Kultura Słowian i żydo-chrześcijan

Słowianie-Slavs


W wielu dyskusjach o naszej pogańskiej przeszłości jahwiści często szermują propagandowym komunałem, jakoby Słowianie nie wytworzyli własnej kultury. Według nich nasi przodkowie byli żyjącą w lasach dziczą, odzianą w skóry i dopiero żydłacka dżuma znad Jordanu przyniosła im „cywilizację” i „kulturę” czyniąc z nich cywilizowanych ludzi.

Tak na marginesie dodam, że w wielu środowiskach i dzisiaj ubrania ze skór zwierząt są „szczytem” elegancji. A więc płaszcze, kurtki, spódnice, spodnie, a nawet bielizna „erotyczna”. Można dodać do tej wyliczanki rękawiczki, czapki i kapelusze, torebki, czy ogólniej mówiąc galanterię (portfele, paski, krawaty itp.), a nawet „biżuterię„. Dorzucę jeszcze do kompletu obite skórą meble i szczególny rodzaj skór czyli futra oraz kożuchy. No i mamy jeszcze książki obite skórami, w tym i żydowskie biblie oprawiane w skórę. Inną sprawą jest to, że przez długie wieki do pisania tej żydowskiej „prawdy objawionej” używano pergaminu – czyli wyprawionej skóry zwierząt. Szczególnym zaś barbarzyństwem jahwistów był wyrób welinu.

„Ponadto szczególną postacią pergaminu był welin – bardzo cienki i miękki, wyrabiany ze skór płodów jagnięcych lub świeżo urodzonych jagniąt. Stosowano go do niewielkich, za to wielokartkowych wyrobów, szczególnie tych przeznaczonych do używania w czasie podróży, jak modlitewniki czy Biblie niewielkich rozmiarów.”

Jeśli już jesteśmy przy skórach/futrach zwierząt, to nie zapominajmy o koronacyjnych szatach wielu chrześcijańskich władców, na które szły dziesiątki, a nawet setki gronostajów. W „gronostajach” paradują też rektorzy wyższych uczelni i uniwersytetów, oraz papieże.



Krzyż Słowiański


Nawet husaria nosiła na zbroi narzucone skóry zwierząt.

„Oprócz piór, widoczną ozdobą husarzy były skóry dzikich zwierząt. Towarzysze husarscy nosili zazwyczaj jako okrycie wierzchnie zbroi skóry lamparcie lub tygrysie, a pocztowi – dla odróżnienia – wilcze lub niedźwiedzie.”

Tak więc można by w tym przypadku powiedzieć, że katolicka horda husarzy okryta skórami zwierząt uratowała przed hordami Turków katolicki Wiedeń.  A ten w ramach krzewienia chrześcijańskich wartości i katolickiego bóg zapłać 100 lat później wziął udział w rozbiorach swojego wybawcy sprzed wieku.

Wracamy jednak do kultury…

Z terminem tym często się spotykamy, ale jego znaczenie jest wieloznaczne. Wiki tak pisze o kulturze: „Kultura (z łac. colere = „uprawa, dbać, pielęgnować, kształcenie”) – termin ten jest wieloznaczny, pochodzi od łac. cultus agri („uprawa ziemi”), interpretuje się go w wieloraki sposób przez przedstawicieli różnych nauk. Kulturę można określić jako ogół wytworów ludzi, zarówno materialnych, jak i niematerialnych: duchowych, symbolicznych (takich jak wzory myślenia i zachowania).

Najczęściej rozumiana jest jako całokształt duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa. Bywa utożsamiana z cywilizacją. Również charakterystyczne dla danego społeczeństwa wzory postępowania, także to, co w zachowaniu ludzkim jest wyuczone, w odróżnieniu od tego, co jest biologicznie odziedziczone.

Całość wiedzy na temat kultury próbuje badać dziedzina wiedzy, jaką jest kulturoznawstwo, jednak także na poszczególnych aspektach kultury uwagę skupiają: filozofia kultury, historia kultury, antropologia kulturowa, socjologia kultury, etnografia czy memetyka.

W nauce, inaczej niż w języku potocznym, termin „kultura” nie ma charakteru wartościującego.”

Bardzo istotną definicję kultury sformułował Stanisław Ossowski, wg którego kultura we właściwym sensie tego słowa obejmuje jedynie wzory zachowania i myślenia. Jestem podobnego zdania – cała reszta (w tym tzw. „kultura materialna„) to tylko upiększające dodatki.

Definicji terminu kultura jest wiele.

Ja jednak pozostaję przy definicji podstawowej i fundamentalnej: „Kultura jest to złożona całość zawierająca nawyki nabyte przez człowieka jako członka społeczeństwa.”

Gdybyśmy wytwory materialne (kultura materialna: wszelkie wytwory człowieka, technika, umiejętności praktyczne)  traktowali jako element kultury to natychmiast rodzą się wątpliwości.

Wytwory człowieka…

Piramidy w Gizie czy piramidy Majów wywierają na ludziach nadal ogromne wrażenie. Czy świadczą one jednak o wysokiej kulturze budujących je ludów? Bez przymusu, bez niewolniczej pracy tysięcy nieszczęśników budowle te byłyby nie do zrealizowania. Wprawdzie przy ich budowie pracowali i „wolniacy”, dobrze opłacani fachowcy, rzemieślnicy – ale stanowili oni mniejszość „budowniczych”. Reszta była tanią siłą roboczą. Podobnie jest zresztą i na współczesnych budowach, gdzie większość budowniczych stanowią „silni i głupi”, zarabiający grosze w stosunku do poganiaczy i nadzorców. Nie inaczej było przy wspaniałych budowlach Grecji czy Rzymu. I je wznosili głównie niewolnicy. Zwłaszcza prace w kamieniołomach nie cieszyły się dobrą sławą. Mamy jeszcze przepiękne pałace, zamki, rezydencje europejskich monarchów, możnowładców i arystokracji. Często są to tzw. „perły architektury”. Tyle że… tuż obok nich przez wieki w cieniu tego przepychu panowała bieda, smród brud i ubóstwo, wyzysk, ucisk i zniewolenie. Gdybyśmy mieli rzeczywiście budowlane i architektoniczne wytwory człowieka zaliczyć do panującej w danym okresie na danym terenie kultury –  powinniśmy czynić to oceniając – ilu ludzi żyło w pałacach, a ilu w folwarcznych barakach, ziemiankach i walących się chałupach. Których chłopi nie zawsze mieli czas reparować, bo odwalali pańszczyznę i dziesięcinę.

No i mamy jeszcze „wspaniałą” architekturę tzw. „sakralną”. Niby jest przepiękna i często pompatyczna – czyż nie? Tylko … do czego ona służyła?

A więc była oznaką panowania na danym terenie żydowskiej dżumy znad Jordanu, służyła do odprawiania guseł ku czci ludobójczego Jahwe, była miejscem do indoktrynacji, odmóżdżania i straszenia owieczek wiecznym potępieniem (jeśli nie będą posłuszni „naukom” kościoła). Zbierano w niej dodatkowe haracze (tzw. ofiary i opłaty za „usługi”). Przede wszystkim zaś, zwłaszcza wielkie kościoły, katedry i bazyliki budowano ku chwale kościoła. Ich zadaniem było przytłoczenie owieczek wielkością tych budowli – miały pokazać owieczkom jakie są małe i nic nie znaczące – a jak potężny jest kościół.

Bzdurą jest że były budowane ku chwale boga. W porównaniiu z cudami natury wszystkie wytwory człowieka, nawet te uznawane za perły architektury to tylko nieudolna imitacja.

Nasi przodkowie nie bawili się w zadufanych w siebie imitatorów. Nie próbowali rywalizować z Naturą, nie potrzebowali dowartościowywać się „wspaniałą” architekturą. Zabrakło też u nich satrapów zdolnych do zapędzenia ich do budowy piramid, przepysznych pałacy, czy „niebosiężnych” katedr. Ich świątyniami były święte gaje, ich pałacemi Przyroda. W cywilizacji Słowian i wytworzonej przez nich kulurze (wzory zachowania i myślenia) nie zaistniały warunki społeczne sprzyjające powstawaniu wielkich prestiżowych budowli zaspakajających egoistyczne aspiracje władców, możnowładców i kleru.

Co mamy dalej?

Technika… A więc ten wytwór człowieka, który nie tylko ułatwia nam życie ale i zatruwa i niszczy środowisko naturalne. I który służy przede wszystkim wojnom i zbrojeniom. W zasadzie głównym motorem napędowym rozwoju techniki były i są wojny. To technika dała ludzkości armaty, czołgi, bombowce, lotniskowce, głowice jądrowe, satelity szpierowskie. To technika dała zbrodniczym służbom drony służące do mordowania przy ich pomocy przez CIA ludzi broniących ich krajów. Dała też wyrafinowana technika urządzenia do szpiclowania własnych obywateli. No i czekające nas chipy służące do totalnej kontroli ludzkiego bydła roboczego to także dzieło wysokiej techniki (i technologii).

To ja już dziękuję za taką „technikę”. Wolałbym tę z epoki Słowiańszczyzny czy nawet tę z epoki kamienia łupanego. Nie była taka mordercza, niszczycielska, zniewalająca i niszcząca Ziemię.

A co do umiejętności praktycznych to nasi przodkowie górowali nad nami w niewyobrałlny sposób. Byli równocześnie rolnikami, zbieraczami, myśliwymi, rzemieślnikami, wojownikami, lekarzami, zielarzami, budowlańcami (sami sobie domy budowali), cieślami, stolarzami, krawcami, kuśnierzami, tkaczami – byli po prostu wielostronni. I to bez prądu, robotów, maszyn, rurociągów, techniki, samochodów, traktorów, elektrowni/elektrociepłowni; bez szkół, oświaty  dyplomów. I tak przetrwali tysiąclecia.

A dzisiaj?

Gdyby tak dzisiaj zabrakło w Polsce/Jewropie/żydo-Zachodzie/na świecie na rok prądu elektrycznego – byłby to koniec tej skurwionej, zachłannej, chorej i niszczycielskiej anty-cywilizacji. Przeżyliby to bez uszczerbku tylko Buszmeni, Pigmeje, Aborygeni, Eskimosi, Indianie żyjący „naturalnie i im podobne enklawy. A w „cywilizowanym” świecie wymarłaby większość populacji. W większości z powodu niekontrolowanych walk o żywność, o ochłapy, o przeżycie. I to tylko dlatego, że ta obecna, tak wychwalana „cywilizacja” stała się ona niewolniczo zależna od własnych produktów.

W tym miejscu wracamy do właściwego znaczenia terminu kultura czyli do wzorów zachowania i myślenia ludzi żyjących w jej obrębie.

Jakie wzorce zachowania i myślenia znajdziemy u Słowian i u żydo-chrześcijan?
Zacznijmy od zachowań i zwyczajów Słowian.

Oddaję w tym miejscu głos kronikarzom.

„…nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu…”
Prokopiusz

„Plemiona Słowiańskie i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. Jest ich bardzo wielu, są wyniośli [wysocy] […], łatwo znoszą spiekotę, głód, deszcz i niedostatek w jedzeniu. Do przybywających do nich cudzoziemców odnoszą się przyjaźnie, pokazując im drogę z jednego miejsca do drugiego, chronią ich od nieprzyjemności, tak że jeżeli by się okazało, iż z powodu niedbalstwa tego, który przyjmował u siebie cudzoziemca, ten ostatni poniósł jakąkolwiek szkodę, przyjmujący go wcześniej rozpoczyna wojnę przeciwko winnemu, uważając za punkt honoru mścić się za cudzoziemca. Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele.”
Pseudo-Maurycy

Natomiast żydo-chrześcijaństwo funkcjonowało jako społeczeństwo hierarchiczne z garstką uprzywilejowanych i rzeszami despotycznie rządzonych i uciskanych, którym siłą  i przymusem narzucano wolę władców i kleru. Niewolnictwo było w żydo-chrześcijaństwie powszechnie akceptowane przez prawie dwa tysiąclecia. A i zależność pańszczyźniana chłopstwa stanowiącego zdecydowaną większość ludności żydo-chrześcijańskiej Europy niewiele od niewolnictwa się różniła.

Kolejne cytaty…

Kronikarz wyprawy Ottona pisał o Słowianach, cytuję: “Taka panuje u nich uczciwość i wzajemne zaufanie, że nie znając u siebie zupełnie kradzieży i oszustw, schowki i skrzynie trzymają niezamknięte. Niezwyczajni zamknięć i kluczy, wielce się dziwowali, widząc juki i skrzynie biskupa pozamykane.”

Kronikarz zanotował też odpowiedź mieszkańców Szczecina daną biskupowi Ottonowi Mistelbachowi “Między chrześcijanami spotykają się złodzieje i piraci. Jednych ludzi pozbawia się stopy, innych oczu; pełno w nich zbrodni i kar wszelkiego rodzaju; chrześcijanin nienawidzi chrześcijanina: z dala od nas z taką religią.”

A Helmold, kronikarz z drugiej połowy XII w. o Słowianach z Wolina pisał: “Poza tym, jeśli chodzi o moralność i gościnność, trudno by znaleźć lud bardziej zacny i szlachetny.”

O plemieniu Ranów pisał zaś tak: ”Nie znaleźć u nich kiedykolwiek żebraka albo kogoś w niedostatku. Skoro tylko podeszły wiek czyni któregoś z nich słabym i ułomnym, zostaje on powierzony opiece potomka, obowiązanego sprawować ją z największą starannością.”

Natomiast widok żebraków żebrzących w pobliżu kościołów towarzyszył żydo-chrześcijaństwu przez cały okres jego panowania.

A o ludzie Prusów Helmold pisał tak: “Nadzwyczaj ludzcy wobec potrzebujących pomocy, wychodzą nawet na morze na ratunek znajdującym się w niebezpieczeństwie lub napadniętym przez piratów. Wiele uznania godnych rzeczy można by powiedzieć o tym ludzie odnośnie ich moralności, gdyby tylko posiadali wiarę w Chrystusa, którego misjonarzy okrutnie prześladują.”

Z tym prześladowaniem „misjonarzy” to naturalnie przesada. Taki żydłak Vojtěch, wykreowany przez żydłactwo na „patrona Polski” obrażał wiarę Prusów: “Z pochodzenia jestem Słowianinem. Nazywam się Adalbert, z powołania zakonnik; niegdyś wyświęcony na biskupa, teraz z obowiązku jestem waszym apostołem. Przyczyną naszej [tu] podróży jest wasze zbawienie, abyście – porzuciwszy głuche i nieme bałwany – uznali Stwórcę naszego, który jest jedynym Bogiem i poza którym nie ma innego boga; abyście, wierząc w imię Jego, mieli życie i zasłużyli na zażywanie w nagrodę niebiańskich rozkoszy w wiecznych przybytkach”

Prusowie nakazali mu opuszczenie ich ziem:

„Nas i cały ten kraj na którego krańcach my mieszkamy, obowiązuje wspólne prawo i jeden sposób życia; wy zaś, którzy rządzicie się innym i nieznanym prawem, jeśli tej nocy nie pójdziecie, jutro zostaniecie ścięci”

Dopiero gdy ten namolny „misjonarz” – żydłak zignorował ten nakaz – i dodatkowo zbeszcześcił święty gaj – został zabity. Ale już jego towarzyszom życie darowano i puszczono ich wolno.

I teraz sobie wyobraźmy, że do Watykanu w XI wieku przychodzi pogański „misjonarz” i nawołuje katolików do porzucenia czczonych przez nich żydowskich bałwanów.
Pytanie – czy i jemu daliby żydo-katolicy szansę na opuszczenie żywym żydłackiego terytorium Watykanu?

Dalej…

Do wyroczni w Arkonie i Radogoszczy przybywali obcy. Zwłaszcza Arkona była znana w ówczesnym świecie – była słowiańskimi Tebami. Przybywali do niej nie tylko Słowianie, ale też także Germanie, Celtowie, Wikingowie. A nawet żydo-chrześcijanie. I jeśli tylko zachowywali się nienagannie – nie doznawali żadnych krzywd. Nawet nie zmuszano ich do „konwersji” na wiarę w  Świętowita czy Swarożyca.

A jak to było z tolerancją u żydo-chrześcijan?

Podam dwa tylko przykłady.

Na sobór w Konstancji zaproszono Jana Husa. Głównym celem tego soboru było zakończenie wielkiej schizmy, podczas której urzędujących równocześnie trzech papieży nawzajem obrzucało się klątwami. Celem dodatkowym soboru była walka z „herezją”. Zaproszonego Husa, mimo iż posiadał on „żelazny glejt” podstępnie aresztowano, osądzono i spalono żywcem na stosie.

Ten haniebny postępek dał początek krwawym „wojnom husyckim

Drugi przykład żydłackiej tolerancji to unicestwienie katarów. Aby ich zwalczyć papiestwo ogłosiło przeciwko nim krucjatę. Okazała się ona 20-letnią wojną.

Najbardziej haniebnym i zbrodniczym epizodem tej krucjaty była rzeź mieszkańców Béziers.

„W kościele św. Marii Magdaleny wyrżnięto w pień 7000 ludzi, w tym mężczyzn, kobiety i dzieci, a nawet odprawiających mszę kapłanów. Podobnie było w kościele Saint-Nazaire i w miejskiej synagodze. Na ulicach miasta zabito dalsze kilka tysięcy. Ludzi mordowano w domach, które po obrabowaniu podpalano. Dopiero w tym momencie wojsko zdecydowało się wkroczyć do akcji. Rycerstwo zajęło się głównie odbieraniem ciurom zrabowanych dóbr i przeszukiwaniem tych miejsc, które uszły uwagi pierwszej fali rabusiów. Tymczasem miasto płonęło coraz większym ogniem. Wkrótce hełmy i kolczugi zaczęły parzyć. Oślepieni dymem zdobywcy rzucili się do ucieczki w panice tratując się nawzajem, zostawiając na pastwę płomieni tych mieszkańców Béziers, którzy przeżyli masakrę. W czasie ucieczki z miasta runął do rzeki most miejski, grzebiąc kilkudziesięciu niedawnych rabusiów.

Na wieść o rzezi obrońców Béziers, część katarskich zamków poddała się bez walki.

Arnaud zdał papieżowi listownie następującą relację: „Dzisiaj Wasza Świątobliwość, dwadzieścia tysięcy mieszkańców wydano mieczowi, niezależnie od posady, wieku, czy płci„.

I taki oto ludobójczy żydo-katolicyzm przedstawiają nam żydłacy jako wzór kultury godnej szacunku, pochwał i naśladowania.

Mamy więc tutaj do czynienia z dwiema różnymi cywilizacjami mającymi diametralnie odmienną kulturę (wzory zachowania i myślenia) – wolność, równość, solidarność wspólnotowa, brak biedy i żebraków (oraz złodziei) oraz tolerancja u Słowian – i na przeciwnym biegunie żydłacki fanatyzm, rzezie, zbrodnie, podstępność, ale i bogactwo (wypływające z kultywowanej chciwości) obok nędzy oraz zniewolenie ogromnych rzesz przez garstkę uprzywilejowanych – także wypływające z wzorów zachowania i myślenia typowych dla żydo-katolicyzmu.

Co tam jeszcze zalicza się do „kultury”? Zdaniem jahwistów (i nie tylko) naturalnie piśmiennictwo.

I tak, zgodnie z żydłacką propagandą żydo-chrześcijaństwo przyniosło Polsce oświatę i piśmiennictwo. Za co w przekonaniu żydłaków powinniśmy być nadjordańskiej dżumie niezmiernie wdzięczni. Przyjrzyjmy się jednak uważniej tej propagandzie domniemanego dobrodziejstwa jahwistycznego piśmiennictwa.

Zacznijmy przy tym od początków panowania żydo-chrześcijaństwa w Rzymie czyli od IV wieku. Od samego początku, gdy tylko doszli do władzy, zaczęli żydłacy zamykać wszystkie pogańskie szkoły. Zamknięto nawet blisko tysiącletnią Akademię Platońską. Wszelkie księgi i pisma „heretyckie” były palone. Za trzymanie ich w domu groziła kara śmierci.

„Kościół rzymskokatolicki od chwili prawnego uznania przez Cesarstwo Rzymskie jego istnienia w IV wieku sam lub za pośrednictwem sprzyjającej mu władzy świeckiej wydawał zakazy przechowywania i czytania różnych dzieł postrzeganych jako heretyckie. Cesarz Konstantyn pod karą śmierci zażądał od poddanych oddania wszystkich dzieł napisanych przez Ariusza i jego zwolenników. Podobnie też Teodozjusz II oraz Walentynian III w 435 roku nakazali spalenie wszystkich ksiąg Nestoriusza oraz w innym dekrecie ogłosili najsurowsze kary dla wszystkich, którzy nie oddadzą pism manichejskich.”

Palono i niszczono też piśmiennictwo świeckie i pogańskie, zwłaszcza dzieła filozofów. Ich winą było to, że nie były zgodne z jedynie słuszną doktryną. W 496 r. ukazał się przypisywany papieżowi Gelazjuszowi I dekret „De libris recipiendis et non recpiendis” („O księgach dopuszczalnych i niedopuszczalnych”). Niedopuszczalne były naturalnie wszystkiete, które choć na jotę odbiegały od akurat obowiązującej ortodoksji.

Przez kilka wieków w Europie przybitej do rzymskiej szubienicy zapanował prawdziwy mrok średniowiecza. Tylko garstka ludzi potrafiła czytać i pisać, a jakakolwiek literatura niejahwistyczna była niszczona. Można było pisać jedynie zgodnie z ortodoksją.

Istniała nieliczna sieć szkół kościelnych szkolących żydłacki kler. Dla ludzi świeckich oświata była zamknięta. Dopiero król Franków i Longobardów Karol nazwany  (za zasługi dla buldożera jahwizmu) „wielkim” zarządził dopuszczanie do szkół osób świeckich. Sam otworzył szkołę pałacową. Ale i w niej „nauczycielami” byli żydłaccy klerycy.

Pierwszy uniwersytet w łonie tzw. „cywilizacji łacińskiej” powstał w Salerno pod koniec X wieku. Kolejny – dużo bardziej znany – powstał wiek później w Bolonii w roku 1088. Powstały one w dużym stopniu jako katolicka odpowiedź na szkolnictwo i oświatę w łonie islamu i częściowo Bizancjum (które wprawdzie zlikwidowało Akademię Platońską, ale na „zwolnionych obrotach” konkurując z islamem uruchomiło uniwersytet konstantynopolski w połowie IX w.). Na uniwersytetach wykładano wprawdzie „nauki wyzwolone” (od czego wyzwolone?) ale jako przygotowanie do studiowania teologii i filozofii (usłużnej wobec teologii i dogmatów). Nawet świeckie szkoły musiały podporządkować „naukę” obowiązującej ortodoksji. Teologia była przez wieki królową nauk, a hagiografia jedyną dopuszczalną „literaturą piękną”.

Na marginesie należy dodać, że nawet mnisi przepisujący w średniowieczu ręcznie żydowską biblię często byli analfabetami. Oni nie „pisali” a „rysowali” literki, których znaczenia nie znali.

Tak wyglądała europejska chrześcijańska „oświata” średniowiecza.

A jak wyglądała sytuacja z katolicką „oświatą” i literaturą w Polsce? A więc…

Przez pierwszych kilka wieków piśmiennictwo ograniczało się głównie do jahwistycznych kronik. Kroniki pisano po łacinie (Słowianie przeistaczali się w łacinników).  Przede wszystkim zaś kroniki te  – i o tym musimy pamiętać – służyły propagandzie jahwizmu, fałszowaniu naszej historii, oczernianiu pogaństwa i gloryfikacji kreatur i kanalii zasłużonych dla żydowskiej dżumy.

  • Z historii wymazano nam Bolesława „Zapomnianego„.

  • Nieomal zepchnięto w niepamięć wielki bunt pogan zakończony całkowitą likwidacją żydłackiego zabobonu na naszych ziemiach.

  • Kreaturę żydłacką, Vojtěcha, wypędzonego z Czech za fanatyzm, wykreowano na patrona Polski.

  • Kreaturą żydłacką, zdrajcę Stanisława wykreowano na „patrona” Polski.

  • Kreaturę żydłacką, zdrajcę, cesarskiego wasala, Kazimierza Odszczepieńca (dowodził niemieckim ciężkozbrojnym wojom topiąc we krwi pogański bunt rodaków) wykreowano na bohaterskiego obrońcę żydłackiego zabobonu.

  • Szkalowano pogaństwo: „Lecz dajmy pokój rozpamiętywaniu dziejów ludzi, których wspomnienie zaginęło w niepamięci wieków i których skaziły błędy bałwochwalstwa…”.

  • Rzezie i zbrodnie żydłackiej dżumy przedstawiano jako „chwalebną” i „wiekopomną” chrystianizację.

  • Fanatyzm katolików na fali kontrreformacji przedstawiano jako patriotyzm.

  • Tumulty (łącznie z ohydnym bezczeszczeniem zwłok) przedstawiano jako obronę jedynie prawdziwej wiary.

  • Gigantyczny arcy-szkodliwy tumult przeciwko równouprawnieniu prawosławnych i protestantów – konfederację barską – przedstawiano jako patriotyczny zryw.

Podobne przykłady można by jeszcze długo, długo przytaczać.

Przyznać należy w tym miejscu uczciwie, że i w przedrozbiorowej Polsce istniała w miastach sieć szkół. Ale nie był to system powszechnej nauki, a sama „nauka” była ściśle podporządkowana żydłackiej doktrynie. Ogromna większość mieszkańców Rz’plitej z domniemanej oświaty i piśmiennictwa katolickiego nie miała kompletnie nic. Powszechne szkoły dla wszystkich – łącznie z dziećmi mieszkającymi na wsi – wprowadzili u nas dopiero zaborcy w XIX wieku (głównie w celu indoktrynacji). Wcześniej ani katoliccy królowie, ani kler o tym nie pomyśleli. Choć już w XVI w. propozycję taką zgłosił Frycz Modrzewski.

Jego dzieło „O naprawie Rzeczypospolitej” wylądowało na indeksie ksiąg zakazanych. Znalazło się on tam w doborowym towarzystwie – obok ksiąg Kopernika, Mickiewicza czy Mikołaja Reja. Ale i wielu innych światowej sławy pisarzy i naukowców.

Przy tym wszystkim – i o tym nie powinniśmy zapominać – piśmiennictwo i szkolnictwo żydo-katolickie służyły przede wszystkim indoktrynacji, ogłupianiu, odmóżdżaniu i otumanianiu owieczek żydłacką teologią i dogmatyką. Już choćby z tego tylko powodu przyniosły ono o wiele więcej szkód niż domniemanych korzyści.

A mino to żydłaccy wyznawcy watykańskiego odprysku jahwizmu uważają za wielki wkład w naszą kulturę przyniesienie do Polski załganego żydłackiego piśmiennictwa i szkolnictwa. Które to w ogromnym stopniu przyczyniły się do zrabowania wielu naszym przodkom i współczesnym Polakom słowiańskiej tożsamości czyniąc ich duchowymi żydami.

Piśmiennictwo nie jest elementem kultury (wzory zachowania i myślenia), ale wywiera na nią ogromny wpływ. To piśmiennictwo jahwistów wytworzyło u owieczek fanatyzm i nietolerancję, dogmatolubstwo i ślepą wiarę w bzdurną, naciąganą i wyssaną z palca doktrynę. Samo pismo można wykorzystać w dobrych celach, ale i w złych. Cywilizacje dysponujące pismem można oceniać m.in. i po tym, w jaki sposób i do jakich celów wykorzystywano w nich pismo. Jeśli wykorzystywano je do ogłupiania, fałszowania historii, fałszowania rzeczywistości – takie cywilizacje były cywilizacjami złymi, załganymi i chorymi. Miał rację Sokrates, gdy stwierdził, że wynalezione pismo sprawiło, iż nie ma już mędrców bo zastąpili ich mędrkowie.

A już całkiem na marginesie przypomnę jeszcze, że Słowianie posiadali własne pismo – czyli słowiańskie runy. Jednak miały one w ich życiu o wiele mniejsze znaczenie, niż np. pismo u Greków, Rzymian czy żydo-chrześcijan. Dla naszych przodków podstawowe znaczenie miała Naturalna Księga Przyrody. W której każdy z nich potrafił „czytać”. A ta księga tym góruje nad księgami pisanymi ludzką ręką, że jest pisana przez Boskie Siły Natury. Przez co nie jest zafałszowana. Ona daje mądrość. Natomiast pisane ludzką ręką „księgi święte” wyrosłe nad Jordanem są propagandą i kłamstwami.

Krótko jeszcze napomknę o tzw. sztuce sakralnej. Była ona uzupełnieniem indoktrynacyjnej funkcji żydłackiego piśmiennictwa. Miała poprzez wizualne bodźce wzmacniać podsuwane przez pismo zatrute treści. Obrazy, freski czy rzeźby (a nawet muzyka) o tematyce jahwistycznej miały wtłaczać do mózgownic i duszyczek owieczek strach przed wiecznym potępieniem oraz wdzięczność wobec obrzezanego cieśli za to, że rzekomo „odkupił” nasze grzechy. Bez względu na to, jak oceniamy ich wartość artystyczną – była to podstępna, załgana i zatruta sztuka będąca orężem indoktrynacyjnym.

O tym natomiast, że owa sakralna sztuka łamie żydłacki dekalog – będący teoretycznie podstawą jahwizmu – nadmieniam tylko z poczucia publicystycznej rzetelności.

„Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich.”

Jahwistyczni teologowie i kler naturalnie pokrętnie tłumaczą, że kult obrazów i figurek nie jest sprzeczny z tym przykazaniem. Ale ono wyraźnie i jednoznacznie mówi : Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny i Nie będziesz się im kłaniał.

A tymczasem owieczki na codzień używają sformułowań „obraz cuda czyniący” (Nie chciał wyjeżdżać bez czyniącego cuda obrazu). A więc to nie żydówka Miriam czyni cuda – a jej obraz. I jemu się kłaniają

Albo też „łaskami słynąca figurka” Anny, matki Miriam, babki Joszue. Czyli nie sama Anna słynie łaskami, a jej figurka. I dlatego owieczki jej się kłaniają. Jest to oczywiste bałwochwalstwo przypisywane pogaństwu. Do tego łamie przykazania z dekalogu zakazujące nie tylko czynienia obrazów i rzeźb (i kłaniania się im), ale zakazujące czczenia kogokolwiek poza samym Jahwe.

Najważniejszy czynnik wpływającym na zbrodniczy i zachłanny charakter żydo-chrześcijaństwa, kształtującym także chorą kulturę (a raczej anty-kulturę) tej dżumy znajduje się w „piśmie świętym”. Zwłaszcza w części zwanej „starym testamentem. Należy tylko się tego doczytać. Pisałem o tym już wielokrotnie Ostatnio znalazłem dodatkowe potwierdzenie moich stwierdzeń, że stary testament to wymyślona przez żydowskich kapłanów księga zbrodni. Otóż kilka dni temu zwrócono moją uwagę na książkę żydowskiego pisarza, eseisty i profesora Artura Sandauera pt. ” Studia biblijne Bóg, Szatan, Mesjasz i…?

(Na marginesie przypominam jedną ze znanych wypowiedzi Sandauera: „w czasie wojny wymordowano polską elitę i żydowską biedotę. A po wojnie na polskim tułowiu osadzono żydowską głowę.”).

W książce tej Sandauer przypomina m.in. postać żydowskiego rabina Scimona/Szlomo Icchakiego zwanego Raszi, żyjącego w XI wieku. Przytaczam fragment z tej książki:

„Kompozycja Pięcioksięgu, którego temat zasadniczy stanowią: przemiana Izraela w czasie czterdziestoletniej tułaczki po pustyni z narodu barbarzyńskiego w cywilizowany oraz przygotowania do osiedlenia się w Kanaan, jest dogłębnie przemyślana. Nie bez kozery redaktor otwiera dzieje owej wędrówki szeroko rozbudowanym wprowadzeniem, którym jest właśnie Księga Rodzaju. Zamysł, w jakim to uczynił, wyczuł z zadziwiającą bystrością Raszi (Szimon Icchaki), komentator z XI wieku n.e.

„Czyż nie można było – pyta – zacząć Pisma od słów „Ten miesiąc” [mieiąc w którym Jahwe wydaje nakaz świętowania Paschy – Księga Wyjścia 12, 2 – przyp. opolczyk], skoro jest to pierwszy nakaz, jaki otrzymali synowie Izraela?” Chodziło jednak – odpowiada – o to, by „jeśliby powiedziały kiedy narody świata: „Rabusiami jesteście, którzy przywłaszczyli sobie ziemię należną innemu ludowi„, móc im odrzec: „Cała ziemia należy do Wiekuistego, który ją stworzył i dał, komu za stosowne uważał.  Ze swej woli dał ją wam i ze swej woli odjął, dał zaś nam„.

W świetle tego sformułowania Księga Rodzaju okazuje się rzutowaną wstecz motywacją podboju oraz rodzajem dokumentu własnościowego. Nie tylko dlatego, że „Wiekuisty dał ziemię, komu uważał za stosowne”; ale i dlatego, że wędrówki praojców, Abrahama, Izaaka, Jakuba, po tym kraju stanowią prawną przesłankę dla późniejszego objęcia go przez Jozuego. Dzięki Księdze Rodzaju najście to zyskuje charakter powrotu.”.

Tyle Sandauer…
Nie ze wszystkim co napisał zgadzam się. Np. stwierdzenie przemiana Izraela w czasie czterdziestoletniej tułaczki po pustyni z narodu barbarzyńskiego w cywilizowany jest w moim przekonaniu nieprawdziwe. Wszystko zależy w nim od definicji terminu „barbarzyństwo”. Przed ową (wymyśloną) tułaczką Żydzi nie posiadający własnego państwa byli „tylko” złodziejaszkami i rabusiami.

„Synowie Izraela uczynili według tego, jak im nakazał Mojżesz, i wypożyczali od Egipcjan przedmioty srebrne i złote oraz szaty. Pan wzbudził życzliwość Egipcjan dla Izraelitów, i pożyczyli im. I w ten sposób [Izraelici] złupili Egipcjan”. Uczynili to oczywiście przy wydatnej pomocy plugawego Jahwe, który później utopił w morzu pogoń ścigającą złodziejaszków. Natomiast wchodząc do Kanaanu ze złodziejaszków przedzierzgnęli się Izraelici w ludobójców masowo stosując rzezie i czystki etniczne.Czyż można nazywać to przemianą w naród cywilizowany?

Na uwagę natomiast zasługują stwierdzenia Sandauera (który nie był żydowskim fundamentalistą religijnym) demaskujące motywy i autorów piszących Torę. (Zresztą nawer Raszi to potwierdza – o tym za chwilę):

Kompozycja Pięcioksięgu (…) jest dogłębnie przemyślana redaktor otwiera dzieje owej wędrówki szeroko rozbudowanym wprowadzeniem Zamysł, w jakim to uczynił
rzutowana wstecz motywacja podboju oraz rodzaj dokumentu własnościowego.

Zgodnie z propagandą jahwizmu cała biblia, czyli i tzw. „Stary Testament”, a więc i przejęte przezeń księgi żydowskiej Tanach, w  tym i Tory – to pismo objawione. Pisane pod natchnieniem samego Jahwe. A tutaj współczesny Żyd pisze o zamyśle kompozytora tekstu wypływającego z dogłębnych przemyśleń – a ani słowem nie wspomina o „boskim natchnieniu”. I podaje od razu na tacy wyjaśnienie owego zamysłu redaktora tekstu Tory: Tora to motywacja podboju oraz rodzaj dokumentu własnościowego , dająca  Żydom alibi na ich podboje, grabież ziemi (i idące w parze z tym rzezie). Jeszcze wyraźniej przyznał to XI-wieczny rabin Raszi cieszący sią ogromnym szacunkiem:

Chodziło jednak o to, by „jeśliby powiedziały kiedy narody świata: „Rabusiami jesteście, którzy przywłaszczyli sobie ziemię należną innemu ludowi„, móc im odrzec: „Cała ziemia należy do Wiekuistego, który ją stworzył i dał, komu za stosowne uważał.  Ze swej woli dał ją wam i ze swej woli odjął, dał zaś nam„.

Ichnią księgę zbrodni i rasizmu wymyślili żydowscy kapłani po to, aby ich naród miał alibi do przywłaszczania sobie cudzej ziemi. A jako że żydo-chrześcijaństwo, w tym i żydo-katolicyzm wyrosły z judaizmu i jego księgę zbrodni uznały za część własnego „słowa bożego” tak więc i żydo-chrześcijanie stosowali metody znane im z żydowskich ksiąg -przywłaszczanie obcych ziem, rzezie, mordowanie, umiłowanie złota.

Owe zagrabianie obcych ziem przez jahwistów poznali Słowianie na własnej skórze. Np. podczas krwawego stłumienia reakcji pogańskiej z czasów Mieszka II, Bolesława Zapomnianego i Masława. Ale i przy okazji wielowiekowego zagrabiania nam naszych świętych pogańskich miejsce.
https://opolczykpl.wordpress.com/zagrabione-swiete-miejsca/

Kultura we właściwym sensie tego słowa obejmuje jedynie wzory zachowania i myślenia żyjących w jej obrębie ludzi.

A na nie w tzw. „cywilizacji łacińskiej” przemożny wpływ wywarła żydowska księga zbrodni. Stąd też żydo-chrześcijaństwo wytworzyło taką a nie inną, chorą anty-kulturę. Z fanatyzmem, nietolerancją, hipokryzją, ciemnotą, kołtuńskimi kultami „świętych” relikwii, obrazów i figurek, z brakiem zdolności do samodzielnego myślenia, z uzasadnianymi „wolą bożą” rzeziami, terrorem, uciskiem i wyzyskiem.

Wybitnie szkodliwy wpływ żydo-katolickiej i ogólniej żydo-chrześcijańskiej anty-kultury nadal boleśnie odczuwamy. A co najgorsze – jahwiści nie zamierzają z narzucenia nam ich nadjordańskiej dżumy zrezygnować. Nadal uważają ją za najpiękniejszy i najbardziej wartościowy wytwór ludzkości – za „dzieło boże”..

opolczyk


Źródło oryginalnego artykułu

2 komentarze do “Kultura Słowian i żydo-chrześcijan

  1. Ej Opolczyk Opolczyk … z jakiej do cholery racji uważasz się za mądrzejszego od naszych władców z 10 – 11 wieku którzy przyjęli chrześcijaństwo? Może musieli to zrobić bo inaczej by nas już dawno nie było? Jeśli nie możesz pokonać silniejszego to się do niego przyłącz to stara dobra maksyma skutecznej polityki. Cuś mi wygląda na to że co do fanatyzmu możesz podać rękę znienawidzonym żydłakom.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s