Z dziejów chrześcijańskiej „kultury” – polowania na czarownice

Polowanie na czarownice  reżyseria: Dominic Sena

Polowanie na czarownice reżyseria: Dominic Sena


Sprawa niewyobrażalnie barbarzyńskich i nieludzkich polowań na czarownice to temat trudny. Bardzo nie lubią go piewcy antykultury chrześcijańskiej, przedstawiający nadjordańską dżumę jako formację, która przyniosła Europie kulturę, cywilizację i postęp. Trudnym do wyjaśnienia faktem jest to, że polowania na czarownice pojawiły się tak późno – dopiero gdzieś w XIV wieku. Wcześniej, bo już od IV wieku katolicyzm walczył krwawo i brutalnie z poganami i heretykami (edykty teodozjańskie). Jeszcze trudniejszym faktem do wyjaśnienia jest utrzymywanie się tego szalonego, morderczego amoku aż do drugiej połowy XVIII wieku. Pokazuje to, że jeszcze w sumie niezbyt dawno, nie w starożytności, nie w średniowieczu, a już w czasach nowożytnych, w cywilizowanej chrześcijańskiej Europie fanatyczne i zbrodnicze praktyki barbarzyńskich tortur i mordowania ludzi na podstawie posądzenia ich o czary, wypływające z tej nadjordańskiej „religii miłości i miłosierdzia”, były w Europie czymś normalnym i na porządku dziennym. Pewnikiem natomiast jest, że dopiero „antychrześcijańskie” oświecenie i laicyzacja dużych obszarów Europy ten krwawy amok zakończyły. Nasilenie się amoku polowań na czarownice w okresie reformacji i kontrreformacji, jeśli miało rzeczywiście miejsce, natomiast nie dziwi – obie zwalczające się nawzajem fanatycznie strony przez sam fakt walki pomiędzy sobą nakręcały fanatyzm i u siebie, i po drugiej stronie barykady.

No więc właśnie – dlaczego polowania na czarownice pojawiły się tak późno? Odpowiem otwarcie – nie wiem. Zapewne było to przynajmniej częściowo związane z szukaniem kozłów ofiarnych. Bo tak na zdrowy rozsądek – skoro cała zachodnia Europa była już katolicka, panowały w niej „prawo boże” i „nauki kościoła”, to przecież powinna być owa „święta”, „pobożna” Europa rajem na ziemi. A tymczasem rzeczywistość ówczesnej łacińskiej Europy przypominała bardziej piekło niż biblijny raj. Szalały epidemie, wojny i głód. Nie pomagały rzezie heretyków, posty, umartwianie się, biczownicy, krucjaty, setki klasztorów, tysiące kościołów i mszy w nich odprawianych oraz miliony modlitw z prośbami o miłosierdzie wznoszonymi do nieskończenie miłosiernego biblijnego boga. Jak można to było inaczej wytłumaczyć, niż knowaniami czarownic? Pojawiły się one więc we właściwym czasie i właściwym miejscu. Było to tym bardziej konieczne, gdyż we Włoszech zaczynał się właśnie renesans przywracający/przemycający do kultury europejskiej, wydawało by się, że  już definitywnie w niej wytrzebione, elementy pogańskich mitologii Grecji i Rzymu. Była to oczywista sprawka czarownic, bo bez ich czarów i pomocy diabłów ponurej rzeczywistości schyłku średniowiecza w łacińskiej Europie nie można było inaczej wiernej trzodzie wyznawców wytłumaczyć. Winne za koszmarne życie chrześcijańskiej Europy okazały się czarownice i ich knowania z diabłem/diabłami. Innym motywem polowań na czarownice była zapewne i chciwość kleru. Wszak majątek zamordowanych czarownic przechodził na własność tych, którzy uratowali od niej pobożną trzodę.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej