Turbosłowiańska zaraza a Sprawa Polska!

Filistini-filisteos


„Dla mnie jest to prawdziwa bomba. Bo jak inaczej określić takie stwierdzenie w niemiecko-holenderskiej publikacji: „(…) the Philistines in general, was a Proto-Slavic tribe or people which spoke a non-survived Proto-Slavic language (…)”

Ogólnie mówiąc Filistyni byli prasłowiańskim ludem, lub ludem mówiącym nieistniejącym już prasłowiańskim językiem… i inne ciekawe sprawy. Myślę, że warto o tym ludziom powiedzieć. Otrzymałem taką oto przesyłkę i stwierdziłem, że oczywiście warto przedstawić wam ten tekst. Rok temu sygnalizowaliśmy go tylko w zasadzie linkami – teraz publikacja.

Polecam do uważnej lektury co poniektórym skrajnie konserwatywnym prawicowym publicystom. Ostatnimi czasy odnosi się wrażenie, że jakaś zaraza opanowała cały świat. Wirus zaatakował zwłaszcza środowiska naukowe świata zachodniego, ale i w okolicach Moskwy dokonał spustoszenia. Jest to bardzo groźny wirus, który atakuje mózg człowieka, roznosi się drogą logicznego rozumowania i opanowuje zwłaszcza środowiska naukowe: genetyków, archeologów, historyków, antropologów, religioznawców i lingwistów, a za nimi dziennikarzy, publicystów i pisarzy. Ten bezczelny wirus nie wybiera i zaraża umysły najsłynniejszych przedstawicieli w poszczególnych dyscyplinach nauki i najzdolniejszych twórców pióra i pędzla, a nie pomija też środowisk aktorskich i polityków. Jeśli jakiejś profesji, dotkniętej tą ciężką chorobą nie wymieniłem, to przepraszam.”


Czytaj dalej

Poczytajcie i pomyślcie czy my Słowianie potrzebujemy …

wiara-przyrodzona


„Poczytajcie i pomyślcie czy my Słowianie potrzebujemy obcej nam kultury i religii? Poznajcie prawdę o naszych korzeniach i bądźcie z nich dumni. Zdecydowałem się przytoczyć moją polemikę z roku 2005 (artykuł z fundacyjnej strony poświęconej Mitologii, która funkcjonuje do dzisiaj, zachęcam do jej odwiedzenia:

http://www.mitologia.kei.pl/4_tajemnice/4_9_zag.htm )

allochtonistyczne wnioski artykułem Wojciecha Jóźwiaka zamieszczonym wtedy w TARACE, ponieważ artykuł ten pokazuje nie tylko pewne metody dowodzenia i wyciągania fałszywych wniosków przez allochtonistów z materiału źródłowego, ale wskazuje także że nie trzeba było dowodów genetycznych choć one mają dzisiaj charakter przesądzający by skutecznie podważyć sądy o przybyciu Słowian do Polski najwcześniej w V wieku n.e.

Do obalenia takich sądów trzeba jednak oprzeć się i posiadać wiedzę nie z jednej wąskiej specjalistycznej dziedziny (zwłaszcza nie z archeologii), w której ktoś działa, ale ogólniejszą z wielu dziedzin. W roku 2002 rozpocząłem pisanie II Tomu Mitologii Słowiańskiej Księgi Ruty. Już wtedy musiałem rozstrzygnąć posługując się wielodziedzinową analizą (holistyczną) kto skąd pochodzi i dlaczego, co się kiedy mogło stać a co nie mogło. Skąd Słowianie przybyli albo czy w ogóle i kiedy przybyli, gdzie i jak długo musieli siedzieć. Nijak nie chciało się to dostosować do modnych wtedy teorii o odwiecznej germańskości ziem Polski. Nie chciało pasować bo nie mogło, bo ta teoria pangermańska to tylko uprawiana przez 200 lat propaganda pruska a nie żadna teoria naukowa.”


Czytaj dalej

ZSRR pod żydowskim jarzmem


Od tłumacza: Przedstawiam tłumaczenie artykułu, napisanego w 1960 roku, które mam nadzieję znajdzie zainteresowanie. Mimo upływu 56 lat od chwili jego opublikowania, szereg informacji dla polskiego czytelnika może być nadal odkrywczych i szokujących. Poraża ogrom cierpień, jakie poniósł Naród Rosyjski od czasu Żydowskiej Rewolucji Październikowej i który nigdy nie cieszył się prawdziwą wolnością i prawami człowieka i obywatela. Który poniósł dziesiątki milionów ofiar w wyniku planowej eksterminacji klasy ludzi wykształconych, oświeconych, klasy średniej, ale też zwykłych chłopów i robotników. Naród ten został pozbawiony swojej rdzennej rosyjskiej inteligencji, która mogłaby otwierać prostym ludziom oczy na to, co się dzieje i która ewentualnie przygotowywałaby ten naród do zrywów powstańczych (tak jak Powstania w Polsce – 1830, 1863, Powstanie Wielkopolskie, Śląskie, Poznańskie-1956r., 1970 r., 1980r.). Naród ten był potwornie zastraszony i siedział pokornie pod butem żydowskiego rządu i nie okazywał oporu nieludzkiej władzy. A mimo to władza ta w poczuciu bezkarności i zgodnie ze swoją demoniczną ideologią Talmudyzmu dążyła do całkowitego fizycznego wyniszczenia tego narodu, jego kultury, religii, dziedzictwa historycznego.

Osobiście odczuwam smutek, gdy w dyskusjach Polaków  ocenia się Rosjan krytycznie, obciążając ich zbrodniami, popełnionymi na Narodzie Polskim (Katyń, wywózki na Wschód i Sybir, walka z podziemiem antykomunistycznym, Kościołem, kolektywizacja, cenzura, zamordyzm…). A przecież tego nie czynili rdzenni Rosjanie, nasi Bracia – Słowianie, tak samo gnębieni w tych czasach jak i Polacy, tylko przedstawiciele „narodu wybranego”. I dlatego najwyższy już czas, aby zmienić to nieprawdziwe nastawienie Narodu Polskiego do Narodu Rosyjskiego. Dążmy do poznania prawdy, dzielenia się nią z innymi. Przez ponad 70 lat ten Naród Rosyjski żył w niesamowitym upodleniu, nieludzkim traktowaniu, jak bydło. A czy i po upadku ZSRR zmieniło się znacząco na lepsze życie Rosjan? Przez otwarcie drzwi na Zachód Rosję zalała demoralizacja młodzieży, upadek moralności i dobrych obyczajów, totalne rozkradanie majątku narodowego, tworzonego przez pokolenia… Chodzi mi o to, że ten Naród przeżył o wiele więcej nieszczęść i biedy niż Naród Polski, powiedzmy od lat 20-tych XX wieku. I powinniśmy o tym pamiętać w dyskusjach o współczesnej Rosji i Rosjanach.


Czytaj dalej

Biblia – „żydowska” (Lewicka) księga zbrodni


Roman Frister. Nie ruszajcie mitu. Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli, mury Jerycha nie rozpadły się na dźwięk trąb, bo Jerycho było miastem nieobwarowanym, pierwsza monoteistyczna religia nie ma swoich korzeni na Górze Synaj, a wielkie królestwa Dawida i Salomona to legenda dostosowana do potrzeb teologii.

Telawiwski dziennik “Ha´aretz” opublikował poważny artykuł znanego archeologa, autora dzieł o historii starożytnego Bliskiego Wschodu, prof. Zeeva Herzoga, który twierdzi, że sto lat badań archeologicznych w Palestynie, Syrii, Egipcie i Mezopotamii nie potwierdza biblijnego opisu wydarzeń. Poważne autorytety z tej dziedziny, archeolodzy i historycy, powiadają niemal jednogłośnie, że w kołach naukowych od dawna dyskutowane są rozbieżności między archeologicznymi wykopaliskami a tekstem Księgi nad Księgami. – Niestety, wokół wniosków, które należałoby wysnuć, panuje ogólna zmowa milczenia – twierdzi prof. Israel Finkelstein z uniwersytetu w Tel Awiwie. – Społeczeństwu trudno jest rozstać się z mitami, które przez liczne pokolenia kształtowały jego światopogląd.

Jednym z najbardziej wiarygodnych źródeł historycznych są egipskie papirusy i inne wykopaliska znad Nilu. Żadne z nich nie wspomina ani niewolniczej pracy Żydów, ani fascynujących dziejów Mojżesza. Starożytni Egipcjanie wspominali jedynie obcych pasterzy, którzy w okresach suszy wędrowali ze swoją trzodą na pastwiska w delcie Nilu. W Księdze Wyjścia znajdujemy szczegółowe sprawozdanie zarówno z pertraktacji Mojżesza z faraonem jak i z wędrówki Izraelitów przez pustynię Synaj, w drodze do Ziemi Obiecanej. Mimo iż archeolodzy brytyjscy, amerykańscy i niemieccy usilnie szukali od połowy XIX stulecia jakichkolwiek śladów tej wędrówki, nie dokopali się niczego. Nie udało się również ustalić, gdzie znajduje się Góra Synaj, na szczycie której Jahwe przekazał Mojżeszowi kamienne tablice z dziesięcioma przykazaniami.


Czytaj dalej

Propagandowe kłamstwa o Słowianach rodem z Niemiec w The Poland Times

Slavs-Słowianie-Slavian


„Podrzucono mi niedawno tekst o Słowianach opublikowany w w The Poland Times.

http://thepolandtimes.com/slowianie-ich-wedrowki-siedziby-i-otoczenie-etniczne-we-wczesnosredniowiecznej-europie-czesc-i/.

Niestety nie nadaje się on do opublikowania go, a jedynie do zdemaskowania zawartych w nim bredni. Autorem jego  jest Adam Sengebusch (WP: samo nazwisko wskazuje komu służy i kto jest jego panem). Sili się on na „uczoność”, cytuje starożytnych historyków, ale wypisuje niedorzeczności o napływie Słowian na nasze ziemie w wiekach VII i VIII. Starożytni „historycy” nie wymieniali Słowian, bo tego terminu nie znali. A wiele wymienianych przez nich ludów (Wenedowie, Sarmaci, Dakowie, Panończycy a nawet Scytowie(WP: przede wszystkim Scytowie, nasi praprzodkowie-Prasłowianie – korzeń, rdzeń – haplogrupa R1a) to były ludy słowiańskie. Także Sklawinowie czy Antowie wymieniani przez Prokopiusza czy pseudo-Maurycjusza to też Słowianie. Ogromną przysługę sprawili Niemcom Piliniusz i Tacyt pisząc o Germanii. Tyle, że to co oni nazywali Germanią było Słowiańszczyzną Zachodnią. A Germanie była to mieszanina Słowian i napływowych Celtów i Skandynawów pomiędzy Renem a Łabą.

Dominującym żywiołem Europy środkowej opisanej przez Pliniusza i Tacyta jako „Germanii” byli Słowianie a nie Germanie (WP: Germanie to również Słowianie – w większości to Nordowie, Skani). Osadnictwo słowiańskie sięgało Renu. To ze Słowianami Rzymianie walczyli, a nie z „Germanami”. Tyle, że wtedy tej nazwy jeszcze u łacinników nie używano. Nie wiadomo kto pierwszy użył słowa „Germanie”, ale w czasach Rzymskich była to mieszanina Słowian, Celtów i Skandynawów.”


Czytaj dalej

Kościelna fałszywa baśń o chrześcijaństwie jako Kamieniu Węgielnym Europy


Czy słyszał ktoś kiedyś o tym żeby niższa i mniej rozwinięta cywilizacja podbiła nowocześniejszą, bardziej zaawansowaną, dysponującą większą wiedzą, lepiej zorganizowaną? Czy słyszał ktoś kiedyś żeby słabsze i gorsze wyparło lepsze?

Jedyny przykład takiego stanu rzeczy znamy z ekonomii, gdzie gorszy pieniądz wciąż wypiera lepszy. Bierze się to stąd, że pieniądz to nienaturalny, sztuczny twór, który nie ma nic wspólnego z przyrodzonym/naturalnym procesem produkcji i obiegu dóbr.

Wiem, że wielu Wolnych Ludzi uważa, iż nie powinniśmy zbyt wiele uwagi poświęcać dominującej w Polsce religii. Nie powinniśmy się też według nich przejmować płaskimi materialistami, ich propagandą  i całą działalnością, która zmierza donikąd. Także jak oni uważam, że każdy Polak ma prawo wybrać sobie taki system wierzeń jaki mu się podoba i wraz z innymi jemu podobnymi osobami, tworzyć wspólnotę plemienną, która pozwoli mu się w pełni zrealizować, a przy okazji rozbuduje i wzbogaci naszą Polską Rodzinę/Naród + Państwo/Wspólną Organizację Ponadplemienną. Podzielam te argumenty, które mówią, że należy skupić się na pracy u podstaw i robić swoje, nie tracić energii w narzuconych przemocą sporach zastępczych, rozwijać własne struktury nie wtrącając się w egzystencję innych struktur. Jeżeli chcą żyć w swoich religijnych światkach, a to chrześcijaństwa i jego Kościoła Watykańskiego czy innego kościoła, a to w materializmie i jego Kościele Naukowym, mają do tego prawo i nic nam do tego.

Z drugiej strony istnieją fakty, których ignorować nie sposób i zasady, których lekceważenie według Prawa Przyrodzonego (Naturalnego) prowadzi w sposób pewny do fatalnych skutków.

Jednym z tych faktów niezaprzeczalnych jest, że Ruch Wolnych Ludzi (wszelkie wolne i wolnomyślicielskie poglądy oraz przedsięwzięcia) jest bezpardonowo atakowany w Polsce przez środowiska, które jednostronnie uzurpują sobie prawo do stanowienia o Kształcie Naszej Wspólnej Ojczyzny/Macierzy. Są to środowisko katolickie i środowisko materialistycznych Paneuropejczyków. I jedno i drugie z tych ugrupowań posiadających pozapolskie centrale i ośrodki sterowania (Watykan, Bruksela-Wall Street) wypowiedziało Ruchowi Wolnych Ludzi i Wolnej Polsce wojnę. Przeszkadza im bardzo Odradzanie się Słowiańskiej Duchowości i Świadomości Korzeni. To FAKT.


Czytaj dalej

Słowiański świat odnaleziony

Zaglada-Slowiaństwa


„Nie jesteśmy sobą, zamordowano nam rodziców, zamieniono nazwiska, wymazano pamięć, skazano na cudzość”. Zorian Dołęga Chodakowski O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem, wyd. Wrocław 1967. Ów proces „wymazywania” naszej zbiorowej świadomości, o którym pisał tak dramatycznie i w sposób chwytający za serce, wybitny dziewiętnastowieczny historyk, etnograf i archeolog, prekursor badań nad Słowiańszczyzną, rozpoczął się praktycznie tragicznej jesieni 1047 r., kiedy to książę Kazimierz Karol pokonał w bitwie pod Płockiem plemiennego księcia Mazowszan, Miecława, ostatniego obrońcy naszej kulturowej i politycznej niezawisłości oraz rodzimej wiary. Archeolodzy wprawdzie do dzisiaj spierają się, czy odkopane z ruin szczepowego gniazda niepokornego płockiego wojewody ślady świątyni, mającej formę kuźni (zapewne związanej z kultem Peruna i Swaroga lub Swarożyca) pochodzą istotnie z czasów tzw. reakcji pogańskiej, czy też z czasów przedchrześcijańskich, jednakże owe szczątki przeszłości mogą stanowić wymowny symbol słowiańskiego „świata zaginionego”, skutecznie zatartego w ludzkich umysłach przez całe wieki wynaradawiania Polan, Wiślan, Ślężan i Mazowszan.

Chrześcijaństwo wprowadzane ponownie przez tzw. Odnowiciela metodami terroru (dość przypomnieć lakoniczne zdanie Galla Anonima: „Miała tam być wielka rzeź Mazowszan…”), bezwzględne niszczenie pamiątek „pogańskiej” przeszłości (wycinanie świętych gajów, palenie świątyń, usuwanie posągów, mordowanie kapłanów i wyznawców uparcie trwających przy „bałwochwalstwie”) i wielopokoleniowa praca kleru katolickiego, sterującego niemal niepodzielnie oświatą aż po wiek XVIII, odcięły nas od własnych korzeni, sprawiły, że bezkrytycznie zaczęliśmy przyjmować zachodnie wzorce kulturowe, wstydząc się tego, kim byliśmy i jesteśmy. W pewnym stopniu bowiem proces ten trwa do dziś.

W szkołach młodzież uczy się głównie o mitologii grecko-rzymskiej, dzięki powieściom, filmom i grom fantasy poznaje jako tako mity celtyckie, skandynawskie, germańskie, lecz w ogromnej większości nie ma pojęcia o własnym kulturowym dziedzictwie. Nic dziwnego, skoro utrwalono w zbiorowej umysłowości przekonanie, iż historia naszego kraju zaczęła się wraz z tzw. „chrztem Polski” w 966 r. (ani nie ochrzczono wtedy wszystkich poddanych Mieszka, ani taki twór jak „Polska” jeszcze nie zaistniał), zbywając dorobek wcześniejszych pokoleń paroma ogólnikowymi zdaniami o „tworzeniu zrębów państwowości” przez Piastów. Niewiele dowiadujemy się o naszej przedchrześcijańskiej przeszłości nie tylko dlatego, że wobec ogromu niszczycielskiej pracy, jaka się dokonała na tych ziemiach, siłą rzeczy rezultaty badań archeologicznych musiały być dosyć nikłe – przyczyną był także fakt, iż wyniki owych odkryć nie były szczególnie eksponowane ani popularyzowane i pozostawały znane wąskim kręgom akademickim lub stawały się domeną niewielkich stosunkowo grup słowianofilskich. W świadomości przeciętnego Polaka takie zwyczaje, jak śmigus-dyngus, wiosenne malowanie kraszanek, Noc Świętojańska (Kupała), choinka itp., to takie same chrześcijańskie zwyczaje, jak post, czy Popielec. Większość ludzi nie uświadamia sobie ich pradawnego, rytualnego charakteru, uważając je, co najwyżej, za ludowe „zabobony”. Czego bowiem Kościół Katolicki nie zdołał całkiem wyrugować, po prostu wchłonął, skutecznie wypierając z ludzkiej świadomości ich pierwotne religijne znaczenie.


Czytaj dalej

Protokoły Mędrców Syjonu

Kronika-Prokosza


„Kronika polska” arcybiskupa Prokosza (Prohora, Prohoriusa) – znienawidzony przez żydomasonerię unikatowy klucz do poznania prawdziwych Korzeni naRODu Polskiego.

Z Kroniką Prokosza jest dokładnie ten sam „problem” co z „Protokołami Mędrców Syjonu” – natychmiast po ujawnieniu jej i opublikowaniu rozległ się dotkliwy skowyt masonerii, że ta publikacja to jest falsyfikat. To nic że (w obydwu przypadkach) są setki faktów historycznych potwierdzających niezależnie od siebie ich autentyczność, to nic że te fakty historyczne w pełni się zgadzają z treścią, to nic że całość jest potwierdzona po wielokroć w zupełnie niezależnych i odległych od siebie nawzajem innych źródłach i kronikach. Masoni wiedzą lepiej, co jest prawdziwe, a co nie.

Na początek parę słów o samej Kronice Prokosza, aby dokładnie przedstawić ten naprawdę sensacyjny temat. Z Kroniką Prokosza jest dokładnie ten sam „problem” co z „Protokołami Mędrców Syjonu” – natychmiast po ujawnieniu jej i opublikowaniu rozległ się dotkliwy skowyt masonerii, że ta publikacja to jest falsyfikat. To nic że (w obydwu przypadkach) są setki faktów historycznych potwierdzających niezależnie od siebie ich autentyczność, to nic że te fakty historyczne w pełni się zgadzają z treścią, to nic że całość jest potwierdzona po wielokroć w zupełnie niezależnych i odległych od siebie nawzajem innych źródłach i kronikach. Masoni wiedzą lepiej, co jest prawdziwe, a co nie – w końcu to przecież prawda najbardziej boli w oczy.


Czytaj dalej

Starożytna przeszłość Polachów. Wzlot i upadek

Pokonanie Wawelan był ostatnim wielkim triumfem Cesarstwa Wschodniego. Próba odbicia Europy zachodniej spod władzy Słowian zakończyła się niepowodzeniem a kiedy epidemia dżumy rozprzestrzeniła się na wschód, samo cesarstwo stanęło nad przepaścią a jego dalsza egzystencja zawisła na włosku. Głód i chaos spowodowany dżumą skłonił mieszkańców Bizancjum do zwrócenia się przeciw rządzącym elitom, słusznie zarzucając im bezczynność i nieudolność w zwalczaniu kryzysu. Również oficjalny kościół stał się celem krytyki, szczególnie, że nigdy nie był on kościołem szerokich mas, ale typową dla starożytności instytucją religijną pasożytującą na biedakach i wysługującą się oligarchom. W tej sytuacji arianizm okazał się być atrakcyjną alternatywą i znajdował coraz większe poparcie wśród mas społecznych, chociażby z tego względu, że zwalczał on wyzysk ludzi biednych przez możnowładców i wymuszał na państwie bardziej sprawiedliwy podział dóbr.

Te niepokoje musiały doprowadzić do wybuchu i do społecznej rewolucji. I w roku 602 rzeczywiście doszło do przewrotu w wyniku czego władzę objął Phokas, najprawdopodobniej Słowianin służący w armii bizantyjskiej.

Wprawdzie dowody na to nie są bezpośrednie, ale już sam jego wygląd zewnętrzny wskazuje, że mamy tu do czynienia z członkiem społeczności słowiańskiej. Długie włosy, broda i wąs to cechy słowiańskiej mody i żadnemu bizantyjskiemu władcy nie przyszłoby do głowy bić monety z takim wizerunkiem.

Również jego niecodzienne imię zastanawia.

Tak naprawdę to nie wiemy jak się nazywał, znamy tylko jego pseudonim – Focas (Phokas). Podstawą tego przezwiska było zapewne jego prawdziwe słowiańskie imię i przy odrobinie wyobraźni daje się ono łatwo zidentyfikować jako słowiańskie imię „Pokosław” które po zgreczeniu przyjęło formę Phokas. Również nienawiść katolickich historyków do tego cesarza jest spowodowana jego pochodzeniem jak i faktem likwidacji przez niego władzy starego katolickiego kościoła.


Czytaj dalej

Niepiśmienni Słowianie

Slava-Slavs


Post jest w formie listu otwartego. Dedykowany jest wszelkiej maści językoznawcom i wykładowcom uczelni, co to bzdury do głów studentów wkładają, a potem wymuszają powtarzanie głupot na egzaminach, by zaliczyć uczelniany sezon. Dedykowany jest również studentom, szczególnie polonistyki, lingwistyki i wszelakich filologii, by poza uczelnią, w której zmuszani są do bezmyślnego powtarzactwa w zamian za bezużyteczne dyplomy, usiedli i pomyśleli, co tak naprawdę studiują.

Nazwa “student” oznacza osobę “wnikającą”, a “studiować” to znaczy “zgłębiać temat”, więc jak macie czelność się tak nazywać, to chociaż spróbujcie wniknąć i zgłębić temat, który ponoć “studiujecie”, nawet z kolegami przy studenckim piwku. Inaczej bezmyślnie powtarzacie utarte głupoty, które z nauką mają tyle wspólnego, co środa z maścią na komary. Jeśli uważacie, że Wasz śmieciowy dyplom wart jest okłamywania innych oraz samych siebie, to nie czytajcie dalej.

Artykuł zainspirowany komentarzem użytkownika R. A.  (o ryciu i skrobaniu) pod jednym z wcześniejszych artykułów oraz użytkownika Tomassus, który zacytował studentkę-ignorantkę o ksywce Lotta.

Do wszystkich czytelników: Jeśli gdzieś w necie widzicie jakieś pseudomądre komentarze bez żadnego sensu, a z papką pod publiczkę jakich to my głupot tu nie wymyślamy, a jedyne ich dowody przeciw naszym tezom to: “OOO, ale się uśmiałem”, “Co za głupoty” czy “Ten autor wyssał wszystko z palca” – a konkretów jak zawsze żadnych. Wklejajcie wtedy link do tego właśnie artykułu. Tych oszołomów raczej nie zmienimy, ale pod każdym ich postem będzie link do tego artykułu, gdzie każdy kto zobaczy ich komentarz może sobie sobie kliknąć i się ocknąć. Będzie to takie “jeb z dzidy” dla zagubionego umysłu poszukującego prawdy.

List nie jest miły, bo nie ma być miły. Ma być dosadny na tyle, by dotarł do jak największej rzeszy ludzi. Najlepiej usiądź wygodnie, zrelaksuj się i dopiero czytaj!

UWAGA! Istnieje kontynuacja tego artykułu: Językoznawco, Szach Mat!


Czytaj dalej

My Słowianie – wierzenia


Wierzenia i bóstwa Słowian. Bóstwa jako personifikacja przyrody i natury. Jaką rolę u Słowian pełnili kapłani, co było przyczyną do wyodrębnienia grupy kapłanów – pośredników między bóstwami a ludem, co z wierzeniami i starą wiarą stało się po przyjściu do cywilizacji Słowian chrześcijaństwa, jakie obrzędy zostały zasymilowane do nowej wiary, która przyszła wraz z chrztem Polski – o tych bardzo ciekawych aspektach cywilizacji Słowian opowie Czesław Białczyński, pisarz i scenarzysta, autor mitologii Słowian: Księga Tura i Księga Ruty,

Nasi Jaszczurowie

Oroboros


Tylko u Słowian, a najpełniej u Polaków znajdziecie te wszystkie znaczenia wywiedzione z jednego słowa-symbolu Oroboros, który jak wiadomo powszechnie ma charakter magiczny, ezoteryczny, mistyczny, i poświadczony od czasów starożytnego Egiptu, a nawet jeszcze dawniejszych.   Jak więc widzicie nawet takie zdawałoby się obce pojęcia jak urbanizacja, suburbium i inne mają pochodzenie odsłowiańskie, prapolskie. Dlatego też Polaka nie rażą te słowa i  nie drażnią jako obce wtręty – one są przez podświadomość każdego z nas akceptowane. To my Słowianie-Polacy jesteśmy nazywani przez Biblię Wężowym Plemieniem, gdyż jesteśmy dokładnie Plemieniem Żmijów/ Smoków/ Drakonów/ Węży – Scytami Jaszczurami. Proszę tylko by nie mylić tego z kosmicznymi Reptilami. Gadziną, która nie ma nic wspólnego z Wężowym Plemieniem. Na Wężowe/Smocze Plemię nie bez powodu zrzucono w Biblii winę za to że Ludzkość Posiadła Wiedę (Owoc z Drzewa Wiadomości). Pośrednicy kościelni chcieli zatrzymać tę wiedzę dla siebie i poniekąd długo się im to udawało.  Bowiem to my jesteśmy jednocześnie owym Wężem/Smokiem w Którego posiadaniu jest Owoc Wiedy – Owoc Dobrego i Złego. To Słowianie/Scyci byli owymi Nosicielami Światła Świata, czcicielami Łączy Zwory- Lucisferusa, czyli właśnie Światłoświata, inaczej Świętowita. To ich Słowian ideę boga, zamierzało nieudolnie i nieudanie uśmiercić judeo-chrześcijaństwo.  Ażadaha (Uż-Duch) Smok i Żmij Wielkiego Działu (Działu Działów) jest rozdwojeniem Światła Świata na dopełniające się In-Yang (Białoboga i Czarnogłów).

Jedyne co mnie   niepomiernie dziwi to fakt, że jezuicka „nauka” polska i polscy „naukowcy”, tak prostych dowodów nie są w stanie odnaleźć i wyszukać w dokumentach historycznych, które mają we własnych bibliotekach pod swoim przemądrzalskim nosem. Czyżby prosta dedukcja, albo łączenie wiedzy językoznawczej z historyczną było w Polsce, w tzw. III RP, narzędziem zapomnianym w dociekaniach naukowych? A może wiedza o głębokiej starożytności i odsłowiańskości znanych obecnie na świecie systemów magicznych i ezoterycznych oraz pochodzących z nich religii monoteistycznych była i jest nadal objęta jakimś tajemniczym, watykańskim ZAKAZem? Czy zatem polscy naukowcy są materialistami i racjonalistami, czy też może irracjonalnymi zwolennikami watykańskiego zabobonu?


Źródło artykułu

Grafika: http://devixwar.deviantart.com/art/Oroboros-Tree-of-life-341286682