Odpowiedz duchowym innorodcom czyli noty – koby – ksągi – knigi – taby – dewany


Grecy i ich pisma twierdzą, że to oni wynaleźli Słowianom głagolicę, co ciekawe dzieje się to po roku 862, niespełna 40 lat po tym jak Tomasz Słowianin, omal nie usunął Greków z kart żywej historii, łącznie z ich władcami, uratowała ich tylko dywersja Bułgarów, która uwolniła Bizancjum z rocznego już oblężenia słowiańskiego. I było to jedno z ostat-nich miast w rękach Greków. Poniżej litery-wiązanki i mają one zupełnie przypadkowo (?!?!) ornament kółeczkowy, nawiązujący do węzełków. Pytanie czy grecy wymyślili też ligatury-wiązanki devannagari? Albo barsomy czy devany (księgi) perskich kapłanów? Co takiego Ahura’ Mazda przekazuje Arda’szirowi II na wyrytych płaskorzeźbach Tak-e-Bostan, siatkę na zakupy, czy może jednak inwestyturę, wici, fascis, symbol władzy, wieniec łozowosznurowy, noty-nody czyli zapis kobalny.

Zagadka, co takiego pokazuje św. Metody i św. Cyryl, na można powiedzieć, piktogramie (wyżej z Kodeksu Zografskiego z końca Xw.) stoją na tle pisma głagolicy z wyciągniętej ręki Metodego zwisa pęk sznurków, są one centralnie wyeksponowane w tym rysunku. Inaczej co umknęło bizantyjsko – cesarsko – prawosławnej cenzurze. Rozumny człowiek odpowie, że to kod (wł. coda-ogon-chwostek) notacji węzełkowej który posłużył za wzorzec głagolicy (pisanej).

Dlatego też od tych węzłów, mamy ruskie pismo zwane więzy.

Ale zakłamany romaj i przypadkowy użytkownik języka, odpowie, że to zupełny przypadek i ten piktogram nic nie przekazuje i nie ma żadnego sensu, wszystko na tym świecie powstaje w sposób cudowny albo przypadkowy dziwny i nie-wytłumaczalny, a myszy rodzą się z kupy starych szmat. I absolutnie nic nie wynika z świadomego działania ludzi, lub działania praw naturalnych.



kolovrat


Żywot Konstantego mówi, że pierwszą reakcją Filozofa , na zleconą mu przez cesarza misję wielkomorawską były słowa, – „z radością tam pójdę, jeśli tylko mają litery do swojego języka”. A gdy się dowiedział, że nie mają, „odszedłszy, według dawnego obyczaju oddał się modlitwie wraz ze swoimi pomocnikami (…) i wkrótce ułożył litery i zaczął pisać słowa Ewangelii”. Cud – poszło jak z płatka, wystarczyło splunąć grekom i powstały pisma.

Bizantyńskie kłamstwa są przysłowiowe, pismo różne narody tworzyły przez tysiąclecia, a taki grecki geniusz trochę się pomodlił i wkrótce ułożył pismo nie podobne do żadnego (jak twierdzą niektórzy) i zaczął w nim pisać, oczywiście nie winimy tu Metodego, on powyżej pokazuje wyraźnie skąd wziął litery głagolicy, bizantyjsko-romajska kłamliwa propaganda nie powinna przecież przesłaniać prawdy. W XX w. erze komunizmu i Goebbelsa żyć kłamstwami choćby średniowiecznymi to lekka przesada, ale dla niektórych te kłamstwa to świętości, czciciele bałwanów i ciemnota to mierzwa na której krzewią się one najbujniej, przykrywając prawdę.

Nie można głagolicy wyprowadzić z alfabetów greckich, ale odwrotnie z głagolicy można wyprowadzić pismo arabskie, devanagari, cyrylicę, alfabety greckie, itd. Sznurek to materiał na którym utarła się głagolica, stąd jej kształty i zapętlająca się struktura, a sznuropodobne struktury są na urnach w Polsce od 7 tyś lat, rysunek kolii sznurowej częstej na wyobrażeniach dewów Bharatu dowodzi, że ta notacja węzełkowa zaniesiona została już ok. 3500 lat temu do Indii przez Aryów.



Rygweda zapisana w piśmie dewangari – boskoognistym (gorejącym)


Etymologia słowa kniga-koby-kobierzec.

Żeby wywieść etymologię słowa kniga-kniha musimy wywieść etymologię słowa kobieRzec, kobieTa, gobLin, kobOlt*, gobeLin, ros.- zapis kabalny (zapis wiążący prawnie), kob (macedonskie kob-los)[wąż-więzy-węzły-wiąż, kobRa,] kubEk to naczynie z uszkiem, sKobEl to zamknięcie w kształcie uszka, jak czytamy „męże nas zowią białogłowy, prządki, ku większemu zelżeniu kobietami zowią” szyk tego zdania jest nie najszczęśliwszy, bo stary, ale jeśli trochę go poprawimy, „męże nas białogłowy – zowią prządki, ku większemu zelżeniu kobietami zowią” będzie jednoznaczniej, nasze prapramatki były niezadowolone, że ich męże nie nazywają paniami, damami itd. a nazywają prządkami, kobietami, tak jak dzisiaj słowo krawcowa nacechowane jest pozytywniej niż szwaczka, tak prządka była dla naszych pramam, strawniejsza od kobiety (też rodzaj prządki), kobierzec jest plecionką rodzajem tkaniny czyli czegoś co zostało uprzędzone, gobeliny są bez wątpienia tkaninami, nazwa ta od goblinów – koboltów [demonów, też n.m. les Gobelins(Belgia) co od koboltów – goblinów pochodne, (świadczy też ta nazwa o ich ekspansji terytorialnej)].

Hobolin-miasto, według naszych przypuszczeń pierwotnie nazwa od słowa Hoblin-Goblin-Książę-Książ (miasto) lub słowa księga było to słowiańskie miasto na zachodnich kresach słowiańszczyzny, tak jak Rzymianie od nazwy Rzymu czy Moskale od nazwy Moskwy tak Gobliny od nazwy Hobolina, gobliny-kobolty, czyli od uszek-pętelek węzełków nawiązanych na witce łozowj (witka jest tym dla zapisu kobalnego, czym kratki czy linijki w zeszycie, dla utrzymania porządku liter), dewany, kobierce, knigi musiały przejść cały proces rozwoju notacji kabalnej**, od samotnych sznurków co odpowiada kartce papieru czy krótkiemu listowi, poprzez pęk sznurków, wieniec łozowosznurowy po zwijane jak dywan łozy związane sznurami, aż po pozbawione szkieletu łozowego sploty misternych drobno-węzełkowych kobierców, odpowiadające wielkiej księdze.

W języku rosyjskim fraza ‚zapis kabalny’ ma nacechowanie takie jak, pergamin wyroku prawnie wiążącego, czy rodzaj (cero-ceroWać – więc zawiązywać) cyrografu dokumentu sprzedaży wolności czyli duszy przynajmniej co do skutków, w języku macedońskim słowo koba znaczy los przeznaczenie, też złowieszczy los podobnie w niemieckim not znaczy niedola, bo not-kob to synonimy.

A skąd się wzięły w głagolicy okrągłe zakończenia liter, jest to pozostałość węzełków zapobiegających strzępieniu i rozplataniu sznurków zawiązywanych znaków notacji kobalnej, węzełkowej, są one podobne do uszek-kobów.

Teraz pozostała nam etymologia słowa kNiga, najbliższym co do jego kształtu słowem, jest kNaga 1. Regionalnie krakowskie <<duża kość>>, 2. Żegl. <>, czy przypadkiem co do kształtu materialnego knadze(2), a i z zastosowania (rozwidlony u góry kołek, który służy do umocowywania lin), odpowiada tzw. soszka czyli zakończony widełkowato kij (więc rozwidlony kołek) do którego mocowano wici (sznurki czyli liny), a później uniwersały królewskie, raczej nie bo soszka może być zdrobnieniem od sążka-soszka przy mutacji ‚ż’ w ‚sz’ i przedrośnięciu ‚k’ daje nam słowo książka-ksoszka, więc było by to przeniesienie nazwy utworzonej od sąg-szog (taby-duby) na inne księgi-kNagi-kNigi inną techniką zapisywane, więc notowane węzełkowe, czyli byśmy znów mieli do czynienia z mieszaniem się dwóch technik zapisu i ich słowotwórstwa w języku, my twierdzimy, że logicznie związane są ze sobą te słowa, zastosowaniem nazywanych przez te słowa rzeczy, czyli knaga i soszka to pierwotnie synonimy. [Samo zaś kNiga-kNaga łączy się z nogą-nagem (wężem), czyli węzłami-wężami notacji sznurowej, a kości nogi są największe więc stąd knaga w znaczeniu (1) krakowskim, przypominamy, że giganci chodzili na wężach-(sansk. Naga-Wąż)].

*KobOlt związany jest ze słowem kobalt metal o niebieskiej barwie, prawdopodobnie dlatego, że Weneci, Hobolini-Goblini ubierali się na niebiesko przynajmniej ci najwyższej warstwy, w Bizancjum było stronnictwo Wenetów-(więc Wenedów) czyli błękitnych, wiec Wenet i Kobolt to synonimy naszych nazw etnicznych.

**Najskrajniejszy opis tego zapisu, mamy w mitach Skandynawskich o Walkiriach (Rusałki dosłownie duchy ksiąg kalka słowa Wele’tabi gdzie wele~duch i taby~ksiegi) które rodziły się w kraju Olbrzymów, a później miały lecieć jako ptaki do Skandynawii (chcieli by), otóż kobierce(gobeliny) które tkały Walkirie opisujące (wyobrażające) bitwę, były z jelit poległych, ciężarkami głowy poległych, bijadłami – miecze, płochami – strzały.


Co mi rzekł kobieRzec

W językach indoeuropejskich istnieje pewien ciąg wyrazów, właściwie homonimów odpodobnionych w niezbyt wielkim stopniu, raz w znaczeniu księgi (księga, bók, kniga, dewan) drugi księcia-boga (książę, bóg, kniaź – kne(g)hini, dew), dzisiejsi wyznawcy Jehowy to w zasadzie też wyznawcy Biblii czyli świętej księgi, bo oni wierzą w autorytet zapisanych w tej księdze słów, islam bez Koranu też by nie istniał.

Bowiem w obu tych wypadkach bez wątpliwości istnieją księgi, istnienie boga jest kwestionowane i poddawane w wątpliwość, lecz nikt nie kwestionuje istnienia świętych ksiąg i ich wyznawców i to jest bezsprzeczne, więc bezsprzecznie to co mówią księgi (bók, kniga, dewan) jest dla ich wyznawców tym samym co słowa boga, więc księgi bezsprzecznie są dla ich wyznawców bogiem. Nie przypadkowo czasami Żydów nazywa się ludem księgi (Biblii), też zwani są ludem wybranym boga co bezsprzecznie znaczy to samo, tylko z tym zastrzeżeniem, że to Żydzi wybrali (stworzyli) księgę-boga bowiem to, że bóg wybrał ich może być kwestionowane, skoro kwestionowane jest istnienie samego boga.

Słownikowo dywan jest w znaczeniu 2. hist. <> 3. Lit. << na Wschodzie muzułmańskim – zbiór utworów literackich jednego poety zgromadzonych za jego życia lub pośmiertnie>>, więc w znaczeniu 2 odpowiada to radzie książąt ( u nas senat to książęta kościoła czyli biskupi oraz magnateria jeśli nie większości to w znacznej części książęta), w znaczeniu 3 ”zbiór utworów literackich” bez wątpienia jest księgą, wszystkie to homonimy słowa dywan-kobierzec, pochodzącego z perskiego (indoeuropejskiego). Więc co nam przypadkowo rzecze kobie, kobierzec-dywan?

Jest jeszcze wyraz ksiądz, nawiązujący do nazwy księcia i księgi, dlaczego (?) bez wątpienia księża są związani z świętymi księgami, to co oni czynią to bezustanne odczytywanie, podczas wszelkich religijnych ceremonii wersów tych ksiąg, bezustannie posiłkują się autorytetem tych ksiąg na nie się powołując, bez ksiąg nie mogli by praktycznie egzystować bowiem ich zachowania niewiele by różniły się w istocie od rytuałów opartych na symbolice nie werbalnej, więc niewiele różniłyby się od zachowań czarowników czy szamanów.

(Szczególnym przypadkiem bałwochwalczego stosunku do książek byli komuniści czczący dzieła Marksa i Engelsa, usiłujący dostosować rzeczywistość do utopijnych idei twórców tych książek, sama ta kosmopolityczna i antynarodowa idea możliwa była tylko w środowisku klasy inteligenckiej, charakterystycznej dla wschodniej jewropy mającej wiele wspólnych znamion z chińską kastą mandarynów).

W powyższych akapitach staraliśmy się dowieść, że przeniesienie imienia księgi na nazwę boga jest w zasadzie naturalne i wynika z mechanizmu języka, tak jak nazwa staropolska gościńca(drogi) stała się nazwą gościniec-(po)darek, dar (droga, doroga, też od tego drożyna, drożyzna, drogoCenne, drogi dar), coś co przywozi się z drogi, gościńca, atrybutem księcia, księdza jest księga, więc jej nazwa przeniesiona została na tego który się nią posługiwał, posiłkował, podsumowując ten wywód uważamy ten ciąg homonimów za słowotwórczy i etymologicznie związany.

Jest więcej fraz i słów nawiązujących do antycznego pisma typu „duby smalone”, alfabet w Indiach zwany siarada – szarada (łamigłówka jakim stało się pismo sznurowe), „gruszki na wierzbie” (wierzba i jej witki pełniły kiedyś wielką rolę by zlekceważyć tę frazę, gruszki – o’kruszki chodzi o jakiś znaki typu nuty), te trzy frazy razem świadczą, że był u nas proces gdy starożytne alfabety znane były jeszcze nielicznym, ale u większości już analfabetów wywoływały irytację bo były dla niej czymś niezrozumiałym, wręcz stały się idiomami bredni, łamigłówek, opowiadania rzeczy niestworzonych, dla przeciętnego inteligenta to co tu jest napisane też będzie opowiadaniem dubów smalonych i pokazywaniem gruszek na wierzbie.

Poniżej mamy zapis słowa szog (k szog, księga) w PIEŚNI O WIKLEFIE Andzeja Gałki z 1449r jest to słowo (k)szog jeszcze bez przedrostka ‚k’ i poniżej* przeprowadzamy wywód jego etymologii, podobieństwo naszego słowa księga do słowa kniga jest przypadkowe i jeśli dobrze się im przyjrzymy to widzimy, że (k) ni (ga) [(k) się (ga) (k) szo(ga)] różnią się rdzeniem, rdzeń ‚szo’ uległ co prawda mutacji i upodobnił się do słowa ‚się’ ale nijak nie jest podobny do rdzenia ‚ni‚ z knig-knih słowa pierwotnego i wypartego z polszczyzny przez nowsze zrośnięcie słowa ‚sąg’ z przedrostkiem ‚k'(same sągi mogą być antyczne materialnie związane z tabami tab’licami), wyparło dzięki podobieństwu przedrostka (k) i końcówki (ga). (Możliwe, że angielskie słowo song-pieśń jest związane z naszym rdzeniem sąg, sąg-śpiewnik, śpiewać sągi, odczytywać pieśni ze śpiewnika, nazwa księgi sągu przeszłaby na nazwę pieśni).

I wszego pisma słowie, Wiklef prawdę powie czo szog*roskazuiu

[Co (z k)siąg rozkazują]

*szog-siąg-sąg. <> :pół sąga drzewa. Ułożyć drwa w sągi. Widać było także w pobliżu kilka sągów kamienia. Należało(…)drwa poukładać w sągi po kilkanaście mające sążni.

Sążeń. <>

Sążnisty. <<odznaczający się potężnymi rozmiarami, zwłaszcza bardzo długi, bardzo wysoki>> : Sążnisty list. Sążniste sprawozdanie.

Posąg, posążek. Robię za kilkaset złotych dwanaście drewnianych posążków do kościoła na Zmujdzi.

Codex -‚pień, belka; księga złożona z drewnianych tabliczek’.

Po sąg, po(belka, pal, pień, sąg) oscyluje wokół znaczenia materiału o sporej wielkości nadającego się na rzeźby, jest to materiał sortowalny, mierzalny. Najczęściej w postaci materiału bali drewna, niekiedy kamienia. Sągi można też łupać na deski, deszczułki, więc materiał z sągu, k sągu, na woskowane tabliczki kszog, ksiąg,(czyli materiał z rozłupanego, na deski sągu-belki drzewa, k sągu, na belkę, złożonej z deszczułek księgi, ksiąg, książeczki, itd.).

Więc kSiąg, księgi, miały by taką samą etymologię jak codex, stąd pleść czyli opowiadać duby smalone, czarne księgi, taby smalone, tablica jest czarna i woskowane tabliczki były osmalane, żelaznym rylcem zrywano sadzę uzyskując białe litery na czarnym tle, pokutuje pogląd, że używano do tego celu dębiny, co moim zdaniem jest błędne, drewno dębu jest bardzo twarde i trudne w obróbce, po za tym jest ciemne same z siebie, co to ma za znaczenie, (dla czego atrament jest czarny? bowiem dobrze kontrastuje z bielą papieru i znaki pisma są wtedy czytelne), dlatego dębina musiała by być malowana na biało, podobno była trawiona, jest to za skomplikowany proces by był wykonywany, dużo prościej wziąć jasną buczynę osmalić wosk który częściowo się spalał dając sadź i jednocześnie przyklejał tę sadzę do lica deski tak, że taka deska specjalnie bardzo nie brudzi, a łatwo się tę kleistą sadzę zrywa z deski zmiękczonej ogniem i roztapiającym się woskiem. (buk-buczyna, bukwa-litera, bók islad. nazwa książki). Jeśli w słowie ‚strona’ dokonamy zmiany znajdujących się w opozycji dźwięczności ‚R’ w ‚L’ otrzymamy wyraz ‚stlona’ obtlona, osmalona bowiem w ten sposób uzyskiwano stronice czarnych ksiąg, runy to luny-łuny jaśnieją bo są jasne na czarnym tle, w języku mieszają się dwie techniki zapisu, węzełkowa nutowa, i skrybowa, pisana (skrobać, pisk pióra, rylca), dlatego coś jest osnute na tle, dubów smalonych, stlonic.

Ps. W powyższym wywodzie wyważałem otwarte drzwi bowiem znana jest taka technika pisania na osmolonej tabliczce woskowanej, ok. 1800 lat temu w Grecji, uczniowie posługiwali się takimi tabliczkami umożliwiającymi zacieranie liter i poprawianie błędów. Jednak kierując się samą logikę słowotwórstwa i frazeologii, można dojść do poprawnych wniosków i opisywać realny świat sprzed tysiącleci.


Źródło artykułu

Advertisements

Jedna myśl nt. „Odpowiedz duchowym innorodcom czyli noty – koby – ksągi – knigi – taby – dewany

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s