Hariowie od Lęhów, którzy od Słewów

Haria-Aria-Ariowie-Arian


Z opisów rzymskich historyków wynika, że najważniejszym i obejmującym główną część Germanii państwem na północ od Dunaju jest Słewia (Suevia). W ramach tej federacji najpotężniejszy w początkach naszej ery był związek Lęhów (Lugiów). Z kolei wśród najważniejszych narodów lęhickich wymieniani są najgroźniejsi w walce Hariowie/Ariowie. Wiódł ich do boju wódz zwany Ariowitem.

Pod takim mianem przywódcę Hariów poznał Juliusz Cezar, który nazwał go Ariowistem. Według „Komentarzy o wojnie galijskiej”, rzymski wódz musiał najpierw pokonać słewską armię Ariowita i morską flotę Wędów, aby następnie zacząć podbój całej Galii. Mimo porażki nad Renem, lęhicki król walczył z rzymskim cesarzem do końca życia ich obu. Giną – najpierw w zasadzce w drodze do Dalmacji – Ariowit, czyli Leszek II Przemysł, a kilka miesięcy później Juliusz Cezar zostaje zamordowany w spisku w Idy Marcowe 44 r. p.n.e.. Po śmierci Ariowita jego państwo rozpada się, ale już w 25 r. udaje się jego synowi Kotysowi Awiłło Leszkowi odzyskać większość dawnych ziem. Ponad sto lat później Tacyt opisuje je jako federację Słewów. Rozdzielać ją miało „nieprzerwane pasmo górskie” (najprawdopodobniej Sudety oraz może także Karpaty), za którym znajdował się i był największy „związek Lugiów, podzielony na liczne plemiona. Wystarczy wymienić najważniejsze: Hariowie, Helwekonowie, Manimowie, Helizjowie, Nahanarwalowie”.



HARIOWIE-OD-LEHOW-2


Wśród Lęhów

Lugiom przypisuje się dziś celtyckie pochodzenie, co jest jednym z dziwactw naszej historiografii. Tymczasem już Wilhelm Bogusławski, polski historyk z XIX w. w swoich „Dziejach Słowiańszczyzny…” przedstawia taki logiczny wywód: „[…] wskażę na Kalisz, nazwę którego uważają erudyci za keltycką przez Słowian przyjętą. Nie wierząc temu i będąc przekonanym, że Słowianie nad Prośną siedzieli wcześniej, niż Ptolemeus w r. 161 zapisał nazwę Kalisza (łacińska Calisia – dopisek RudaWeb), zapytałem naszą mowę: skąd się wziął Kalisz? Mowa odpowiada: Kalisz otrzymał nazwę od kaliska, miejscowości podmokłej, bagnistej, jakich dużo było za czasów Ptolemeusza, a znajdzie się i teraz niemało na porzeczu Noteci i w Prusach Zachodnich, gdzie jest kilkanaście osad z nazwami: Kaliska, Kaliszany, Kalisze i t.d. Z mowy więc dowiadujemy się, że przed Ptolemeusem nad Prośną bytował ten sam lud, który zbudowawszy nad błotem Kalisz, pozostał na miejscu aż dotąd. Mogą więc być pewni Kaliszanie, że grodu, który ich przodkowie nad kaliskiem zbudowali, erudycya nie wydrze im na korzyść Keltów lub Niemców. Takich przykładów można znaleźć niezliczoną ilość: chodzi tylko o wyrzeczenie się zacofanej erudycyi i przejścia na drogę poszukiwań racyonalnych, bez wszelkich a priori uprzedzeń.”

Natomiast w wydanej w 1868 r. pracy Wojciecha Kętrzyńskiego „Die Lygier. Ein Beitrag zur Urgeschichte der Westlawen und Germanen”, także przedstawiono teorię utożsamiającą Lugiów ze Słowianami.

Skoro wiemy, że Lugiowie/Lęhowie to nasi przodkowie w linii prostej, co sugerują również prace antropologów fizycznych i genetyków, możemy wrócić do opisów Słowiańszczyzny niewątpliwie starożytnej.

Zgodnie z analizą Wilhelma Bogusławskiego, Tacyt miał zaliczyć do Słewów 28 ludów, Ptolemeusz wymienił w swoim opisie niemal dwadzieścia nowych nazw narodów słewskich, a w 413 r. n.e. Orozjusz podał, że wszystkich ludów słewskich było 54. Później nazwę Słewów wymienił około 500 r. Eticus. Po raz ostatni ten termin pojawił się w pismach biskupa Wenaciusa Fortunatusa w 567 r.. Później w zamian pojawiają się Słowianie, którzy zamieszkują dokładnie te same tereny, które zasiedlali też Słewowie. Bogusławski prowadzi ten wywód na ss. 27-30 swojego dzieła, używając nazwy Swewie. Omówienie tej analizy z naszymi wnioskami podaliśmy tu.

Mamy więc jasną sekwencję: Słewowie tworzyli federację, w której ramach najpotężniejsi byli Lęhowie, których najpotężniejszym ludem byli Hariowie/Ariowie. Ich wódz nosił tytuł Ariowit, czyli Hariów Wiodący. W czasach Cezara ten tytuł przypadł znanemu z kronik Leszkowi Przemysłowi, którego August Bielowski we „Wstępie krytycznym do dziejów Polski” z 1850 r. identyfikuje z Birruislem opisanym przez Jordanesa, a który współcześnie funkcjonuje pod imieniem Burebisty. Kim więc byli ci potężni Hariowie, od których wziął tytuł przeciwnik Cezara?

Bliżej Indii niż Niemiec

Hariowie przypisywani bywają współcześnie do Germanów w sensie wąskim, czyli teutońskim. Przytacza się tak egzotyczne pomysły, jak wiązanie ich nazwy z duńskim harja – szczotka. Tymczasem nazwa haria/aria występuje powszechne w indoirańskim kręgu kulturowym. Kazimierz Jan Paczesny w pracy „Lugiowie i Wandalowie a ziemie polskie w starożytności” przytacza nazwę rzeki Harii, która wcześniej określana była jako Arius. Płynie ona przez Afganistan, Turkmenistan i Iran, a teraz nosi nazwę Hari Rod. Paczesny stwierdza, że do starej nazwy Arii dodano nieme „h” i powstała Harii. Ten sam mechanizm może dotyczyć przejścia w drugą stronę – Hariowie w Ariowie. Chodzi o lud, który w II tysiącleciu p.n.e. opanował Indie, tworząc podwaliny współczesnej cywilizacji hinduskiej. Ci Hariowie swoją wędrówkę na Wschód mogli rozpocząć z dzisiejszych Kujaw już ponad 3 000 lat p.n.e., jak dowodzą tego badania genetyków. Około półtora tysiąca lat później Hariowie wkraczają poza Himalaje, ale wcześniej pozostawiają swoje ślady na całej trasie – od Wisły do Indusu. Nadal też pozostaje w Europie Środkowej lud, który nosi dawną, pierwotną nazwę – Hari/Hary. Jak zwykle w takich wypadkach nie wszyscy ruszają w daleką wędrówkę.

Hary, czyli górale

Wniosek nasuwa się jeden – Hary/Hari (to pierwotna wersja, jak Słewy/i, a nie Słew-owie – stary źródłosłów ze współczesną końcówką) nazwę swą otrzymali jeszcze w IV tysiącleciu p.n.e.. Hara czy hora to prasłowiańska nazwa góry, a więc Hary to… górale. Miano to zostało najpewniej nadane im przez Słowian naddunajskich, których potomkami byli ci, którzy wywędrowali z pierwszej ojczyzny i zamieszkali między górami a Bałtykiem. Od północnych pobratymców oddzielały ich Karpaty i Sudety – wysokie góry. Dlatego, ci w nich mieszkający i za nimi (w prawdopodobnie nieznanych bliżej dla „południowców” krainach), zostali generalnie góralami – Harami. Nazwa Lęhy dotyczyła zaś całej, przeważającej w tej społeczności, warstwy ziemian-wojowników. Od nich wzięła się ogólna nazwa ludów, które zasiedliły tereny na północ od kraju Panów – Panonii. Nazwa Harów przetrwała, rozciągając się na tych zamieszkujących również niziny za „harami”. Z tym wnioskiem koresponduje irański mit o Ariana Vaedżah – krainie pochodzenia Ariów. Miał to być pierwszy z dobrych krajów, stworzonych przez Ahura Mazdę. Położony był na zachodzie, a przepływała przez niego rzeka Wanuhi Daita, zaś obok położona była góra Hara Berezaiti (zauważmy, że na drugim krańcu Euroazji przetrwało słowiańskie miano hara – góra). Lata trwały siedem miesięcy, a ostre zimy pięć. Kiedy władcą krainy został Dżima, nie było w niej chorób ani śmierci. Ludzie rozmnażali się i zabrakło dla nich miejsca, brakowało już pastwisk i pól. Zawsze w takich sytuacjach dochodzi do wyjścia części mieszkańców z dotychczasowych siedzib i poszukiwania nowych ziem do zasiedlenia. Ta stara legenda byłaby więc zapisem o kraju pochodzenia Harów/Ariów indoirańskich.

Droga pod Kaukazem

Ponadto genealogia Y-DNA Praindoeuropejczyków jako niezbity dowód geograficznej kolebki tej wspólnoty przytacza fakt obecności tylko w Środkowej Europie blisko genetycznie spokrewnionych gałęzi z rodem R1a-M417, czyli współczesnymi Polakami. Także wykopaliska potwierdzają drogę Harów z Polski do Iranu i Indii. W 1892 r. w miejscowości Novosvobodnaja pod północnymi stokami Kaukazu, na obszarze kultury Majkop związanej z mezopotamskim Uruk, wyodrębniono archeologiczną kulturę, która w niczym nie przypominała Majkopu. W 1952 r. angielski archeolog Gordon Childe rozpoznał tu zupełnie odrębną jednostkę archeologiczną – Kulturę Amfor Kulistych i wskazał na jej pochodzenie z terenów Polski. Jej związek z Polską potwierdzili archeolodzy A.D. Rezepkin oraz A.N. Gej. W 1974 r. W.A. Safronov i N.A. Nikołajeva, podejmując badania licznych kurhanów w osadzie Novosvobodnaja, jednoznacznie potwierdzili istnienie tam kamiennych i ceramicznych zabytków oraz dolmenowych obrzędów grzebalnych kultury, wywodzącej się ze środkowo-europejskiej Kultury Amfor Kulistych w tym tzw. „amfory kujawskie”.

To wszystko stało się podstawą sformułowania tezy o ojczyźnie tzw. Praindoeuropejczyków na terenie słowiańskich kultur z obszaru obecnej Polski i Niemiec Wschodnich. Alieksiej D. Rezepkin, zwany ojcem archeologii Kaukazu i Środkowej Azji, również potwierdza tę teorię. W archeologicznej kulturze północnego Kaukazu widzi się nawet trzy kultury, najściślej związane z ziemiami polskimi, co świadczy o kierunku migracji ludności z Polski na południowy wschód, ostatecznie ku Iranowi i Indiom. W końcu, w 2013 r. w Rostowie nad Donem w Rosji międzynarodowa konferencja naukowa – „Zasiedlenie Rosji Południowej od czasów starożytnych do dni dzisiejszych” – jednoznacznie wskazała kierunek ekspansji Polaków. W wykładach przedstawiono kierunek migracji Praindoeuropejczyków (Polaków) i ich archeologicznych kultur – od Europy Środkowej, czyli Kultury Amfor Kulistych na wschód aż do Ałtaju.

Przerażający wojownicy

Tacyt pisał o Harach, że walczyli nocą, budząc trwogę już samym wyglądem. Wśród archeologów trwa dyskusja odnośnie lokalizacji siedzib Hariów, a tym samym łączenia tego plemienia z konkretną kulturą archeologiczną. Najczęściej mówi się o południowych grupach kultury przeworskiej, czyli ich siedziby pokrywałyby się częściowo z terenami Wędów/Wandali. Często są identyfikowani z wymienionymi przez Pliniusza Starszego Charinami, wchodzącymi według niego w skład Vandiliów, którzy mieli należeć do Lugiów.

Takie nieścisłości terminologiczne mają dwa główne źródła. Po pierwsze rzymscy i greccy autorzy wieści o ludach słowiańskich zbierali głównie od pośredników (np. kupców helleńskich), często nie znających dostatecznie mowy opisywanych narodów. Stąd plątanie nazw własnych i przekształcanie ich zgodnie z uboższymi brzmieniowo językami (greka i łacina). Po drugie nie rozumieli fenomenu organizacji społeczności słowiańskich i zdarzało im się brać nazwy funkcji czy warstw społecznych za miana ludów.

Powrót do wolnego rozumu

Do dziś ciągnącym się skutkiem tego terminologicznego pomieszania jest szukanie narodu i państwa Lęhów (Lechii) w rozumieniu cesarstwa Rzymian. Tymczasem Lęhy to była warstwa ziemian-wojowników, panująca wśród wielu narodów słowiańskiej unii. Jeśli z jakimś tworem państwowym można Lechię porównać, to z Rzeczpospolitą Szlachecką. Tylko, że ani Herodot nie był w Scytii, ani Tacyt w Słewii, za to polscy historycy pilnie musieli uczyć się na studiach o Rzeczpospolitej Szlacheckiej i też nie wszystko rozumieją. Nie ma więc co dziwić się starożytnym Rzymianom i Grekom. Trzeba jedynie od początku Polakom tłumaczyć ich pochodzenie, porównując źródło ze źródłem, odkrycia archeologiczne z innymi wykopaliskami czy analizami genetyków i antropologów oraz językoznawców bądź etnografów. Nie wolno przy tym ulegać wspomnianej przez Bogusławskiego „erudycyi”, bo może to prowadzić do utraty podstawowego narzędzia naukowca, czyli wolnego rozumu. Tym bardziej, że wiele bezcennych śladów odnaleźć można w wiedzy ludowej – legendach, przekazach, obyczajach i obrzędach.

Skoro już przyjęliśmy – że Hariowie to mieszkańcy dzisiejszej Polski, których część ruszyła na podbój Azji, a sami byli rządzeni i wchodzili częścią swojego ludu w skład warstwy Lęhów, będących klasą panującą wśród zrzeszonych narodów słewskich, a które w Europie środkowej i zachodniej od IV w. p.n.e. zaczęły nazywać się Wędami – to możemy odrzucić dotychczasową „erudycyę”. Warto więc powrócić do ustaleń sprzed epoki współczesnej nauki. Mówią one, że Harowie mieli specyficzny sposób walki, związany z pierwotną funkcją ich ziem, które skrywały megalityczne nekropolie, a oni mieli być strażnikami tych świętych miejsc. Mieli nocami chronić miejsca pamięci, podtrzymujące tradycję kraju. Strażnicy zaświatów mieli wzbudzić strach w osobnikach zakłócających spokój nekropolii. Tak opisał ich Tacyt – w archaicznym dziś, poetyzowanym tłumaczeniu Adama Naruszewicza, ale wierniejszym od późniejszych bardziej „erudycyjnych”: „Wreszcie Aryowie, prócz sił, któremi wspomnione wyżey narody przechodzą, w rodzoną postaci okropność sztuką czasem barziey ieszcze srożą. Czernią puklerze: farbuią, ciała: wybieraią co nayciemniejsze nocy do bitew: a tak samym postrachem, i pomroką żałobnych hufców płoszą nieprzyjaciela, niemogącego znieść pozoru tey niezwyczajnej, a prawie piekielnej czeredy: albowiem we wszystkich potyczkach naypierwey oko pierzcha”.

W końcu, pamiętając o centralnym miejscu Hariów w ekspansji Praindeuropejczyków (Hariów/Polaków), warto przemyśleć taki współczesny wykład pisarza i krzewiciela tradycji słowiańskiej Czesława Białczyńskiego: „[…] lud zwany […] Harusami-Horusami (Harami-Harwatami) zajmował pomiędzy Ludami Królestwa SIS główne, środkowe miejsce. Tych zwano też Białymi czyli Wielkimi – Walinami-Wołynami, a za godło mieli jednego z najbardziej zbuntowanych Straszów, Raroga-Raha z krwi Znicza Swarłada pod postacią jednogłowego Orła Białego. Lud ten otoczony bitnymi wojami ze wszech stron i położony w samym sercu krain Skołotii stał się ostoją i opoką duchową Wielkiego Królestwa […]. Siedział zaś zarówno w górach jak i w dolinach, wzdłuż górnego i środkowego biegu rzeki Wiskły-Wądalu, którą nazywa się tutaj także ze skołocka Atlą lub Wątlą, czyli Rzeką Ognistą, która prowadzi do miejsca nad Morzem Błotyckim”.

NA ZDJĘCIU: przedstawienie Ariów z podręcznika historii świata wydanego w XIX w., źródło: archive.org


Źródło oryginalnego artykułu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s