Wela – mitologia Słowian

Wela Wiara Przyrodzona


Wel – znaczy ogólnie wielki, a wielki jest równoważny z biały – we wszystkich językach Słowian. Przykłady: Biała Ruś = Wielka Ruś, Czarna Ruś = Mała Ruś, Wielka Polska = Biała Polska , Czarna Polska = Mała Polska, Belgrad – Wielki Gród , Biała Ziemia = Wielka Ziemia, Wieliczka – Wielika – Welika Góra – replika Weli na Ziemi. Wela – Zaświaty (Weli Świat – Wszechświat) w odróżnieniu od Czarnego Świata , Małego Świata – Ziemi. U Słowian Zawświaty także jako Prawia – Świat Bogów i Duchów, Świat Górny w odróżnieniu od Jawii – Świata Widzialnego, Ziemi oraz od Nawi – miejsca przebywania Dziadów, Dusz Zmarłych.

Wela – nazwa ta określa zaświaty, tzw. Tamten Świat. Zaświaty nie są wyłącznie krainą zmarłych, lecz drugim światem, zamieszkanym przez bogów i przedstawicieli zaziemskiej przyrody. Ich mieszkańcy nazywani są Welami. Miano to jest zawarte także w imieniu boga panującego nad owym obszarem – Weles. Większość znaczeń rdzenia wel omówiono w Tai Szóstej, w przypisach dotyczących Dziwienia-Wesela i Wodo Wełma.


Czytaj dalej

O rodzie Ażdachów-Spętów – mitologia Słowian

Smok - Łukasz Ortheza Matuszek


O RODZIE AŻDAHÓW – SPĘTÓW. Czyli o Smokach i Żmijach-Żnujach, oraz o rodzie Światłogońców-Kuniczów według Sorbów znad Gopła, a także obrzędu kątyn Nurów z Caroduny i Stradowa oraz podań wschodnich Wątów-Antów znad Morza Ciemnego. Narodziny Ażdahów. Ród Ażdahów, przez niektórych nazywanych Spętami, jest rodem starszym nawet od Dzięgli (Czarnogłowa-Triglava-Trzygłowa i Białobogi-Bielboha), a tak samo starym jak Zniczowie. Tak to bowiem było z narodzinami Świata, że z każdym jego działem rodzili się nie tylko jego synowie bogowie, lecz także ich pomocnicy i słudzy.

Na początku, wraz z wielogłowymi, wieloskrzydłymi Zniczami, którzy potem upadli, narodzili się więc ci, którzy mieli być ich pomocnikami – Ażdahy-Spętowie. Gdy się okazało, że dział nie doszedł do skutku z powodu buntu i klęski Zniczów, Ażdahy poszły na służbę do władców działów Kauków-Dzięgli, czyli Dzielnych (Czarnogłowa i Białobogi).

Zacznijmy od poczęcia, by się dowiedzieć, skąd się one Ażdahy biorą, czym są i z jakiej przyczyny dzielą się na Smoki i Żmije-Żnuje.

Według guślarzy starożytnego ludu Sorbów, który przez trzy tysiące roków przeszedł całą Ziemię, od Wielkich Gór Północy i Wschodu aż do Wielkich Gór Zachodu i Południa (gdzie osiadł nad wodami Morza Wołochskiego), gdy Nica przez Światłowiłta zaszła w ciąż, cała była w sobie pomieszana i pomazana. A tak było owo pomieszanie wielkie, że połowa jej synów, srogich Zniczów zalęgła się w Nicowym żołądku miast w niecy-macicy, czyli nicznej rodni.


Źródło oryginalnego artukułu


Czytaj dalej

O Wiłach, o Bogach Boru – mitologia Słowian

Borowił


Żywioł Boru – Jego Bogowie, ich Tyn (dom) i atrybuty. Stworze (boginki i bogunowie). Zdusze (demony). Inogi (dziwne  i skrzyste zwierzęta i rośliny). Narodziny, koligacje i wydarzenia. Niwa Boru na Weli. Drzewa welańskie. Rośliny i zwierzęta Prawi (Niebieskie) i Nawi (Welańskie). Roboty bogów boru i powiązania. Żywioł boru na Ziemi i jego miejsce w Przyrodzie. Leśne i Drzewne obrzędy.  Najstarsze i Stare drzewa. Zwierzęta.


©® by Czesław Białczyński & Filip Kuźniarz


Czytaj dalej

O wspólnych dzieciach Dziwieniów, Chorsiny i Welesa – mitologia Słowian

Wiara Przyrodzona Bogowie Słowiańscy


Tymi dziećmi są dwie bliźniacze boginie, Krasa i Dzieldzielija, pochodzące z jednego jaja, złożonego w Jaskini Lęgu przez Dziewannę. Krasa nosi miana Krasatiny, Stodarnicy i Żarłuny oraz tytuły Pani Piękna, Pani Słodyczy, Dawczyni Rozkoszy. Jej atrybuty to Krasny Kielich i Złote Serce. Jej służkami są boginki Krasawki. Dzieldzielija nosi miana Dzidzileli, Dzileli albo Żeli-Zieli (Zelu-Żla). Jest tytułowana Panią Zdrady i Żalu, Władczynią Złych Uczuć, Panią Goryczy i Panią Poronną. Posługuje się Czarnym Kielichem i Cierniem-Jigłą. Pomagają jej Stworze zwane Dziedziłami. Obie boginie, choć pochodzą z jaja Dziewanny, mają różnych ojców i matki.

Było to tak. Kiedy Dziewanna dowiedziała się, że jest wciąż zdradzana przez Dziwienia-Kupałę, postawiła mu warunek, że albo nie będzie opuszczał ich wspólnej niwy, albo ona zwiąże się z innym bogiem, tworząc z nim nowy ród, dwór i tyn. Kupała przestraszył się początkowo jej groźby, ponieważ nigdy nie zdarzyło się nic podobnego. Byłaby to istotnie rzecz niesłychana, gdyby któreś z wieczystych małżeństw welańskich się rozpadło. Nawet boską wyobraźnią trudno było objąć skutki owej sytuacji dla poszczególnych niw i krain oraz całego świata.

Przez jakiś czas Kupała dotrzymywał słowa i powściągał swoje żądze. Jednak jego przyrodzenie domagało się zmiany stanu rzeczy, albowiem strasznie cierpiał. Gdy więc tylko zapłodnił Dziewannę, pewien, że nikt jej ciężarnej nie zechce i że będzie teraz cierpliwie czekała na rozwiązanie, ruszył potajemnie na swoje zwykłe łowy miłosne.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Inne podanie o Mazie-Mazji i Lądzie – mitologia słowian

Leda Lęda Łabęda


Inne podanie o Mazie-Mazji (Azji) i Lądzie (Łagodzie-Łabędzie). Nie do końca wiadomo kiedy się to działo – tuż przed czy tuż po Wojnie o Taje. Część Kącin Południowych i Kapiszt Południowego Wschodu oraz przechowane w Świętych Księgach innych Wiar zapisy i podania powiadają, że to się działo tuż przed Wojną o Taje, objęło czas równoległy do niej, a potem przeciągnęło się na okres Nowej Koliby.

Kapiszty Zachodu i Kąciny Północy opowiadają się zdecydowanie za tym, że działo się to wszystko już w czasach Nowej Koliby, na samiusieńkim ich początku, kiedy jeszcze nie ujmowano czasu w zapisach tajemnych. Według nich ową opowieść należałoby przesunąć w czasie i umieścić ją w Tai Dwudziestej i Drugiej, gdzie jest mowa o Mazonkach, ale dopuszczają ją również we wcześniejszych tajach Księgi Ruty.

My przytoczymy tę opowieść bajną w tym miejscu, jako że tak przyjmuje tradycja Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata, a najbardziej wtajemniczeni kapłani – kudałowie, posiadający do dzisiaj przynajmniej część wiedzy z Arkajamy nakazują w tym właśnie miejscu ją opowiadać i kłaść, czyli zapisywać. Przejdźmy zatem do owej ważnej, a umieszczanej w dwóch różnych czasach opowieści, która według jednych dotyczy tego samego Męża i Widnura, podczas, gdy według drugich jest późniejsza, działa się w Nowej Kolibie i dotyczy Wudnara-Radomudry oraz Drugiego Męża-Mążynosa, a także ich brata Serpęty – trzech władców z wyspy Skryty.

Wiele ważnych grumad żerców i mudrów wykłada, że Wojna o Taje rozgrywała się tylko ciut wcześniej niż Wojna Widłużańska (o Troję-Widłużę) i ludy Królestwa Sis nie zdążyły się na tyle odtworzyć przed ową wojną widłużańską, aby ją wygrać, tak samo jak wszystkie poprzednie wojny. Miała więc ona miejsce niedługo po powtórnym narodzeniu się Zerywanów z Pępów w Jaskini Lęgu pod postacią Kruków, a więc na początku czasu mierzonego. Musiało to być tak wcześnie, że nawet w czasie mierzonym nie zostało ujęte i dlatego wielu kapisztom poplątały się postacie i okresy z tymi wydarzeniami związane. Zatem można ową opowieść równie dobrze rozpocząć w tym miejscu i pociągnąć dalej, jak i umieścić w czasach opowiadanych przez Taję Dwudziestą i Drugą o najdawniejszych dziejach Mazonek.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

O Urwie Windyjskim – mitologia Słowian

Windie


O Urwie Windyjskim, ognistym morskim koniu Wodogniu i Kejkaji (Kiejkędzie) oddalającej nieustannie zagładę świata.

W krajach windyjskich w tym samym czasie, gdy żyli na Skrycie Radomudra, Mążynos i Serpęto, pędził swe dni mudra Urwa, który był jedynym pozostającym przy życiu potomkiem zadrugi Bierygów, wywodzącej się od mądrej brzegini Roli i kapłana-mędrca Bierygi. Zadruga ta należała do ludu Brzeganów, którzy posiadali liczne skarby zgromadzone w głębi swej ziemi.

Brzeganie, a szczególnie Bierygowie, żyli na pograniczu dwóch światów: jasnej ziemi i ciemnego podziemia. Treścią ich bytu było wdzieranie się w głębiny przynależące do Skalnika i rycie w Królestwie Sima w poszukiwaniu pokładów skrzętu, czyli skarbów. Założyli oni dawno temu gromadę bierygów i oddawali szczególną cześć Chorsowi, wszystkim Simom i Ładom, w tym szczególnie Gogoładzie, opiekunce ludzi podziemia i Skalnikowi-Skarbowi – opiekunowi podziemnych kopaczy. Ich skarby były przyczyną ciągłego nieszczęścia i sprawiły, że przez rozliczne napaści różnych ludzi i plemion oraz przez grabieże, zwłaszcza Skrytowyrwów, byli na wymarciu. Urwa zaś był uznawany powszechnie za tego, który jako ostatni w Windii zna miejsce, gdzie został ukryty diament Kobyla Głowa, który miał taką właśnie jak końska głowa wielkość i kształt.

W pobliżu Bierygów żyli wojowniczy Kajkejowie (Kudakiedycze) pochodzący od Skrytów, których wodzem był król Kajkej-Kajżekiej, potomek Kudaja-Kadymęża. Ci szczególnie pożądali skrzętu Brzeganów. Początkowo jedni i drudzy żyli obok siebie w Małej Mazji, Kudakiedycze w małej krainie Kudakęda, którą Hattycy nazywali Kudamudha, a Ozyrjowie (Asyryjczycy) Kum-muhu, potem zaś Romaje przekręcili jej nazwę na zupełnie już niezrozumiałą Kommagena. Brzeganowie zaś żyli na wschód od nich na granicy Syrego Kraju nad Nieuwratem, tuż obok Orojan znad jeziora Wan. Gdy Kudakiedycze zaczęli napastować Bierygów ci przenieśli się w różne miejsca na Lądzie i w Mazji. Ród Urwy poszedł do Windji, ale Kudakiedycze-Skrytowyrwowie podążyli za nimi i nadal ich łupili oraz mordowali. Kiedy pozostali członkowie plemienia zostali wymordowani przez wojowników plemienia Kajkejów zazdrosnych o ich ukryte skarby, kilku Brzeganów uchowało się przy życiu na wyspie Skrycie, niewielka grupa nazywana Brzeżanami-Bobrzanami nad rzeką Wiadą-Odrą (od której poszło plemię Berzanów-Bobrzanów w Dardawii i Tynii oraz plemię w Biersie na Czarnym Lądzie wyrosłe z krwi Dziadany-Dydony) i grupa w Górach Kamiennych, a tylko sam jeden Urwa w krajach windyjskich. A uratował się tylko dzięki swojej boskiej mocy, mądrości i dzięki temu, że matka ukryła go w swoim udzie i nosiła go tam przez całe kołowieko.


Czytaj dalej

O Wędzie i jej synach Wudnarze i Mężu – mitologia Słowian

Widnur Wodyn Odyn


O Wędzie i jej synach Wudnarze-Widnurze (Wodynie) i Mężu – według rzekaczy plemienia Łyskowiców z kącin Body oraz Lela ze Świętej Góry Pałki. Wudnar narodził się wśród Zerywanów, gdy ich czas w pierwszej Kolibie zbliżał się ku końcowi. Był wnukiem bogini Wądy, a synem Wędy i miał brata Męża. Obaj byli z tej samej matki, ale różnych mieli ojców, niemniej obaj posiadali cechy inożne. Zatem według Łyskowiców i Pałkinów oraz Świątyni Dziewięciu Kręgów z Góry Pałki Mąż-Maża-Mądoch i Widnur-Wodyn pochodzili od Wędy a nie od Lędy-Łabędy, czyli są ci dwaj bracia KIM INNYM niż ci trzej ze Skryty.

Z tych dwóch, Widnur (Wudnar, Wodyn) bardziej się podał w bogów i w swego ojca, a Mąż zszedł na złą drogę, żądza pchnęła go ku ciemności i niektórzy – jak na przykład Łyskowice – twierdzą, że zakończył żywot jako zdusz. Co najciekawsze obaj oni okazali się śmiertelni, chociaż żyli tak długo, że wydawało się, iż są bogami. Zaprawdę mało brakowało, aby ludzie różnych plemion zaczęli ich czcić jako bogów.

Mąż żył tak długo, że czcili go za samą jego długowieczność, podobnie jak onegdaj Kościeja z tym, że tamten spowodował, iż ludzie przez długi czas nie umierali w ogóle. Podobną cześć oddawały plemiona Telawelowi, który wyzwolił słońce z rąk Węsada i Bogów Ciemności, a potem odszedł w świat samotnie, lecz wieści o jego czynach przynosiły gołębie i słowiki, bociany i ryby.


Czytaj dalej

O Wudnarze-Radomudrze i Mężu-Mążynosie – mitologia Słowian

Wudnar


O Wudnarze-Radomudrze i Mężu-Mążynosie, zwanych Widnurem Drugim i Drugim Mężem – według mudrów-żegłów cakońskich ze Skryty.

Po Wojnie o Taje Skrytę zajęli i zaludnili potomkowie Bogatyrsów, z których krwi pochodziła Łagoda-Lęda oraz Mądochowie-Mynżanie, Skrytowie i Cakonowie. Ci przejęli władzę nad nielicznym miejscowym ludem-nieludem, który był czarny jak wulkaniczny pył, zwał się Połyskowicami, a któremu przewodził król Gwizd z rodu Pyłozłotogłowych. Z wyspy wyprawiali się owiż nowi włodarzowie na morze i lądy, gdzie bano się ich jak ognia, bowiem wielce byli waleczni. Zwłaszcza Skrytowie słynęli z umiłowania  wojaczki i wielkiego pożądania skarbów. Za skarbami gotowi byli przebyć Pustynię Pustyń i Morze Mórz. Bogatyrsowie chcieli władzy, Skrytowie skarbów, Mądochowie chcieli ziemi, Cakonowie zaś chcieli wiedzy i ciągle ulepszali wszystko co im wpadło w rękę.

Część wojowniczych Skrytów pod dowództwem Kajkeja (Kajżekieja) i jego przybranej córki Mazonki Kejkaji (Kiejkędy), dotarła do Windii, gdzie posłyszeli wieści o wielkim bogactwie Brzeganów, którzy skryli olbrzymie skarby na swojej ziemi. Wieści te mówiły też, iż rządzi Brzeganami gromada kapłanów kopaczy zwanych bierygami, którzy potrafią skarby w ziemi znajdować. Tak więc znaleźli Skrytowie owych Brzeganów i gromadę bierygów i od tej chwili łupili ich często, a też  zabijali i niewolili. Jako niewolników sprowadzali ich zaś na Skrytę, by tutaj także kopali podziemne korytarze i szukali skarbów. Tak właśnie powstał słynny na cały świat Skrytyjski Skrynt, czyli błędyniec. Między bierygami Brzeganów był najmędrszy z ich mudrów niejaki Dodoł, który potrafił wykopać każdy korytarz i podziemny pałac, a także wykonać każdą rzecz, jaką kto zapragnął. Ten pochodził z Brzeganów z północy, którzy mieszkali opodal Draków i Odrysów nad rzeką Oderwą, czyli Odrą. Brzeganowie, tak ci z północy, jak i ci ze wschodu, z Windii, nazywali Skrytów Skrytowyrwami, a określenie to uchodziło wśród nich za równoważne z mianem największego złodzieja, mordercy i łajdaka.


Czytaj dalej

Konopielka, Rosomoch i Mąż – mitologia Słowian

Konopielka


Różne są podania kącin o strażniczce konopnych łanów i jej pochodzeniu. W niektórych bowiem ziemicach pokazuje się ona jako piękna dziewica o białych włosach i jasnej skórze, gdzie indziej zaś przyjmuje postać okrutnego szczeciniastego zwierza z kłami, który rozszarpuje swoje ofiary. Jedną z tych postaci nazywają żercy kącin zachodu z Lężna, Winety i Caroduny Konopielką, drugą zaś kudiesnicy kącin wschodu z Glenia, Rosi, Świtaża i Wębłotonia w ziemicy Wędów-Błoniów (zwanych też Wędobłotoniami lub Webłoniami), przezywają Rosomochem.

Wbrew niektórym sądom, zwłaszcza o Konopielce, nie jest ona żadną zmarłą dziewczyną, której duch błąka się w konopnych zagonach, nie jest też boginką podobną do przypołudnicy, południcy czy brzegini. Nie pochodzi też wcale z żadnych nowych związków między bogami, lub bogami i ludźmi, zawartych w okresie Nowej Koliby, czyli po Wojnie o Taje i Siedmiu Krukach. Jej rodowód jest równie stary co Gółki-Zazuli córy Gogołady, Stwolinów Dziwienia, Golemów Obiły, czy Stawra i Gawry oraz Siedmiu Czarnych Psów Reży.

Konopielka narodziła się ze związku Obiły i Rgiełca, którzy w czasach początków Zerywan na Ziemi, spotykali się często i próbowali spłodzić liczne potomstwo. Zamiarowali objąć przy pomocy swego przychówku liczne uprawy, ale tak naprawdę zbyt mało mieli ze sobą wspólnego, by to się stało możliwe. Z ich licznych przygód w różnych zakątkach Weli i Ziemi narodziła się tylko Konopielka-Rosomoch, Wężoryg i Sitowił.


Źródło artykułu


Czytaj dalej

Kościej Bezśmiertny i Złota Grusza Spora – mitologia Słowian

Kościej i Korzenia


Niewiele wiadomo o trzech synach Sowicy z Zerywanką Korzenią, czy też jak twierdzą ligasze z kąciny Jaćwięgów w Szurpiłach, z samą Chorzycą-Groźnicą. Jeno tyle, że wszyscy trzej zostali zabrani przez ojca do Nawi, a potem z nich wyszli na powrót i zamieszkali w Kolibie, a jednym z nich był Kościej.

Kiedy Kościej usypiał w Zaświatach Sowicę, pierw w koronie drzewa, a potem w ciepłym ogniu, rzekł mu Sowica-Polel: „Uważaj na tego kto przybędzie na skrzydłach”. Kościej nie dopytywał wtedy ojca o co mu chodzi, jako że pomyślał sobie iż ten bredzi w malignie. Później zaś zapomniał o tych słowach.

Wiadomo też, że to Kościej przekazał Zerywanom wiedzę w jaki sposób mają grzebać zmarłych, by ci dobrze byli przyjmowani w Nawiach oraz nie cierpieli od komarów i robaków, nim zostaną przez Lelija na Padole Ólwa, w Komorze Sowiego osądzeni. Powiedział im także jakich obrzędów mają przestrzegać przez czas pośmiertny, aby nawianie i nawki nie nachodzili ich pod postaciami zduszów błąkających się po Tym świecie.

Morowe Baby zwane inaczej kazicielkami znad Berounki, gdzie usypano Kopiec Kazi, ich wielkiej przywódczyni z czasów Kroka Czeskiego kazują, że Kościej Bezśmiertny był synem Mora z Chorzycą. Tych dwoje ze strachu przed gniewem Marzanny ukryło go pośród pozostałej dwójki dzieci Sowicy z Chorzycą rozgłaszając, że jest trzecim dzieckiem tej pary.


Czytaj dalej

Mororzyk i Marzanna – mitologia Słowian

Mororzyk-Marzanna


„Kiedy Kłokis kradł Słońce, wśród Łukomorzan wiele już było różnych rodów, a ich sioła licznie się rozrosły po puszczach i całej nadmorskiej krainie. Każdy ród posiadał własnego naczelnika, a wszyscy oni podlegali kniaziowi, który sprawował władzę i kierował sprawami wiary. W tych czasach bogowie, boginki, bogunowie a także zdusze i wszelkie niebiańskie stwory – skrzyste zwierzęta, skrzyste zrósty czy inogi, żyły w bliskich stosunkach z ziemianami (ludźmi, inogami, zwierzyną i roślinami) i nikt się temu nie dziwił. Często dochodziło do przyjaźni welańskich istot z ziemskimi i różnorakich związków miłosnych oraz rodzinnych.

Liczba ludzi co pochodzili ze związków z Welanami, albo ich inożnym ziemskim potomstwem, do ludzi co się zrodzili wyłącznie z ludzi, miała się jak jeden do dwu. Toteż nikogo nie zaskakiwał odmienny wygląd istot, ich różnorakie cechy, rozmiary i zachowania.

Wielkim szacunkiem darzono wsze byty świata i czczono każdy przejaw istności wiedząc, że najdrobniejszy kamyk, pyłek kurzu, owad, źdźbło trawy, korzonek, ziarnko, grudka kopalna, drobinka światła czy cząstka wody ma boskie pochodzenie. Plemiona i rody miały własne zwyczaje, stroje i obrzędy domowe. Nikt się do spraw nie swoich nie wtrącał, nikt rodom niczego przemocą nie narzucał. Plemiona, gdy nie było w nich zgody, dzieliły się i rozchodziły.

Panował zaś jeden język zrozumiały dla wszystkich. Wszyscy rozmawiali tedy ze wszystkimi, wymieniali się przedmiotami wytworzonymi własną ręką na te co ich potrzebowali, a nie umieli wykonać. Tak było na wszym ziemskim padole aż do Wojny o Taje. Wtedy dopiero bogowie splątali ludzkie ścieżki i języki, czyniąc jako rzekł Bożebóg w gniewie: „Jak wilki obszczekiwać się będziecie i gryźć wzajem, a też chadzać będziecie osobnemi ścieżki, jako dzikie knury chadzają”.


Czytaj dalej

Telawel – mitologia Słowian

Telewal-Sviatogor


Telawel-Czarodziej inaczej Wielki Wel (Teli Wel) – zależnie od kraju znano go pod różnymi imionami: Ilji Muromca, Illmarinena, Telawela, Światogora, Świętopełka, Iwiana-Jawana, Feta Frumosa i wielu innymi – poniżej różne jego wcielenia.

Tak się złożyło, że kiedy Zełgin odchodził z Koliby nie poszedł z nim żaden kowal, a właściwie był jeden, lecz ten w czasie burzy na Pustych Polach zaginął. Został po nim jedynie miesięczny osesek, Telawel. Zginęła też jego matka, żywcem w ziemi pogrzebana. Telawela wykarmiła suka Bywra, jako że żadnej brzemiennej niewiasty w tym czasie pomiędzy uciekinierami nie było a jeno ta szczenna suka.

Wyrósł Telawel na silnego młodzieńca, ale dziwny był. Niechętnie się do ludzi zwracał, stronił od obrzędów i kiedy przyszedł czas odpowiedni nie przyniósł wiechy z boru, ani nie stanął do walki, by stać się pełnoprawnym mężem i wojem. Zaczęli go mieć ludzie za ciurę, często też czereda dzieciaków biegała za nim, naśmiewała się i obrzucała go kamieniami. Chodził tylko sobie znanymi ścieżkami, a widywano go nieraz z daleka, kiedy w samo południe patrzył prosto w Słońce – Tarczę Swarożyca i ani mu powieka drgnęła. Przezywali go też z tego powodu Światłopełkiem.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej