Słowiański świat odnaleziony

Zaglada-Slowiaństwa


„Nie jesteśmy sobą, zamordowano nam rodziców, zamieniono nazwiska, wymazano pamięć, skazano na cudzość”. Zorian Dołęga Chodakowski O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem, wyd. Wrocław 1967. Ów proces „wymazywania” naszej zbiorowej świadomości, o którym pisał tak dramatycznie i w sposób chwytający za serce, wybitny dziewiętnastowieczny historyk, etnograf i archeolog, prekursor badań nad Słowiańszczyzną, rozpoczął się praktycznie tragicznej jesieni 1047 r., kiedy to książę Kazimierz Karol pokonał w bitwie pod Płockiem plemiennego księcia Mazowszan, Miecława, ostatniego obrońcy naszej kulturowej i politycznej niezawisłości oraz rodzimej wiary. Archeolodzy wprawdzie do dzisiaj spierają się, czy odkopane z ruin szczepowego gniazda niepokornego płockiego wojewody ślady świątyni, mającej formę kuźni (zapewne związanej z kultem Peruna i Swaroga lub Swarożyca) pochodzą istotnie z czasów tzw. reakcji pogańskiej, czy też z czasów przedchrześcijańskich, jednakże owe szczątki przeszłości mogą stanowić wymowny symbol słowiańskiego „świata zaginionego”, skutecznie zatartego w ludzkich umysłach przez całe wieki wynaradawiania Polan, Wiślan, Ślężan i Mazowszan.

Chrześcijaństwo wprowadzane ponownie przez tzw. Odnowiciela metodami terroru (dość przypomnieć lakoniczne zdanie Galla Anonima: „Miała tam być wielka rzeź Mazowszan…”), bezwzględne niszczenie pamiątek „pogańskiej” przeszłości (wycinanie świętych gajów, palenie świątyń, usuwanie posągów, mordowanie kapłanów i wyznawców uparcie trwających przy „bałwochwalstwie”) i wielopokoleniowa praca kleru katolickiego, sterującego niemal niepodzielnie oświatą aż po wiek XVIII, odcięły nas od własnych korzeni, sprawiły, że bezkrytycznie zaczęliśmy przyjmować zachodnie wzorce kulturowe, wstydząc się tego, kim byliśmy i jesteśmy. W pewnym stopniu bowiem proces ten trwa do dziś.

W szkołach młodzież uczy się głównie o mitologii grecko-rzymskiej, dzięki powieściom, filmom i grom fantasy poznaje jako tako mity celtyckie, skandynawskie, germańskie, lecz w ogromnej większości nie ma pojęcia o własnym kulturowym dziedzictwie. Nic dziwnego, skoro utrwalono w zbiorowej umysłowości przekonanie, iż historia naszego kraju zaczęła się wraz z tzw. „chrztem Polski” w 966 r. (ani nie ochrzczono wtedy wszystkich poddanych Mieszka, ani taki twór jak „Polska” jeszcze nie zaistniał), zbywając dorobek wcześniejszych pokoleń paroma ogólnikowymi zdaniami o „tworzeniu zrębów państwowości” przez Piastów. Niewiele dowiadujemy się o naszej przedchrześcijańskiej przeszłości nie tylko dlatego, że wobec ogromu niszczycielskiej pracy, jaka się dokonała na tych ziemiach, siłą rzeczy rezultaty badań archeologicznych musiały być dosyć nikłe – przyczyną był także fakt, iż wyniki owych odkryć nie były szczególnie eksponowane ani popularyzowane i pozostawały znane wąskim kręgom akademickim lub stawały się domeną niewielkich stosunkowo grup słowianofilskich. W świadomości przeciętnego Polaka takie zwyczaje, jak śmigus-dyngus, wiosenne malowanie kraszanek, Noc Świętojańska (Kupała), choinka itp., to takie same chrześcijańskie zwyczaje, jak post, czy Popielec. Większość ludzi nie uświadamia sobie ich pradawnego, rytualnego charakteru, uważając je, co najwyżej, za ludowe „zabobony”. Czego bowiem Kościół Katolicki nie zdołał całkiem wyrugować, po prostu wchłonął, skutecznie wypierając z ludzkiej świadomości ich pierwotne religijne znaczenie.


