Trumna Chrobrego ~ Wielkiego Króla Węży


Dlaczego piszemy smok kObr-kobra, wąż – smok, otóż bajka separatystów krakowskich mówi, że 77 olbrzymów z ich władcą (królem) po wcieleniu ziemi krakowskiej do swego państwa zamieniło się w węże, w dialektach słowiańskich słowa hobry~obr~chrobry znaczą tyle co olbrzym – wielki – wielkolud po bułgarsku znaczy też dzielny.

Teraz jeśli dokonamy mutacji ‚h’ w ‚k’ (z ciągu mutacyjnego g-h-k), otrzymamy parę wyrazów hobry-kobry jest to zwykły mechanizm słowotwórstwa języka.

Tak więc w języku zachowała się pamięć imienia olbrzymów-kobrów-węży i co za tym idzie, jest drugi słowotwórczy przekaz niezależny od bajki, więc bajka nie jest bajką tylko przekazem o autentycznych wydarzeniach z II wieku naszej ery gdy kultura przeworska od paru wieków dominująca na nizinie polskiej opanowała pogórze karpackie z Krakowem gdzie wcześniej egzystowała kultura uchodząca za celtycką. Górale tak jak dziś Rusini, nazywali nas Polaków z nizin Lachami, bo początkowo byli poza wspólnotą polityczno-militarną kultury przeworskiej, bajka krakowska zachowała podświadomie wyraz niechęci (w każdym bądź razie przyjęto ją w krakowskim bez entuzjazmu) do tej, zapewne jednostronnej decyzji państwa olbrzymów, tam gdzie przeszedł olbrzymi wąż-smok-król węży ziemia (w bajce „szczyty gór” to wtórna logizacja przekazu, lub chodzi tu o Peukę-Łysicę polanę-halę stąd łysa góra pozbawiona sztucznie roślinności na szczycie) miała pozostać jałowa i pozbawiona roślinności (ale może być to też nawiązanie do klasycznego niszczycielskiego przemarszu każdej większej armii).




Jeśli by ktoś kiedyś widział trumnę Bolesława Chrobrego (Chabri-Niebieskiego, Chrabri-Wielkiego, Chrobrego-Kurhana) to ku swemu zdumieniu zobaczy, że po wyrzeźbionych kolumnach na jego trumnie wspinają się węże, co to za symbolika u tego jak piszą historycy arcychrześcijańskiego władcy, otóż Kosmas w swojej kronice pisze, że po 1022 r w Polsce doszło do prześladowania chrześcijan, a w co nie chcą uwierzyć nasi historycy, Chrobry na parę lat przed śmiercią wrócił do wiary przodków gdzie wąż był ‚totemem’ czyli pośmiertną postacią duszy zmarłego, a ściślej postacią przejściową, miejscem pobytu duszy przed kolejnym odrodzeniem, reinkarnacją.

W grobach kultury przeworskiej zresztą znajduje się często bransolety (wiązane z Longobardami) na nadgarstek w kształcie obwiniętego na nim węża, stąd na trumnie Chrobrego węże i jest to jego swoiste wyznanie wiary oraz niewątpliwy testament sprzed tysiąclecia. (Nie da się całkowicie wykluczyć możliwości, że to trumna jakiegoś Bolesława Chrobrego (x) z powiedzmy IV-V wieku, który podobnie kreślił naturalne granice ziemi polskiej Dniepr, Elba, Sala, Dunaj, ale to mało prawdopodobne, choć styl i wykonanie tej trumny dawały by podstawy do sytuowania jej w dawniejszych czasach, powiedzmy schyłku imperium rzymskiego. Jeszcze inna możliwość to taka, że to trumna Bolesława Srogiego narodowości Pszoniec-Pszowianin ).

Ktoś powie, że to jest absolutnie niemożliwe, jednak na trumnie tej są symbole drzewa życia (gałązka tego drzewa), skrzyżowana z szczerbcem który ma rękojeść z głową ptaka (według Kadłubka miecz Chrobrego miał się nazywać grus-żuraw, czyli ptak, jest to zakrzywiony kord jednosieczny typowy dla kultury wielobarskiej, więc przynależny terytorialnie dynastii kujawskiej-polańskiej) nazwa szczerbiec przez następne wieki była kojarzona z prostym mieczem obosiecznym, wreszcie mamy na słupach tej trumny węże (główki tych węży są nienaturalne, a podobne z kształtu do głowy węża-ogona chimery) czy to z rządzenia niebios Bolesław Chrobry po bez mała osiemsetletnim śnie miałby się przenieść do takiej wybitnie scytyjskiej czy pogańskiej urny, która wypisz wymaluj pasuje do bajki z królestwa węży, a nie historii królestwa chrześcijan, niesłychany przypadek i kaprys losu, spisek pogan czy ta trumna od wieków była już w grobowcu, napisy wyglądają na osiemnastowieczne, ale jak pisano u nas przed katastrofą latynizacyjną albo czy nie są one wyryte dopiero w osiemnastym wieku, bo kord to raczej ‚grus’ – ptak, (choć chyba nie żuraw bo ma główkę ptaka raczej drapieżnego czyli orła, sokoła czy jastrzębia, możliwa jest tu taka etymologia, że słowo grus to synonim słowa szczerbiec od grus-gruz- krusz’y,. dalej szczerbić – kruszyć więc niszczyć – miecz niszczyciel – miecz kruszyciel – miecz szczerbiciel).

(Zapewne wiele zabytków z czasów przedchrześcijańskich siłą psychozy chrześcijańskiego początku państwa polskiego i dogmatowi wyższości kultury śródziemnomorskiej przypisuje się IX-X wiekowi tłumacząc to wkopaniem zabytku w warstwy wcześniejsze, być może tak nie jest, jednak przekonamy się o tym dopiero wtedy gdy odkryjemy co jest w kop-cach królewskich pod Krakowem czy Sandomierzem czyli czy nie ma tam podobnych urn).

Gdybyśmy nie znali wcale historii Polski, ale znali geografię, logikę, ogólnie historię i jej mechanizmy, oraz mieli za zadanie opisać, co można wywnioskować z tej trumny, najpewniej zapisalibyśmy to tak jak niżej.

Z nazw rzek na słupach tej trumny Dniepru, Elby, Sali otrzymamy granice państwa, a zakreślając na mapie obszar zawarty między rzekami, otrzymalibyśmy terytorium królestwa? Czy związku, republiki, a może jednak elekcyjnej teokracji?



Wywnioskowalibyśmy, że jedną z broni używanych w tym królestwie są kordy (szczerbiec), patrząc na oplatające słupy węże mielibyśmy je za jakieś symboliczne wyobrażenie strażników tego królestwa, a władca owego państwa nosił imiona Boleslao i Chrobry o tym, że to władca wnioskujemy z granic jego zwierzchnictwa bo nie są to przecież granice wioski czy miasta lub nawet prowincji, tylko granice co najmniej mocarstwa.

Powyższy opis zdaje się nie należeć do znanej nam historii polski, jednak trumna bez wątpienia istnieje co więcej bardziej pasuje do zamieszczonej poniżej bajki, bo artyści rzeźbiarze tej trumny w sposób świadomy czy podświadomy nawiązywali do imperialnej przeszłości Polski, tak jak swoim życiem nawiązywał do niej Chrobry, bowiem bajka, trumna i Chrobry należą do tej samej prawdziwej historii Polski, ta historia której uczą nas w szkołach jest historią zafałszowaną. Nawet gdyby ta trumna powstała np. w XVIII wieku to i tak nie pasuje do naszej świętobliwej historii. Chrobry dążył do odbudowy królestwa które istniało 1000 lat wcześniej i było to Królestwo – Regnum Sclavorum (Słowiańskie – Sklawinów – Lenkija, kultura przeworska), Gothorum (Gockie – Gutejów, kultura wielobarska ) sive [żywie-dziś(można i tak tłumaczyć, a czemu nie?)]Polanorum (Polskie) i takie są jego tytuły i roszczenia wyryte na nagrobku, zresztą królestwo Bolesława I Srogiego Pszońca było jeśli chodzi o granice prawie z nim identyczne.

Nasza historiografia neguje i przemilcza tego typu fakty nie pasujące do z góry założonej koncepcji typu ‚Mieszek się ochrzcił cuda niesłychane i niewidziane powstała Polska, wielka kultura i cywilizacja’, wcześniej to tylko dzicy poganie i barbarzyńcy, ciemnota oraz zacofanie i nic nie wiadomo, do tego jeden fantazjujący Kadłubek dorabiający Polsce historię, tak jakby Długosz, Bielski i inni pisali co innego, niestety taki idiotyczny obraz wydarzeń króluje w naszych podręcznikach do dziś dnia, z czyjej winy? Myślę, że scholastyczne programowanej mentalności historyków, inaczej będącej wynikiem autorytarnej sugestii czyli indoktrynacji podprogowej.

Niżej bajka „Jak Powstały Karpaty” pozbawiona frazeologii baśniowej inaczej wątków ściśle fantastycznych czyli fizycznie niemożliwych, (poniżej wytłuszczenie to wskazówka geograficznego położenia państwa węży-olbrzymów).

W dawnych, czasach najbliższym sąsiadem ziemi krakowskiejbyło Królestwo Olbrzymów. Mieszkańcy tego kraju nie byli olbrzymami, ale rządziło nimi siedemdziesięciu siedmiu wielkoludów. Na ich czele stał król, który był największym wielkoludem. Tych siedemdziesięciu siedmiu olbrzymów miało niezwykłą moc. Jeśli który z nich powiedział słowo „tak”, wyrastała wielka skała (a może gród, w legendach łużyckich hobrzy wznosili góry, góra-gród-gora-gorod spore podobieństwo, berg-burg), jeśli wymówił słowo „nie”, otwierała się przepaść (jeśli gród to przepaść, fosa). Był to kraj pełen dostatku, bogaty (więc dobrze rozwinięty gospodarczo i silny). Zebrała się wielka królewska rada (raczej senat, na to wskazuje liczba ’77’) siedemdziesięciu siedmiu olbrzymów, myślą aby powiększyć królestwo – Zagarnijmy (inkorporacja) ziemię krakowską – (niżej zdanie o ograniczeniu władzy królewskiej, informacja o ustroju państwa).

Król zapytał resztę panów z rady o zgodę. A wszyscy oni odpowiedzieli jednogłośnie: – Tak! – (Wiec – ‚soWiet-saWat-saBat-sAbor-sObór-sHeym-sHeim’, słowiański wymagał jednomyślności, przypadek? Liberum Veto, niestety należy do tych samych tradycji.)

Pytanie czy nie było owego Króla ‚W’?, skoro w tamtej epoce była moda na korony z drogocennych kamieni w V wieku Justynian, Kagan Rusów~Chorwatów (Walan) VIII-IX wiek, a w VI-VII Kagan Awarski, czy to nie Król ‚Wenzy’ w dyamentowem thsubie.

Wypisz wymaluj ”wężowa” korona Popiela, według Słowackiego, czyli ”brylant w koronie Żmije Oko, miedzy dwoma rubinami na trzech perłach leży”.



Za karę, że chcieli zabrać cudzy kraj, utracili moc (stracili nimb bohaterów ~ obrońców ~ naturalnych przywódców, zyskali imię zaborców, uzurpatorów, ciemięzców, wyzyskiwaczy, czyżby w końcu zamienili w złotolubny (h)lud ‚hlat-glad’ – chciwców, hamonit – skąpić, sknery Hamona jak twierdzi czeszczyzna). Wyrosły karpaty, zniknął i zamek królewski, z całej rady olbrzymów zostało tylko kłębowisko wężów na szarej, skalistej ziemi. Królestwo się zwężyło do zasięgu wzroku króla koronowanego srebrnodiamentowym czubem (insygnium nie złote tylko srebrnodiamentowe, a pierwotnie korona była pierzastożelazna), który… nie mógł dostrzec… swoich ludzi… i ich szarych i białych guni (czyli byli ubrani w różnobarwne ‚kabaty’ gunia~hunia – huńka rodzaj płaszcza w Polsce, była też u nas szlachta szaraczkowa, od szarych kaftanów czyli kubra’czków czy może jednak kobra’czków, jakiś podział według funkcji lub wykonywanego zajęcia, wyróżniany kolorem, krojem i haft’em kaft’ana). Góry przez które wężowy król się przesunął, żadną drzewiną nie porosną (państwo węży dysponowało silną armią lecz w końcu po ekspansji uległo rozpadowi, czyli historyczna ekspansja Słowian i rozpad na kilka silniejszych do kilkudziesięciu słabszych dzielnic w zależności od epoki historycznej.).

Inna bajka dokładniej opisuje samego Króla Węży, jego przyjazny charakter nie jest to król groźnej armii raczej król duch, wiele mówi jego sposób przybycia, prawie objawienia, choć przybywa z pieczary pod Baranią (Waranią?) Górą to jednak dostrzegany jest ostatecznie na kopcu kamieni lub jakby wychodził z górki kamieni (czyli pierwotnie chodziło o kopczyk grobowy lub kurhan), opisuje też samą koronę jej budowę, tutaj już złotą i uplecioną z gałązek i listków oraz jej właściwość – czynienie niewidzialnym, analogicznie jak czapka Had’esa (Had’i – wąż), widzimy zmianę znaku – insygnium Króla Węży z srebrnodiamentowego diademu na złotą koronę gałązkowoliściastą, (nie jest to dowolna ahistoryczna zmiana diadem z drogich kamieni ma monarcha na monecie Grodce’~, a koronę z liści znajdujemy na monecie Bracislaw’).

… pojawił się nagle wąż, jakby go wyrzuciła górka kamieni. Na grzbiecie lśniły mu srebrnoszare łuski jak zbroja misternie kowana. Wielki był wspaniały. Na głowie nosił koronę ze złota szczerego…

Spoglądał… nieruchomymi oczami o podłużnej źrenicy zielonymi jak drogocenne szmaragdy – To przecież Król Wężów … Sam Król… mieszka w skalnej pieczarze pod Baranią Górą (miejsce pochówku Króla Węży?), a niechętnie ukazuje się ludziom… czyni to tylko wtedy gdy cos go zachwyci… czyjeś pieśni… – zaczął grać – Król Wężów zasłuchany w granie kołysał się w pełnym dostojeństwa wężowym tańcu. Korona jego, upleciona ze złotych gałązek i listków, siała dokoła podobny słonecznemu blask… (minął jakiś czas pojawiła się groźba niewoli).

Wpatrzył się w kamienie (modlitwa – medytacja na grobie?). Zobaczył dziwy… Król Wężów w złotej koronie pokazał mu się znowu. Przybył ze swej pieczary… ukrytej u stóp Baraniej Góry.Zesunął się z górki kamieni… Korona siała dokoła najpiękniejszy blask. Przybyłem bo usłyszałem twoje smutne i żałosne granie – zasyczał Król Węży – Powiedz mi co cię zmartwiło a ja poszukam rady…

– Nie, nie odejdziesz… nie opuścisz nigdy gór… Oderwij… od mej korony jeden złoty listek i noś go zawsze przy sobie… nawet mała cząstka Wężowej Korony czyni niewidzialnym. Widzieć cię będzie tylko ta osoba która cię miłuje najbardziej matka… i ja Król Wężów.

Są też legendy o pochówku Chrobrego w innych miejscach np. Legenda o śpiących rycerzach znamienitego Króla Chrobrego w Tatrach, w dolinie Kościeliskiej „w tych skaliskach w wielkiej by kościół pieczarze uśpione leży wojsko”, też pod Wawelem ma być zamek taki sam jak na górze.

„W sali pełnej ekwipunku stoi stół, a wokół niego śpią wszyscy polscy królowie w szatach koronacyjnych. Raz na rok, w noc świętojańską, słychać ruch rżenie koni i ich tętent, potem odgłosy potężnego rycerza, to Chrobry z mieczem archanioła spaceruje po dziedzińcu wawelskim.”

Biorąc na logikę to do tego zamku pod Wawelem można dostać się tylko przez smoczą jamę, czy więc tam nie znajduje się jakiś pochówek smoka czyli króla węży, nie da się tego wykluczyć bowiem jakiego pochodzenia jest ta jaskinia czy naturalnego, a może została sztucznie wykuta, po co? By dokonać pochówku władcy. Edyccy Olbrzymi wracali po śmierci w kamień, może ich królowie wracali w góry, kiedy odnajdziemy w skałach naszych gór czy omijanych przez romajskich archeologów kurhanach wokół Sandomierza, Przemyśla, Krakowa królewskie pochówki, będzie to zwycięstwo prawdy i legend.

„Chrobat, Chrobry, Hobry, Hobjer, kObry, Obr, Obrzym, Olbrzym” – to jedno imię historię tę napisali swym życiem olbrzymi, ja ją tylko odczytuję.

Uzupełniając. Legendy te są nasze więc i groby są nasze, ale nawet gdyby to byli jacyś najeźdźcy i obcy królowie, jacyś nie wiadomo jakiej rasy Scytowie, Germanie, Mongołowie, Celtowie gnębiący Słowian, to bez wątpienia z dzisiejszymi mieszkańcami Holandii, Wali, Niemiec, Mongolii mają o wiele mniej wspólnego niż z nami i są bardziej naszymi przodkami niż ich, a i nawet jeśli mieliśmy jakichś innorodnych króli to trzeba się z tym pogodzić i odkryć ich groby odsłużą nam swe przewiny wystawiając swe nagie kości na widok pielgrzymów do królewskich kurhanów przez następne wieki, a jeśli to czysto nasi władcy odzyskamy tym nasze imię i historię, jak również będziemy mieli jeszcze powód do dumy.

A są przecież między rokiem 600 n.e. a 1100 n.e. co najmniej dwa świadectwa późniejsze Galla Anonima wcześniejsze pośrednie Daurentiusa, Gall twierdził, że tym się charakteryzuje ten naród, że jego królestwa nikt nigdy nie ujarzmił w zupełności, a Dauretius też twierdził, że nikt nigdy nie narzucił Sklawinom swojej władzy i to oni zwykli brać daniny, co dowodzi co najmniej tego, że przez długie wieki byliśmy panami samych siebie i nie było u nas władców obcego pochodzenia, nawet władcy obcego pochodzenia nie przesądzają o rodzimym systemie władzy jak świadczy historia Unii Szlacheckiej, gdzie co trochę importowano obcych na tron królewski którzy zaprzysięgali różne pakta ograniczające ich władzę, a wszystkie inne stanowiska z reguły obsadzone były przez tuziemców.

W rozdziale o Belo – Welo Chorwatach postawiliśmy hipotezę, że wały Łyśca zamku z Świętej Góry będące też wałami wokół świątyni Lada, Boda i Lelego zostały zniszczone przez Franków i Mojmira w 796 roku, a część ich kamiennych wałów zrzucili na szczątki zniszczonej świątyni, nie jest to jedyna możliwa historia jaka się mogła wydarzyć na Peuce bowiem nie wiemy co się tam stało, Wizun miał mieszkać „w ruskiej skale” więc dosłownie wewnątrz Anafjol -Góry Śmierci, są przekazy o Nawiedzonej Górze Zmarłych do której wiedzie ścieżka zmarłych która jest strzeżona przez zmarłych, a kończy się ta ścieżka wykutą w tej górze bramą do świata zmarłych, więc możliwe, że pod gołoborzem może znajdować się wykuta w skale brama do lochów wewnątrz góry, wtedy wejście to zasypać mogli sami Obrońcy Góry na rozkaz Wandy by uniemożliwić najeźdźcy sprofanowanie wnętrz Świętej Góry, choć może zasypali ją jednak Frankowie lub czego nie da się całkowicie wykluczyć stało się to jeszcze w dawniejszych czasach, loch-Lach i taka możliwa etymologia naszego imienia nora – Norycy, nor manie – jaskiń duchy, spalaeum – jaskinia Spalowie, a imię Stolem może być od sztolni, skąd się wziął kamienny materiał wałów HaraWaty możliwe, że z kamieniołomu jakim były wykuwane lochy do wnętrza Góry, idąc dalej możliwe, że w lochach znajdowało się jakieś sanktuarium podobne temu jakie znajdowało się w Baie niedaleko Kumae na półwyspie Apenińskim.

Jeśli nasz domysł jest prawdziwy to podziemia na pewno będą większe niż w Baie, gdzie wykute chodniki liczą około 200 metrów w głąb skał, bo jeśli wał Góry został zbudowany z kamienia wydobytego z wnętrza Góry to mniej więcej świadczy o głębokości chodnika hipotetycznego i mitycznego królestwa Nyji ~ Hadi Hade’sa – Węża nad Węże, sztolnie te mogą liczyć nawet kilkaset metrów w głąb Góry sięgając źródła ~ iz’woru Styksu, czyli źródła z żywą wodą, bo wody Styksu w swej podziemnej części są życiodajne, jeśli inne legendy nie kłamały wskazując miejsce np. Troji czy samego Baie to czy mit o zejściu do podziemnego świata… boga żelaznego ludu Lachów został zmyślony (pers. loha – żelazo).

U Słowackiego który żył dwa wieki temu, więc wtedy kiedy żywa księga narodu Chrobatów wyśpiewywała jeszcze pieśni Sławiące Ojca Smoka, znajdujemy jeszcze inne wyjaśnienie choć podobne bowiem, według legendy z jego ”Króla Ducha” na Strasznej Górze Zober, identyfikowanej przez nas z Łysą Górą, choćby poprzez znamię jej rozsławienia wśród Słowian, miała się znajdować pustelnia trzech nieśmiertelnych pustelników-starców, a ściślej na Górze Zober znajdowały się pieczary czy jaskinie w których oni mieli mieszkać.

Co tylko umacnia nasze podejrzenia co do tego, że pod gołoborzem musi ukrywać się jakaś tajemnica, inna informacja o zaklętych duszach w przepięknych koronach, sugeruje, że znajdowały się tam królewskie pochówki, a informacja o dźwiękach dzwonów sugeruje, że mogło tam istnieć dość rozbudowane sanktuarium spełniające znacznie więcej funkcji religijnych, niż tylko pogrzebowem, czyli świątynia znajdowałaby się w sztolniach czy wykutych jaskiniach Świętej Peuki.

Had’i~es – Chaściska – Gory’nicz to imiona węża czy smoka, ojca władców lub samego władcy, jest to ten sam Król Wężów co z krakowskiej bajki o królestwie Olbrzymów którzy zmienili się w Węże i jest to pierwotnie królestwo Lachów jak zwano w Tatrach Polaków z nizin.

(Żelazo było u nas bardzo dawno w użytku, a i już nawet Hetycka piechota przerażała wroga chrzęszcząc żelazem podczas marszu, tak, że przeciwnik pierzchał nawet wtedy gdy jeszcze jej nie było widać, u nas tak zwane żelazo dymarkowe było w zasadzie rodzajem stali, wytop samego żelaza był prostszy, więc dymarki służyły wyłącznie do wytopu stali na broń).

Źródło artykułu

1 komentarz do “Trumna Chrobrego ~ Wielkiego Króla Węży

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s