Megality sprzed 5500 lat


Polskie ziemie skrywają tajemnice na miarę Stonehenge. Specjaliści cywilizację jaka wytworzyła się na polskich ziemiach około 6000 lat temu nazwali od kształtu zachowanych naczyń – kulturą pucharów lejkowatych. Jej największą tajemnicą są najstarsze zachowane na powierzchni zabytki na ziemiach polskich – megality. Megality to monumentalne budowle zbudowane z ziemi i kamienia o długości dochodzącej nawet do 150 metrów. Jednak w przeciwieństwie do kamiennych kręgów z południowej Anglii, które przyciągają turystów z całego świata w Polsce wie o nich zaledwie wąska grupa naukowców.

Trudno rozpalić wyobraźnię ludzi garstką skorup, choćby były posklejane z najwyższą starannością. Trudno opowiedzieć historię- mając do dyspozycji jedynie zdjęcia i rysunki. Polskie megality zasługiwały na to, żeby odtworzyć ich historię i przybliżyć ją widzowi używając do tego technik filmowych zdolnych oddać prawdziwą magię zamierzchłych czasów i miejsc ,w których wysiłek ludzi którzy je stworzyli przetrwał do dziś .Historię, która rozgrywała się na naszych ziemiach ponad pięć tysięcy lat temu trzeba było opowiedzieć z wielu powodów. Jest to część europejskiego dziedzictwa, które powinniśmy promować nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Jest to część naszej zamierzchłej kultury, którą należy przybliżyć polskiemu społeczeństwu, jest ona jemu praktycznie nieznana. Czytaj dalej

Zielone świątki

Zielone-Świątki


Zielone świątki, pięćdziesiątnica lub Zesłanie Ducha Świętego, a tożsamość wierzeń Słowian i Dacian.

Dążenie do prawdy. Dekonstrukcja słowa i tożsamości, za pomocą narzucenia tradycji chrześcijańskiej i metod przekształceniowych. Ewolucja władzy nad umysłem pełnym strachu i wiary: Zesłanie Ducha Świętego (gr. πεντηκοστή [ἡμέρα], pentekostē [hēmera], łac. Pentecoste) – według Dziejów Apostolskich wydarzenie, które miało miejsce w pierwsze po zmartwychwstaniu Jezusa święto Pięćdziesiątnicy. Na zebranych w wieczerniku apostołów zstąpił Duch Święty. Apostołowie zaczęli przemawiać w wielu językach (ksenolalia) oraz otrzymali inne dary duchowe – charyzmaty (Dz. Ap. 2,1-11). Wydarzenie to zostało zapowiedziane przez Jezusa przed jego Wniebowstąpieniem.

(Warto zrozumieć, że czas powstania dziejów apostolskich, jest iluzją czasu fantomowego, w skład którego wchodzą stworzone przez fałszerzy mity i legendy wieków wcześniejszych … http://ligaswiata.blogspot.com/…/czas-ktory-nigdy-nie-istni…)

Potocznie święto symbolizowane gołębica nazywane jest zielonymi świątkami.

Wehikuł czasu zabierze nas teraz od narzuconej tradycji do tożsamości rdzennej: Zielone Świątki, to polska ludowa (WP: nie ludowa ale sławiańska, nasza. Tysiące lat temu obchodzona o wiele huczniej, barwniej w osadach, siołach, wioskach, grodach i na łonie Przyrody – jeden z piękniejszych darów Matki Ziemi na tym łez padole – Wesna/Wiosna) nazwa święta majowego lub czerwcowego, według wielu badaczy pierwotnie związanego z przedchrześcijańskimi – pogańskimi – obchodami święta wiosny (z siłą drzew, zielonych gałęzi i wszelkiej płodności), przypuszczalnie pierwotnie wywodząca się z wcześniejszego święta zwanego Stado (jego pozostałością jest ludowy odpust zielonoświątkowy), a obecnie potoczna nazwa święta kościelnego Zesłania Ducha Świętego. Cofamy się w czasie, do czasów późno słowiańskich.


Czytaj dalej

Cześć i Sławienie Pamięci Zmarłych w kulturze Polski

Dziady-I-Baby


Ogień palony Zmarłym powinien być otwarty. Przykrycia i osłony ognia w naszym klimacie są stosowane od dawna, jednak pamiętajcie, aby ten ogień był otwarty przez czas modłów i naszego połączenia się z Dziadami, Bogami/Energiami i Wszystkimi Zmarłymi – jako pomost z iskier pomiędzy  Ziemią i Niebem, jako łącznik z ognia i światła oraz z dymu kadzideł, pomiędzy naszym światem a innymi Wymiarami RzeczyIstności. Zawsze istniały osłony dla „wiecznego” ognia i używanie ich zamiast pochodni albo świecy to nic złego, nic gorszego. Symbole i czynności stosowane w rytach czarowniczych i magii nie są bez znaczenia – mają na celu usunięcie „przeszkadzającego Ego”, jego wytłumienie przez rodzaj hipnozy i wprowadzenie umysłu w stan skupienia przez powtarzalne gesty.

Że Naszych Dziadów/Baby powinniśmy czcić pisałem wielokrotnie. Jak powinniśmy ich czcić, to znaczy jakich dokonać obrzędów w Święto Pamięci Naszych Dziadów  – można przeczytać w kilku miejscach – także na tym blogu. Kazimierz Moszyński pisał o tym pięknie, ale trochę infantylizował wiarę naszego ludu. W ogóle „naukowcy” mają tendencję do eksponowania własnego ego i okazywania publicznie swojej mądrości co dobrze wypada, kiedy się przedmiot swoich rozważań przedstawia kontrastowo – w odwrotnym oświetleniu. Stąd Ich odkrycia są zawsze epokowe, problematyka Ich dyscypliny zawsze jest zawikłana i tajemnicza, a ICH poglądy filozoficzne zawsze mają pozycję wyższą w porównaniu do tych opisywanych – niższych.

Powiem tutaj  zaraz jak ja ich czczę, Moich Dziadów, w tych nowych trudnych warunkach rzeczywistości zastanej, kiedy większość z nich leży na chrześcijańskich cmentarzach, w otoczeniu grobów katolickich, nie mając nawet tego podstawowego komfortu, żeby spoczywać w adekwatnym do ich wiary otoczeniu – jak np. Żydzi czy Ewangelicy, czy Prawosławni, czy Mahometanie, którzy mają przecież w Polsce swoje cmentarze. Mają też na cmentarzach katolickich swoje wydzielone sektory Ateiści. Tylko Polacy o rdzennej, korzennej, starej Wierze Przyrod(zone)y – nie mają w Polsce swoich smętarzy ani żalników. Budowanie żglisk – spopielarni idzie jak krew z nosa. W Krakowie budują to już 25 lat!!!! Czyżby to był wpływ Czarnych na Czerwonych, czy też Czerwoni w ten sposób podlizują się katolikom, chcąc dalej kontynuować PRL-owskie rządy? Powiem jak Czczę Wszystkich Zmarłych , czyli Wszystkie Istoty Żywe, które kiedykolwiek żyły w Ziemi Matce – Naszej Świadomej Rodzicielce, w jej Przyrod(zone)y Przestrzeni-Zonie.


Czytaj dalej

Życie i obyczaje Słowian

Sława-Slavic-Slavs.jpg


(WP: niestety linki odsyłające w tym artykule już nie działają, ostał się jedynie ten tekst). Słowianie byli całkowicie podporządkowani cyklowi pór roku. Dlatego też ich cztery główne święta były związane z równonocami oraz przesileniem letnim i zimowym. Wiele starych obrzędów przetrwało do dziś. Bardzo wiele (jak jajka wielkanocne, choinka etc. przyjęły się w chrześcijaństwie). Z pośród tych starych dostatecznie znanych i niekiedy jeszcze kultywowanych obrzędów wymienić można kilka:

1) Topienie Marzanny- w pierwszy dzień wiosny (21 marca) obchodzona jest tradycja topienia Marzanny. Marzanna była pradawną słowiańską boginią zimy. Dzisiaj tradycję topienia słomianej kukły najbardziej podtrzymują dzieci i młodzież szkolna (ze względy na fajną zabawę). Dzieci wiosennie poprzebierane, z pomalowanymi twarzami i wplątanymi we włosy kolorowymi bibułami, nad rzeką rozpoczynają obrzęd pożegnania zimy. Po odprawieniu tego ceremoniału, dzieci wrzucają kukłę ze słomy (często jeszcze podpalaną) do wody śpiewając taką piosenkę:


Czytaj dalej

Potwierdzenie pochodzenia cywilizacji Sumeru i Egiptu z Królestwa Północy

Królestwo-Północy


Profesor Andis Kaulins: Starożytna Ceramika i wczesne kultury – Potwierdzenie pochodzenia cywilizacji Sumeru i Egiptu z Królestwa Północy. Andis Kaulins: Starożytna Ceramika i wczesne kultury. © tłumaczenie Czesław Białczyński. Andis Kaulins.

STAROŻYTNA Ceramika i WCZESNE KULTURY. Czarnomorskie kultury powodziowe. Sztuka ceramiczna i liniowa (LBK, BK). Bałtowie, kultury Morza Czarnego, Sumerowie i faraonowie.

Obrazy mówią więcej niż słowa. Wzornictwo i kultury ceramiczne są w udowodniony sposób ze sobą powiązane. Kulturą łączącą Północ z Południem z okresu domniemanego „przelania się” Morza Czarnego (Potopu) ok. 5 600 roku p.n.e. – jak zauważyła zmarła Marija Gimbutas z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) w swej monumentalnej pracy poświęconej prehistorii europejskiej „Cywilizacja Bogiń – Świat Starodawnej Europy”  – jest Kultura Dniepr-Doniec.

Gimbutas pisze, że ludzie z kultury Dniepr-Doniec, którzy byli duzi, mocni, o szerokich twarzach (brachycefaliczni) to potomkowie paleolitycznego człowieka z Cro-Magnon. Gimbutas pisze, że ceramika kultury Dniepr-Doniec jest związana na pewno z bałtycką „kulturą Memel”.


Czytaj dalej

Dzieje sławiańskich Jaćwingów

Jaćwingowie.jpg


JAĆWINGOWIE lub Jaćwięgowie – wymarłe najpotężniejsze plemię pruskie, które zamieszkiwało północno-wschodnie tereny obecnej Polski od VIII do XIII wieku. Obejmowały one obszary między Biebrzą na południu, Niemnem na wschodzie, Niemnem i Szeszupą na północy oraz puszczami na wschód od jezior Mamry i Śniardwy (na południe od dzisiejszej Gołdapi) oraz rzeką Łęg (obecnie Ełk) na zachodzie. Jaćwież inaczej Sudowia (mapka) to w większości dzisiejsza Suwalszczyzna. Jaćwingowie posługiwali się dialektem języka pruskiego.

Kim byli Jaćwingowie? Tereny Suwalszczyzny porośnięte zwartą puszczą, stały się przedmiotem zasiedlenia już w IV w. p.n.e. Przybyły tu znad Niemna i Mazur niewielkie grupy rodowe Bałtów Zachodnich – protoplastów Prusów i Jaćwingów. Osadnictwo z tego okresu można nazwać wyspowym.

Osiedla mieszkalne składały się z 5 – 8 domów ustawionych na drewnianych rusztowaniach w zarastających zatoczkach jezior. Osiedla obronne były natomiast usytułowane na wysokich wzgórzach, otoczone płotem palisadowym i chronione u podnóża osadami obronnymi lub przynajmniej jedną osadą obronną. W początkach II w n.e. w okresie wpływów rzymskich (I – IV w. n.e.) nastąpił złoty wiek kultury Prusów i Jaćwingów.


Czytaj dalej

Drzewa w obyczajowości Słowian

Dąb-drzewa-słowian


Każde drzewo żyje i ma duszę, a także wielką, życiodajną lub… niszczycielską, moc. Jeśli człowiek okaże mu szacunek i dba o nie – może dla niego uczynić wiele dobrego. Kiedyś ludzie co dzień wykorzystywali życzliwą siłę drzew. Słowianie mieli swoje święte gaje – wielkie dęby, buki czy kasztanowce, spełniające między innymi rolę wyroczni. Szli do nich ze swoimi kłopotami i zasypiali pod ich gałęziami wierząc, że duchy drzew podpowiedzą im rozwiązanie problemu.

Także chorzy przychodzili tu po zdrowie i… otrzymywali je. A przynajmniej tak uważali. Dlatego nawet ułamanie gałęzi w świętym gaju było grzechem. Zranione drzewo potrafiło bowiem bardzo zaszkodzić. Wierzono, że człowiek, który popełni taki występek, umrze nagle lub zostanie kaleką. W najlepszym razie już żadne drzewo nie użyczy mu swej energii…

Dziś na nowo odkrywamy uzdrawiającą, dobroczynną moc drzew. Wiadomo, że leczyć może już samo przebywanie w lesie. Badania przeprowadzone w Rosji wykazały, że gałązki jodły syberyjskiej w pomieszczeniu chorego zmniejszały o 50% liczbę mikrobów, a sosnowe i jałowcowe przyśpieszały rekonwalescencję – zwłaszcza u chorych na płuca. Przynosiły tez ulgę przy uporczywych bólach głowy. Kto wie, czy niebawem lekarze zamiast antybiotyków, nie będą nam przepisywać snu w cieniu odpowiedniego drzewa? Bioterapeuci już teraz namawiają swych pacjentów na „drzewne kuracje”, leczące rany duszy, porządkujące myśli, pomagające podejmować właściwe decyzje, dodające siły.


Czytaj dalej

Indianie, nasi bracia – najnowsze badania DNA

Indianie-nasi-bracia


Poniższy artykuł pomoże Wam ułożyć pewne elementy w całość. Skąd się wzięli pierwsi mieszkańcy Ameryki?

DNA wyodrębnione z czaszki sześciotygodniowej dziewczynki, której szczątki znaleziono na Alasce sugeruje, że region ten został zasiedlony przez ludzi ponad 20 000 lat temu. Naukowcy wyodrębnili przy tym nową grupę rdzennych mieszkańców Ameryki, którą nazwali Pradawnymi Beringianami.

Historia podboju Ameryki wciąż nie jest jasna. Odkrycia dokonane w 2013 roku na Alasce mogą rzucić nowe światło na ten okres. Praca opublikowana w styczniowym numerze „Nature” stanowi poważną zmianę w koncepcji naukowców dotyczącej sposobu, w jaki ludzie zaludnili Amerykę Północną.

W 2013 roku w środkowej Alasce odkryto pochodzące sprzed 11,5 tysiąca lat szczątki dzieci. Należały do dwóch dziewczynek – starsza miała około sześciu tygodni, młodsza była prawdopodobnie wcześniakiem. DNA starszej z dziewczynek nazywanej przez miejscowych Indian Xach’itee’aanenh T’eede Gaay, co oznacza Dziewczynkę Wschodzącego Słońca, dostarczyło bezprecedensowych danych.

Dzięki analizie DNA szczątków sześciotygodniowej dziewczynki, międzynarodowy zespół naukowców wyodrębnił nową grupę rdzennych mieszkańców Ameryki – Pradawnych Beringian. – Nawet nie wiedzieliśmy, że taka populacja istniała – powiedział profesor antropologii z University of Alaska Fairbanks Ben Potter, jeden z autorów publikacji w „Nature”. – Dane te rzucają nowe światło na to, jak wczesne populacje migrowały i osiedlały się w Ameryce Północnej – dodał.


Czytaj dalej

Spasówki – święto zbiorów

Spas-Jabłkowy


Od 1 sierpnia do 29 sierpnia obchodzone są Spasówki lub Spasy, święto organizowane świeżo po żniwach, gdzie tworzy się potrawy ze świeżo zebranych zbóż lub zbiorów owoców, a następnie są poświęcane i częstowani są Bogowie, jak i ludzie uczestniczący w obrzędach. Aktualnie jest to święto ludowe, obchodzone najczęściej na Białorusi.

Obrzędy święcenia odprawiano w wysoko położonych miejscach tj. na wzniesieniach, górach, na skałach lub przy źródłach rzek.


Czytaj dalej

Świątynie Światła Świata – Joście

Joście


Joście pod Głupianką – o tym jak proboszcz zniszczył odwieczny kamień ofiarny Wiary przyrodzonej Słowian. Wiele miejsc kultu chrześcijańskiego ma pogańską tradycję. Jednym z nich jest uroczysko Joście nad Świdrem, pod wsią Głupianka. Na leżącym tu ogromnym głazie już w czasach przedchrześcijańskich składano ofiary w czasie wiosennego zrównania dnia z nocą. Tradycja ta utrzymała się do czasów współczesnych. Kościół, nie mogąc jej zwalczyć, włączył ją do kalendarza świąt chrześcijańskich, a koło kamienia ustawiono krzyż i kapliczkę.

Od wieków w Niedzielę Wielkanocną ludzie składali tu ofiary, które najstarszy mieszkaniec Głupianki rozdzielał między ubogich. Obrzęd interpretowany był jako akt chrześcijańskiego miłosierdzia wobec ludzi potrzebujących pomocy. Był jednak starym obrzędem pogańskiego Nowego Roku i święcenia wspólnej ofiary dla bogów, a następnie dzielenia tej ofiary równo, pomiędzy wszystkich obecnych uczestników obrzędu (mieszkańców, współplemieńców). Składanie ofiar nie ustało nawet po 1906 r., kiedy to głaz został rozbity na polecenie proboszcza z Kołbieli. Tradycja ta żywa była jeszcze w latach 70. XX w., a do dzisiaj w Wielkanoc odprawiana jest tutaj msza święta.

Oczywiście proboszcz nawet z końcem XX wieku musiał zwalczać mazowieckie pogaństwo – bo pogaństwo tutaj nigdy nie umarło, a nawet nie utraciło obrzędów publicznych – które wszak upadają pierwsze. Co znaczy Wiara Słowiańska Przyrodzona!!! Jakaż olbrzymia siła tkwi w obrzędach naturalnych, wyrosłych z korzeni własnej ziemi i z krwi setek pokoleń przed nami.

Miejsce jest nieatrakcyjne, zwłaszcza dla osób przywykłych do pięknych śródgórskich i puszczańskich uroczysk. Kapliczka na Jościach znajduje się pośród ugorów, ok. 500 m na południe od zabudowań Głupianki. Trzeba jednak to miejsce koniecznie docenić przez wizytę tutaj, złożenie ofiar, zapalenie kadzideł i krótką modlitwę, skierowaną głownie do Kolady – odchodzącego Bóstwa Kiru Zimowego i Jaruny – nadchodzącego Boga Kiru Wiosny. Do tych dwojga można się tu pomodlić zawsze o każdej porze roku bo to jest ICH miejsce i czczeni tutaj byli przez tysiąclecia. Oczywiście każdy z nas wie, że modły można wznosić i ofiary składać zarówno Dziadom jak i tym bogom, których wyróżniamy osobiście – jeśli pamiętamy i równo traktujemy wszystkich to do wszystkich, jeśli kilku szczególnych to właśnie do nich.


Czytaj dalej

O Sławianach


Rozmowa z Władysławem Kołodziejem (wyd.1970) Alicja Sienkiewicz.Artykuł pt. Wierni czterem twarzom z tygodnika ,,Argumenty” 1970 Alicja Sienkiewicz Rozmowa z Władysławem Kołodziejem. Kronika Święta Lechitów Hierarchiczne stopnie godności sławiańskich. Władysław Kołodziej, Jan Sas Zubrzycki, Lechosław Tadeusz Pietruszka, Natalia Dzierżkówna (Leszek Orwicz), Roman Zmorski, Ignacy Kraszewski.

Kościół

Koścoł


Kościół – świątynia bóstwa. Nie każda świątynia jest jednak kościołem. Mianem tym należy określać wyłącznie świątynie najwyższego rzędu, które sadowiono na zrębie z kości świętego zwierzęcia atrybutywnego danego bóstwa. Czasami cała świątynia opierała się na kościanej podstawie, czasami zaś pod budowlą zakopywano kości jednego albo kilku świętych zwierząt.

Jak wykazują wykopaliska archeologiczne, zawsze były to zwierzęta jednego gatunku. Jest to ważna wskazówka pozwalająca odtworzyć, jakiemu bóstwu mógł być poświęcony określony kościół a. Obrządek ten wykazuje ciągłość od XIII w. p.n.e.b aż do późnego średniowiecza, kiedy wciąż jeszcze ważniejsze budynki grodów, wały obronne, mosty, a nawet zwykłe domy sadowiono na czaszkach zwierzęcych bądź całych szkieletach, które stanowiły ofiarę zakładzinowąc.

Fakt sadowienia świątyń na kościach zwierząt potwierdzają także relacje kronikarzyd. Kościoły sadowione na rogach turów (jak w Radogoszczy na Połabiu) miały związek z kultem słońca i służyły bogom Nieba. Znane są kultowe znaleziska czaszek koni, szkieletów psów i wilków, dzików, niedźwiedzi, rogów wołów, jeleni, kozłów i innych zwierząt. Każde z tych zwierząt związane było z innym kultem. Nie należy przy tym mylić ofiar zakładzinowych ze znajdowanymi w jamach przy ołtarzach ofiarnych kośćmi zwierząt i szczątkami ludzkimi, związanymi z wykonywaniem zwyczajnych treb i obiat.


Czytaj dalej