Kilka słów o tym jak Lehici wycięli 20,000 Rzymian-Romajów

Romaje-Rzymianie.jpg


Niemcy są mistrzem w fałszowaniu historii, w tym w przypisywaniu sobie wielu sukcesów których zwyczajnie nie osiągnęli. Z Watykanem grają od setek lat w jednej drużynie i zapomnieli już że w dawnych czasach byli Słowianami bo posługiwali się tym samym słowem co my Słowianie zza Odry i wyznawali ten sam kult solarny.

Po prostu Germanie inaczej nazywali swoich pogańskich Bogów, widzieli w Swarożycu i jego różnych aspektach Thora i Odyna, zaś Słowianie w Odynie i Thorze widzieli Swarożyca.

Dziś o Bitwie w Lesie Teutoburskim która miała miejsce między 8 a 11 września  9 roku n.e. Lasem Teutoburskim nazywa się wąskie pasmo niskich gór (najwyższy szczyt Velmerstot ma 468 m n.p.m.) na pograniczu dzisiejszej Dolnej Saksonii i Nadrenii Północnej-Westfalii. To 100-kilometrowe pasmo leżące między rzekami Ems i Wezerą dzieli dolina z miastem Bielefeld.

Przed 2 tys. lat był to rejon wyjątkowo – nawet jak na tamte czasy – dziki, porośnięty nieprzebytą knieją, przerywaną obszarami bagien i wąskimi duktami. Rzymianie weszli w Las Teutoburski z powodu rzadko spotykanej wśród ich elit łatwowierności, a mówiąc wprost – głupoty swego wodza, Publiusza Kwintyliusza Warusa.


Czytaj dalej

Pochodzenie Rodu Gojdź

Gojdz-Gojdź


W celu zweryfikowania przekazu rodzinnego, wykonałem badania genetyczne Paternal Line (linia ojcowska) Y DNA 67 markerów. Y-Chromosome DNA (Y-DNA) jest przekazywana w liniach prostych tylko przez ojców i tylko swoim synom od pierwszego praojca, „chromosomalnego Adama” aż do dziś, czyli pozwala odszukać wszystkich kuzynów. Próba 67 markerów potwierdza pokrewieństwo prawie w 100%. Z badań wynika, że nasza (męska) Y DNA Haplogrupa to I-P37 (I2a), tzw. wenedzka charakterystyczna dla Staroeuropejczyków, dziś głównie słowiańska. Oznacza to, że jesteśmy paleoeuroejczykami przedlodowcowymi.

Haplogrupa I (litera i) powstała 28 tys. lat temu w epoce przedlodowcowej. Nasi przodkowie byli to Wenetowie/Wenedowie czyli rdzenni Europejczycy. Przetrwali epokę wielkiego zlodowacenia i rozprzestrzenili się po całej Europie. Obecnie ok 15 % populacji Europy. Jesteśmy pierwszymi Europejczykami, ludem przedindeuropejskim, nie przybyliśmy z Azji lecz bezpośrednio z terenów Afryki, gdzie około 250.000 lat temu żył wspólny przodek wszystkich obecnie żyjących mężczyzn, czyli tzw. „Y-Adam”, Y DNA haplogrupa A.

Mirosław Gojdź. Wynik badania  genetycznego Y DNA 67 markerów, Paternal Line. Więcej na stronie:https://www.familytreedna.com/login.aspx oraz ciekawa strona:http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/pol_dunajec.htm#Haplogrupa_I1

Na obecnych ziemiach polskich byliśmy wiele tysięcy lat przed ukształtowaniem się etnosu Słowian. Nasi przodkowie to autochtoni Europy, stworzyli wiele kultur. Udało się ustalić pierwszych wspólnych przodków dla poszczególnych populacji haplogrupy I2. Wspólny przodek dla obecnej populacji I2 w Europie Wschodniej łącznie z Polską żył na tych ziemiach 14200 lat p.n.e.


Czytaj dalej

Europejskie początki metalurgii

Kowalstwo-Metalurgia


Alex Imreh. Etnogeneza Europy: od Starej Europy do epoki żelaza. Przekład: Jerzy J. Florczykowski.

Pierwszym odnotowanym w historii metalem wydobywanym przez ludzi wydaje się być złoto, które może występować w stanie wolnym, jako złoto rodzime. [en.wikipedia.org/wiki/History_of_chemistry] Pierwszy dowód tej wydobywczej metalurgii jest datowany na 5 i 6 tysiąclecia p.n.e. i został znaleziony na archeologicznych stanowiskach w Majdanpek, Yarmovac i Plocnik, wszystkie trzy w Serbii. Do tej pory najwcześniejsze wytopy miedzi znaleziono na stanowisku w Belovode, i są to miedziane siekiery z 5500 r. p.n.e. należące do kultury Vinča. Poprzez połączenie miedzi i cyny uzyskuje się doskonały metal, stop zwany brązem, który stanowił przełom technologiczny i rozpoczął epokę brązu około 3500 p.n.e. Według Dušana Šljivara, archeologa z serbskiego Muzeum Narodowego, eksperci znaleźli „miedziane dłuto i kamienną siekierę w miejscu koło Prokuplje, gdzie, jak się okazało, fundamenty liczą sobie 7500 lat, co prowadzi nas do przekonania, że było to jedno z pierwszych miejsc w świecie, gdzie broń i narzędzia metalowe były wykonywane w czasach prehistorycznych. [www.narodnimuzej.rs/zbirke/zbirke-narodnog-muzeja]


Czytaj dalej

Powstanie Słowian połabskich 29 lipca 983

Słowanie-połabscy


Powstanie Słowian połabskich (niem. Slawenaufstand von 983) – powstanie z 983 roku [1] Słowian połabskich – konfederacji plemion słowiańskich Wieletów oraz Obodrytów, żyjących na terenach dzisiejszych wschodnich Niemiec – skierowane przeciw podporządkowaniu Świętemu Cesarstwu Rzymskiemu oraz chrystianizacji. W 983 roku powstańcy zdobyli Hamburg, który później spalili [2]. Ich pochód na zachód powstrzymała nierozstrzygnięta bitwa pod Białoziemiem, między dopływami Łaby – Tangerą i Muldą[2].

Tło polityczne.  Osobny artykuł: Słowianie połabscy.

Słowianie połabscy od VI wieku zamieszkiwali tereny obecnych wschodnich Niemiec między Morzem BałtyckimŁabąHawelą i Odrą. Te najbardziej wysunięte na zachód plemiona Słowian zachodnich od wczesnego średniowiecza były przymusowo nawracane na chrześcijaństwo. Już we wczesnym średniowieczu stali się oni celem ekspansji Karola Wielkiego, a później najazdów Sasów. Obodrzyce i Wieleci w VII wieku dostali się pod wpływy państwa Franków, a później Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Osobny artykuł: Ostsiedlung.


Czytaj dalej

Pięć zdarzeń, które przesądziły o klęsce Słowian Połabskich

Słowianie-Połabscy


Anatomia eksterminacji. Pięć zdarzeń, które przesądziły o klęsce Słowian Połabskich. Połowa dzisiejszych Niemiec należała tysiąc lat temu do Słowian. Dziś prawie nie ma tam po nich śladu. Zadecydowała o tym seria niefortunnych przypadków. Oto 5 najważniejszych z nich. Ku przestrodze.

Łowca staje się zwierzyną. W 955 roku koalicja Lutyków i Obodrytów (dwóch największych związków plemiennych na Połabiu) zatrzymuje pochód wojsk cesarza Ottona I nad rzeką Rzekienicą (Raxą). „Niemcy„, utknąwszy na błotnistym brzegu, mają odcięty odwrót. Zmuszeni są zmagać się z głodem i chorobami. Wyborowej „niemieckiej” armii przed oczami staje widmo haniebnej klęski.

Słowiański wódz Stojgniew trzyma ich w garści. Zrozpaczony Otton I próbuje desperackiego manewru: jeden oddział pozoruje atak, podczas gdy drugi biegnie w kierunku brodu po wewnętrznej stronie zakola rzeki. Słowianie rzecz jasna pilnują drugiego brzegu, ale ich oddział reaguje zbyt wolno. Następuje nieoczekiwany zwrot akcji. Dotąd pewne swego zwycięstwa, zjednoczone siły słowiańskie trafiają w jednej chwili w żelazne kleszcze.


Czytaj dalej

Germanie



Germanią nazywali Rzymianie obszar leżący w  przybliżeniu za linią górnego i  środkowewgo Dunaju oraz za linią Renu – patrząc oczywiście od ich rzymskiej strony, czyli z  południa, od strony Adriatyku i  morza Śródziemnego oraz z  zachodu od strony Galii. W  Germanii mieszkały wówczas różne ludy, jak się jednak okazuje, przeważnie słowiańskie.

Na szczęście nowoczesne badania genetyczne, antropologiczne i   językoznawcze potwierdzają, że to my Słowianie mieszkaliśmy tu nad Renem (głównie na wschód od tej rzeki), Łabą, Wisłą, Odrą i   Bugiem od kilku tysięcy lat i  nadal tu mieszkamy. W ciągu ostatnich 2000 lat odebrano nam większość dorzecza Łaby i  ziemie na wschód od Renu.

Genetycy niemieccy, badający genotyp osób zmarłych w  starożytności na terenie obecnych Niemiec ciągle znajdują typowo słowiańskie haplogrupy R1a i  ich pochodne.  Nie znajdują natomiast genotypu typowo niemieckiego.


Czytaj dalej

Subedej, zwycięzca spod Kałki i zdobywca Rusi

Subedej


Kasper Hanus. Instytut Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. XIII wiek był znamiennym czasem w historii Eurazji. W tym właśnie wieku miała miejsce jedna z najwspanialszych epopei w historii ludzkości. W 1206 roku Temudżyn został ogłoszony Wielkim Chanem (mon. Czyngis Chanem), który z nadania Wiecznego Nieba (mon. Tengri) miał za zadanie podbić cały świat. W przeciągu wieku Czyngis Chan i jego następcy uczynili z stepowego ludu zamieszkującego tereny pomiędzy Pustynią Gobi a Jeziorem Bajkał imperium sięgające od stepów Ukrainy po wybrzeża Oceanu Spokojnego [Tajna Historia Mongołów]. Wojska Mongołów walczyły od równin Dolnego Śląska, poprzez szczyty Kaukazu i plaże Japonii po Wietnamską  dżunglę.

Mongołowie zawdzięczali swój niebywały sukces takim czynnikom jak umiejętność adaptacji kulturowej, tolerancji religijnej czy opanowaniu do perfekcji sztuki wojennej [Turnbull 2003]. Trzeba zaznaczyć, że państwo mongolskie nie było tylko bezlitosną maszyną militarną, ale również potęgą kulturalną gdzie mieszały się i przenikały wpływy kultury chińskiej, islamskiej, tureckiej i europejskiej. To właśnie dwór wnuka Temudżyna, Kubiłaja z wielkim zachwytem opisywał Marco-Polo. Kontrolowanym przez Mongołów Jedwabnym Szlakiem odbywała się wymiana handlowa między Europą, a dalekim wschodem, upadek Imperium w Azji Centralnej, a co za tym idzie przerwanie tej drogi pchnęło Krzysztofa Kolumba czy Vasco da Gamę do poszukiwań nowej drogi do serca Azji. Jednak za budową ogromnego organizmu państwowego nie tylko stali charyzmatyczni liderzy tacy jak Temudżyn cz Kubiłaj ale też cały sztab ich dowódców i doradców. Na biografii jednego z nich, Subedeja, chciałbym skupić swoją pracę.


Czytaj dalej

Wisna i Ragnar – boje Słowian i Wikingów

Vikings-Wikingowie-Slavs


Dziewica Wisna, sroga wojowniczka, prowadziła pułk Słowian odróżniających się od reszty wojska zbroją i orężem. Słowianie mieli tarcze miedzianej barwy i długie miecze. Jarl duński (główna postać historycznego serialu „Wikingowie”) Ragnar Lodbrok miał objąć władzę nad Słowianami, ale nie na długo. Z kolei słowiańscy Wędowie opanowali Jutlandię – najrozleglejszą ziemię Danii – też nie na zawsze. Na morzach ich korabie roztrzaskiwały sławne długie łodzie wikingów. Takie są wieści z sag skandynawskich i kronik staropolskich – uprawdopodobnione przez archeologów i historyków.

Zbrojne starcia między Wędami/Wenedami (Słowianami), a Dunami/Sasami (Skandynawami) miały zacząć się już w II w. n.e., po dotarciu nad Bałtyk wodza Assów – Odyna. Takie wytłumaczenie źródła nordyckich mitów zaproponował w XIX w. polski historyk Wilhelm Bogusławski w „Dziejach Słowiańszczyzny północno-zachodniej”. Napisał tam: „Ujście Łaby otwierało Słowianom drogę na morze Północne, do Hollandyi, Gallii, Brytanii, ale swobodę w tym kierunku żeglugi poczęli już w II w. ścieśniać Saksoni”.

Jednak jeszcze przed tym „ścieśnianiem”, ludy z północy mogły atakować słowiańskie ziemie grubo ponad tysiąc lat wcześniej, co sugerują odkrycia archeologów nad Dołężą. Przypomnijmy, że rozbita i opisana przez Cezara flota Wenetów/Wenedów panowała nad wodami i wybrzeżami Morza Północnego oraz Kanału La Manche do połowy I w. p.n.e.. Bogusławski zauważył też: „Trzy wielkie rzeki słowiańskie: Łaba, Odra i Wisła ściągały do brzegów morskich wszystko, co tylko ówczesny przemysł mógł wytworzyć na obszernej lechickiej równinie. Korabie słowiańskie już w I w. przed Chrystusem po morzu Bałtyckiem krążyły”. Juliusz Cezar w „Komentarzach o wojnie galijskiej” (z I w. p.n.e.) tak opisał Wenetów/Wędów w Galii i ich okręty: „Plemię to cieszy się bezsprzecznie największym znaczeniem na całym morskim wybrzeżu w tych stronach, ponieważ Wenetowie mają bardzo wiele okrętów, na których zwykli żeglować do Brytanii, a wiedzą i doświadczeniem żeglarskim przewyższają pozostałe plemiona (…)”. Jeśli byli zagrożeni w swoich licznych grodach nadmorskich, to: „(…) ściągali wielkie ilości okrętów, a mieli ich pod dostatkiem, wszystek swój dobytek na nich uwozili (…) ich okręty były zbudowane i wyposażone następująco: dna bardziej płaskie niż w naszych okrętach, aby mogły się łatwiej wyzwalać z mielizn i odpływów; dzioby równie wysoko podniesione jak rufy były przystosowane do wysokiej fali i burz; okręty były w całości zbudowane z dębiny, aby mogły wytrzymywać wszelkiego rodzaju napór fal oraz urażenia; żebra z belek grubych na jedną stopę były razem zbijane przy pomocy żelaznych gwoździ grubości palca; kotwice były uwiązane nie na powrozach, ale na żelaznych łańcuchach; zamiast płótna żaglowego korzystano ze skór o grubej, a także i o delikatnej wyprawie (…) gdy dochodziło do spotkań naszej floty z tymi okrętami, to przewyższała je ona tylko szybkością i napędem wiosłowym, pod wszystkimi innymi względami były one lepiej i bardziej odpowiednio dostosowane do właściwości tutejszego morza i gwałtowności burz. Nasze bowiem okręty ani nie mogły ich uszkodzić dziobami (tak mocna była ich konstrukcja), ani też nie było tak łatwo ze względu na ich wysokość obrzucać je pociskami i z tego samego powodu przychwytywać osękami. Do tego trzeba dodać, że gdy płynęły z wiatrem, o wiele łatwiej znosiły burzę, bezpieczniej osiadały na mieliznach, a pozostawione przez odpływ nie obawiały się skał i raf; natomiast wszystkie te przypadki stanowiły powód do obaw dla naszych okrętów”.


Czytaj dalej

Słowianie rządzili na Bałtyku. Najazdy z Pomorza pustoszyły Skandynawię

wicędze


W roku 1135 dymy pożarów spowiły największą duńską wyspę, Zelandię. Płonęły wsie, ludzie ginęli albo byli uprowadzani w niewolę. Została splądrowana sama stolica Danii, Roskilde. Bezlitosnymi łupieżcami byli Słowianie z południowego wybrzeża Bałtyku, najprawdopodobniej Pomorzanie pod wodzą księcia Racibora – pisze Artur Szrejter w artykule dla WP.PL. Zobacz też: Eryk Pomorski został królem Danii, Szwecji i Norwegii.

Rok później ten sam książę, realizując część rozległego planu politycznego swego zwierzchnika, władcy Polski Bolesława Krzywoustego, zdobył port handlowy Konungahela. Miasto to było nie tylko bogate, ale również sławne jako miejsce zjazdów królów skandynawskich i centrum pielgrzymkowe, dysponujące relikwią Krzyża Świętego. W latach wcześniejszych i późniejszych floty piratów słowiańskich systematycznie rabowały wybrzeża duńskie, od Jutlandii po Skanię. Strach przed najeźdźcami był tak wielki, że na sam widok zbliżających się statków mieszkańcy południowej Skandynawii w popłochu uciekali w głąb lądu. Reagowali tak samo, jak Frankowie czy Anglosasi na wieść o zbliżaniu się wikingów. Kiedy zaś w 1153 roku Słowianie ponownie napadli na Zelandię i maszerowali ku Roskilde, nie mieli czego łupić po drodze, gdyż – jak pisał średniowieczny duński kronikarz Saxo Grammaticus – po ich wcześniejszych najazdach wsie tej niegdyś zasobnej wyspy były wyludnione, a pola pozostawały nieobsiane.

Tak przedstawiała się sytuacja w pierwszej połowie XII wieku, czyli w okresie szczytowej potęgi Słowian nadbałtyckich. Jak jednak doszło do tego, że osiągnęli pozycję panów morza?


Czytaj dalej

Radegast-Radogost

radogost-rodagast


Radegast, Radogost 388-409 n.e. (zmarł 23 sierpnia 406) był gockim królem, który doprowadził do inwazji rzymskiej Włochy na przełomie 405 i pierwszej połowie 406. [1] [2] oddany poganin, Radagaisus ewidentnie planował poświęcić senatorów rzymskich bogom i spalić Rzym do ziemi. [3] Radagaisus został stracony po porażce, pokonany przez pół-Wandala, generała Stilicho. 12000 z jego wojowników wyższego statusu zostało powołanych do armii rzymskiej, a niektórzy z pozostałych wyznawców zostali rozproszeni, podczas gdy wielu innych zostało sprzedanych w niewolę, w tak wielkiej liczbie że rynek niewolników na krótko upadł. Wielu spośród tych dołączyło później Alaryka I w jego podboju Rzymu w 410. [4] [5] [6]

Deifikowany? Historyk z XVIII w., E. Gibbon w swojej popularnej „Historii i upadku Cesarstwa Rzymskiego” nazwę Radagaysa kojarzy z nazwą jednego z bogów słowiańskich Radegast, w związku z zeznaniami z XI wieku. W uzasadnieniu hipotez Gibbon wyprowadza tylko fonetyczną bliskość nazw. Nazwiska zakończone na-gast były dobrze znane w IV-VI wieku. i odpowiednio widoczne w źródłach [15].

Historyk 1. połowy XX wieku, John Bagnell Bury uważa, że plemienia Radagaysa doprowadziły Ostrogotów od brzegu Dniestru.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Wenedowie – ludzie morza

wenefowie-wenedowie-wedowie


Jest to komentarz do artykułu Adriana. Adrian bardzo dokładnie opisał Wenedów ale nie wszystkich żyli jeszcze we Francji, Iliriowie byli też nazywani Wenetami lub Wenetami Ilyryjskimi. Nazwy związane z Wenedami pojawiają się też we Francji, na Wyspach Brytyjskich. Jeśli zaś chodzi o genetykę to nazwa Wenedowie występowała zarówno tam gdzie dominowała hg R1a jak i hg I2a.

Wenetowie (Enetowie) do Wenecji przypłynęli po wojnie trojańskiej z Paflagonii (północna Turcja, południowe wybrzeże Morza Czarnego) pod przywództwem Eneasza. Merowingowie też uważali się za potomków Eneasza czyli Wenetów. Kultura Remedello to hg I2 oraz hg I2a http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/pol.pie2.htm. Z niej wykształci się kultura Polada a następnie Terramare. Wenedowie mieszkali jeszcze w Bretanii.

Wenetowie – dzieci morza. Cezar przybył do Galii w kwietniu roku 56 p.n.e. Sytuacja tu zastana nie wyglądała dobrze. Otwarcie przeciw Rzymowi wystąpili Wenetowie, lud galijski mający swe siedziby w Aremoryce (dzisiejszej Bretanii). Poparli ich Morynowie oraz Menapiowie. Belgia, podbita zaledwie kilka miesięcy wcześniej, zaczęła się buntować, donoszono Cezarowi o sojuszu Belgów z Germanami. Antyrzymskie nastroje panowały na południu Galii w Akwitanii, donoszono także o posiłkach mających nadejść z celtyckiej Brytanii.

Cezar wysłał do Belgii rzymską jazdę pod dowództwem Tytusa Labienusa. Publiusz Krassus z 12 kohortami został skierowany do Akwitanii. Do Normandii Cezar wysłał Sabinusa, sam ruszył zaś przeciwko Wenetom. Kampania wydawała się prosta, osiedla Wenetów nie były duże i słabo umocnione, jednak wszystkie one zbudowane zostały nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego, na niewielkich cyplach, do których wiodła wąska droga z wybrzeża.

Zdobycie takiej osady, przy takich warunkach terenowych, nie mogło się udać bez machin oblężniczych. Gdy zaś Rzymianie zbudowali takowe machiny i przystępowali do szturmu na osadę, mieszkańcy spokojnie odpływali do kolejnego rozsianego na wybrzeżu miasteczka i oblężenie trzeba było zaczynać od nowa. Legiony były wymęczone forsownymi marszami, które nie przynosiły żadnych rezultatów. Cezar zdawał sobie sprawę, że bez okrętów wojennych nie pokona plemienia Wenetów, rozkazał więc rozpocząć u ujścia Loary budowę swojej floty.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Pomorska Troja – część 1

wiara-przyrodzona-ikona


W magazynie naukowym „Science” ukazał się tekst Slaughter at the bridge: Uncovering a colossal Bronze Age battle, w którym Andrew Curry przedstawia wnioski z badań archeologicznych w dolinie Tollense (Tolęża) na Pomorzu Zachodnim.

W dolinie rzeki Tollense czyli Tolęży[ 1 ] zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od dzisiejszej granicy polsko-niemieckiej, odkryto ślady po wielkiej bitwie sprzed 3300 lat, o której nie tylko nic nie wiedziała historiografia, ale która generalnie nie powinna się tam rozegrać. Zgodnie bowiem z aktualną wiedzą w okresie tym ten region Europy miałby by peryferiami cywilizacji, gdzie żyły sobie luźne i proste społeczności rolnicze. Tymczasem archeologia (molekularna) ujawnia, że w tej części Pomorza ok. 1250 r. p.n.e. mogła się rozegrać największa bitwa starożytności, którą duńska archeolog prof. Helle Vandkilde porównuje do bitwy o Troję.

Tam gdzie należało się spodziewać jedynie drobnych potyczek lokalnych szczepów rolniczych, rozegrała się może największa starożytna bitwa Europy. Badacze przypuszczają, że była to bitwa o skali europejskiej, choć jak dotąd badania DNA zębów poległych, ujawniły materiał genetyczny z Włoch, z Polski oraz ze Skandynawii.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej