Starożytna Cywilizacja Polski

venedowie-weneci-wenetowie


W nauce obowiązuje „zasada zachowania informacji” która w fizyce nie pozwala na zniknięcie informacji nawet w czarnych dziurach. Wydaje się więc, że tym bardziej ta zasada powinna obowiązywać w historii, jednak historycy twierdzą, że nie jest znana nasza historia przed X wiekiem, siłą rzeczy zgodnie z zasadą zachowania informacji w tym wypadku historycznych, nie jest to twierdzenie naukowe.

W sposób oczywisty historycy muszą się mylić, nasza historia jest znana, tylko oni nie potrafią jej odczytać z tysięcy różnych kwantów informacji i całych fragmentów tekstów, które dotarły do nas z starożytności, informacji mówiących nie tylko o naszej historii, ale o równie wysoko rozwiniętej cywilizacji co grecka czy rzymska, „zasada zachowania informacji” nie jest prawem absolutnym, ale co do głównych faktów nasza historia jest znana tylko napisana w języku niezrozumiałym dla historyków, dla nich te zachowane informacje to rzeczy przypadkowe, nie mające związku, mity, fantazje, bajki, wszystko to czego pojąć nie mogą, lub przechodzi ich pojęcie itd.

Więc oczywiście mamy takie informacje sprzed 2000 lat jak:

1. Doskonałe dużej dzielności morskie płaskodenne okręty żaglowe Wenedów, w bitwie morskiej z Rzymianami koło półwyspu bretońskiego, oraz Tysięczników i Setników z organizacji militarnej starożytnych Polaków w kronice Kadłubka, całkowicie zbieżne co do istoty organizacji z okręgami tysiąca zbrojnych Suevów w „O wojnie” Cezara, hutnictwo przeworskie czyli stal sprężynowa w starożytnych szablach, czyli dlaczego Rzymianie nie podbili starożytnej Polski.

Pomijając tragiczny los elit Wenetów w Armoryce (Bretanii) ludu dysponującego wspaniałą flotą morską i wielkim doświadczeniem żeglarskim, zadajmy sobie pytanie skąd się oni tam wzięli? Z ich zaawansowaną technologią budowy wspaniałych żaglowców. Bo z poniższego tekstu wygląda, że z swoją kulturą morską przybyli tam jak Grecy na Sycylię czy Fenicjanie do Kartaginy. Czy nie byli oni po prostu kolonią wielkiego narodu Wenedów (Wenetów) nadbałtyckich, zresztą parę plemion ich sprzymierzeńców nosi dość słowiańskobrzmiące nazwy jak Moryni czy Diablinci, a Leksowie jak łacińska kalka nazwy Słowianie (leksyka–słownictwo).


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Historyczne bzdury

Vandals Wandale


Polaku jesteś potomkiem wspaniałego Ludu słowiańskiego. Bądź DUMNY i NIE daj sobie wmówić drugorzędnej roli w Europie i świecie. To lata rządów stawiały nas niczym petentów, degradując naszą tożsamość, podcinając dumę narodowa, wyśmiewając patriotyzm. Nie dajmy się przerobić na niewolników. W kronikach Persów, Turków i innych są zapisy i można całą naszą historię zrekonstruować. Problem w tym że to nazbyt pochlebna dla polaków wiedza a poniżająca Niemców.

Chrobremu kazano wszystkie kroniki zniszczyć i zacząć historię od nowa. A niestety Polacy wywodzą się od lechitów – biblijna Lechia później Wandalia następnie Wielka Scytia. Rzymianie z nami przegrywali i dlatego nigdy nie było tej części europy w ich posiadaniu. Mówią o tym kroniki biskupa Kadłubka, Dzierzby, Długosza, ruskiego kronikarza Nestora i innych. Podważa się ich wiarygodność tak jak obozy koncentracyjne niemieckie (co najwyżej faszystowskie) wtłaczając w historię że były polskie. To że armia Lechitów ZAWALIŁA ŚWIAT RZYMSKI jest kazusem bizantyjskiej cenzury, która zakazała pisania o Wandalach, aby nie wywoływać paniki. Świadczy o tym relacja Prokopa z Cezarei o zdobyciu przez armię słowiańską miasta Toperos nad Morzem Egejskim, miasto było bronione przez regularną armię bizantyjską a Słowianie, po zdobyciu tej twierdzy, wymordowali 25 tysięcy mężczyzn.

Kim więc jest ten tajemniczy lud Słowian, który podbijał antyczną Europę którego obecna nauka traktuje jako „prymitywnych niepiśmiennych dzikusów”, którym cywilizacje podarowała dopiero rzymsko-katolicka kultura? Kim są te „prymitywne dzikusy” którzy kilka tysięcy lat temu posiadali starożytne huty żelaza, np. świętokrzyskie dymarki czy starożytny metalowy przemysł rzemieślniczy przerabiający wytopiony metal na broń lub narzędzia powszechnego użytku?… mówiący językiem „niesłychanie barbarzyńskim”, jak pisał o Słowianach bizantyjski historyk Prokopiusz z Cezarei, kronikarz wojen za cesarza Justyniana. Na dodatek ostatnie badania genetyczne gdzie zbadano DNA Słowian, pokazały, że zamieszkują oni swoje ziemię od kilku tysięcy lat. Mało tego, okazało się bowiem, że Polacy, Lechici, Wandale zamieszkują swoją ziemię już od ponad 10 tys. lat i posiadają inną podhaplogrupę niż reszta Słowian – Y-DNA R1a1a7. Na podstawie tychże badań naukowców zachodnich okazało się, że Polska posiada przeszło 10 700 lat egzystencji w rejonach Wisły, Zbrucza i Dźwiny. Na tych terenach bowiem odkryto masową obecność haplogrupy R1a1a7. Dotąd uważano, że wszyscy Słowianie pochodzą od Indoeuropejczyków z haplogrupą R1a1, i przybyli do Europy ze Wschodu a na ziemie polskie dotarli ze środkowej Ukrainy. A może było odwrotnie i to my chodziliśmy pierwsi po ziemi a nasi przodkowie na podbój Wschodu i świata wyruszyli z ziem polskich?”


Źródło oryginalnego artykułu:

Życie codzienne Słowian część 6

Kowal Kawalis Koval


Kolejny odcinek serii, zostanie poświęcony rzemiosłu i pracy w warsztatach. Co natychmiast uderza i dziwi osobę, która poświęci trochę czasu badając wczesnośredniowieczne zapisy na temat Słowiańszczyzny jest to, że tak ważni z punktu widzenia życia codziennego,  wytwórcy różnorakich przedmiotów codziennego użytku bez których często nie sposób się obejść. Zostali niemal całkowicie pominięci i nie zauważeni przez kronikarzy zachodnich którzy towarzyszyli misjonarzom przybywającym na nasze ziemie. Nawet opis misji Ottona z Bambergu,  który jest zwykle zródłem informacji na temat Słowian milczy na ten temat. Dopiero arabski uczony piszący na Sycylii w połowie XII wieku dzieło geograficzne wspomina kilka miast polskich gdzie rzemieślnicy według jego słów są „zręczni i obznajomieni ze swymi zawodami”.

Wytłumaczeniem tego może być fakt, że w oczach przybysza mieszkańcy miast i osad zlewali się w jedną całość i nie sposób ich było odróżnić. Zwłaszcza, że w tamtym okresie poszczególne zawody nie zajmowały jeszcze osobnych kwartałów w miastach jak to miało miejsce w wiekach późniejszych. Także same zawody nie były jeszcze w wielu przypadkach jasno rozdzielone. I tak wielu rzemieślników zajmowało się jednocześnie uprawą poletka obok grodu czy też rybactwem na pobliskiej rzece czy jeziorze a w warsztatach pracowali sezonowo łącząc często kilka pokrewnych zajęć jak na przykład szewstwo z garbarstwem czy bursztyniarstwo z rogownictwem, jednym słowem wedle surowców do których mieli dostęp a zwłaszcza narzędzi jakimi dysponowali.

Na szczęście nauka może się w tym przypadku obejść bez świadectw pisanych, a liczne znaleziska archeologiczne poświadczają kunszt rzemieślników i różnorodność zawodów występujących na Słowiańszczyźnie. Spośród wszystkich zawodów na czoło bardzo szybko wysuwa się kowalstwo w tamtym okresie nierozdzielne z hutnictwem. O ile wyrób przedmiotów z drewna, rogu, kości czy też na przykład tkactwo mogło być uprawiane na własne potrzeby przez niemal każdego to pozyskiwanie i wyrób metalu stały się monopolem wtajemniczonych a przez to cieszących się prestiżem i szacunkiem specjalistów. Z tego powodu kowalstwo przeniknęło w wielu kulturach do sfery kultu i mowa tu nie tylko o kulturach starożytnych ale także o wczesnośredniowiecznej Skandynawii.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej