O paleniu ksiąg pogańskich w okresie od 992 do 1025 roku

Palenie-ksiąg-Słowiańskich-Sławiańskich


Co się stało ze wcześniejszymi źródłami? Wierząc doniesieniom Długosza, Bolesław I Chrobry, bojąc się aby naród “nie zniewieściał z czasem” i nie ustawał w rzemiośle wojennym, mogąc też mieć inne, nie wymienione w źródłach przyczyny, wszystkie pisane dzieje i księgi kazał spalić.

“Do takowych podżegań mogły ieszcze zażycia Bolesława Chrobrego należyć pisma pagańskich Kapłanów przymioty bogów i prawa religiyne w sobie zawieraiące. X Jabłonowski powiada iż ten monarcha “wszystkie starożytne rękopisma popalić kazał aby Polacy szabli raczey a niżeli pióra pilnowali”

za: (Prawda ruska; czyli, Prawa wielkiego xięcia Jarosława Władymirowicza … Autor: Yaroslav I (grand duke of Russia.),Russia statutes) Prawda ruska: czyli prawda wielkiego xięcia Jarosława … – Tom 1 – Strona 74 – Ignacy Benedykt Rakowiecki – 1820 on-line:books.google.com/books?id=GxILAQAAIAAJ

Przypomina to politykę Qin Shi Huang, pierwszego cesarza chińskiej dynasti Qin- okres w historii Chin pomiędzy 213 a 206 rokiem p.n.e., kiedy cesarz postanowił zmienić opis historii Chin. Zaprowadzono politykę niszczenia klasycznych ksiąg chińskich i prześladowania konfucjańskich uczonych. Palenie ksiąg wróciło w dobie kontrreformacji (w Czechach niejaki Antonín Koniáš spalił około 30 tys. książek- niemal całą częśką literaturę z okresu 1414- 1620). Palenie księgozbiorów wróciło w wieku socutopii: w marcu 1933 Niemieckie Zrzeszenie Studentów zainicjowało kampanię “Przeciw nie-niemieckiemu duchowi” (niem. “Wider den undeutschen Geist”). W myśl tej akcji biblioteki miały być oczyszczane z “destrukcyjnego piśmiennictwa”- odbyły się publiczne palenia książek w licznych niemieckich miastach uniwersyteckich w dniu 10 maja 1933 r.


Czytaj dalej

Historyczne kłamstwa

Masoneria-judo-rzymska


Dlatego, że już od kilku wieków fałszuje się naszą historię, czyli tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy.

Wciąż jeszcze, nie znamy wszystkich powodów różnych wydarzeń historycznych, w które byliśmy w historii wmanewrowani. Nie znamy wciąż wielu z prowokatorów zwłaszcza tych wydarzeń historycznych, które miały wyraźnie antypolski charakter.

Podręczniki historii Polski przemilczały zwykle informacje wyjaśniające w czyim interesie wzniecane były zrywy narodowe, z których wiele było pozbawionych sensu od samego początku, a jednak wybuchały. W ich efekcie ginęły masy najdzielniejszych i najbardziej światłych Polaków, a tysiące innych siłą zmuszano do opuszczenia kraju na zawsze.

Nie wiedzieliśmy nic o dominującym udziale masonerii światowej, w instalowaniu centrum żydowskiego dowodzenia właśnie w Polsce [zob. H.Rolicki „Zmierzch Izraela” rozdział 36 Żydzi a upadek Polskiz 1932 r.], a to chyba klucz do zrozumienia tej matni, w jakiej nasz kraj się znajduje od kilku już wieków, mając wciąż wokół siebie wrogów, tym gorzej, że działających z ukrycia. Z wrogiem zidentyfikowanym personalnie – można podjąć walkę i zwyciężyć, najgorsza jest walka z wrogiem, który unika pola walki, a napada nocą z nożem wymierzonym w plecy, w coraz to innym przebraniu i z coraz to innym transparentem w ręku.

Nie było podręczników historii, które w sposób obiektywny przedstawiałyby stanowiska knujących za naszymi plecami zdrajców narodu, podejmujących wymierzone w polską rację stanu decyzje. Nie było w nich również informacji o antypaństwowych intrygach jakie zwłaszcza żydowska mniejszość narodowa prowadziła przeciw Polsce z państwami ościennymi.

Wielu zdrajców było wysoko postawionymi hierarchami kościoła [wolnomularz prymas Podoski, prymas Poniatowski, brat króla]. Nawet w komunistycznej Polsce walczącej przecież z kościołem katolickim, ludzie kościoła związani z masonerią byli jeśli nie hołubieni, to przynajmniej nietykalni.

Króla Poniatowskiego – z loży „Pod Trzema Hełmami”, który wobec Polski ma naprawdę wiele na sumieniu, nie łajano zbytnio w podręcznikach historii. Rozczulano raczej polską młodzież – historyjkami o jego słynnych obiadach czwartkowych pełnymi dowcipów i dykteryjek.


Czytaj dalej

Klątwy rzucone na Lechitów i klątwa Unii Europejskiej

Klątwy-watykańskie


Tekst ten jest o osłabieniu sił witalnych Narodu Lechitów poprzez różne zabiegi propagandowe, Czarno-Magiczne, militarne, trucicielskie i ekonomiczne. Także o  blokach fizycznych i  psychicznych, które ciągle jeszcze nosimy w  sobie na skutek tych praktyk. O bloku założonym na nasz seks, czyli naszą Podstawową Siłę Życiową, która pozwala na przeżycie i  rozwój każdego narodu, każdego człowieka. Ogólnie o próbach zniewolenia i depopulacji Lechitów. Oraz przede wszystkim o  tym jak wyjść z  tego kryzysu.

Historię Lechii można włączyć do historii Polski, ponieważ jest jej poprzedniczką. Słowa Lechia i Lech pierwotnie brzmiały Lę(c)hia i  Lę(c)h, dlatego te pisownie stosuję zamiennie.

Chociaż bardziej właściwym i  zgodnym z  prawdą historyczną byłoby stwierdzenie, że to historia Polski jest małym i  bardzo późnym fragmentami historii Wielkiej Lechii.

Na szczęście społeczeństwo polskie coraz wyraźniej zdaje sobie sprawę z  tego, że Lechici, to nasi przodkowie, a  słowa Polska i  Polacy powstały dość niedawno, około 1000 lat temu i  zostały nam Lechitom narzucone.

Czytaj dalej

Żydowskie zbrodnie na Narodzie Polskim

Zbrodnie-Żydów


Żydzi w strukturach władzy komunistycznej. „Polska była w ciąży z Izraelem” – tak zaczyna się rozmowa Roberta Mazurka z Szewachem Weissem. I choć połowa pierwszego Knesetu mówiła po polsku, polsko-żydowskie relacje nie należą do najłatwiejszych.

– Część Żydów po wojnie z ofiar zamieniła się w katów w UB. To niesłychanie gorzka historia i tak łatwo tu, w wywiadzie nie da się jej opowiedzieć – przekonuje były ambasador Izraela w Polsce, były przewodniczący Knesetu, profesor nauk politycznych. Dalej: „I wtedy się miarkuję, staram się być obiektywny – kontynuuje Szewach Weiss. – Ale zaraz potem włączam telewizor i oglądam film dokumentalny o wojnie i przypominam sobie, jaką tragedią była ona dla Polaków. A później czytam nazwiska żydowskich sędziów, prokuratorów czy ubeków, którzy mordowali Polaków w czasach stalinowskich. Myślę wtedy: „Czy ja mam prawo krytykować Polaków?” – dodaje (http://www.tvp.info/29743694/czesc-zydow-po-wojnie-z-ofiar-zamienila-sie-w-katow-w-ub). Cały wywiad ukazał się w „Dziennik Gazeta Prawna”, 30 marca 2017 r.

Żydzi byli już przy władzy w Polsce w latach 1944-1956. Władze państwowe RP w 1947 r.: na prezydenta RP wybrano dotychczasowego prezydenta KRN Bolesława Bieruta. Premierem został E. Osóbka-Morawski. I-szym Wicepremierem i Ministrem Ziem Odzyskanych został Władysław Gomułka, II-gim wicepremierem Antoni Korzycki (SL), ale już 8.II.1947 roku, pod naciskiem ŻSPRobot, „Poalej Syjon” (SO) Osóbka-Morawski składa rezygnacje, a stanowisko to obejmuje Józef Cyrankiewicz. Osóbce-Morawskiemu powierzono resort administracji publicznej, gdyż miał za dużo obiekcji i pytań do żydowskich działaczy, na które nikt nie zamierzał udzielać mu ścisłych odpowiedzi. Podobne wątpliwości wówczas targały również Rolę-Żymierskiego i innych. Wiadomo co ich za to musiało później spotkać.


Czytaj dalej

Kroki zmierzające do zniszczenia Lechii


Zrozumieć kroki zmierzające do zniszczenia Lechii ,a potem wolnej Rzeczypospolitej. Audycja nagrana na żywo na FB wieczorem 17.01.2018 tematem jest w tym filmie : Zrozumieć kroki zmierzające do przejęcia słowiańszczyzny aż do czasów wypełniania się tych działań , które skutkowały w XVI wieku ostateczną rozgrywką między wolną Rzeczypospolitą a Rzymem i Teutońskim okupantem oraz wślizgnięciem się do władzy Rzeczypospolitej lobbystów żydowskich.

Kim są Chazarowie?


Tyle materiałów „przewertowałem” w poszukiwaniu namacalnych dowodów istnienia Chazarii i okazało się, że po prostu nie ma wiarygodnych informacji o piśmie chazarskim.

Rankiem przy kawie wpadła mi do rąk nierozwiązana krzyżówka panoramiczna, którą „męczyłem” wczoraj wieczorem z moją żoną, i na najbardziej eksponowanym miejscu było hasło „Mściciel Chazarów” na cztery litery. „Oleg” – wpisano ręką żony. Widać, że nie zapomniała jeszcze szkolnego programu. Wtedy przypomniałem sobie wizję, i jakby ktoś mnie oblał wrzątkiem. Coś jednak jest. Trzeba myśleć. Do czego doprowadziło mnie moje rozumowanie.

Co w ogóle wiemy o Chazarii? Nawet jeżeli szybko przelecimy po znanych nam faktach, to od razu powstaną bardzo poważne wątpliwości co do istnienia kaganatu Chazarskiego w tej postaci, jaki znamy z podręczników. Wszystko, absolutnie wszystko co jest znane przeciętnemu obywatelowi w tej sprawie, oparte jest na tej samej części podręcznika i mapie „starożytnej Chazarii”, którą ktoś niezasadnie namalował na współczesnej mapie w jednym kolorze.

Dzisiaj tę wersję kaganatu na terytorium współczesnej Rosji aktywnie rozdmuchują ci, którzy twierdzą, że Żydzi chcą „odciąć” od Rosji jej odwieczne ziemie pod pozorem restytucji. W ogóle, obawy są jak najbardziej zasadne. „Odłupali” oni Palestynę tylko na tej podstawie, że jakiś tam Jehowa obiecał im tę ziemię na własność, przy czym o tej obietnicy nikt nigdy prócz samych Żydów nie słyszał.


Czytaj dalej

Chrobacja – kraina zapomniana przez „historyków”

Chrobacja


Chrobacja – starożytna kraina słowiańska z pierwotną stolicą na Łysej Górze (przez chrześcijan nazywana kłamliwie Świętym Krzyżem), rządzona przez Kagana (Cesarza Słowian), której istnienie negują współcześni historycy. Nie umieszcza się jej na obecnie drukowanych mapach średniowiecza, jednak jeszcze 100 lat temu Chrobacja istniała w historycznej samoświadomości Polaków. Te mapy nie kłamią – kłamią za to historycy, którzy nie mogą uwierzyć, że do 999 roku Chrobacja istniała i była pogańska, a Mieczysław I (Mieszko) ochrzcił tylko Polan/Kujawian.

Mapy pochodzą z książki „Zarys Dziejów Polski od najdawniejszych do ostatnich czasów” autorstwa Stanisławy Pisarzewskiej. Data wydania nieznana jednak wnioskując ze starodawności języka i dopuszczenia cenzury książa musiała być wydrukowana jeszcze pod zaborami.

Jeżeli dalej nie wierzysz w istnienie Chrobacji przeczytaj fragmenty z książki „Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu” Kazimierza Władysława Wójcickiego z 1836 r.


Czytaj dalej

Kościelna fałszywa baśń o chrześcijaństwie jako Kamieniu Węgielnym Europy


Czy słyszał ktoś kiedyś o tym żeby niższa i mniej rozwinięta cywilizacja podbiła nowocześniejszą, bardziej zaawansowaną, dysponującą większą wiedzą, lepiej zorganizowaną? Czy słyszał ktoś kiedyś żeby słabsze i gorsze wyparło lepsze?

Jedyny przykład takiego stanu rzeczy znamy z ekonomii, gdzie gorszy pieniądz wciąż wypiera lepszy. Bierze się to stąd, że pieniądz to nienaturalny, sztuczny twór, który nie ma nic wspólnego z przyrodzonym/naturalnym procesem produkcji i obiegu dóbr.

Wiem, że wielu Wolnych Ludzi uważa, iż nie powinniśmy zbyt wiele uwagi poświęcać dominującej w Polsce religii. Nie powinniśmy się też według nich przejmować płaskimi materialistami, ich propagandą  i całą działalnością, która zmierza donikąd. Także jak oni uważam, że każdy Polak ma prawo wybrać sobie taki system wierzeń jaki mu się podoba i wraz z innymi jemu podobnymi osobami, tworzyć wspólnotę plemienną, która pozwoli mu się w pełni zrealizować, a przy okazji rozbuduje i wzbogaci naszą Polską Rodzinę/Naród + Państwo/Wspólną Organizację Ponadplemienną. Podzielam te argumenty, które mówią, że należy skupić się na pracy u podstaw i robić swoje, nie tracić energii w narzuconych przemocą sporach zastępczych, rozwijać własne struktury nie wtrącając się w egzystencję innych struktur. Jeżeli chcą żyć w swoich religijnych światkach, a to chrześcijaństwa i jego Kościoła Watykańskiego czy innego kościoła, a to w materializmie i jego Kościele Naukowym, mają do tego prawo i nic nam do tego.

Z drugiej strony istnieją fakty, których ignorować nie sposób i zasady, których lekceważenie według Prawa Przyrodzonego (Naturalnego) prowadzi w sposób pewny do fatalnych skutków.

Jednym z tych faktów niezaprzeczalnych jest, że Ruch Wolnych Ludzi (wszelkie wolne i wolnomyślicielskie poglądy oraz przedsięwzięcia) jest bezpardonowo atakowany w Polsce przez środowiska, które jednostronnie uzurpują sobie prawo do stanowienia o Kształcie Naszej Wspólnej Ojczyzny/Macierzy. Są to środowisko katolickie i środowisko materialistycznych Paneuropejczyków. I jedno i drugie z tych ugrupowań posiadających pozapolskie centrale i ośrodki sterowania (Watykan, Bruksela-Wall Street) wypowiedziało Ruchowi Wolnych Ludzi i Wolnej Polsce wojnę. Przeszkadza im bardzo Odradzanie się Słowiańskiej Duchowości i Świadomości Korzeni. To FAKT.


Czytaj dalej

Chrystianizacja Rusi i próby duchowego wyzwolenia


Chrystianizacja ruskiego narodu, jaką najczęściej utożsamia się z Włodzimierzowym chrztem Rusi, rozpoczęła się na długo przed oficjalną datą 988 roku. Już od IV wieku misjonarze chrześcijańscy przyjeżdżali do ruskiego kraju. Dla prestiżu chrześcijańskiej wiary skorzy byli pisać o sukcesach w szerzeniu jej w wielu krajach.

Bodaj najwcześniejszą wzmianką o chrystianizacji Rusi jest wiadomość podana przez Kwintusa Tertuliana (około 160-222 n.e.), w której mówi się o ochrzczeniu Scytów i Sarmatów. Według wszelkiego prawdopodobieństwa mogło to dotyczyć jedynie pojedynczych przedstawicieli tych ludów, a nie ich całości. Spośród pierwszych chrześcijan Rusi możemy z całą pewnością wymienić Scytę Dionizego Małego, który, wzięty jeńcem do Bizancjum, po pewnym czasie został tam ihumenem klasztoru i wsławił się swą mądrością. Dionizego nazwano Małym dla uniknięcia pomyłek z mitycznym Dionizym Areopagitą. Dionizy Mały prowadził rejestr paschalnych cykli Cyryla Aleksandryjskiego, obejmujący okres od 437 po 531 rok. On też zebrał zwód kanonów (kilkaset), dekretów papieskich i aktów soborowych znanych pod nazwą Dionisiana.

Interesująca jest wiadomość podana przez Jana z Nikiu o chrzcie księcia Kija, w źródłach bizantyjskich zwanego Kuwratem: „Kuwrat, książę Hunów i plemiennik Orchana, był ochrzczony i wychowywał się w Konstantynopolu w centrum chrześcijaństwa”. Napisano to w VII wieku. Według Mychajły Brajczewskiego taki fakt był nie tylko możliwy, ale i prawidłowy.

Prawdopodobnie wcześniej chrzcili się wychodźcy z naszej ziemi, którzy przebywali w Bizancjum, gdzie zmuszały ich do tego okoliczności. Natomiast misjonarze, którzy przybywali na Ruś, by głosić wiarę Chrystusa, z reguły spotykali się z niepowodzeniem. Tak np. święty Kolumban, misjonarz, w VI wieku odwiedził ScytięRuś i usiłował nawrócić tamtejszy lud na wiarę chrześcijańską. Spotkało go rozczarowanie i rozgniewał się widząc, że Scytowie nieźle orientują się w zasadach chrześcijaństwa i śmieją się zeń, szczególnie dotkliwie wyszydzając święto Osła, na jakim Jezus wjeżdżał do Jerozolimy (ustanowione w roku 590, ale nie przyjęło się i znikło). Kolumban po powrocie znad Borystenesu mówił, że łatwiej ten lud uśmiercić, niż przekonać, że ich rodzima ojcowska wiara jest nieprzyzwoita. Bardzo możliwe, że właśnie jako odpowiedź na takie usiłowania cudzoziemców powstało na Ukrainie powiedzenie: „Cóż nam po cudzym bogu – swego mamy przy progu”. Jednak o ile prosty lud mocno trzymał się swej rodzimej wiary, to góra społeczeństwa (książęta, bojarstwo, drużyna książęca) często widziała się w trudnej sytuacji i doznawała porażki w dyplomatycznych negocjacjach z powodu nieprzyjmowania cudzej, chrześcijańskiej wiary, jako że prawie wszystkie międzynarodowe umowy wymagały przysięgi w cerkwi czy w pobliżu świątyń. Dlatego kniaziowie zezwalali na budowanie na Rusi chrześcijańskich cerkwi, jakie odwiedzane były przeważnie przez cudzoziemskich posłów, kupców, ochrzczonych drużynników – Waregów.


Czytaj dalej

Słowiański świat odnaleziony

Zaglada-Slowiaństwa


„Nie jesteśmy sobą, zamordowano nam rodziców, zamieniono nazwiska, wymazano pamięć, skazano na cudzość”. Zorian Dołęga Chodakowski O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem, wyd. Wrocław 1967. Ów proces „wymazywania” naszej zbiorowej świadomości, o którym pisał tak dramatycznie i w sposób chwytający za serce, wybitny dziewiętnastowieczny historyk, etnograf i archeolog, prekursor badań nad Słowiańszczyzną, rozpoczął się praktycznie tragicznej jesieni 1047 r., kiedy to książę Kazimierz Karol pokonał w bitwie pod Płockiem plemiennego księcia Mazowszan, Miecława, ostatniego obrońcy naszej kulturowej i politycznej niezawisłości oraz rodzimej wiary. Archeolodzy wprawdzie do dzisiaj spierają się, czy odkopane z ruin szczepowego gniazda niepokornego płockiego wojewody ślady świątyni, mającej formę kuźni (zapewne związanej z kultem Peruna i Swaroga lub Swarożyca) pochodzą istotnie z czasów tzw. reakcji pogańskiej, czy też z czasów przedchrześcijańskich, jednakże owe szczątki przeszłości mogą stanowić wymowny symbol słowiańskiego „świata zaginionego”, skutecznie zatartego w ludzkich umysłach przez całe wieki wynaradawiania Polan, Wiślan, Ślężan i Mazowszan.

Chrześcijaństwo wprowadzane ponownie przez tzw. Odnowiciela metodami terroru (dość przypomnieć lakoniczne zdanie Galla Anonima: „Miała tam być wielka rzeź Mazowszan…”), bezwzględne niszczenie pamiątek „pogańskiej” przeszłości (wycinanie świętych gajów, palenie świątyń, usuwanie posągów, mordowanie kapłanów i wyznawców uparcie trwających przy „bałwochwalstwie”) i wielopokoleniowa praca kleru katolickiego, sterującego niemal niepodzielnie oświatą aż po wiek XVIII, odcięły nas od własnych korzeni, sprawiły, że bezkrytycznie zaczęliśmy przyjmować zachodnie wzorce kulturowe, wstydząc się tego, kim byliśmy i jesteśmy. W pewnym stopniu bowiem proces ten trwa do dziś.

W szkołach młodzież uczy się głównie o mitologii grecko-rzymskiej, dzięki powieściom, filmom i grom fantasy poznaje jako tako mity celtyckie, skandynawskie, germańskie, lecz w ogromnej większości nie ma pojęcia o własnym kulturowym dziedzictwie. Nic dziwnego, skoro utrwalono w zbiorowej umysłowości przekonanie, iż historia naszego kraju zaczęła się wraz z tzw. „chrztem Polski” w 966 r. (ani nie ochrzczono wtedy wszystkich poddanych Mieszka, ani taki twór jak „Polska” jeszcze nie zaistniał), zbywając dorobek wcześniejszych pokoleń paroma ogólnikowymi zdaniami o „tworzeniu zrębów państwowości” przez Piastów. Niewiele dowiadujemy się o naszej przedchrześcijańskiej przeszłości nie tylko dlatego, że wobec ogromu niszczycielskiej pracy, jaka się dokonała na tych ziemiach, siłą rzeczy rezultaty badań archeologicznych musiały być dosyć nikłe – przyczyną był także fakt, iż wyniki owych odkryć nie były szczególnie eksponowane ani popularyzowane i pozostawały znane wąskim kręgom akademickim lub stawały się domeną niewielkich stosunkowo grup słowianofilskich. W świadomości przeciętnego Polaka takie zwyczaje, jak śmigus-dyngus, wiosenne malowanie kraszanek, Noc Świętojańska (Kupała), choinka itp., to takie same chrześcijańskie zwyczaje, jak post, czy Popielec. Większość ludzi nie uświadamia sobie ich pradawnego, rytualnego charakteru, uważając je, co najwyżej, za ludowe „zabobony”. Czego bowiem Kościół Katolicki nie zdołał całkiem wyrugować, po prostu wchłonął, skutecznie wypierając z ludzkiej świadomości ich pierwotne religijne znaczenie.


Czytaj dalej

Kultura Słowian i żydo-chrześcijan

Słowianie-Slavs


W wielu dyskusjach o naszej pogańskiej przeszłości jahwiści często szermują propagandowym komunałem, jakoby Słowianie nie wytworzyli własnej kultury. Według nich nasi przodkowie byli żyjącą w lasach dziczą, odzianą w skóry i dopiero żydłacka dżuma znad Jordanu przyniosła im „cywilizację” i „kulturę” czyniąc z nich cywilizowanych ludzi.

Tak na marginesie dodam, że w wielu środowiskach i dzisiaj ubrania ze skór zwierząt są „szczytem” elegancji. A więc płaszcze, kurtki, spódnice, spodnie, a nawet bielizna „erotyczna”. Można dodać do tej wyliczanki rękawiczki, czapki i kapelusze, torebki, czy ogólniej mówiąc galanterię (portfele, paski, krawaty itp.), a nawet „biżuterię„. Dorzucę jeszcze do kompletu obite skórą meble i szczególny rodzaj skór czyli futra oraz kożuchy. No i mamy jeszcze książki obite skórami, w tym i żydowskie biblie oprawiane w skórę. Inną sprawą jest to, że przez długie wieki do pisania tej żydowskiej „prawdy objawionej” używano pergaminu – czyli wyprawionej skóry zwierząt. Szczególnym zaś barbarzyństwem jahwistów był wyrób welinu.

„Ponadto szczególną postacią pergaminu był welin – bardzo cienki i miękki, wyrabiany ze skór płodów jagnięcych lub świeżo urodzonych jagniąt. Stosowano go do niewielkich, za to wielokartkowych wyrobów, szczególnie tych przeznaczonych do używania w czasie podróży, jak modlitewniki czy Biblie niewielkich rozmiarów.”

Jeśli już jesteśmy przy skórach/futrach zwierząt, to nie zapominajmy o koronacyjnych szatach wielu chrześcijańskich władców, na które szły dziesiątki, a nawet setki gronostajów. W „gronostajach” paradują też rektorzy wyższych uczelni i uniwersytetów, oraz papieże.


Czytaj dalej

Słowiańska racja

Svatoslav


… Ze względu na zawartość poprzedniego artykułu, którego treść przeraziła administratora i jego syjonistycznych nadzorców, który potwierdza, że jesteśmy ordynarnie i bezczelnie oszukiwani przez stworzony i kontrolowany system, postanowili nas karnie zablokować pod zmyślonym pretekstem będącym ich sloganem, że oni stoją na straży dobrych obyczajów, bardziej poprawności. Zamykanie ust to praktyka stosowana powszechnie przez syjonistów a Pejsbuk jest narzędziem do kontroli zidiocenia użytkowników czy już osiągnęli wymagane dno bezmyślności. Jakie przerażenie budzi w nich nasz Biuletyn cieszący się popularnością. Wiemy, że wielu neguje nasze poglądy, bo program, którym zagnieździł się w mózgach nie pozwala na przyjęcie odmiennej wiedzy, którą serwujemy i poprawne zanalizowanie. My wiemy, że zostali skutecznie zombirowani i z tego stanu muszą wyjść samodzielnie. Wskazujemy im drogę, bo ich mózgi odrzucają każdą według nich niepoprawną informacje odmienną od obowiązującej wersji.

Wiem, że jesteście zszokowani naszymi wywrotowymi poglądami i wiedzą, której was celowo pozbawili ci szubrawcy na usługach syjonistów. Problem jest poważniejszy i skoro już się zadomowiliście i czytacie regularnie nasze artykuły to pozwolimy sobie odkryć przed wami system ogłupiania zombirowania ludzi funkcjonujący od szkoły podstawowej poprzez średnią i uczelnie, które wypuszczają bezmyślnych baranów z tytułami naukowymi. Jak tam dotrzesz na szczyt to cię pytają czy chcesz być profesorem szanowanym naukowcem czy zamiatać ulice.

Sam padłem ofiarą tego systemu i zastanawiam się jak to było możliwe, że mnie tak ogłupili. Coś im nie wyszło, bo jednak nie do końca się udało, potrafię samodzielnie myśleć nie biorąc nic na wiarę jak to robią ogłupieni w szkole zindoktrynowani religijnie nasi rodacy, którym wmówili, że wszyscy rodzą się grzesznikami a koszerny włóczykij umarł za nasze grzech, kto go prosił, osobiście nie znamy nikogo. W tym procederze ogłupiania bierze udział każda religia nie tylko katolicka, ponieważ wywodzi się z jednego źródła Judaizmu i ma zadanie wychować bezmyślnego idiotę, niewolnika. W Polskiej Akademii Nauk pracują wybitne łotry lub kretyni opracowujący programy ogłupiania naszych rodaków na podstawie tych wytycznych Ministerstwo Obrzezanych Mózgów zwane MEN co znaczy Pan wprowadza je do szkół i na Uniwersytety. Celem tej nauki jest odcięcie mózgu, powszechne ogłupienie i utrata zdolności logicznego myślenia przytępienie instynktu ochrony swojego Rodu i Narodu, krótko mówiąc przeprogramowanie mózgu, który nie pozwala nam samodzielnie myśleć. Kto kontroluje i finansuje PAN i MEN żeby zajmował się programowaniem naszych mózgów? Szajka przestępców, których idioci wybierają, co cztery lata w celu grabienia nas. A żeby grabić skutecznie i bezkarnie muszą nas ogłupić.


Czytaj dalej