Kościół

Koścoł


Kościół – świątynia bóstwa. Nie każda świątynia jest jednak kościołem. Mianem tym należy określać wyłącznie świątynie najwyższego rzędu, które sadowiono na zrębie z kości świętego zwierzęcia atrybutywnego danego bóstwa. Czasami cała świątynia opierała się na kościanej podstawie, czasami zaś pod budowlą zakopywano kości jednego albo kilku świętych zwierząt.

Jak wykazują wykopaliska archeologiczne, zawsze były to zwierzęta jednego gatunku. Jest to ważna wskazówka pozwalająca odtworzyć, jakiemu bóstwu mógł być poświęcony określony kościół a. Obrządek ten wykazuje ciągłość od XIII w. p.n.e.b aż do późnego średniowiecza, kiedy wciąż jeszcze ważniejsze budynki grodów, wały obronne, mosty, a nawet zwykłe domy sadowiono na czaszkach zwierzęcych bądź całych szkieletach, które stanowiły ofiarę zakładzinowąc.

Fakt sadowienia świątyń na kościach zwierząt potwierdzają także relacje kronikarzyd. Kościoły sadowione na rogach turów (jak w Radogoszczy na Połabiu) miały związek z kultem słońca i służyły bogom Nieba. Znane są kultowe znaleziska czaszek koni, szkieletów psów i wilków, dzików, niedźwiedzi, rogów wołów, jeleni, kozłów i innych zwierząt. Każde z tych zwierząt związane było z innym kultem. Nie należy przy tym mylić ofiar zakładzinowych ze znajdowanymi w jamach przy ołtarzach ofiarnych kośćmi zwierząt i szczątkami ludzkimi, związanymi z wykonywaniem zwyczajnych treb i obiat.


Czytaj dalej

Magia ludowa

Magia Czary


Opisy i działanie zaklęć, uroków ludowych używanych przez tzw. „Mądre Baby” szeptuchy lub czarownice, zebrane z terenów Słowiańszczyzny.

ZASADY, SCHEMATY DZIAŁANIA MAGII LUDOWEJ

Zabierając się do zbierania materiałów dotyczących magii ludowej której korzenie znajdują się w dawnej wierze Słowiańskiego ludu nie sądziłem, że trafię na tak bogaty materiał. Nie jestem ani etnografem ani naukowcem który mógłby zabrać się za ten temat schematycznie i w pewnej uporządkowanej formie dlatego proszę czytelników o wybaczenie, że poniższe teksty będą czasami chaotyczne lub nie zawsze zgodne z najnowszymi badaniami etnograficznymi.

Opieramy się jednak na bezpośrednich przekazach prostego ludu z niewielkich z dala od tzw. cywilizacji leżących wiosek i osad słowiańskich gdzie z potrzeby i bliskości z naturalnym magicznym światem żywą jest jeszcze naturalna widza i kultura. Nie można wiedzy naturalnej którą prezentują między innymi Szeptuchy, Szeptuni, Magowie, Szamani, Baby wiejskie postrzegać jako zabobony czy podchodzić do nich z uprzedzeniem w świetle zdobytej „cywilizacji”. W każdej wierze ludowej, zabobonie, magicznym obrzędzie, zaklęciu znajduje się stara prawda zdobywana przez wiele pokoleń z doświadczenia i współżycia z Matką Naturą. My się od niej zamiłowani w wygodach i rozkoszach cywilizacji oddalamy wyobcowując się ze środowiska z którego powstaliśmy i którego cząstką jesteśmy. Prawie dwa wieki temu pisał Zorian Dołęga Chodakowski  w dziele:

„O SŁAWIAŃSZCZYŹNIE PRZED CHRZEŚCIJAŃSTWEM”:

