Niszczycielski buldożer wyznawców boga Jawhe


Szukałem w internecie informacji na temat świątyni słowiańskiej na Śląskiej Górze Chełmskiej, przywłaszczonej przez katolików i przechrzczonej początkowo na Górę św. Jakuba, później na Górę św. Jerzego, a na końcu na Górę św. Anny. Niestety, poza lakonicznymi wzmiankami, że na Śląskim Chełmie mieściła się „pogańska świątynia”, nie znalazłem absolutnie żadnych szczegółów, jak choćby imienia słowiańskiego boga, któremu ta świątynia była poświęcona. W zapiekłym zapale zacierania śladów religii Słowian katolicyzm zniszczył na Śląskim Chełmie wszystkie ślady pogańskiej świątyni. Być może mieli w tym swoją „zasługę” Austriacy i Prusacy. Gdy przejęli oni Śląsk (najpierw Habsburgowie, potem Hohenzollernowie), niszczyli słowiańskie ślady tych ziem w myśl zasady – raz germańskie – od zawsze germańskie. Ale nie tylko Niemcy tak robili. To była metoda działania wszystkich katolików, także i polskich. Raz katolickie – od zawsze katolickie.

Wymazywanie pamięci o przeszłości u podbijanych i zniewalanych (w nomenklaturze wyznawców Jahwe – „nawracanych„) ludów to była ich podstawowa metoda budowy „bożego porządku”. Zwróciłem uwagę na to, że wspominający zdawkowo o pogańskiej świątyni na Śląskim Chełmie katolicy w sposób lekceważący mówią o „bożkach” (…niegdyś poganie w tym miejscu oddawali cześć bożkom), czy o „bałwochwalczych” ofiarach (W czasach pogańskich miejsce składania bałwochwalczych ofiar).

Podejrzewam, że Śląska Góra Chełmska była ważnym ośrodkiem słowiańskiego kultu. Może świadczyć o tym „ranga” czczonej tam obecnie „świętej” (katolickiej i prawosławnej) Anny. Gdyby słowiańska świątynia była podrzędna to i katolicki patron góry byłby drugorzędny. A tymczasem patronką góry jest sama babka Jezusa/Joszue (ciekawe, dlaczego ona nie została „wniebowzięta” – być może należałoby zwrócić uwagę panu na Watykanie – B16 – na to niedopatrzenie).

Sam ten kult jest o tyle obskurny, bo tzw. „kanoniczne księgi” NT o babce Joszue nie piszą nic. Zmitologizowane „informacje” o niej zawierają jedynie apokryfy. A te zgodnie z jedynie słuszną wykładnią nie są „natchnione” przez Jahwe czy jego trzeci segment – ducha świętego. No i mamy sytuację, że w przeszłości tłumaczenia na języki narodowe „kanonicznych ksiąg” lądowały na indeksie ksiąg zakazanych (a nuż owieczki czytając samodzielnie niewłaściwie coś zinterpretują), a kult kolejnej „świętej” znad Jordanu budowano w oparciu o „niekanoniczne” apokryfy. I kto tutaj się kłania „świętym bożkom”?




Słowiańską świątynię na Śląskim Chełmie całkiem „skasowano”.

Jeszcze gorszy los spotkał z germańskich rąk Serbołużyczan. Podbito ich, „nawrócono”, odbierając im siłą ich wiarę, i na dodatek jeszcze odbiera się im ich język. Pierwsze zakazy używania własnego języka spotkały ich w roku 1327. Ich język był zwalczany przez cesarstwo niemieckie, przez Prusaków i III Rzeszę. Po wojnie byli germanizowani nadal w NRD. Zjednoczone Niemcy też traktują ich jak „ciało obce”. Serbołużyczanie byli i fizycznie mordowani. Margrabia Geron w roku 939 zamordował podstępnie 30 książąt Serbskopołabskich, zaproszonych na ucztę. Równo tysiąc lat później III Rzesza prowadziła  ich fizyczną eksterminację. A jednak Serbołużyczanie przetrwali. Skatoliczeni, lub zluteranizowani, ale przetrwali. Dopiero dzisiaj, na naszych oczach ich językowi grozi faktyczne unicestwienie.



Jednak jeszcze gorszy los spotkał Ranów. Byli oni najdłużej broniącym się przed buldożerem chrześcijaństwa bastionem Słowian Zachodnich. Być może dlatego później byli tak niemiłosiernie tępieni i katoliczeni. Ich świątynia na Arkonie poświęcona Świętowitowi była szeroko znana z wyroczni, do której przybywali nawet nie-Słowianie. Ostatecznie świątynia padła i została kompletnie zniszczona przez Duńczyków w połowie czerwca 1168 roku.

Tak więc Ranowie opierali się obcej wierze jeszcze przez dwa wieki po tym, gdy nasz Mieszko I dał się „ochrzcić”.

A bronili się Ranowie zaciekle. Niestety nawet bogowie słowiańscy odwrócili się od nich. Ich wyprawę 1500 łodzi przeciwko Duńczykom w roku 1157 rozbił sztorm u wybrzeży Norwegii. To ostatecznie osłabiło ich siły.  Duński Waldemar po czterotygodniowym oblężeniu zdobył obronną świątynię i kompletnie zniszczył sanktuarium. Na oczach Ranów zbeszcześcił i spalił święty posąg Świętowita. Bogaty skarbiec świątyni zagrabił dla siebie.



Ze wspaniałego miejsca kultu Świętowita pozostał do dzisiaj jedynie wał ziemny. Musiał być 8 wieków temu rzeczywiście imponujący i dobrze zrobiony, skoro wiatry i deszcze do dzisiaj go nie rozmyły. Na terenie samego sanktuarium nigdy nie przeprowadzono gruntownych prac wykopaliskowych. Jest to zrozumiałe. W czasach podboju pogan katolicy nie zajmowali się archeologią i upamiętnianiem pogańskiej przeszłości. Zajęci byli jedynie niszczeniem i łupieniem pogan. A w czasach współczesnych Niemcom też wyraźnie nie zależy na szczegółowym i pieczołowitym badaniu kultury słowiańskiej na ich od zawsze germańskich terenach. Mściwość katolików uwidoczniła się przy okazji zniszczenia Arkony w jeszcze jeden sposób. W kościele katolickim zbudowanym w pobliżu słowiańskiej zniszczonej świątyni do budowy wykorzystano najprawdopodobniej święty kamień z reliefem przedstawiającym Świętowita.

Tak wygląda murowana ściana kościoła z wbudowanym w nią kamieniem.



A tak wygląda relief na kamieniu..



Obszerniej o zniszczeniu świątyni na Arkonie pisze tutaj:
http://www.tryglaw.org/bogowie_slowian_swietowit


Arkonie grozi dzisiaj całkowita zagłada z całkiem innej strony. Wybrzeże morskie od wieków kruszeje od fal, deszczu, śniegu i wiatru. Co jakiś czas dochodzi od obsuwania się terenu byłej świątyni i twierdzy słowiańskiej do morza. Prawdopodobnie już ok. 2/3 jej zostało w ostatnich wiekach w ten sposób unicestwione. Ostatnie duże obsunięcie ziemi miało miejsce w 2008 roku.



Jak przypuszczają specjaliści, za 2 -3 wieki po Arkonie nie pozostanie ani śladu.
Przypuszczam, że gdyby niszczejący od erozii przylądek nie był miejscem kultu słowiańskiego, a na przykład germańskiego, zapewne podjęte byłyby próby ratowania go przed dalszą erozją.

http://nachrichten.t-online.de/teile-der-beruehmten-jaromarsburg-stuerzen-ins-meer/id_14017822/index

Religię i język Ranów starto na zawsze z powierzchni Ziemi. Ostatnia kobieta władająca ich językiem, Hulicina, mieszkająca na Rugii, zmarła w 1404 roku.



Ale jeszcze gorszy los spotkał Redarów. Ich kompletnie zniszczonej przez katolików w roku 1125 świątyni Radogosta-Swarożyca do dzisiaj nie udało się nawet zlokalizować. W grę wchodzą zdaniem historyków nawet trzy różne miejsca: Groß Raden, Alt Rehse, a nawet Berlin. Tak opisał to słowiańskie sanktuarium niemiecki kronikarz Tiethmar: Jest w kraju Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary (stanice), których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy. Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Radogoszcz_%28gr%C3%B3d%29

Niemieckojęzyczna wiki zamieszcza jeszcze szerszy opis tej świątyni, łącznie z opisem mających tam miejsce wyroczni i innych wierzeń Redarów (tekst kursywą).
http://de.wikipedia.org/wiki/Rethra

Nieszczęściem Słowian wówczas było to, że nie tylko sami walczyli pomiędzy sobą, to jeszcze  pomagali Niemcom w walkach z innymi Słowianami. I tak nasz Mieszko I brał udział w wyprawie Ottona III przeciwko Wiletom. Krótko później Redarowie pomagali Heinrichowi II w wyprawie przeciwko Chrobremu. Szczególnie haniebnie wypadł Bolesław Krzywousty, który wsparł „podbojowo-chrystianizacyjną” wyprawę Warcisława I przeciwko Wiletom. Zachował się jak oswojony (skatoliczony) pies, który pomaga w polowaniu na żyjące nadal na wolności wilki.

