poczuwamy się do systematycznej pracy narodowej, a przede wszystkim nie łożymy na dzieła narodowe, o czym przekonał się już przed wieki Adam Mickiewicz, który bez wsparcia Zygmunta Krasińskiego prawdopodobnie nie wyżyłby ze swojej twórczości.

Jednocześnie dr Przybył przypomina, że praca narodowa to poświecenie na rzecz narodu właśnie, a nie państwa. Państwo pełni rolę służebną wobec narodu. Mówiąc zatem o naszej suwerenności powinniśmy mieć na względzie wolność narodu polskiego, a nie państwa. Naród jest faktem, a państwo istnieje tylko w naszej świadomości. Te dwa pojęcia choć tożsame, coraz częściej zmierzają w różne strony, bowiem nasze państwo coraz chętniej inwigiluje i wyzyskuje naród z bogactwa, a przecież powinno być odwrotnie. To my jesteśmy suwerenem, przed którym odpowiadają urzędnicy państwa. Urzędnicy, którzy powinni dbać o nasz dobrobyt. Jeśli fakty są z goła odmienne to może warto się zastanowić, czy jeszcze jesteśmy narodem, czy może zaledwie społecznością, która funkcjonuje w obrębie państwa.

Europa budzi się z lewicowego letargu-Michał Marusik- Słowianie dzisiaj


Spotkanie z europosłem Michałem Marusikiem pt. „Marine Le Pen szansą dla Francji i Europy”. Wydarzenie zorganizowało Centrum Edukacyjne Powiśle. O zniewoleniu nas przez system judeo-rzymski o podatkach… O lewacko komunistycznych korzeniach EU (Warszawa, 10.01.2017).

Życie codzienne Słowian – część 4

rolnictwo-slowianie


W kolejnej części cyklu życia codziennego Słowian pora przyjrzeć się pracom w polu i roślinom, które uprawiali nasi przodkowie. Mimo, że lasy i wody były bogate i dostarczały ludności różnorakie dobra, najważniejszą gałęzią gospodarki Słowian było rolnictwo. Nawet na Rugii i Pomorzu tak mocno związanych z morzem głównym źródłem utrzymania były produkty rolne. Pozyskanie plonów wymagało olbrzymiego nakładu ciężkiej pracy. Było także niebezpieczne z powodu włóczących się po miedzach południc czasem duszących, drzemiących i  zmęczonych żniwiarzy.

Wydajność pól była niska z powodu początkowo prymitywnych metod i technik uprawy. Dlatego nasi przodkowie cenili zboże na równi niemal z kosztownościami. W razie wrogiego najazdu zboże zakopywano starając się je ukryć. Wróg starał się spustoszyć pola i zagarnąć lub zniszczyć zebrane plony wiedząc, że zmusi w ten sposób najechanych do uległości. Wspomina o tym kronikarz w  Roczniku Fuldyjskim  w części dotyczącej walk Karola Wielkiego z Serbami połabskimi „ …kiedy zniszczył zboże i pozbawił wszelkiej nadziei na  żywność, podbił ich raczej głodem aniżeli mieczem”.

Podobne relacje o niszczeniu zasiewów przytacza Menander Protektor, bizantyjski  pisarz opisujący zmagania Bizantyjczyków i Słowian w VI wieku. Najprostszym sposobem uprawy,  na terenach lesistych było wypalanie lasu. W tak użyźnionej ziemi tylko powierzchownie spulchnionej siano zboże. Przede wszystkim proso które dobrze udawało się w takich warunkach. Wypalony fragment puszczy uprawiano przez kilka lat aż do całkowitego wyjałowienia. Wtedy wypalano kolejny skrawek puszczy a stare pole stało odłogiem, porastając chwastem używane czasem jako pastwisko. Po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach można było takie pole wziąć ponownie pod uprawę. Na lepszych glebach od połowy X wieku stosowano bardziej zaawansowaną metodę trójpolową . Polegała ona na podziale całej ziemi uprawnej na trzy części, jedną obsiewano oziminą drugą zbożem jarym a trzecia pozostawiano ugorem. Następnego roku przesuwano  odpowiednie zasiewy na następne pole by po trzech latach powrócić do punktu wyjścia.

Tak rotowana ziemia miała szansę odpocząć, dając lepsze plony. Podstawowym narzędziem używanym do uprawy roli było radło. Radło spulchniało glebę do kilkunastu centymetrów, ryjąc bruzdę w ziemi, miało jednak wadę, nie odwracało skib. Tą ważną czynność zapewniającą dramatyczny wzrost wydajności uprawianej ziemi zapewniał pług wyposażony w lemiesz i odkładnicę stosowany od XIII w . Radło czy pług ciągniony był zwykle przez parę wołów rzadziej przez konie.


Czytaj dalej

Kaganat Północy: co o “pogańskim cesarzu” mówią źródła? Czy był on władcą Wolinian?

wolinianie


Czy jest część historii do której wzdychają neopoganie i różni zwolennicy dawnego, obalonego wieki temu porządku? Czy jakaś część historii jest na tyle niewygodna że skryto ją w odmętach ksiąg, a katoliccy pisarze wzbraniali się opisać ją choćby wzmianką? Sądzę że jest to historia tzw. Kaganatu na ziemiach obecnej Polski. Istnieje nader wiele źródeł które pozwalają na taką interpretację. Choćby zagadka Madżaka (WP: Madżak-Mądżak), króla królów Słowian, władcy plemienia (Wltb), identyfikowanego z Wolinem na podstawie źródeł przytoczonych w cytowanej pracy K. Szajnochy.

Moja interpretacja jest jedną z wielu możliwych. Do dziś nie zlokalizowano usytuowania dawnego imperium pogańskiego, ba, jego opisy przetrwały w zasadzie tylko w relacjach podróżników arabskich, zupełnie jakby w kręgu kulturowym zdominowanym przez religię katolicką za wszelką cenę starano się wymazać ten pogański okres z wszelkiej pamięci.

Nie wiemy kim byli ci władcy? Czy odgłosem upadku tego imperium są zdarzenia opisane przy okazji uczty Popiela II, mającego przecież, zgodnie z opisami, władzę nad licznymi stryjami, władającymi odrębnymi prowincjami gigantycznego imperium? Władca ten przeniósł stolicę w głąb lądu, z obawy przed najazdami wrogów, i umieścił ją na wyspie położonej na jeziorze. Wraz ze zbrodnią otrucia całej dynastii rządzącej prowincjami imperium, wg Długosza upadła chwała dawnej Lechii. Władzę mógł przejąć maior domus, majordomus- i bardzo pasuje tutaj etymologia słowa “piast”, wyjaśniana także w znaczeniu piastuna. Przypomina to upadek dynastii Merowingów, gdzie władzę przejął majordomus.

Zgasła wszelka chwała Lechitów, wszczęła się mała słowiańska Polska. Zarzucono, jak Długosz powiada, dawne imię Lechitów, a przyjęto na zawsze nazwę Polaków.


Czytaj dalej