Życie codzienne Słowian – część 4

rolnictwo-slowianie


W kolejnej części cyklu życia codziennego Słowian pora przyjrzeć się pracom w polu i roślinom, które uprawiali nasi przodkowie. Mimo, że lasy i wody były bogate i dostarczały ludności różnorakie dobra, najważniejszą gałęzią gospodarki Słowian było rolnictwo. Nawet na Rugii i Pomorzu tak mocno związanych z morzem głównym źródłem utrzymania były produkty rolne. Pozyskanie plonów wymagało olbrzymiego nakładu ciężkiej pracy. Było także niebezpieczne z powodu włóczących się po miedzach południc czasem duszących, drzemiących i  zmęczonych żniwiarzy.

Wydajność pól była niska z powodu początkowo prymitywnych metod i technik uprawy. Dlatego nasi przodkowie cenili zboże na równi niemal z kosztownościami. W razie wrogiego najazdu zboże zakopywano starając się je ukryć. Wróg starał się spustoszyć pola i zagarnąć lub zniszczyć zebrane plony wiedząc, że zmusi w ten sposób najechanych do uległości. Wspomina o tym kronikarz w  Roczniku Fuldyjskim  w części dotyczącej walk Karola Wielkiego z Serbami połabskimi „ …kiedy zniszczył zboże i pozbawił wszelkiej nadziei na  żywność, podbił ich raczej głodem aniżeli mieczem”.

Podobne relacje o niszczeniu zasiewów przytacza Menander Protektor, bizantyjski  pisarz opisujący zmagania Bizantyjczyków i Słowian w VI wieku. Najprostszym sposobem uprawy,  na terenach lesistych było wypalanie lasu. W tak użyźnionej ziemi tylko powierzchownie spulchnionej siano zboże. Przede wszystkim proso które dobrze udawało się w takich warunkach. Wypalony fragment puszczy uprawiano przez kilka lat aż do całkowitego wyjałowienia. Wtedy wypalano kolejny skrawek puszczy a stare pole stało odłogiem, porastając chwastem używane czasem jako pastwisko. Po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach można było takie pole wziąć ponownie pod uprawę. Na lepszych glebach od połowy X wieku stosowano bardziej zaawansowaną metodę trójpolową . Polegała ona na podziale całej ziemi uprawnej na trzy części, jedną obsiewano oziminą drugą zbożem jarym a trzecia pozostawiano ugorem. Następnego roku przesuwano  odpowiednie zasiewy na następne pole by po trzech latach powrócić do punktu wyjścia.

Tak rotowana ziemia miała szansę odpocząć, dając lepsze plony. Podstawowym narzędziem używanym do uprawy roli było radło. Radło spulchniało glebę do kilkunastu centymetrów, ryjąc bruzdę w ziemi, miało jednak wadę, nie odwracało skib. Tą ważną czynność zapewniającą dramatyczny wzrost wydajności uprawianej ziemi zapewniał pług wyposażony w lemiesz i odkładnicę stosowany od XIII w . Radło czy pług ciągniony był zwykle przez parę wołów rzadziej przez konie.




Do schyłku X wieku jak już wspomniałem najczęściej uprawianym zbożem było proso. Wspomniał o tym Ibrahim ibn Jakub, który stwierdził. „… Słowianie najwięcej sieją prosa” Wiemy o tym także z wykopalisk archeologicznych w których plewy prosa odnaleziono w każdym stanowisku z epoki. Na czarnoziemach uprawiano pszenicę w kilku odmianach, jej obfitość na Pomorzu odnotował żywotopisarz Ottona z Bambergu. Żyto uprawiano rzadko, sytuacja zmieniła się w XI-XII wieku kiedy uprawa tego zboża upowszechniła się wypierając z pól proso. Przed upowszechnieniem się uprawy żyta, czasami wysiewano żyto wymieszane razem z pszenicą zabezpieczając się w ten sposób przed nieurodzajem pszenicy. Zawsze powszechny w uprawie był jęczmień, zwłaszcza wielorzędowy.

Owies pojawia się najpóźniej i początkowo w formie raczej przypominającej chwast niż zboże. Z czasem zapotrzebowanie na obrok dla wierzchowców spowodowało zwiększenie uprawy tej rośliny i polepszenie jakości. Praca przy żniwach była zazwyczaj zajęciem kobiet, choć i mężczyźni w nich uczestniczyli gdy czas naglił lub pogoda groziła gwałtownym załamaniem. Zboże żęto żelaznymi sierpami z drewnianą rękojeścią, kosy wtedy jeszcze znano. Pewien rodzaj kosy o krótkim a szerokim ostrzu zwany półkoskiem służył tylko do koszenia trawy. Czas żniw mobilizował wszystkich mieszkańców wsi, także w posiadłościach możnych wszyscy domownicy stawali do pracy  zdarzało się, że nawet pani domu imała się sierpa.

Wiemy to z relacji misjonarzy prowadzących akcję chrystianizacyjną  w okolicach Kamienia. Odnotowali oni z oburzeniem, że nakazawszy ludności dzień święty przykładnie świecić  pewna bogata wdowa tak przemówiła do swej czeladzi wahającej się czy wyruszyć w pole. „… chodźcie zeżnijcie mi pola moje. Jest to przecież pożyteczniejsze niż próżniaczyć dla tego, nie wiadomo czyjego nowego Boga. Cóż mamy z nim wspólnego? Czyż nie widzicie, jakie dobra i jakie bogactwa dali nam bogowie nasi? Przez ich to hojność mamy pod dostatkiem wszystkiego, czego nam potrzeba, toteż porzucenie ich czci ciężką jest zniewagą. Chodźcie więc jak rzekłam sprzątać nasze zboża. A żebyście się mniej bali, przygotujcie mi wóz: sama udam się z wami w pola na żniwa” Gdy dotarli na pole pani zakasała rękawy, podpasała suknię i zaczęła żąć zboże, wtedy to miał ja razić piorun cudownie objawiając moc Boga chrześcijan i karząc grzesznicę. Jak pisze dalej misjonarz. „I  nie mogli jej wyjąć ani sierpa ani zboża z ręki stała bowiem niby gmach w ziemię utkwiony lecz wnet wyzionęła zbrodniczą duszę do ognia piekielnego” Wbrew intencjom kronikarza opis ten stał się pierwszym opisem letniego dnia żniwnego na ziemiach Słowian. Podobne opisy powracają często na kartach Żywotów Ottona z Bambergu. Na przykład pod Wolinem  ogień miał spalić całe zboże ścięte i stojące jeszcze na polu, karząc w ten sposób wieśniaków za prace w dzień świętego Wawrzyńca tj 10 czerwca. Jakiś czas potem misjonarze przyłapali ponownie parę wieśniaków pracujących w poniedziałek 15 sierpnia a wiec w dzień Panny Marii, zrugali ich za ten świętokradzki występek ale chłop ciągle się skarżył w te słowa.



„wczoraj z powodu niedzieli nie wypadało pracować, a oto i dziś nakazujecie próżniaczyć. Cóż to za nauka, która ludzi każe odrywać od rzeczy niezbędnych i dobrych? Jak że więc będziemy mogli zebrać nasze płody? Myślę, że zazdrościcie nam naszych pożytków” Także ta bluźniercza mowa miała zostać pokarana gwałtowną śmiercią a zwłoki jak relacjonuje misjonarz wystawiono na widok publiczny w kościele z sierpem i zbożem w rękach  jako dowody rzeczowe. Powróćmy jednak do głównego tematu czyli uprawy ziemi. Wymłócone cepami ziarno przechowywano w specjalnie ku temu przygotowanych jamach wymoszczonych dla izolacji plecionką lub mieszczących ogromne gliniane naczynie albo drewnianą skrzynie. W Szczecinie odnaleziono taki schowek z XII wieku mieszczący 40kg ziarna. Oprócz zbóż uprawiano oczywiście  też inne rośliny. Często sadzony był bób, groch rzadziej soczewica i wyka. Sporą cześć pól zajmował len ceniony za włókno i siemię  lniane, uprawiano też konopie ważne dla rybaków gdyż wykonywano z niego sieci, liny i ożaglowanie dla statków i łodzi. Badania archeologiczne poświadczają też uprawę maku, ogórków i marchwi z roślin okopowych uprawiano rzepę i buraki do pracy w ogrodzie używano rydli oraz motyk.



Obok uprawy roślin ogromną rolę w zaspokajaniu potrzeb żywnościowych Słowian odgrywała hodowla zwierząt,  która pochłaniała mniej wysiłku społecznego niż uprawa ziemi. Przez znaczną cześć roku zwierzęta pozostawały po gołym niebem, spędzane tylko na zimę do zamkniętych pomieszczeń. Czasami młody inwentarz szczególnie wrażliwy na ciężkie warunki klimatyczne, zimował z właścicielem w izbie mieszkalnej w wydzielonej  ku temu części. Jesienią następował ubój pewnej części  świń i bydła z powodu  trudności w zapewnieniu dostatecznej ilości paszy.  Najczęściej hodowanym zwierzęciem była mało wymagająca dobrze pleniąca się   świnia, dopiero w XII-XIII wieku świnia oddaje prymat bydłu rogatemu. Tak świnie jak i bydło rogate wykazywało wiele cech prymitywnych niewiele odróżniających je od ich dzikich przodków. Poziom utuczenia świń był raczej niski tak jak mleczność krów. Z wykopalisk archeologiczny dowiadujemy się, że dużą popularnością w hodowli cieszyła się owca także początkowo w prymitywnej formie pierwotnej  zwanej owcą błotną lub miedzianą, dopiero w XIII w większych posiadłościach feudalnych wprowadzono do hodowli bardziej szlachetne gatunki dostarczające wełnę wysokiej jakości.

Z czasem wraz z rozwojem feudalizmu i powiększania się książęcej drużyny zbrojnej zwiększyło się zapotrzebowanie na konie. Początkowo tak jak w przypadku innych zwierząt były to konie raczej małego wzrostu podobne do tarpana, wytrzymałe i odporne na prymitywne warunki. Hodowla koni odbywała się w specjalnych stadninach specjalizujących się w hodowli tego drogiego i wymagającego wysokiej jakości paszy zwierzęcia. Z tego powodu koń należał do inwentarza posiadanego przez najbogatszych członków społeczeństwa i raczej ciężko go było szukać w chłopskiej zagrodzie. Świadectwo hodowli koni przetrwało do naszych czasów w nazewnictwie wsi i osad sięgających swymi początkami do czasów wczesnego średniowiecza. W całej Polsce można znaleźć nazwy wskazujące na profil hodowli na przykład Koński Ostrów pod Gdańskiem czy Kobyli Łęg, Kobylanka, Kobylnica pod Szczecinem. Kronikarze  odwiedzający tereny obecnej Polski także zwrócili uwagę na dużą ilość dzikich koni żyjących w lasach zaliczając je do dóbr tego kraju.



Udział mężczyzny w żniwach 🙂 W następnej części cyklu zajmę się pracami w lesie i na wodzie, zapraszam.


Źródło oryginalnego artykułu

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s