Redarów po podboju ich ziem do tego stopnia prześladowano, a ich kulturę niszczono, że do dzisiaj nie wiadomo, gdzie była ich świątynia Swarożyca.

Polscy Piastowie brali też udział w haniebnej „krucjacie” ogłoszonej przez papieża Innocentego III przeciwko plemionom Pruskim. Współdziałali w tym procederze z krzyżakami i z prawosławnymi Rusinami. Skatoliczenia Prus dokonali ostatecznie rycerze Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (WP: błąd: tam nie jest nigdzie napisane Domu Niemieckiego – takiego czegoś jak niemcy nie było wtedy), znani nam lepiej jako krzyżacy. W pasji „nawracania” na jedynie świętą i prawdziwą wiarę o mało nie wytrzebili wszystkich Prusaków. A ci bronili się zaciekle, zorganizowali kilka powstań przeciwko krzyżakom, ale byli bez szans. Przeżyli wprawdzie fizycznie to „nawracanie”, ale zostali najpierw skatoliczeni, a na koniec wynarodowieni. Mniej (a może więcej – kto wie?) szczęścia mieli Jaćwingowie. Ich prawie doszczętnie wytrzebiono połączonymi siłami krzyżaków, Polaków i Rusinów. Odeszli do Nawii nieskatoliczenii.


Pozostały po nich tylko kurhany.



http://pl.wikipedia.org/wiki/Ja%C4%87wingowie


Przy okazji poruszę jeszcze jeden temat. Idzie mi o prawosławnych wyznawców plemiennego Jahwe. Mają oni opinię łagodnych baranków w porównaniu z watykańskimi wściekłymi psami – krzyżakami. Ale w podboju i „nawracaniu” Prusaków czy Jaćwingów działali oni ręka w rękę z katolikami. Jeszcze bardziej gorliwie wykazali się oni w wierności wobec Jahwe podczas zwalczania słowiańskiej rewolty przeciwko katolicyzmowi, do jakiej doszło w latach 30-tych XI w. w Polsce. Jednym z epizodów owej „pogańskiej reakcji” było utworzenie przez Miecława (cześnika Mieszka II)  samodzielnego księstwa pogańskiego na terenie Mazowsza. Miecław sprzymierzył się z Jaćwingami i Pomorzanami. Ostateczny cios zadał jemu sojusz katolików pod wodzą  Kazimierza „Odnowiciela” i prawosławnego księcia kijowskiego Jarosława I „Mądrego”.

To pokazuje, że prawosławni, gdy trzeba było, w szerzeniu chrześcijaństwa także łapali za miecz. Czyli „nawracali” nie tylko perswazją i dobrym słowem.

Zakrawa na cud, że mimo tylu wysiłków i zabiegów katolików (i ogólniej chrześcijan), aby wymazać z pamięci ludzkiej i zetrzeć z powierzchni ziemi wszalkie ślady pogańskich wierzeń naszych przodków, aż tyle wiedzy o naszych przodkach w pamięci ludzkiej się zachowało. Ten fenomen można wytłumaczyć tylko tym, że wbrew wysiłkom jahwistów część naszych przodków przez wszystkie te wieki wiernie trwała przy świętej wierze ich ojców.

Za ich postawę zasługują oni na najwyższy szacunek.


opolczyk


P.S.
Znalazłem przy okazji kilka innych fotografii pokazujących wandalizm katolików, którzy słowiańskie kamienie ze świętych miejsc nagminnie bezsześcili wykorzystując je jako budulec przy stawianiu ich kościołów ku czci mściwego i zazdrosnego plemiennego Jahwe. W (obecnie niemieckiej) Wołogoszczy najprawdopodobniej na miejscu pogańskiej świątyni katolicy postawili sobie ich kościół. Wykorzystali do jego budowy dwa słowiańskie kamienie. Oba prawdopodobnie przedstawiają boga Jarowita.
Jeden z nich wygląda tak:



Drugi z nich jest do połowy wkopany jest w ziemię.



W roku 1957 odkopano ziemię przysypującą ten kamień w celu jego sfotografowania, po czym ponownie połowę kamienia zasypano.



A to kamień wmurowany w innym kościele, w Bergen na Rugii:



Przyjdzie czas, że nasze kamienie odbierzemy…


Więcej podobnych ciekawostek i fotek, także z Arkony, jest w poniższym linku.
http://www.lucivo.pl/2010_08_01_archive.html


Źródło oryginalnego artykułu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s