Kultura bezdziejów

Katolicyzm-Jawne-Zło


„Prawa ogólne, istniejące w życiu całej ludzkości, prawa życia i śmierci narodów, obowiązują także i nasz naród. Właściwe zrozumienie dziejów Polski zdobyć można jedynie w ramach i na tle interpretacji dziejów w ogóle.

Gdy zaś cofniemy się wstecz o tysiąc lat i spojrzymy na ówczesne dokonania cywilizacyjne Słowian Zachodnich, przodków naszych, to widok ich pięknego, według własnych wzorców tworzonego życia może nas napawać tylko dumą.

Młoda, żywotna masa biologiczna słowiańska, obrabowana ze swej własnej nadbudowy duchowej, pozbawiona przez wieki swego własnego wyrazu duchowego, nie może być odpowiedzialna za twór, zwany dzisiaj charakterem narodowym polskim.

Porażka dziejowa Słowiańszczyzny, to przede wszystkim zagadnienie kulturowe. Żywioł słowiański przestaje być samodzielnym podmiotem historii a staje się jej przedmiotem z chwilą, gdy zniszczeniu ulega motor duchowy, który tę olbrzymią masę biologiczną wprawił w ruch, nadawał jej wyraz i kierunek, stanowił o jej spoistości wewnętrznej i prężności na zewnątrz. Motoru tego zabrakło, gdy zniszczona została kultura słowiańska.

Gdziekolwiek, w którymkolwiek kraju na świecie utrwaliła się była kultura katolicka, było to równoznaczne z zatrzymaniem się rozwoju a następnie postępującym zacofaniem tego kraju”. 


Toporzeł


Jakże straszliwą wymowę posiada to, że zarówno św. Wacław, symbol upadku godności narodowej, jak i św. Stanisław, zdrajca swego króla, zostali patronami, jeden Czech, drugi – Polski! Zanim do tego dojść mogło, długo lała się krew i dymiły zgliszcza po całej ziemi naszej. Podobnie jak to było nad Łabą, na Pomorzu, w Czechach i gdzie indziej, katolicyzm wchodził do Polski po trupach – o tym trzeba pamiętać.

W roku 1168 przestaje bić serce Słowiańszczyzny – pada królewska Rana. Na poniewolonych ziemiach, wydanych na łup zagranicznych misjonarzy, święci swój krwawy triumf, szaleje orgia niszczenia kultury słowiańskiej. Na zagładę zostaje skazane wszystko, co w jakikolwiek sposób przypominać mogło ujarzmionemu ludowi chwałę jego wolnych przodków, świetność pogańskiej Sławii.

Motor duchowy polski zacina się, zwalnia obroty, w końcu staje i zastyga w bezruchu. Następuje to z chwilą gdy po brzemiennym w skutki przełomie kulturowym w Polsce pod koniec XVI wieku katolicyzm, ten sztucznie na pniu biologicznym narodu zaszczepiony system duchowy, przyjmuje się w pełni i staje się odtąd jedyną treścią wypełniającą dusze milionów. Rodzi się i pleni polakatolik, jedyny odtąd obywatel Wielkiej Parafii Nadwiślańskiej jaką staje się Polska.

W tym to okresie, jako prawe dziecko katolicyzmu, zostaje wykształcona Polska Ideologia Grupy w jej dzisiejszej postaci, w okresie tym krystalizuje się ostatecznie to co dziś zwie się polskim charakterem narodowym. Przebieg tego procesu będzie tematem dalszych rozważań.

Spełnienie się Katolickiej Harmonii Socjalnej, równoznaczne z całkowitym rozpadem państwa, miało ten skutek, że wśród prężnych organizmów państwowych Rosji, Prus a także i Austrii Rzeczpospolita polakatolików świeciła bialą plamą pustki.

Upadek Rzeczpospolitej w XVIII w. był zjawiskiem dziejowym nieuniknionym w konstelacji międzynarodowej takiej jaka wówczas istniała w tej części Europy.

Atmosfera emocjonalna, owa gleba każdej zdrowej kultury, jest w Polsce, nie od dziś, jałowa, wieje od niej pustką i beznadziejną szarzyzną. Dogłębne metafizyczne emocje, potężne prądy ideowe i równie potężne z nich się rodzące aktywności zbiorowe są w kręgu dzisiejszej polskości czymś obcym, dalekim, niezrozumiałym.

W II?giej Rzeczypospolitej odżyły i stały się dominującymi te same siły, które wyznaczyły bieg rzeczy w dawnej Rzeczypospolitej przedrozbiorowej w epoce saskiej. Dzieje II?giej Rzeczypospolitej stanowią powtórzenie tych samych procesów rozwojowych jakie znamionowały epokę saską, z punktu widzenia rozwoju wewnętrznego Polski okres 1918 – 1939 jest okresem recydywy saskiej.

Obserwowane na każdym polu naszego niepodległego życia w Polsce przedwrześniowej tendencje schyłkowe nie były wynikiem jakichś błędów w sposobie rządzenia się odbudowanego państwa; powolne lecz stałe staczanie się w dół II?giej Rzeczypospolitej było prawidłową konsekwencją dojścia do głosu w wyzwolonym narodzie tych samych złowrogich sił, które zgotowały były upadek dawnej Polski.

Odrzucić nam trzeba zwały obcego nalotu, wydobyć nam trzeba z głębi duszy narodowej to co jest w niej istotnie własne, prawdziwie polskie. I jakże piękne, zdrowe i niespożyte! Na tym trzeba nam budować.


Tytuł: „Kultura bezdziejów” – 1945 rok. Autor: Antoni Wacyk. Wydawca: Toporzeł.


Źródło artykułu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s