Kłokis, Telawel, Golemowie i Swarożyc

Mitologia Słowian


Tak się złożyło, że kiedy Zełgin odchodził z Koliby nie poszedł z nim żaden kowal, a właściwie był jeden, lecz ten w czasie burzy na Pustych Polach zaginął. Został po nim jedynie miesięczny osesek, Telawel. Zginęła też jego matka, żywcem w ziemi pogrzebana. Telawela wykarmiła suka Bywra, jako że żadnej brzemiennej niewiasty w tym czasie pomiędzy uciekinierami nie było a jeno ta szczenna suka.

Wyrósł Telawel na silnego młodzieńca, ale dziwny był. Niechętnie się do ludzi zwracał, stronił od obrzędów i kiedy przyszedł czas odpowiedni nie przyniósł wiechy z boru, ani nie stanął do walki, by stać się pełnoprawnym mężem i wojem. Zaczęli go mieć ludzie za ciurę, często też czereda dzieciaków biegała za nim, naśmiewała się i obrzucała go kamieniami. Chodził tylko sobie znanymi ścieżkami, a widywano go nieraz z daleka, kiedy w samo południe patrzył prosto w Słońce – Tarczę Swarożyca i ani mu powieka drgnęła. Przezywali go też z tego powodu Światłopełkiem.

Źle się wiodło Istom bez kowali. Nikt nie potrafił narzędzi wykuć, ni broni. Nikt nie wiedział gdzie szukać rudy i jak ją w piecu wytopić. Za czasów kiedy Jista była już starą królową, kilku jej przybocznych wojów starało się o schedę po niej, chcąc się z nią ożenić.  Okazało się bowiem, że Istyj, syn co został po Zełginie nie nadaje się na władcę.


Czytaj dalej