Czytaj dalej

Kilka pytań i odpowiedzi do zakutych łbów rzekomej nauki

Trakowie


Jak możemy zaakceptować ideę o przybyciu Słowian do Europy Środkowej i Południowej we wczesnym Średniowieczu z bagien Prypeci? Skoro z badań wynika, że podłoże praindoeuropejskie znajduje się w Bułgarii, Macedonii, Serbii, Chorwacji, Bośni i Słowenii? Późne pojawienie się Słowian to hipoteza fantastyczno-naukowa. Ta hipoteza nie należy do poważnego naukowego myślenia. Czy taka niefortunna teza mogłaby być poważnie rozwinięta w XXI wieku, wraz z postępem dokonanym w tak wielu dziedzinach naukowych, jak archeologia, antropologia, językoznawstwo ogólne? I to bez jednego dowodu? Jeśli do tego przypomnimy, że podstawowy obszar Słowian był południowy, a nie północny (jak obraz geolingwistyczny nieodmiennie wskazuje) to co pozostaje z tej konstrukcji?

Takie pytania stawia w swojej pracy „The Slavic Ethnogenesis in the framework of the Paleolithic Continuity Theory” Mario Alinei. Wybitny zachodnioeuropejski lingwista rozprawia się w pierwszym rzędzie z teoriami postkossinowskich allochtonistów, ale również z koncepcją kurhanową Mariji Gimbutas. Rysuje obraz dobrze znany Czytelnikom naszego bloga, który odtwarzamy w oparciu o dociekania genetyków i zapisy polskich kronikarzy, a także niektórych rodzimych historyków. Praca Alinei’ego jest o tyle cenna, że nie odwołuje się wprost do genetyki, ale pozostaje na gruncie nauk humanistycznych, a więc wyklucza ulubiony kontrargument „geny nie określają etnosu”, stosowany przez wielu polskich archeologów i historyków.

Zdaniem Alinei’ego słowiańskie terytorium w Europie rozciągało się od ustąpienia lodowca (11 000 – 7 000 lat p.n.e.) w formie trójkąta: południowy kąt odpowiada dzisiejszej Macedonii, zachodni – północnej Dalmacji, a północny – południowej Polsce. Wschodnia granica paleolitycznej Słowiańszczyzny biegła brzegiem Morza Czarnego aż do Ukrainy. Według włosko-holenderskiego językoznawcy, znaleziska archeologiczne potwierdzają wyniki jego badań lingwistycznych, dzięki którym wyodrębnił najstarszą ojczyznę Słowian. Ustala początek słowiańskich kultur rolniczych, jako pierwszych w Europie, na 7 tysiąclecie p.n.e.. Według jego ustaleń, w ciągu dwóch i pół tysiąca lat ta cywilizacja rozwija się z basenu Dunaju do Wschodniej i Środkowej Europy. Dopiero od jej potomków, pierwszych słowiańskich rolników Europy, inne ludy kontynentu uczyły się uprawy ziemi i budowania osad – takie są jednoznaczne wnioski, które można wyciągnąć z analiz profesora.


Czytaj dalej

Słowiańska racja

Svatoslav


… Ze względu na zawartość poprzedniego artykułu, którego treść przeraziła administratora i jego syjonistycznych nadzorców, który potwierdza, że jesteśmy ordynarnie i bezczelnie oszukiwani przez stworzony i kontrolowany system, postanowili nas karnie zablokować pod zmyślonym pretekstem będącym ich sloganem, że oni stoją na straży dobrych obyczajów, bardziej poprawności. Zamykanie ust to praktyka stosowana powszechnie przez syjonistów a Pejsbuk jest narzędziem do kontroli zidiocenia użytkowników czy już osiągnęli wymagane dno bezmyślności. Jakie przerażenie budzi w nich nasz Biuletyn cieszący się popularnością. Wiemy, że wielu neguje nasze poglądy, bo program, którym zagnieździł się w mózgach nie pozwala na przyjęcie odmiennej wiedzy, którą serwujemy i poprawne zanalizowanie. My wiemy, że zostali skutecznie zombirowani i z tego stanu muszą wyjść samodzielnie. Wskazujemy im drogę, bo ich mózgi odrzucają każdą według nich niepoprawną informacje odmienną od obowiązującej wersji.

