O Świecie narodzonym z Boga Bogów, Ludziach powstałych z Potwora Porusza i o ważnym rodzie Gałęzów

guslarze-baje-mitologia-slowian


TAJA 8. O Świecie narodzonym z Boga Bogów, Ludziach powstałych z Potwora Porusza i o ważnym rodzie Gałęzów według lędziańskich guślarzy z Łężna [1], wejunasów plemienia Stawanów z Tękit [2] oraz sredeckiej kapiszty Swąta w ziemicy Serdczan [3].

O świecie zrodzonym z Boga Bogów – według sredeckich kapłanów Swąta i innych podań Timoczan Dunajskich [4].

Pewnego razu, kiedy Zerywanie mieszkali już w ziemskiej Kolibie, ale w tej starej, i rozdzielili się na rody, a panował nad nimi król królów Goryw z rodu Bardzów, spadła z Nieba wielka księga. Znalazł ją w stepie najstarszy syn królewski Bierło i zaniósł ojcu. Zjechali się wszyscy królowie rodów-plemion i zapytali Gorywa, co jest w niej napisane. Księga ta była wypełniona tajami, których nikt nie potrafił odczytać, jako że ludzie nie znali wtedy taj. Goryw nie wiedział, co im odpowiedzieć, lecz gdy się wahał, nadleciał siwy gołąb. Ptak, który się środkiem nocy wyłonił z głębin ciemności, okrążył ognisko i usiadł na ramieniu króla królów. W jednej chwili Goryw dostrzegł nagle i pojął całą mądrość zawartą w Księdze. Tak im wtedy powiedział:

Ta księga, dana nam z Głębi Nieba przez bogów, zbyt jest obszerna, bym wam o wszystkim mówił. Są tylko trzy pytania, na które, natchniony świętością i światłem ducha odpowiem. A jedno z nich jest – jak się stał wszy świat, drugie – skąd się wzięli ludzie, a trzecie – kto się począł z czego.

Nasz Świat Biały wziął się od Pana, Krasne Słońce z Lica Białobożego, Młode Światło (Księżyc) z Piersi Jego. Białe Zorze z Oczu Bożych, Gęste Gwiazdy z Szat Jego, Bujne Wiatry z Ducha Światłego. Mir i Narod Boży poszedł od Porusza. Jego krzepkie Kości z Kamienia, a jego Ciało z wilgotnej Ziemi. Od jego Kości kości nasze, a z jego Ciała nasze ciało. Stąd, od niego u nas na Ziemi poszli carowie i kniaziowie – z głowy Poruszowej, stąd wojowie, bojarzy – z Poruszowych mości, stąd kmiecie z kolana Poruszowego.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Buła-Byta – mitologia Slowian

Byta Była Byla


Czyli o Trzecim Dziale, narodzinach bogów Żywiołów i Mocy, ich rozmnożeniu oraz o bitwie o Ziemię, Welę i Niebiosy według wieszczek z kościoła1 Wądy w Mogile nad Wiskłą, w ziemicy Mogilanów2 i podań guślarzy kątyny3 Matki Ziemi w Sieradzu, w ziemicy Ląchskiej, czyli na podstawie wierzeń wschodnich Lęgów4

Po kilku dniach, gdy nastały już na świecie Dział Działów, a także Strony, Pory i Kir, Bóg Bogów wyrzucił z Kłodzi na zewnątrz Trzecią Rzecz.

Wieszczki kościoła Wądy w Mogile twierdzą, że działo się to na Trzeci Dziewiąty Dzień Stworzenia, zaś guślarze z Sierdza Ląchów, zgodni z tradycją zachodnią, mówią o Trzecim Siódmym Dniu.

Owo trzecie dzieło Swąta było właściwie pierwszą Rzeczą, choć utarło się mówić o nim jako o Rzeczy Trzeciej. Jedni stawiają znak równości między dziełem a rzeczą, inni uważają za rzecz tylko to, co jest widzialne i dotykalne.

Rzecz ta miała postać wielkiej niekształtnej buły Żelaznej o pokroju kulistym. Nazwano ją więc trzema mianami: Bułą – dla jej wyglądu, Bytą – jako że był to pierwszy pozaboski byt, a także Byłą – jako, że była to pierwsza rzecz widzialna i dotykalna – rzecz, która była.

Buła żarząc się wiśniowym blaskiem przeleciała przed oczami zadziwionych Kauków i Kirów oraz wszystkich ich pomocników, i z wielkim syczeniem spadła w Głąb – na samo jej dno, w miejsce zupełnie ciemne. W tym krótkim przelocie błysnęła bogom prawdziwym pięknem i wszyscy nagle zapragnęli ją posiąść. Kaukowie-Dzięgle nigdy niczym się ze sobą nie chcieli dzielić. Podeszli więc bogowie na Skraj Głębi i zaczęli się przemawiać dowodząc, komu to też ona Buła bardziej się należy.

Białoboga uważała, że jej, choćby z tego powodu, iż spoczęła na dnie Głębi, a Głąb była przecież w niepodzielnym Białobożym władaniu.

Czarnogłów dowodził, że twardość onej Buły, żar, jaki z niej tryskał, i inne cechy wyraźnie wskazują, iż przynależy się ona właśnie jemu.

Kirowie prawili (Jaruna-Jaryło – Wiosna, Wschód, Ruja-Rujek– Lato, Południe, Jessa-Yesze – Jesień, Zachód, Kostroma-Kolada– Zima, Północ), że oni powinni się zająć Bułą, bo któż inny mógłby jej nadać kierunek i kształt – rozciągnąć ją w strony i pory.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Znicze, Upadli Bogowie – mitologia Słowian

strasz-umor-znicz


O ZNICZACH, buncie Dziesięciu synów Boga Bogów, ich upadku i odrodzeniu w Umorach-Straszach, zwanych Orłami Weli według zinisów ludu Istów (Aistów) [1] z Romowego nad Pregołą, nawęzników plemienia Osów [2] z kątyny osowskiej i podań guślarzy ludu Mazów z Kołbieli [3].

Słowo o iście [4] Zniczów – według kątyny Istów w Romowem. Pierwsze dzieci Boga Bogów narodziły się, jak wiadomo, z jego zmieszania z Nicą, której wdziękom uległ na samym początku. Na jej lędźwiach wypróbował Światłowiłt po raz pierwszy swą jurność i moc stwarzania. A że był niedoświadczony, drogo mu przyszło za tę chyżość zapłacić.

Światłowiłt zbliżył się do Nicy, zachwycony czernią jej długich włosów, miękką obłością jej wnętrza i otchłannością przyrodzenia. Zapłodnił ją świetlistnym istem, i od tej chwili w jej wątpiach rośli Zniczowie. A kiedy urośli już dosyć, zaczęli się dobywać na świat, a ona poczuła, że jej brzuch płonie wielkim ogniem. Wypluła ów żar z siebie i wydała dziesięciu synów. Tak narodzili się Zniczowie, którzy się stali zmazą tego świata, największym i jedynym błędem Boga Bogów.

Światłowiłt dał im najlepszą materię samoródczą z siebie i płomienną światłość, i Nica dała im, co miała najlepszego – przepaścisty niebyt, czarną ciszę, gładziste nic. Srodzy i dzierżcy byli Zniczowie, bo dzieci zrodzone z wielkiej żądzy są zawsze mocarne, ale i niecni.

W zamiarze Boga Bogów było podzielenie świata między synów. Niecąc ich w wątpiach Nicy, dał im po cztery głównie, na własne podobieństwo, dał im wiele rąk zdolnych utrzymać w ładzie wsze rzeczy świata, które miały się zrodzić, i dał przebiegłą mądrość. Wszystko to od początku było jednak skażone nicą.

Jedni Znicze byli wysocy, a drudzy niżsi. Wysokim przeznaczone zostało władanie Wysokim Działem, czyli Przedniebiesiem, a tym drugim, Działem Niżnym, czyli Przedbytem złożonym z Przedziemi i Przedmorza5. Na tak pomyślanym świecie nie miało być wcale zaświatów i nie miało też być śmierci ani strachu.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

O narodzeniu Przestworzy i Przedstworzów

Byta Była Buła


Kiedy Bóg Bogów – Światowit ulepił Trzecią z Rzeczy Pierwszych, Bułę, rzucił ją w Głąb. Bogowie Działów, zwani Kaukami albo Alkami – Czarnogłów i Białoboga – zapragnęli natychmiast ją posiąść. W krótkim przelocie rzecz owa błysnęła im prawdziwym pięknem, a zawsze jedno z nich pragnęło panować nad tym co miało drugie i swego panowania z nikim nie dzielić. Buła wpadła na samo dno Głębi. Czarnogłów musiał zanurkować, żeby ją wydobyć. W przeciwnym razie Buła znalazłaby się we władaniu Białobogi, mającej w mocy Głąb. Nurkował trzykrotnie nim wreszcie wydobył Bułę-Bytę na wierzch. Białoboga jednak nie zamierzała rezygnować z nowego nabytku i uczepiła się skrzącej Buły ze wszech sił. Rozpoczęła się walka.

Kaukowie bili się zajadle wezwawszy na pomoc Ażdahy, czyli oddane im na służbę Smoki i Żmijów-Żnuje. Szarpali Bułę w górę i w dół i ciągnęli od wieczności do nieskończoności. Wkrótce włączyli się także do bitwy Stronporowie, Bogowie Stron i Pór, zwani też Kirami, razem ze swoimi pomocnikami żar-ptakami Światłogońcami. W trakcie tej szamotaniny rozciągnięto Bułę na wschód i zachód, z północy na południe, od świtu do zmroku, od wiosny do jesieni, od lata do zimy, od północka do pół dnia.

Kirowie, Kaukowie, Ażdahy i Światłogońce tak mocno ciągnęli we wsze pory, strony i działy, że Buła nagle trzasła i rozleciała się. Rozpadła się na Bryłę i Bryję (Grudę i Glinę), a z jej wnętrza trysnęło snopem iskier zlepiszcze światowitowe – Poświatło (Kir), które uszło w Głąb. Bryła i Bryja rozleciały się od siebie, w różnych kierunkach i teraz Kaukowie nie mogli już utrzymać wszystkiego w swoich rękach. Ponieważ żadne z nich nie zamierzało ustąpić, musieli się rozmnożyć. Kaukowie zawarli krótki rozejm, w czasie którego spłodzili i wydali na świat swych czterdzieścioro dzieci – Jednogłowych.

Było to dwakroć po osiem Żywiołów i dwakroć po tuzin Mocy. Połowa Bogów Jednogłowych miała cechy po Pramaci-Białobodze, zaś połowa po Praoćcu-Czarnogłowie. Żywiołowie i Moce rzucili się razem ze swymi rodzicami ku Ziemi powstałej z Bryji, Zaświatom-Weli powstałej z Bryły i Niebu, które nastało ze złączenia dotychczasowych Niebiosów Poświatłem-Kirem w jedność litą niczym zwierciadło. Bój o panowanie nad światem rozgorzał z nową siłą.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Wojny Bogów oraz o przemianie Przedstworzów w Stworze i narodzinach Zduszów

wojny-bogow-slowianskich


Po Wojnie O Bułę nastał bardzo krótki czas pokoju. Przez chwilę zdawało się, że Światowit może odpoczywać w Kłódzi nie lękając się o całość swego dzieła. W tym właśnie czasie, bożego odpoczynku, z Wiechcia (pęku gałązek Wierzchy związanych w rózgę, którą się Bóg Bogów szorował, obcierał i oćwiczał w kąpieli) powstali Ludzie. Ludzie narodzili się z hodowli Kauków, którzy porwali wyrzucony przez Światowita Wiecheć i, wpierw się jak zwykle pobiwszy, połamali gałązki na patyki, a potem doszli do zgody i razem zasadzili owe patyki w zagon na welańskiej Równi. Czarnogłów i Białoboga podlewali swą uprawę przez całą welańską noc, a nad ranem zerwali to, co wyrosło. Chcieli początkowo uczynić z Ludzi swoich pomocników, ale okazało się, że przez chwilę nieuwagi Prarodziców zakradł się na zagon tuż przed świtem zawistny Bóg Zagłady i Zarazy – Mor, i podlał uprawę Czarną Wodą (Wodą śmierci) ze swego Czarnego źródła. Jako śmiertelnicy, Ludzie nie mogli pozostać na Weli i strącono ich na Ziemię, w Kolibę. Koliba była więc pierwszą ojczyzną Plemienia, a Plemię nazwano w końcu Zerywanami, jako że zostali zerwani przez Boga Bogów z Wierszby, potem znów byli zerwani przez Kauków z boskiego zagonu na Równi, później zrzucono ich z Weli przez co zerwali z miejscem swych narodzin, na koniec zaś zerwali także z Kolibą, wypędzeni przez Bogów, gdy z pychy sprzeciwili się ich panowaniu i rozpętali Wojnę O Taje.

Zaraz po narodzinach Ludzi i ich upadku z Weli między Bogami nastały poważne spory o władanie różnymi rzeczami. Złamano porządek ustanowiony przez Światowita, w zapamiętaniu podeptano i zlekceważono jego zalecenia. Wybuchła kolejna wojna, Wojna O Krąg, która była jeszcze gorsza niż poprzednia Wojna O Bułę.

Do pierwszej bitwy doszło u Wielkiego Ogniska na przełęczy Równi, gdzie Bogowie zeszli się następnego wieczora po odejściu Światowita. Wielkie Ognisko, zwane odtąd Ogniem Ogni rozpalił na Równi sam Światowit, kiedy ustanawiał nowy ład i przydzielał Bogom taje. Wtedy wszyscy zebrani zasiedli dookoła ognia w przypadkowym porządku. Teraz, gdy Boga Bogów zabrakło, nie mogli się porozumieć co do kolejności. Bogowie Żywiołów uważali, że to im się należy miejsce przy samym ogniu, w najwyższym Kręgu. Bogowie Wielkich Mocy (Wielkobogowie Mocy) nie godzili się z tym i rozgorzała sprzeczka na temat ważności, starszeństwa i tym podobnych rzeczy. Tymczasem Małe Żywioły cichaczem zajęły Drugi Krąg, chcąc być blisko rodziców. Tym sposobem Moce zostały zepchnięte w Trzeci i Czwarty Krąg, daleko od Ognia. Weles i Nyja, najbardziej zajadli w tym sporze, rozerwali pierścień zespolonych Bogów Żywiołów i przepchnęli się ku ognisku tratując co poniektórych. Pociągnęli za sobą Mora z Marzanną (Moce Zagłady, Zarazy, Starości i Zapomnienia), Podaga z Pogodą (Bóstwa Drogi, Podróży, Zgody, Pogody i Spokoju-Pogodzenia) oraz Roda z Rodżaną (Bogów Narodzin, Myśli, Prawdy i Rodu). Wtedy Żywiołom udało się ponownie zespolić i cztery rody bogów Mocy zostały odcięte od reszty. Od sprzeczki przyszło do rękoczynów sprowokowanych przez Welesa i Roda. Rodżana popchnięta w trakcie szamotaniny przez Swarę wpadła do ognia i cała skóra prócz stóp i lewej piersi w jednej chwili jej sczerniała. Od tego czasu stała się Boginią o Czarnej Skórze. Jej dzieci, Zaródź i Rada-Rodzica rzuciły się na pomoc matce, a za nimi ruszyli pozostali Bogowie Mocy. W Bitwie O Miejsce, która nie przyniosła rozstrzygnięcia, Bogowie stratowali Ogień Ogni i o mało co całkiem przez nich nie zagasł.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Starsi – czyli Króle Stworzów, oraz Boginiaki czyli potomstwo Stworzów

stworze-slowianskie


Stworze, a właściwie ich Starsi, razem ze Światłogońcami służącymi Bogom Kiru, oraz z Ażdahami, czyli Żmijami i Smokami – służącymi Bogom Działu, czuwają poza zwykłymi swymi zajęciami także nad poszczególnymi dniami roku. Ponieważ dzień Nowego Roku (a także ostatni dzień Starego Roku w latach przestępnych) ma szczególne znaczenie, podlega opiece służących samemu Światowitowi Gałęzów (Świętogłazy i Świćgałęzy). Z kolei Ażdahy opiekują się innymi 26 dniami, a Światłogońce także taką samą liczbą dni. Tym sposobem pozostaje do opieki 312 dni w roku, czyli dokładnie tyle, ilu się narodziło Przedstworzy z rozkawałkowanych Potworów. Bogunowie-Przedstworzowie, którzy zostali posadzeni na Stukrotnej Łące Sporów, i z których przez rozmnożenie wylęgła się cała reszta ustokrotnionych Stworzy, mają nieco odmienny wygląd od reszty swych młodszych braci i sióstr. Wyglądają starzej. W istocie są oni starsi od innych Stworzy, a tamci pochodzą niejako z ich ciała. Nazywa się ich Starszymi, a pełnią oni pośród Bogunów i Boginek rolę królów, w związku z czym nazywa się ich także czasem Królami. Ci właśnie Starsi Stworze opiekują się poszczególnymi 312 dniami roku, identycznie jak Jednogłowi Wielkobogowie opiekują się 13 miesiącami (dziś już tylko 12 Braćmi Miesiącami).

W każdym Rodzie Stworzy jest trzech lub czterech Starszych, zależnie od tego, ilu wpierw było Przedstworzy (trzech czy czterech). Są oni nie tylko starsi, ale i mędrsi od pozostałych, bardziej stateczni, poważni, zapobiegliwi. Starsi opiekują się rodami i panują nad nimi.

Ludziom bardzo rzadko udaje się zetknąć z Królem któregoś Rodu Stworzów, lecz gdy to nastąpi, mogą się spodziewać, że spotkanie owo nie zakończy się w sposób obojętny. Może ono przynieść człowiekowi bardzo wiele pożytku, bogactwo wszelkiego rodzaju, życiowe powodzenie, mądrość i spokojny byt tak na Tym, jak i na Tamtym Świecie. Może też jednak obrócić się przeciw niemu i skończyć bardzo źle. Na wynik spotkania zawsze ma wpływ to, jak owi ludzie dotychczas żyli, co wiedzą, jak się obchodzili z innymi ludźmi, czy czcili Bogów, czy szanowali Naturę, odprawiali obrzędy, czy dbali o wszystko, co podlegało ich pieczy, o wszystko, co żywe i czy nie szkodzili Matce Ziemi. Największe znaczenie dla dobrego wyniku spotkania ze Starszym Stworzów ma jednak to, z czym dany człowiek do niego przychodzi i czego odeń oczekuje.

Starsi Stworze mają wygląd starych kobiet, gdy idzie o Boginki, lub dostojnych starców, gdy chodzi o Bogunów. Twarze mają poorane zmarszczkami, skórę wyschniętą i obwisłą, włosy siwe, bardziej wyblakłe ubiory, a także często skromną, żelazną koronę na głowie, lub pierścień z drogocennym kamieniem o magicznych właściwościach na palcu. Stworze posiadają także potomstwo. Odróżnia je to od Zduszów, którzy się nie rozmnażają zwykłymi sposobami. Ich dzieci pochodzą ze związków Boginek z Bogunami, ze związków Stworzy z Bogami, jak również z ich związków z ludźmi. Wszystkie ich dzieci są skażone, tak jak ludzie, ograniczeniami oraz śmiertelnością. Światowit już po Wojnie O Bułę przykazał zanurzanie i skrapianie Czarną Wodą kaźdego dzieła Welan, by nigdy już nie mogło powstać z boskiego działania coś takiego, jak Potwory. Jako pierwszych dotknął jego rozkaz Ludzi, przez co zostali oni – jako śmiertelnicy – strąceni z Weli na Ziemię, do Koliby. Boskie potomstwo powstałe ze zmieszania z ludźmi nie ma cech zwykłych ludzi, lecz zawsze wyróżnia się jakimś atrybutem, czymś nadzwyczajnym, ponadludzkim, co wyraźnie wskazuje na boskie pochodzenie. W żyłach książąt, wieszczów, wytędzów zawsze płynie odrobina boskiej krwi, i ludzi tych określa się mianem Bohaterów (Boga-tyrów).


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Słowo o Księdze Głębi – Knidze Knig

Księga Głębi


Jak twierdzą guślarze Lężańscy, Gołubia Kniga była przechowywana przez wszystkich władców Zerywańskich aż do wypędzenia ze Starej Koliby. Kilka kart z tej knigi ocalało i znalazło się w ręku Suki Sławy, gdy Dwanaście Suk i Dwunastu Odyńców przybyło do Nowej Koliby. Te karty trzymali później królowie Siedmiu Ludów i na nie przysięgali za każdym razem, gdy obejmowali władzę. Mieli prowadzić swe ludy przez świat z poszanowaniem wiary oraz skromności, w przykładnym żywocie, z dala od zbytku, bez używania zabronionych ludziom boskich taj. Dlatego, od tej chwili, wszyscy najwyżsi władcy Sławian tytułowani byli kniaziami – tymi, którzy posiedli tajemnicę Gołubiej Knigi. U Serbów i Bułgarów strzępy tej Księgi Gołębiej, zwanej też Księgą Głębi, przetrwały do dziś.

Ta Księga Głęboka jest Księgą Ksiąg (Knigą Knig) i od niej pochodzą wszelkie księgi Nieba i Ziemi – z niej się wywodzą słowa, w niej są od samego początku zawarte znaki, od niej pochodzi pismo. Kniga została zrobiona z czarownych gałęzi Drzewa Drzew. Wiele gałęzi się obłamało, kiedy Diw-Ładziw wdrapał się na wierzchołek i nie chciał stamtąd zejść. Rzecz działa się w czasie Siódmej Bitwy w Wojnie o Krąg. Knowie-Wiłowie i Ładowie zbierali wtedy po bitwie, ze Swątowego polecenia, gałęzie i liście. Mieli je spalić w Ognisku Ognisk na Równi. To wtedy Łado ukradł płonną gałąź, a Kupała drzazgi, z których zrodzili się Stwolinowie. Borowił zaś i Lesza-Borana zrobili cztery księgi tnąc jedną z gałęzi Wierszby na deszczułki. Trzy z Ksiąg zabrali Mokosze, a czwartą Chors. Tę właśnie, zapisaną tajami przez Chorsa, zwiemy Księgą Głębi. Dlatego prośby do Bogów i wiadomości dla nich do dziś ryje się i zapisuje na brzozowej korze albo na brzozowych deszczułkach i wiesza na gałęziach brzóz w borze, skąd je biorą Wilce-Sjeny i niosą ku Bogom na Welę. Dlatego też w każdej najmniejszej wiosce Sławian sadza się pośrodku drzewo Zapis, które troskliwie się pielęgnuje, bo przypomina ono nie tylko Drzewo Drzew, ale i Księgę Ksiąg, którą stanowi każdą swoją gałązką, konarem i listkiem. Na nim także wiesza się bajorki – wstążki proszalne, wymawiając życzenia i prośby do bogów. Od stanu i mocy tego drzewa zależy dola całej wsi i najbliższej okolicy [9].


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Stworze – wstęp


Czesław Białczyński – Opisanie Stworzów (czyta Marek Malman).


Oto parę etnograficznych przykładów dotyczących Bogunów i Boginek (Stworzów). Rusałki: są dziś najlepiej pamiętane przez Małorusów i Białorusinów, czyli potomków dawnych południowych Budynów. Dziwożony znają Małopolanie, Słowacy i Czesi – potomkowie dawnych Nurów, Chobołdy i Chichoły przetrwały u Łużyczan, potomków zachodnich Lugiów-Ługów. Pamięć o Łamjach-Łojmach najlepiej zachowali Podolanie, Białorusini wywodzący się z odłamu zachodnich Budynów, oraz Litwini i Łotysze pochodzący od Ostów-Aistów będących Bałtami. Wiły są dziś najlepiej znane Serbom, Chorwatom i Bułgarom, którzy są spadkobiercami zmieszanych ludów Sorbomazów, Nurów i Antów-Wątów oraz Czarnosiermiężnych-Burów (Sklawenów).

Pamięć o Narecznicach zachowali Bułgarzy (dawni Antowie-Wątowie), a pod innymi nazwami: Oriśnicy – Bośniacy, Czarnogórcy i Macedończycy (dawni Sklaweni), Sjudenicy – Czesi, Chorwaci, Słowacy (Nurowie), Udełnicy-Małorusowie i Białorusini (Budynowie), Rodzanicy – Polacy, Ślązacy, Pomorzenie (dawni Lugiowie i Wenedowie-Wądowie). O Płanetnikach, Chmurnikach, Obłoczycach i Latawcach mówią dziś Wielkopolanie i Małopolanie, Małorusowie i Mazowszanie, jak i Chorwaci, Słoweńcy, Czesi i Słowacy będący kontynuatorami tradycji Lugiów, Mazów i Nurów. O Laskowcach i Leśnicach wiedzą dziś najwięcej potomkowie północnych i wschodnich gałęzi wielkiego szczepu Burów-Czarnosiermiężnych, czyli Wielkorusowie. Także wśród Wielkorusów najlepiej zachowała się tradycja duchów domowych – Domowików, Detków, Domowych Dziadków, rozwinięta w licznych szczegółach… c.d.n.


Źródło oryginalnego artykułu

O Poczęciu Świata – mitologia Słowian

Wszechświat Wiara Słowian


Księga Tura – Taja 1 – O poczęciu Świata (ilustrowana obrazami Wszego Świata). O POCZĘCIU ŚWIATA i Trzech Rzeczach Pierwszych, czyli Kaukach, Kirach i Jednogłowych, oraz o Czwartym Dziele Swąta według zachodnich Wędów obrzędu kątyny witowskiej i przekazów z Winiety1, a także tradycji wschodnich Budynów obrzędu kątyny w Gleniu i podań znad Danapru2.

O Pierwnicy-Niebycie i poczęciu Swąta

Pierw Nic Nie Było. Była zatem Pierw Nica; Pierwnica-Niebyta, zwana też Niebyłą albo Niebułą. Co było przed ową Niebułą-Pierwnicą, tego nikt nie wie. Może tylko sam Bóg Bogów3, Najwyższy Stwórca, a może i on tego nie wie. Niektórzy utrzymują, że w owej Niebule-Niebycie niegdyś, a także kędyś, samo się uwiło Światło Widne, Witalne, Święte, co było Świtem Wszego Świata. Tam i wtedy począł się Swąt.

Jako że uległ przepoczwórzeniu4, nim się w Pełń ukształtował, i z powodu nabytej tym sposobem Czwórgłówności oraz Wszechpatrzącego Czwóroblicza, zwany jest przez ludy Ziemi na równi Światłowiłtem, Światłowitem, Światowitem i Światowidem. Przez wzgląd na wielką świętość Najwyższego nie wolno ludziom ziemskim wymawiać głośno jego imienia. Z tego powodu używa się owych mian zastępujących prawdziwe, ukryte imię Boga Bogów. Jako Jedń i Pełnię nazywają go Świętowitem5, określają go również Panem Panów bądź Bogiem Bogów oraz Bytem Bytów, jak i wieloma innymi wysokimi mianami.

Światłowiłt długo w bezruchu zalegał Pierwnicę, nim wezbrała w Nim wola przemiany. Żywił się pierw niczym, jako że w niej nic jeno było. Wchłaniał łapczywie jej niebyt, a pożerając bezistność wzmacniał się, jarzał, iskrzył, jaśniał i pałał. Wynurzał się z Niczego wszechpotężny jak plenny Pień, wszechogarniający niczym pienna Pleń, świetlistny jak pałająca Kłoda-Płoda, rozniecony z Ziarna Ziaren, kiełkujący w Drzewo Wszego Bytu Korzeń Wszego Stworzenia.

Tomirysa i Czaropanowieowie (fragment) – mitologia Słowian

wiara-przyrodzona


Te sceny nazywam „pierwszym spotkaniem” (poprzedza je Podtytuł Umiejscawiający, którego tutaj nie publikuję, ważne motto Szóstego Wymiaru, które wytycza Głębię i jeszcze jedna, zasadnicza scena: Wprowadzająca) – oddaję je Wam na Święta Godów, pod skrzystą choinę, złoty snop lub złocisty świat Światła Świata. CB. © by Czesław Białczyński. Z Królestwa SIS – Tomirysa i Czaropanowie – Świątynia Dziewięciu Kręgów. Rozdział 1 – U wrót Jamy Kosza.

Dobrosław skończył właśnie obiatę dla Rodżany, Pani Przy Rodzie Stojącej, i zebrał resztki żertwy do naczyń. Pokłoniwszy się nisko kapom rodu Rodów i palwanowi Rodżany-Przyrody, powstał i wpatrzywszy się w niebieskookie spojrzenie bogini wzniósł ręce nad głowę. Sprawdził, czy barwne bajorki z prośbami, jakie zawiesił po żertwie na kapach, zwisają prosto, i czy są zawieszone w należytym porządku. Upewniwszy się zatoczył rękami koło w dół i pochylił kornie głowę wypowiadając w duchu: – Niech się stanie! – Złożył dłonie pod brodą i opuścił ręce splatając lewą dłoń z prawą poniżej pasa, w koszyczek. Gdy wyprostowane kciuki zetknęły się czubkami, skupił się, wytworzył obraz o jaki mu chodziło, po czym wyemanował ów myślokształt.

– Tak będzie! Tak jest! – powiedział na głos.

Złożył jeszcze jeden ukłon przed symbolami bogini. Dym kadzideł parł równą, spokojną smugą pod dach kapiszty. Odprężył się. Modły będą spełnione, ofiary zostały przyjęte. Zebrał na tacę naczynia, resztki korowaju, pojedyncze główki kwiatów oraz garść wiśni. Na środku postawił Czarę z uświęconym miodem, wkoło niej opróżnione czarki i podstawki z wypalonymi trociczkami, i wycofał się tyłem ku Wrotom Świątyni, przerywając święty krąg wyznaczony linią popiołu na posadzce. Opuścił kącinę i teraz dopiero, odłożywszy naczynia na próg, pozwolił sobie na trzy głębokie, rozluźniające oddechy.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

O Makoszu, Plątwie, Przeplącie, i Ładzie oraz ich synu Mądzie

Mikola


Mąd, zwany też Mikołą-Nikołą, jest mądry, ale jego działania są bardzo mętne. Pochodzenie Mąda, jak i wszystko w jego postaci, nie jest do końca jasne. Z przyrodzenia najbardziej podobny do obojga Plątów, wszedł do ich tynu, choć nie jest właściwie ich synem. Oboje Plątowie maczali jednak palce w jego poczęciu i wychowaniu, a według niektórych kątyn to Plątwa była jego matką. Powszechnie, mimo wszystko, to macierzyństwo przyznaje się Mokoszy.

Było to tak. Mokosz bardzo chciała mieć Przetak, czyli sito, które jej było potrzebne do kropienia i cedzenia śnitek mokrzaków, mokosznych pajączków z Bańskiej Łąki. Łado od jakiegoś już czasu potajemnie się do niej zalecał i usiłował ją bezskutecznie w różne miejsca zwabić. Nie było to proste, bowiem bogini, sama bardzo zazdrosna o swego męża, dawała Ładowi mocny odpór. Zazdrość Mokoszy, nie mająca żadnych powodów, była powszechnie znana, a tak wielka, że bogini nie zostawiła nigdy sam na sam z Makoszem nawet swojej córki Dodoli. Makosz bardzo bolał nad tym cały świat cierpiał, bo wiele było prac przy wyplataniu Bai (Materii Świata), które powinien był Pan Źrzebu robić z Dodolą, żeby źrzeb i dola wszych bytów splotły się ze sobą należycie. Na dobry pomysł wpadła Plątwa, której się Łado zwierzył ze swego kłopotu. Podstępna Plątwa wyznaczyła cenę za swoją radę. Umówiła się z Ładem, że ten da jej na własność najcenniejszą rzecz, jaką posiądzie, w pierwszym dziewiątym dniu od spełnienia swej żądzy. Poleciła bogu, by powiedział Mokoszy, że Przepląt wyplecie dla niej Sito tak mocne i piękne, jak jego Sieć, którą uczynił z wikła. Jednakże musi ona osobiście odebrać podarunek w Czarownej Jaskini w Górach Stołpowych. Tam zwabią Mokosz i Łado będzie mógł zaspokoić swoje żądze.


Czytaj dalej

O Otchłani na Weli – mitologia słowian

Otchłań


Najstraszniejszym miejscem w Otchłani jest okolica za Jeziorem Niemym i Jeziorem Bezpostaci, tam gdzie rozciąga się Jezioro Nieruchome. Cała ta przestrzeń zwana jest Grużą. Rzeka Rzek płynie tu leniwie samym dnem swego koryta, bo przy powierzchni skuta jest grubym lodem. Nadgrużański odcinek Rzeki Rzek zwany jest Martwicą. Na widok owego ponurego obszaru składają się rozwichrzonymi gruzowiskami skał Śnieżyste Pagórzysko i Wzgóry Lodowe. W tym właśnie martwym przytułku Nawi została poczęta przez Mora i zrodzona przez Marzannę Zmora.

Rzeka Rzek wpada do Otchłani z dwóch stron: od Raju przez Bramę Ciszy i od Założy Bramą Bezdroża. Jezioro Martwe, które zowią także Morzem, kończące bieg rzeki, mieści się blisko ściany dzielącej Otchłań od Założy. Na dnie owego Morza ma swój kryształowy, osobny pałac-zamyk Wodo-Wełm, jako że jest to największy obszar wodny i najgłębsze jezioro Weli. Na brzegu wznoszą się Sowicskały, nachodzi się przybytek zamyk Nyi i Pustosza Sowińca-Sowija. Jest to okolica, w której doszło do starcia między Sowim a sprytnym Socźrzałem. Było to dokładnie nad Jeziorem Zwierciadlanym, u podnóża Sowicgóry, która jest trzecią ze Szklanych Gór Weli. To jezioro ma powierzchnię skutą wieczystym lodem i przejrzeć się w nim można jak w zwierciadle. W Sowicskałach znajduje się także najgłębsza jaskinia, nazywana Grotą Zimną, która dochodzi do samego dołu Weli, na miejsce zwane Dnem Den. To tutaj Czstnota miała powić Prawica-Prawotę.


Czytaj dalej