„Zniknęły przed wiedzą uczoną dzieje, obrzędy i zwyczaje nasze w epoce wielobóstwa. Nie sprzyjała oświata Europy całemu czasowi, w którym Krzyż święty wznosić się począł wśród rozległej i podzielonej Sławiańszczyzny. Pierwsi posłańcy do nas z wiarą dzisiejszą dalecy byli od umiarkowania, ażeby mieli co oszczędzić dla historii i wieków, i ten nieprzychylny zapał w ich następcach ledwo do naszych czasów nie doszedł. W tym duchu dziesięciu lub więcej władców naszego plemienia kolejno wywracali budowę przyrodzonym natchnieniem wzniesioną i obok nowych prawideł nieba nie zdołali zabezpieczyć własności ziemskiej, która by przetrwała do nas i była ich że samych pamiątką.” …i dalej zauważał: „…Można powiedzieć, iż żaden z narodów upadłych, żaden z nowożytnych i polerownych nie pomyślał o takim układzie ziemskich nazwisk, nikt za pomocą podobnego słownika nie zapewnił sobie wiecznie trwającej pamięci. Nie jest to litania wszystkich świętych w hiszpańskiej Ameryce i na wyspach, bez ładu umieszczona. Sławiański porządek jest oryginalny, właściwy naszym tylko zakonodawcom i przodkom, co przez tyle wieków w tysiącznych miejscach zrobili i zachowali. W tym była ich spólność, jedność, stąd wszystkim należny zaszczyt, stąd chcę mówić— wszyscy okryli się wieńcem i nazwiskiem Sławy.


Czytaj dalej

Historyczne kłamstwa

Masoneria-judo-rzymska


Dlatego, że już od kilku wieków fałszuje się naszą historię, czyli tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy.

Wciąż jeszcze, nie znamy wszystkich powodów różnych wydarzeń historycznych, w które byliśmy w historii wmanewrowani. Nie znamy wciąż wielu z prowokatorów zwłaszcza tych wydarzeń historycznych, które miały wyraźnie antypolski charakter.

Podręczniki historii Polski przemilczały zwykle informacje wyjaśniające w czyim interesie wzniecane były zrywy narodowe, z których wiele było pozbawionych sensu od samego początku, a jednak wybuchały. W ich efekcie ginęły masy najdzielniejszych i najbardziej światłych Polaków, a tysiące innych siłą zmuszano do opuszczenia kraju na zawsze.

Nie wiedzieliśmy nic o dominującym udziale masonerii światowej, w instalowaniu centrum żydowskiego dowodzenia właśnie w Polsce [zob. H.Rolicki „Zmierzch Izraela” rozdział 36 Żydzi a upadek Polskiz 1932 r.], a to chyba klucz do zrozumienia tej matni, w jakiej nasz kraj się znajduje od kilku już wieków, mając wciąż wokół siebie wrogów, tym gorzej, że działających z ukrycia. Z wrogiem zidentyfikowanym personalnie – można podjąć walkę i zwyciężyć, najgorsza jest walka z wrogiem, który unika pola walki, a napada nocą z nożem wymierzonym w plecy, w coraz to innym przebraniu i z coraz to innym transparentem w ręku.

Nie było podręczników historii, które w sposób obiektywny przedstawiałyby stanowiska knujących za naszymi plecami zdrajców narodu, podejmujących wymierzone w polską rację stanu decyzje. Nie było w nich również informacji o antypaństwowych intrygach jakie zwłaszcza żydowska mniejszość narodowa prowadziła przeciw Polsce z państwami ościennymi.

Wielu zdrajców było wysoko postawionymi hierarchami kościoła [wolnomularz prymas Podoski, prymas Poniatowski, brat króla]. Nawet w komunistycznej Polsce walczącej przecież z kościołem katolickim, ludzie kościoła związani z masonerią byli jeśli nie hołubieni, to przynajmniej nietykalni.

Króla Poniatowskiego – z loży „Pod Trzema Hełmami”, który wobec Polski ma naprawdę wiele na sumieniu, nie łajano zbytnio w podręcznikach historii. Rozczulano raczej polską młodzież – historyjkami o jego słynnych obiadach czwartkowych pełnymi dowcipów i dykteryjek.


Czytaj dalej

Ruiny Świątyni Światła Świata w ujgurskiej części Chin


W Ujgurskiej części Chin (hg R1a1a) odkryto ruiny Świątyni Światła Świata. Ruiny Świątyni Światła Świata w ujgurskiej części Chin  odkryto już w 1993 roku. Niemal 25 lat władze chińskie zwlekały z pracami archeologicznymi na tym stanowisku. Czy dlatego, że to Ujguria, która ma uchodzić w Chinach za ziemię nomadów, koczowników pozbawionych starożytnych korzeni i kultury, które mogłyby stać się źródłem dla wierzeń i religijności chińskiej, np. taoizmu?

Widać charakterystyczne cztery (czwartej, północnej nie używano w świątyniach Światła Świata) wejściowe drogi do Kręgu – zachodnią, wschodnia i południową, co odpowiada bajnemu podaniu o Twerze/Twornicy – Obwarze Swąta (Światła Świata – Świętowita).

Przypomnę, że podobnie postępowano z Rudymi Mumiami Toharów z Takla Makan. Świat musiał czekać wiele lat zanim dowiedzieliśmy się w ogóle o tym odkryciu, a potem, że to byli Toharowie i że posiadali oni haplogrupę R1a1a.  Ujgurzy zamieszkują okolicę Takla Makan, są często niebieskoocy i płowowłosi, są potomkami Scyto-Słowiańskich Hunów, którzy zostali sturczeni językowo, a potem zislamizowani, a także zmieszali się rasowo z Mongołami i Chińczykami. Do dzisiaj żyje wśród nich duża grupa ludności o haplogrupie R1a1a, a więc pochodzą oni od  Ariów (Praindoeuropejczyków, Słowiano-Indo-Scytów; Białych Ludów Królestwa SIS).


Czytaj dalej

Pięć zdarzeń, które przesądziły o klęsce Słowian Połabskich

Słowianie-Połabscy


Anatomia eksterminacji. Pięć zdarzeń, które przesądziły o klęsce Słowian Połabskich. Połowa dzisiejszych Niemiec należała tysiąc lat temu do Słowian. Dziś prawie nie ma tam po nich śladu. Zadecydowała o tym seria niefortunnych przypadków. Oto 5 najważniejszych z nich. Ku przestrodze.

Łowca staje się zwierzyną. W 955 roku koalicja Lutyków i Obodrytów (dwóch największych związków plemiennych na Połabiu) zatrzymuje pochód wojsk cesarza Ottona I nad rzeką Rzekienicą (Raxą). „Niemcy„, utknąwszy na błotnistym brzegu, mają odcięty odwrót. Zmuszeni są zmagać się z głodem i chorobami. Wyborowej „niemieckiej” armii przed oczami staje widmo haniebnej klęski.

Słowiański wódz Stojgniew trzyma ich w garści. Zrozpaczony Otton I próbuje desperackiego manewru: jeden oddział pozoruje atak, podczas gdy drugi biegnie w kierunku brodu po wewnętrznej stronie zakola rzeki. Słowianie rzecz jasna pilnują drugiego brzegu, ale ich oddział reaguje zbyt wolno. Następuje nieoczekiwany zwrot akcji. Dotąd pewne swego zwycięstwa, zjednoczone siły słowiańskie trafiają w jednej chwili w żelazne kleszcze.


Czytaj dalej

Berlin – słowiańskie miasto

Berlin-Połabianie


Witajcie na Kresach Zachodnich Słowiańszczyzny! Stolica Niemiec z dużym prawdopodobieństwem ma słowiańskie korzenie. Sama nazwa miasta budzi wątpliwości i prowokuje do pytań, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Czy pochodzi  od prasłowiańskiej sylaby „berl”, która miała znaczyć bagno a może wywodzi się od słowa berło? Nie wiadomo.

Popularna hipoteza Reinholda Trautmanna mówi, iż słowo „berlin” jest zniekształconą nazwą Bralin i pochodzi od nazwy osobowej Bral – czyli skróconej formy słowiańskiego imienia Bratosław. Być może ów Bratosław był legendarnym założycielem miasta? To pytanie również pozostanie bez odpowiedzi. Interesujące jest też podobieństwo fonetyczne sylaby „–lin”, która występuje w nazwie stolicy Niemiec jak i w wielu polskich miastach takich jak: Dęblin, Koszalin czy Lublin.


Czytaj dalej

Loopus Duo – Rzeka – muzyka sławiańska


– Gdzie, gdzie rzeko płyniesz? – Do morza. – Gdzie, gdzie zimo idziesz? – Do, do rzeki. Obiecuję nie wracać. no chyba-ba, żeby czas zachorzał. Płyną lata, płyną wieki. Pokolenia cieniem wsparte czynią co krok no-nowe błędy lecz w tych samych ba-barwach wszędy. Zły czas czas na zmiany Wietrznych haseł litery grają na sumieniach by tworzyć własne kariery. Dusza rzeki ukazała twarz W tafli nieba , nocą pośród gwiazd Gdy dopłyniesz już do kresu dni Przeznaczenia ogarną Cie sny – Gdzie, gdzie rzeko płyniesz? – Do morza. – Gdzie, gdzie zimo idziesz? – Do, do rzeki. Obiecuję nie wracać. no chyba-ba, żeby czas zachorzał. – Gdzie Ty niebo jesteś? – Tam, w górze. – Dokąd duszo lecisz? – Do nieba – Nie musisz mnie namawiać bym została tutaj dłużej.

Perperuna – partnerka boga Peruna


 

Perperuna to towarzyszka Peruna. Znana była Słowianom południowym zasiadającym na Półwyspie Bałkańskim. Kult Perperuny odbywał się na tych terenach od V wieku. Partnerkę Peruna poznajemy np. przy okazji obrzędów związanych z suszą. Jest to obrzęd do dziś dnia lub do niedawna odprawiany w krajach południowisłowiańskich. Na bułgarskiej wsi, dotkniętej suszą dzieci podejmują tany, w czasie których wybierają dziewczynę jeszcze niedojrzałą do zamążpójścia (pożądane jest to, aby to było ostatnie dziecko kobiety przed utratą płodności). W czasie dalszych tańców przez wieś staruchy i gospodynie poszczególnych domów oblewają wodą wybrankę. Dziewczyna koniecznie musi być naga, przybrana tylko w ziela, liście i kwiaty. W Dalmacji uczestnicy obrzędu towarzyszą jej z gałęziami dębowymi w ręku.

W Bułgarii i Macedoniii dziewczynę tę nazywa się w pieśniach Perepuną lub Peperuną, jej symboliczną rolę podnosi bułgarska nazwa motyla tj. peperuda. Lud albański zna osobę zwaną Perperoną, a rumuński Pirpiruną. Prototyp słowiański imienia obrzędowego młodej dziewczyny sprowadza się do *Perperuna, co wydaje się formą żeńską powstałą z imienia Perun przez podwojenie rdzenia – zabieg nierzadki przy zaklęciach rytualnych. Dla tak odtworzonej pary Perana i Perperuny mamy analogiczną germańską *Fjórgynn, matki pioruna, i Thora, a jeszcze bliżej parę litewską Perkuna w przydanym mu przez dziełko Jana Łasickiego o bogach żmudzkich towarzystwie Perkuny. Perkuna to mater fulminis atque tonitrui, „macierz pioruna i gromu”. Ta postać niewieścia zachęca do przypomnienia także wedyjskiego bóstwa o imieniu Pariańya, do którego zanosi się modły o deszcz. Pokost chrześcijański przykrył Peruna imieniem św. Ilji; w folklorze południowosłowiańskim obok niego występuje jego siostra „ogniowa Marija”.


Czytaj dalej

Noc Kupały a Noc Świętojańska – to nie to samo!

Noc Kupały, Noc Świętorujańska


Noc Kupały (WP: słowiański Bóg Kupała-Dziwień) zwana jest też nocą kupalną, kupalnocką, kupałą, sobótką lub sobótkami; jest to słowiańskie, pogańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w najkrótszą noc w roku, czyli zwykle z 21 na 22 czerwca. To święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości, powszechnie obchodzone na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, ale również w podobnym charakterze na obszarach zamieszkiwanych przez ludy bałtyckie, germańskie i celtyckie, a także przez część narodów wywodzących się z ludów ugrofińskich, np. Finów(w Finlandii jest jednym z najważniejszych świąt w kalendarzu) i Estończyków. Na Łotwie pod nazwą Līgo jest świętem państwowym, a po odzyskaniu niepodległości 23 i 24 czerwca stały się dniami wolnymi od pracy. Również na Litwie 24 czerwca, od 2005 roku, jest wolny od pracy.

Paweł Jasienica podał, że ostatni zarejestrowany przypadek prawdziwie pogańskiego świętowania kupały miał miejsce w 1937 roku na Opolszczyźnie. Współcześnie, na fali zainteresowania ludowością i ładunkiem kulturowym narodów, obchody związane z letnim przesileniem zyskują na popularności wśród społeczeństw europejskich. W swym najściślej pierwotnym znaczeniu zaś, święto to jest nadal obchodzone przez wielu neopogan: rodzimowiercy słowiańscy nawiązują jak najściślej do słowiańskiej tradycji tego święta, podczas gdy np. wikanie w obchodach święta przesilenia letniego bazują na różnych tradycjach, głównie brytyjskich.

Słowo kupała, wbrew powszechnie głoszonym opiniom, najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z rosyjską formą słowa kąpiel. Tłumaczenie takie zostało wymyślone przez świat chrześcijański nie wcześniej niż w X-XI stuleciu – Kościół, nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów pogańskiej sobótki, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską. Nadano kupalnocce patrona Jana Chrzciciela i zaczęto nawet zwać go Kupałą, z racji tego, że stosował chrzest w formie rytualnej kąpieli (w obrządku wschodnim). W wyniku chrystianizacji próbowano także przenieść obchody nocy kupalnej na okres majowych Zielonych Świątek, a następnie bliżej ich pierwotnego terminu, na specjalnie w tym celu ustanowioną 23 czerwca wigilię św. Jana.


Czytaj dalej

Kłokis, Telawel, Golemowie i Swarożyc

Mitologia Słowian


Tak się złożyło, że kiedy Zełgin odchodził z Koliby nie poszedł z nim żaden kowal, a właściwie był jeden, lecz ten w czasie burzy na Pustych Polach zaginął. Został po nim jedynie miesięczny osesek, Telawel. Zginęła też jego matka, żywcem w ziemi pogrzebana. Telawela wykarmiła suka Bywra, jako że żadnej brzemiennej niewiasty w tym czasie pomiędzy uciekinierami nie było a jeno ta szczenna suka.

Wyrósł Telawel na silnego młodzieńca, ale dziwny był. Niechętnie się do ludzi zwracał, stronił od obrzędów i kiedy przyszedł czas odpowiedni nie przyniósł wiechy z boru, ani nie stanął do walki, by stać się pełnoprawnym mężem i wojem. Zaczęli go mieć ludzie za ciurę, często też czereda dzieciaków biegała za nim, naśmiewała się i obrzucała go kamieniami. Chodził tylko sobie znanymi ścieżkami, a widywano go nieraz z daleka, kiedy w samo południe patrzył prosto w Słońce – Tarczę Swarożyca i ani mu powieka drgnęła. Przezywali go też z tego powodu Światłopełkiem.

Źle się wiodło Istom bez kowali. Nikt nie potrafił narzędzi wykuć, ni broni. Nikt nie wiedział gdzie szukać rudy i jak ją w piecu wytopić. Za czasów kiedy Jista była już starą królową, kilku jej przybocznych wojów starało się o schedę po niej, chcąc się z nią ożenić.  Okazało się bowiem, że Istyj, syn co został po Zełginie nie nadaje się na władcę.


Czytaj dalej

Kultura bezdziejów

Katolicyzm-Jawne-Zło


„Prawa ogólne, istniejące w życiu całej ludzkości, prawa życia i śmierci narodów, obowiązują także i nasz naród. Właściwe zrozumienie dziejów Polski zdobyć można jedynie w ramach i na tle interpretacji dziejów w ogóle.

Gdy zaś cofniemy się wstecz o tysiąc lat i spojrzymy na ówczesne dokonania cywilizacyjne Słowian Zachodnich, przodków naszych, to widok ich pięknego, według własnych wzorców tworzonego życia może nas napawać tylko dumą.

Młoda, żywotna masa biologiczna słowiańska, obrabowana ze swej własnej nadbudowy duchowej, pozbawiona przez wieki swego własnego wyrazu duchowego, nie może być odpowiedzialna za twór, zwany dzisiaj charakterem narodowym polskim.

Porażka dziejowa Słowiańszczyzny, to przede wszystkim zagadnienie kulturowe. Żywioł słowiański przestaje być samodzielnym podmiotem historii a staje się jej przedmiotem z chwilą, gdy zniszczeniu ulega motor duchowy, który tę olbrzymią masę biologiczną wprawił w ruch, nadawał jej wyraz i kierunek, stanowił o jej spoistości wewnętrznej i prężności na zewnątrz. Motoru tego zabrakło, gdy zniszczona została kultura słowiańska.

Gdziekolwiek, w którymkolwiek kraju na świecie utrwaliła się była kultura katolicka, było to równoznaczne z zatrzymaniem się rozwoju a następnie postępującym zacofaniem tego kraju”.  Czytaj dalej

Najważniejsze haplogrupy Y-DNA występujące wśród ludności Europy

R1a-genetyka-haplogrupy


R/R-M207 – haplogrupa Y-DNA powstała około 31.000 [10] (34.000 – 27.000) lat temu na południowej Syberii. „… Około 31.900 p.n.e. wyłania się haplogrupa R (zob. Yfull tree). Najstarsze archeologiczne R* rozpoznano w szczątkach człowieka z  24.000 p.n.e. w  Mal’ta nad rzeką Angarą, wypływającą z  Bajkału pod Irkuckiem w Południowej Syberii (Raghavan 2013). Także późniejsze, bo z około 7500 p.n.e. potomstwo haplogrupy R, wykazujące haplogrupę R1a i mutację M198, zostało zidentyfikowane w  dwóch grobach także nad Angarą, w  Lokomotiv pod Irkuckiem (Moussa 2016). …” [12]

R1/R-M173 – haplogrupa Y-DNA, którą można nazwać słowiańsko-celtycką, powstała około 27.600 lat temu w  Azji Środkowej [10]. Lokalizuje się jej najstarsze populacje w  Azji, na przykład w  rejonie Ałtaju.

R1a/R-M420 – haplogrupa Y-DNA charakterystyczna dla ludności słowiańskiej, indoirańskiej, Bałtów i częściowo Germanów. W skrócie można ją nazwać haplogrupą prasłowiańską. Według [10] powstała ona około 22.100 lat temu. Według [8] powstała około 20 (22-25) tys. lat temu w  rejonie południowo-zachodniej Syberii i północnego Kazachstanu lub na obszarach granicznych dzisiejszych Turcji i  Iranu.

Przywędrowała do Europy około 14 tys. lat temu. [8] Ma dwie bardzo dla nas ciekawe podgrupy: R1a1a i  R1a1a7. cd. [12] „… 2. Z  uwagi na powyższe znaleziska można uważać, że zapewne w  tym rejonie 22.900 p.n.e. z  haplogrupy R wyłonił się początek genetycznego rodu R1a-M420, a około 18.400 p.n.e dwie jego gałęzie: haplogrupa M459 z późniejszymi podgałęziami M198 i YP1272 z czasu 14.100 p.n.e  oraz bratnia haplogrupa YP4141 z  późniejszymi podgałęziami YP4131 i  YP5018 z  czasu 12.600 p.n.e


Czytaj dalej