Wiem, że jesteście zszokowani naszymi wywrotowymi poglądami i wiedzą, której was celowo pozbawili ci szubrawcy na usługach syjonistów. Problem jest poważniejszy i skoro już się zadomowiliście i czytacie regularnie nasze artykuły to pozwolimy sobie odkryć przed wami system ogłupiania zombirowania ludzi funkcjonujący od szkoły podstawowej poprzez średnią i uczelnie, które wypuszczają bezmyślnych baranów z tytułami naukowymi. Jak tam dotrzesz na szczyt to cię pytają czy chcesz być profesorem szanowanym naukowcem czy zamiatać ulice.

Sam padłem ofiarą tego systemu i zastanawiam się jak to było możliwe, że mnie tak ogłupili. Coś im nie wyszło, bo jednak nie do końca się udało, potrafię samodzielnie myśleć nie biorąc nic na wiarę jak to robią ogłupieni w szkole zindoktrynowani religijnie nasi rodacy, którym wmówili, że wszyscy rodzą się grzesznikami a koszerny włóczykij umarł za nasze grzech, kto go prosił, osobiście nie znamy nikogo. W tym procederze ogłupiania bierze udział każda religia nie tylko katolicka, ponieważ wywodzi się z jednego źródła Judaizmu i ma zadanie wychować bezmyślnego idiotę, niewolnika. W Polskiej Akademii Nauk pracują wybitne łotry lub kretyni opracowujący programy ogłupiania naszych rodaków na podstawie tych wytycznych Ministerstwo Obrzezanych Mózgów zwane MEN co znaczy Pan wprowadza je do szkół i na Uniwersytety. Celem tej nauki jest odcięcie mózgu, powszechne ogłupienie i utrata zdolności logicznego myślenia przytępienie instynktu ochrony swojego Rodu i Narodu, krótko mówiąc przeprogramowanie mózgu, który nie pozwala nam samodzielnie myśleć. Kto kontroluje i finansuje PAN i MEN żeby zajmował się programowaniem naszych mózgów? Szajka przestępców, których idioci wybierają, co cztery lata w celu grabienia nas. A żeby grabić skutecznie i bezkarnie muszą nas ogłupić.


Czytaj dalej

Starożytna przeszłość Polachów. Wzlot i upadek

Pokonanie Wawelan był ostatnim wielkim triumfem Cesarstwa Wschodniego. Próba odbicia Europy zachodniej spod władzy Słowian zakończyła się niepowodzeniem a kiedy epidemia dżumy rozprzestrzeniła się na wschód, samo cesarstwo stanęło nad przepaścią a jego dalsza egzystencja zawisła na włosku. Głód i chaos spowodowany dżumą skłonił mieszkańców Bizancjum do zwrócenia się przeciw rządzącym elitom, słusznie zarzucając im bezczynność i nieudolność w zwalczaniu kryzysu. Również oficjalny kościół stał się celem krytyki, szczególnie, że nigdy nie był on kościołem szerokich mas, ale typową dla starożytności instytucją religijną pasożytującą na biedakach i wysługującą się oligarchom. W tej sytuacji arianizm okazał się być atrakcyjną alternatywą i znajdował coraz większe poparcie wśród mas społecznych, chociażby z tego względu, że zwalczał on wyzysk ludzi biednych przez możnowładców i wymuszał na państwie bardziej sprawiedliwy podział dóbr.

Te niepokoje musiały doprowadzić do wybuchu i do społecznej rewolucji. I w roku 602 rzeczywiście doszło do przewrotu w wyniku czego władzę objął Phokas, najprawdopodobniej Słowianin służący w armii bizantyjskiej.

Wprawdzie dowody na to nie są bezpośrednie, ale już sam jego wygląd zewnętrzny wskazuje, że mamy tu do czynienia z członkiem społeczności słowiańskiej. Długie włosy, broda i wąs to cechy słowiańskiej mody i żadnemu bizantyjskiemu władcy nie przyszłoby do głowy bić monety z takim wizerunkiem.

Również jego niecodzienne imię zastanawia.

Tak naprawdę to nie wiemy jak się nazywał, znamy tylko jego pseudonim – Focas (Phokas). Podstawą tego przezwiska było zapewne jego prawdziwe słowiańskie imię i przy odrobinie wyobraźni daje się ono łatwo zidentyfikować jako słowiańskie imię „Pokosław” które po zgreczeniu przyjęło formę Phokas. Również nienawiść katolickich historyków do tego cesarza jest spowodowana jego pochodzeniem jak i faktem likwidacji przez niego władzy starego katolickiego kościoła.


Czytaj dalej

Niepiśmienni Słowianie

Slava-Slavs


Post jest w formie listu otwartego. Dedykowany jest wszelkiej maści językoznawcom i wykładowcom uczelni, co to bzdury do głów studentów wkładają, a potem wymuszają powtarzanie głupot na egzaminach, by zaliczyć uczelniany sezon. Dedykowany jest również studentom, szczególnie polonistyki, lingwistyki i wszelakich filologii, by poza uczelnią, w której zmuszani są do bezmyślnego powtarzactwa w zamian za bezużyteczne dyplomy, usiedli i pomyśleli, co tak naprawdę studiują.

Nazwa “student” oznacza osobę “wnikającą”, a “studiować” to znaczy “zgłębiać temat”, więc jak macie czelność się tak nazywać, to chociaż spróbujcie wniknąć i zgłębić temat, który ponoć “studiujecie”, nawet z kolegami przy studenckim piwku. Inaczej bezmyślnie powtarzacie utarte głupoty, które z nauką mają tyle wspólnego, co środa z maścią na komary. Jeśli uważacie, że Wasz śmieciowy dyplom wart jest okłamywania innych oraz samych siebie, to nie czytajcie dalej.

Artykuł zainspirowany komentarzem użytkownika R. A.  (o ryciu i skrobaniu) pod jednym z wcześniejszych artykułów oraz użytkownika Tomassus, który zacytował studentkę-ignorantkę o ksywce Lotta.

Do wszystkich czytelników: Jeśli gdzieś w necie widzicie jakieś pseudomądre komentarze bez żadnego sensu, a z papką pod publiczkę jakich to my głupot tu nie wymyślamy, a jedyne ich dowody przeciw naszym tezom to: “OOO, ale się uśmiałem”, “Co za głupoty” czy “Ten autor wyssał wszystko z palca” – a konkretów jak zawsze żadnych. Wklejajcie wtedy link do tego właśnie artykułu. Tych oszołomów raczej nie zmienimy, ale pod każdym ich postem będzie link do tego artykułu, gdzie każdy kto zobaczy ich komentarz może sobie sobie kliknąć i się ocknąć. Będzie to takie “jeb z dzidy” dla zagubionego umysłu poszukującego prawdy.

List nie jest miły, bo nie ma być miły. Ma być dosadny na tyle, by dotarł do jak największej rzeszy ludzi. Najlepiej usiądź wygodnie, zrelaksuj się i dopiero czytaj!

UWAGA! Istnieje kontynuacja tego artykułu: Językoznawco, Szach Mat!


Czytaj dalej

Koniec głagolicowych dyrdymałów

glagolica-gegolica


Przez stulecia wmawiano kolejnym pokoleniom Słowian, że swoje pierwsze pismo zawdzięczają greckim mnichom. Dokładniej Cyrylowi, który sam miał stworzyć nowy alfabet, by przetłumaczyć Ewangelię z greki na słowiański. Dowodzono, że podobieństwo niektórych liter greckich i głagolicowych to właśnie dowód na taki zabieg. Wszystko jednak wskazuje na to, że było wręcz odwrotnie. To pismo słowiańskie stało się źródłem dla pisma greckiego i nie tylko tego jednego.

Pisaliśmy już o odkryciach takich, jak najstarsze pismo ludzkiej cywilizacji i o odszyfrowanych inskrypcjach Filistynów. Kolejnym dowodem na rodzime pochodzenie pisma słowiańskiego jest praca Pawła Serafimowa, która analizuje genezę głagolicy głównie na gruncie śladów bułgarskich. Polskie tłumaczenie tego opracowania pochodzi ze strony falkonidas. Serafimow zauważa: „Propozycja, iż greckie pismo mogło mieć wpływ na głagolicę – święte słowiańskie pismo – jest kusząca, ponieważ Cyryl, któremu przypisujemy stworzenie głagolicy urodził się w greckich Salonikach. Jest także 8 liter dziewięciowiekowego greckiego pisma kursywnego, które było wprowadzane stopniowo w Grecji w czasie IX w. n.e. po tym jak pismo uncjałowe było używane w oficjalnych dokumentach i korespondencji, to pokazuje jednocześnie pewne podobieństwa do ich głagolitycznych odpowiedników. Te litery to: δ, γ, ω, ε, ρ, ο, θ, ϕ (delta, gamma, omega, epsilon, rho, omikron, theta i phi). Także parę hebrajskich znaków: ש , ר , ף , ב , א (a, b, p, r, š) ukazuje pewne podobieństwa ze swoimi głagolitycznymi odpowiednikami. Pozostałe pisma orientalne nie oferują żadnych znaczących dopasowań. Koptyjskie litery kopt (shei, hori, ti) ukazują podobieństwa z głagolicowymi Ⱋ, Ⱈ, Ⰰ (št, h, a) a samarytańskie litery samar (š, r, m) mogą przypominać głagolicowe Ⱎ, Ⱃ, Ⱋ (š, r, št).”


Czytaj dalej

Widoczne i ukryte ludobójstwo – Nikołaj Lewaszow

rus


Tak już się stało, że we współczesnym rozumieniu słowo ludobójstwo kojarzy się wszystkim, jako fizyczne usunięcie jednych ludzi przez drugich z takich lub innych przyczyn, którymi mogą stać się rasowe, narodowe lub religijne różnice. I tak w środkach masowego przekazu całego Świata stwierdzono, że wszyscy rozumieją pod pojęciem ludobójstwa sytuację, w której przychodzą źli ludzie i podrzynają wszystkim gardła: dzieciom, kobietom, starcom! Oczywiście, takie działania, poza wszelką wątpliwość są ludobójstwem ale… problem w tym, że to nie jedyny sposób unicestwiania ludzi i całych narodów! Współczesne środki masowego przekazu na całym świecie po prostu prześcigają się w zniekształcaniu współzawodnicząc ze sobą, kto kogo przebije nagłaśniając temat, tak, że mimochodem nasuwa się pytanie: dla czego tak histerycznie krzyczy się o rzeczywistych i fikcyjnych ludobójstwach przeszłości właśnie teraz? Krzyczą o ludobójstwach dawnych i niedawnych, ale nikt i nigdy nie krzyczał i nie krzyczy o ludobójstwie narodu rosyjskiego! I tym bardziej to dziwne, jeżeli uwzględnimy skale jej w przeszłość właśnie narodu rosyjskiego!

Warto przypomnieć sobie, że tylko w czasie „dobrowolnego” chrztu Rusi Kijowskiej na religię grecką w 6496 roku (988 rok), zorganizowanego przez Władimira Krwawego – pseudoruskiego kniazia, wyniszczono praktycznie całą populację dorosłych, ponad 70% całej ludności Rusi Kijowskiej! Po takim „dobrodziejstwie”, w imię Boga, ziemie Rusi Kijowskiej praktycznie opustoszały!


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Wybrali się czajką za morze

slowianscy-zeglarze


Nie tylko ubiór „Ludów Morza” jest dla nas interesującą wskazówką ich pochodzenia, ale również parę innych szczegółów widocznych na reliefach w świątyni Medinet Habu. Najważniejsze znajdziemy na reliefach z bitwą morską i wizerunkach okrętów. Różnią się one wyraźnie od kształtu okrętów egipskich i to przede wszystkim tym, że są one absolutnie symetryczne. Patrząc na ich zarys nie możemy odróżnić tego, gdzie znajdował się ich dziob a gdzie rufa.

Jest to bardzo ważny szczegół, ponieważ ten typ statku morskiego jest rzadkością. Jedynymi którzy konsekwentnie stosowali taki typ budowy okrętów byli Słowianie. Tego typu statki przetrwały aż do czasów prawie że współczesnych i najbardziej znanym przykładem są kozackie i serbskie czajki.

Charakterystyczne zakończenie dziobu i rufy tych statków nie było więc związane z elementami ozdobnymi, tak jak u Egipcjan, ale stanowiło konstrukcję mocowania steru. Oczywiście nie jest wykluczone, ze kształt tej konstrukcji nawiązywał do wyglądu ptasiego dzioba co podkreślano jeszcze odpowiednim zdobieniem. Bardzo ciekawą analogię znajdziemy w postaci ceramicznej figurki wozu znalezionego w miejscowości Dupljaja w Serbii. Przednie kolo wozu jest zamocowane w ten sam sposób w jaki mocowano ster na czajkach Ludów Morza.

Wyjaśnia to dlaczego łodzie kozaków na Dnieprze i Serbów na Dunaju nazywano czajkami, ponieważ mocowanie steru miało kształt ptasiego dzioba.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Wiedza Aryów

Wiedza słowiańska


Podstawowa wiedza z przeszłości wszystkich ludów Aryjskich. Według Wed (wiedzy) Bóg Jedyny to Bóg prawdziwy, czyli Absolut/Kosmos i jego życiodajna energia. Tak pojmowała Boga cywilizacja naszych Ariosłowiańskich przodków, jako Bóg najwyższy (ojciec) stanowiący Absolut, którego żywym przejawem na na matce ziemi (Mokoszy) (WP: Matka Ziemia-Siemia) jest natura oraz żywe organizmy. Przejawem boskości na ziemi byli nie tylko ludzie, ale i zwierzęta i roślinność, którą również czczono w postaci np. świętych gajów. Wyobrażenia i światopogląd Aryów utożsamiają boga z naturą i wszechświatem, traktując wszystkie istoty jako manifestację jego sił twórczych.

My i wszystko wokół nas jest energią, energią kosmiczną, siłą życiowa żywych organizmów, tak zbudowany jest wszechświat. Symbolem Boga Prawdziwego i Najwyższego był czteroramienny łamany krzyż swastyka, (swarga, sawsta, swarożyca) – prasłowiański symbol życia, płodności i magicznej siły witalnej, która dawała życie, czczony również jako jeden słup o czterech twarzach, Światowid . To znak Boga Prawdziwego, Najwyższego, wiecznej siły napędowej wszystkiego co żyje, ponieważ ludy Ario-słowiańskie były czcicielami Życia i życiodajnej energii która daje życie, np: energii pochodzącej ze słońca, kosmosu.

Podobne zjawiska i energie dające życie w kosmosie, tak podobne siłę dają życie również człowiekowi, bo człowiek to mikrokosmos i energia, siła napędowa, obiektywna ukryta w nas samych, dająca nam życie i zdrowie a człowiek to łącznik między niebem a ziemią. Graficznym przedstawieniem tej siły, Boga, (energii) tkwiącej w nas samych jest właśnie Wirujący łamany krzyż, który jest niczym innym jak symboliką działania „Boga” czyli duchowych (psychicznych) naturalnych sił, energii tkwiących w nas samych, którą można wykorzystać w rozmaity sposób, ale to zależy niestety od rozumności a najbardziej od etyki i szlachetności danego osobnika, bo można ja wykorzystać zarówno do niszczenia jak i tworzenia.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Boski Programista upomina błądzących historyków

 Genetyka R1a R1a1a7


Współczesna nauka odsyła w bajeczną przeszłość, ukutą na potrzeby „Drang nach Osten” (niemiecki: „Parcie na Wschód”), propagandową teorię o prymitywnych Słowianach, którzy zajęli ziemie po cywilizowanych przodkach Niemców dopiero na przełomie Starożytności i Średniowiecza. Prawda ujawnia się po latach uprawiania propagandy przekonującej o tym, że przodkowie Polaków dopiero w VI wieku po Chrystusie zajęli ziemie między Odrą, a Bugiem – po odwiecznie obecnych tu Germanach, którzy poszli zdobywać Rzym.

Przełom rozpoczął się na polu, którego historycy sprzed XXI wieku nie mogli przewidzieć. 26 stycznia 2000 roku prezydent USA Bill Clinton oraz premier Wielkiej Brytanii Tony Blair ogłosili na wspólnej konferencji prasowej opracowanie wstępnej mapy pełnego ludzkiego DNA stwierdzając: „Zostajemy przeniknięci głębszym niż kiedykolwiek podziwem wobec złożoności, piękna, i niezwykłości najświętszego daru Bożego.” Okazało się bowiem, że człowiek jest istotą z zapisanym wewnątrz ciała programem, przerastającym skomplikowaniem wszelkie osiągnięcia informatyków.

Genetyka gwałtownie przyspieszyła. Naukowcy odkryli, że każdy człowiek ma zapisane w swoim organiźmie nie tylko własne, osobiste dzieje, ale również swoich przodków. Informacje te pozwalają nie tylko ustalić przodków w sensie biologicznym (oczywiście bez imion i nazwisk), ale również kiedy i gdzie przebywali oni w dalekiej przeszłości.

Polskie tysiąclecia
Dzięki postępom genetyki, w 2009 roku międzynarodowy zespół naukowców pod kierownictwem Petera A. Underhilla z Uniwersytetu Stanforda w USA ustalił, że znakomita większość dzisiejszych Polaków (niemal 60 proc.) należy do tzw. haplogrupy R1a1a7, dziedziczonej z ojca na syna. Co jednak ważniejsze, według naukowców z zespołu Underhilla, mieszkamy na naszych ziemiach od 10 tysięcy lat! Mało tego, poza Polską tę haplogrupę mocno reprezentują tylko Słowianie na Białorusi, Ukrainie i w Rosji, ale już w mniejszej skali niż w Polsce. Za to najwięcej jej przedstawicieli jest wśród Serbołużyczan w Niemczech, którzy też od tysiącleci mieszkają między Odrą, a Łabą. Tak padł mit o Germanach, którzy do połowy pierwszego tysiąclecia po Chrystusie mieli tworzyć między Łabą a Wisłą wszelkie kultury, podczas gdy Prasłowianie siedzieli w ziemiankach kopanych wśród bagien nad Prypecią. Kolejne badania doprowadziły innych specjalistów do wniosku, że kolebką tego rodu Prapolaków mogły być dzisiejsze Kujawy i stąd miała zacząć się ekspansja najpierw na Południe – na Bałkany, następnie na Zachód, a później na Wschód, aż do północnych Indii. Jednak nigdy wszyscy nie wywędrowali znad Wisły. Starożytność przodków Polaków na ich ziemi udowodniły też prace licznych genetyków amerykańskich, rosyjskich i polskich, m.in. prof. Tomasza Grzybowskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, który dla odmiany badał głównie geny dziedziczone w linii żeńskiej – z matki na córkę.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Ser, wóz czterokołowy, bumerang, góra Ślęża, kurchany, Kadłubek i Chrzest Polski

jasfinks


Mam wielki żal, a właściwie jestem wściekły na naszych historyków, którzy pozwolili zniszczyć historię swojego kraju. Te nudne osły na uniwersytetach prowadzą dysputy, ale żeby się skrzyknąć i napisać najlepszy podręcznik na świecie dla młodych pokoleń w zasadzie klepnęli co kler, niemcy, sowieci i inni ”życzliwi”  podsunął pod nos. Spróbujmy choć troszkę spróbować odkręcić tą ciemnotę. Generalnie sprzedawana bajka, że w Polsce była gospodarka łowiecko – zbieracka czy inne podobne bzdety.

Przytoczmy kilka  faktów, które pomogą zmienić nauczanie swojego dziecka. Poniżej mało znany fakt, że Słowianie, którzy żyli na naszych ziemiach byli najlepszymi PASTERZAMI, ROLNIKAMI NA ŚWIECIE (to dodałem patriotyczne he,he). Dlaczego, ano dlatego, że potwierdzają to znaleziska, które to potwierdzają, że w POLSCE, na KUJAWACH jest miejsce, gdzie były wytwarzane sery, które były wytwarzane  7500 lat temu.

http://www.nature.com/news/art-of-cheese-making-is-7-500-years-old-1.12020
http://archeowiesci.pl/2012/12/13/najstarsze-sery-swiata-z-polski/

To w POLSCE znaleziono wazę w 1975 r w Bronocicach pod Krakowem, która przedstawiała POJAZD NA CZTERECH KOŁACH. Znalezisko jest datowane na ok. 3 490 rok p.n.e. Inne podobne, znad brzegu Eufratu w Syrii – kredowy model koła – oszacowano na 3 340 r. p.n.e., czyli jest o 150 lat młodsze.

http://abctygodnik.pl/artykuly/955-sensacja-naukowa-to-polacy-wymyslili-kolo
https://archeowiesci.wordpress.com/encyklopedia-archeologiczna/neolit/


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Jak to było z Cyrylem i Metodym

cyryl-i-metody


„Wy byliście dzikimi barbarzyńcami, odzianymi w skóry zwierząt, ganiającymi po lasach za zwierzyną. Kulturę i pismo przyniosło wam chrześcijaństwo. To święty Cyryl stworzył wam alfabet i pismo. Bądźcie wdzięczni za niesienie kultury i oświaty.”

Ostatnio robi się coraz głośniej o chrystianizacji Słowian. Cały więc polega na tym, że świat nauki prawie od początku chrześcijaństwa jako instytucji z siedzibom w Watykanie sprowadził Słowiaństwo do poziomu człowieka dzikiego, krwiożerczego barbarzyńcy. Dzieci w naszych szkołach uczy się, że Słowiaństwo za czasów Imperium Rzymskiego było jeszcze na etapie leśnego życia w szałasie, zaś okres około 1000 roku n.e. to wspólnoty plemienne na półdzikie. Taki też mamy podawane w szkołach opis wczesnego Słowiaństwa, jak to biskupstwo niemieckie ze swoim żołdactwem wkraczało na ziemie Słowian przynosząc im cywilizację, pismo i wiarę w Boga. Tego typu bzdury możemy przeczytać prawie wszędzie a pod tym wszystkim podpisują się wielkie autorytety historii i archeologii.

Jak sprawa wygląda w rzeczywistości? – całkiem odwrotnie i to na korzyść Słowiaństwa. Powiedział bym nawet, że mamy rewolucję prawdy. Systematycznie odkrywana szczególnie na terenach rosyjskich (kościoła prawosławnego) tam gdzie macki Watykańskie nie dały rady wszystkiego zniszczyć co słowiańskie.

Dzisiaj zajmiemy się sprawą wielkiego sukcesu Watykanu w sprawie chrystianizacji Słowian. Mianowicie chodzi tutaj o największe kłamstwo ówczesnych hierarchów kościelnych i ich podwładnych tamtego okresu.

Sprawa dotyczy Cyryla i Metodego. Każdemu chyba w szkole wbito do głowy, że Cyryl i Metody dwaj braciszkowie zakonni wprowadzając chrześcijaństwo na terenach wschodniej Europy (dzisiejsza Rosja i Ukraina) musieli dla prymitywnych Słowian stworzyć pismo dla ich rodzimego języka, bo Słowianie coś tam mówić potrafili ale byli nie piśmienni. Jak wiemy z podstawówki Cyryl stworzył pismo i tym pismem napisał Biblię w słowiańskim języku. Oczywiście był to największe kłamstwo kultywowane przez Watykan i współczesną naukę.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej