Trumna Chrobrego ~ Wielkiego Króla Węży


Dlaczego piszemy smok kObr-kobra, wąż – smok, otóż bajka separatystów krakowskich mówi, że 77 olbrzymów z ich władcą (królem) po wcieleniu ziemi krakowskiej do swego państwa zamieniło się w węże, w dialektach słowiańskich słowa hobry~obr~chrobry znaczą tyle co olbrzym – wielki – wielkolud po bułgarsku znaczy też dzielny.

Teraz jeśli dokonamy mutacji ‚h’ w ‚k’ (z ciągu mutacyjnego g-h-k), otrzymamy parę wyrazów hobry-kobry jest to zwykły mechanizm słowotwórstwa języka.

Tak więc w języku zachowała się pamięć imienia olbrzymów-kobrów-węży i co za tym idzie, jest drugi słowotwórczy przekaz niezależny od bajki, więc bajka nie jest bajką tylko przekazem o autentycznych wydarzeniach z II wieku naszej ery gdy kultura przeworska od paru wieków dominująca na nizinie polskiej opanowała pogórze karpackie z Krakowem gdzie wcześniej egzystowała kultura uchodząca za celtycką. Górale tak jak dziś Rusini, nazywali nas Polaków z nizin Lachami, bo początkowo byli poza wspólnotą polityczno-militarną kultury przeworskiej, bajka krakowska zachowała podświadomie wyraz niechęci (w każdym bądź razie przyjęto ją w krakowskim bez entuzjazmu) do tej, zapewne jednostronnej decyzji państwa olbrzymów, tam gdzie przeszedł olbrzymi wąż-smok-król węży ziemia (w bajce „szczyty gór” to wtórna logizacja przekazu, lub chodzi tu o Peukę-Łysicę polanę-halę stąd łysa góra pozbawiona sztucznie roślinności na szczycie) miała pozostać jałowa i pozbawiona roślinności (ale może być to też nawiązanie do klasycznego niszczycielskiego przemarszu każdej większej armii).


Czytaj dalej

Sadko – legendy słowiańskie

Bajki-Slowianskie-Sadko


Dawno, dawno temu, żył w Nowogrodzie chłopiec o imieniu Sadko. Nigdy nie rozstawał się on ze swoją klonową lutnią, żył bowiem z gry na niej, często goszcząc na ucztach u bogatych kupców. Jednak nastał ciężki czas dla Sadka, nikt już nie chciał zatrudnić muzyka mimo, że grał najpiękniej w całym świecie.

Zasmucony Sadko Minstrel wybrał się na spacer. Przysiadł nad brzegiem rzeki i swój żal przelał w piękną muzykę. Lecz, gdy tylko zabrzmiała ostatnia nuta, która ledwo co zdążyła zostać pochłonięta przez wiatr, woda w rzecze zaczęła się pienić, a oczom grajka ukazała się potężna głowa podwodnego Boga. Tak bardzo spodobała mu się muzyka z lutni chłopca, że zapragnął, by Sadko zagrał w jego podwodnym pałacu, obiecując mu przy tym, oczywiście, wielką nagrodę. Grajek, gdy tylko się zgodził, znalazł się na dnie oceanu w pięknym pałacu z białego kamienia. Sadko zaczął grać, a ucieszony Bóg ruszył w tan tak żywiołowy, tak energiczny, że wody morza wzburzyły się i pokryły wielkimi falami, które topiły statki.

Sadko, widząc radość władcy wód, grał najpiękniej jak tylko umiał. Bardzo się zmęczył, ale bał się przerwać. Wtedy poczuł na swoim ramieniu dłoń. Nie przerywając muzyki odwrócił się i ujrzał białobrodego mężczyznę, mędrca. Nieznajomy poradził mu, by zerwał struny lutni i w ten sposób przerwał taniec, a wtedy Bóg morza jako nagrodę zaoferuje mu rękę jednej ze swoich córek. Lecz Sadko miał być cierpliwy. Musiał pozwolić przejść pierwszym trzystu pannom, później kolejnym trzystu, a za żonę wziąć dziewczę sześćset pierwsze i wtedy, nawet po ślubie, grajek nie może jej dotknąć, inaczej zginie w morskich wodach. Sadko Minstrel posłuchał mędrca i zerwał struny lutni.


Czytaj dalej

Inogi Welańskie, Niebieskie i Ziemskie


Wizerunki Inogów. Słowo inóg tłumaczymy gdzieś w Księdze Tura, ale tutaj tylko krótko – inogi – to znaczy inno-nogi albo inno-oki, albo inakiczyli inszy, inkszy – czyli dziwny, inny od wszystkich. Inogi są to zwierzęta bądź p0stacie ludzko-zwierzęce, a także rośliny o dziwnym wyglądzie łączące w sobie cechy zwykle pokazywane przez zupełnie inne gatunki istot. Nie należy ich mylić ani z demonami – Zduszami, ani z Bogunami – oni także mają wygląd inno-oki  (inoki), ale główną cechą rozróżniająca prawdziwe Inogi od Bogunów i Zduszów jest ich ani ludzkie ani zduszne, ani boskie pochodzenie. Są oni niebieskimi i welańskimi Zwirzorami i Zróstami, które czasami zawitują także na Ziemię.

Na Ziemi nie widujemy na przykład nigdy Szczuropiórów, ale za to widywano – przynajmniej dawniej Czeltice-Czetlnice (Czetlice) nazywane przez Romajów Syrenami. Powyżej na obrazie rosyjskiego twórcy przedstawiającym Sadkę w podwodnym królestwie widać właśnie Czetlnicę-Czelticę.

Zbierzemy tu wszystkie wizerunki Inogów, jakie uda mi się zebrać w całym Internecie. Postaram się każdemu z nich – jak zwykle poświęcić kilka słów, tak żeby nasz artykuł nie był tylko zbiorem obrazków.


Czytaj dalej

Zdobywcze wyprawy Widnura I Wodyna

Odun Odyn Widnur Vidnur Wodyn Vodyn


W czasach, swoich chwalebnych wypraw, Widnur najbardziej upodobał sobie rzeki wiodące do Bołotyku i Białego Morza i te właśnie północne morza, włącznie z najgroźniejszym, Morzem Wądów [57], które najczęściej przemierzał. Jako że wiele razy w tych stronach Białego Lądu bywał, sięgając nieraz daleko poza siedziby Łukomorzan, a były to ziemie od ludzi zupełnie puste, jedynie zwierzyną, gadziną, ptactwem, narybkiem i borem zasiedlone, ustanowił  tu w ważnych miejscach obwary.

Obwary Widnura-Wodyna. W ziemi północnej, gdzie rzeczą zwyczajną jest, iż śnieg leży przez pół roku a rzeki skuwa lód tak gruby, że żeglowanie staje się niemożliwym, te obozowiska uczynione przez ludzi, miały wielkie znaczenie dla łowców i podróżników. Kiedy wyprawa się kończyła opuszczano je nie pozostawiając żadnej straży, jako że ludzi żadnych i tak tutaj nie bywało. Przed zduszem zaś, czy bogunem żaden człek, jeśli ich rozeźli, sadyby nie obroni. Stały zatem puste, zawsze jednak dbano żeby obwar zaopatrzony był w suszone mięso i ziarno, w drewno i chrust, w suche skóry i futra, siano dla zwierzyny, narzędzia do krzesania ognia, broń, sidła i wędy do polowania, sierpy, młoty, dzbany, kubły, garnki oraz w inne niezbędne przedmioty, które mogą strudzonym i umęczonym przywrócić siły lub uratować życie.

Jeśliby jakaś grupa myśliwych zabłąkała się w borach to miała szansę przeżyć w obwarze nawet do kolejnej wiosny. Każdy obwar miał też swoją banię – łaźnię, uczynioną na podobieństwo tej ze Świętej Kłódzi, by można było w każdej chwili odbyć obrzędy i oddać cześć bogom. Każdy obwar był posadowiony według Zasad Kłódzi, czyli zasadzony i postawiony w Porządku Kłódzi.

Tak więc obwar obwarowywano nie tylko zewnętrzną palisadą z bali, wałem drewniano-ziemnym jako drugim wałem i wałem drewniano-kamiennym, jako wewnętrznym, trzecim wałem, ale także otaczano go wodą. Obwary zawsze sadowiono w miejscu dobrze osłoniętym od ludzkiego oka i bronionym od ciemnych mocy oraz wroga, przez czystą wodę. Często zasadzano je na wyspie na rzece lub jeziorze. Dodatkowo z obwaru wypływał strumień, który jeszcze jedną stanowił przeszkodę dla złego, ponieważ obwar, na wzór Kłódzi, musiał mieć wewnętrzne źródło świętej wody, jak Kłódź ma boskie święte Źródło Źródeł.


Czytaj dalej

Olbrzymy, wesołki, chytruski… Kolorowy świat mitów kaszubskich


Porozmawiamy o stolemach, Purtku, morach i dwóch wyjątkowo przerażających upiorach: Wieszczym i Łopim. [Roman Drzeżdżon jest kaszubskim pisarzem, publicystą i satyrykiem, jak również pracownikiem Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie, gdzie zawodowo zajmuje się badaniem kultury i literatury kaszubskiej]. STOLEMY. Stolemy były olbrzymami. Tak, to legendarne olbrzymy, który ukształtowały nasze Kaszuby.

Jak tego dokonały? Bardzo zwyczajnie. Kiedy stolem chciał usiąść, to usypywał pagórek. Kiedy chciał przejść na drugą stronę jeziora, wyrywał drzewa z korzeniami, a potem zasypywał to ziemią. Po jakimś czasie w tym miejscu pojawiały się torfowiska. Kiedy walczyły, brały się za bary, zapierały się nogami w ziemię i przepychały, w ten sposób powstawały pagórki. No to rzeczywiście duże były… Były tak wysokie, że mogły sobie usiąść nad jeziorem Żarnowieckim, jeden siedział po stronie krokowskiej drugi po stronie gniewińskiej, i podawały sobie tabakierę przez jezioro. Chodziły po Zatoce Puckiej, moczyły sobie nogi w ten sposób. Robiły sobie zawody w rzucaniu ogromnymi kamieniami.

Silne były na pewno. Ale czy mądre? Stolemy zwykle dawały się przechytrzyć przez stolemki. Słyszałem, że stolemów już nie ma bo same siebie wytłukły, co do jednego, w wielkiej wojnie, którą między sobą prowadziły.

To nieprawda. Najpierw stolemy walczyły ze smokami, których na Kaszubach było bardzo dużo. Potem rzeczywiście, walczyły między sobą. Jednak wcale się nie wytłukły co do jednego, część stolemów przetrwała te wojny.


Czytaj dalej

O narodzeniu Potworów i ich Bitwie o Niebo, Welę i Ziemię – mitologia Słowian

Narodziny-Potworów


Księga Tura Taja 5 – O narodzeniu potworów, ich bitwie o Niebo, Welę i Ziemię, o zabiciu potworów i powołaniu do bytu Przedstworzów oraz nadaniu bogom taj według wołchwów kapiszty w Rosi pod Biełogorodem nad Dnieprzem w ziemicy Rosomonów1, słów kołoduna Jura z uroczyska Biełyje Bogi w ziemicy plemiennej Wiatyczów ludu Burów2 oraz zinisów plemienia Kurów z ludu Istów chromu w Apuolu3.

Narodziny Potworów. Działo się to w czasie, gdy Światowit osadził już na Wierchu Weli Kłódź i obwarował ją nieopodal Źródła Źródeł. Stały też w Górach Czernobielskich wykute w drogich kamieniach trzykątne trzemy o strzelistych ścianach pnących się ku Kopule Nieba. Jeden, z kryształu, wznosił się między Górami Białymi – zwanymi też Gołogórami albo Górami Białogromnymi. Drugi, z czarnego granitu, wyrastał na stokach Czarnogór nazywanych Górami Łysymi albo Czarnogromnymi. Na wzgórzach kirowej Wozhorii, nazywanej inaczej Wozgrzą, wyrosły również strzeliste tumy: Jaspisowy Tum (Jaruny) na Wzgórku Wschodnim, Rubinowy Tum (Rui) na Pagórze Południowym, Złoty Tum (Jeszy) na Lachawie Zachodniej i wieżyca Srebrnego Tumu (Kostromy) na Gołoborzu Północnym.

Kaukowie i ich pomocnicy Ażdahy oraz Kirowie wraz ze swoimi Światłogońcami odpoczywali właśnie w nowych dworach po straszliwym trudzie walki i kształtowania Nieba, kiedy na Przełęczy Równi, tam gdzie zbiegają się czarne i białepasma czarnobielskie, zebrali się bogowie Żywiołów i bogowie Mocy. Tu opodal Skały Grum rozpalili ognie, jako że nadciągała noc, i utworzyli wokół ognisk kręgi. Wkrótce w zapadającej czerni świeciło się na samotnej wyniosłości dziewięć ognisk. Przy każdym z nich zasiadło dziewięciu bogów4. O samym zmierzchu przybył posłaniec od Czarnogłowa, Żnuja Młona, zwana też Żmijułanem. Czarnogłów pragnąc, by bogowie nie posnęli, a prace posuwały się wartko, przysyłał im czarny napój – polewkę wzmagającą siły. Rzeczywiście, już łyk napoju pobudził stwórcze moce i boską myśl. Bogowie radzili nad ukształceniem Potworów oraz nad tym, jak i gdzie, w tajemnicy przed innymi, zabrać się do owej roboty. Myślano także o tym, w jakich miejscach zrodzone ich rękami Potwory powinny zaatakować.


Czytaj dalej

Czesław Białczyński Księga Tura, Księga Ruty


Czesław Białczyński (ur. 26 sierpnia 1952 w Krakowie) – polski pisarz, scenarzysta, publicysta, dziennikarz, animator kultury. Ukończył technikum geodezyjne, później Wyższe Studium Scenariuszowe łódzkiej PWSTiTV. Debiutował na łamach Młodego Technika (1976) opowiadaniem Styk. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich od 1983 r.(oficjalnie od 1989) – stypendysta Ministerstwa Kultury i Sztuki 1985-1986 r., Stowarzyszenia Pisarzy Polskich 1987-1988 r. Członek Polskiej Akademii Filmowej.

Szczególnego rodzaju rozgłos przyniosły mu publikacje inspirowane wierzeniami dawnych Słowian, szczególnie: „Mitologia Słowiańska/Słowian – Księga Tura„. Choć nie jest to stricte opracowanie naukowe, a sam autor pisze o nim że „jest to beletrystyczna, chronologiczna opowieść o tym, co działo się od stworzenia świata, aż po czas mitycznych początków pierwszych państw słowiańskich” – to stanowi ono bogaty zasób odsyłaczy do źródeł. Sama książka w swoim układzie jest wzorowana na „Mitach greckich” Roberta Gravesa. Zebrane przez autora mity i podania z obszaru od Bałkanów po Polskę i od Połabia po wschodnie krańce Ukrainy i Rosji zostały skomponowane w jedną całość, będąc pierwszą tego rodzaju próbą stworzenia i spisania zrębu mitologii starosłowiańskiej.

Poczet słowiańskich Bogów – wstęp

Bogowie Słowiańscy


Copyright © by Czesław Białczyński, all rights reserved ® by Jerzy Przybył, Franciszek Walczowski, Zdzisław Beksiński. (Wstęp czyli- Początek Pocztu). Bogowie Sławian zwanych Słowianami – ich pochodzenie i atrybuty. Spis Bogów rozpoczniemy od samej góry Kręgu Kręgów, czyli Kręgu Najwyższego, w którym zawiera się Jedń – Bóg Bogów. Stopniowo będziemy schodzić niżej i opisywać bogów niższych kręgów. Ponieważ za najważniejszą rzecz dla zachowania języka uważamy pamięć znaczeń i rodowód słów skupimy się w niniejszym spisie na rozległym potraktowaniu tej właśnie sprawy.

Znajdziecie w naszym Poczcie przede wszystkim dogłębne omówienie wszystkich boskich imion i wywodzących się od nich słów, znaków oraz znaczeń w naszym słowiańskich wszechjęzyku. Skończymy niniejszy Poczet na Dziewiątym Kręgu – ostatnim szczeblu Welan, czyli wymienieniu i opisaniu mian i imion Zduszów w ich zdusznych rodach. Ci najniżsi boskiego pochodzenia mieszkańcy Weli zadomowieni są w Nawiach, a czasami pokazują się także na Ziemi.

Niniejsze opisanie nie poświęci osobnej uwagi Inogom, Skrzystej Zwierzynie, ani Skrzystym Zróstom (Rostom). Ma ono bowiem objąć pełnym i skończonym opisem Panów i Panie Weli, czyli bogów. Dla Stworzy i Zduszy czynimy wyjątek, ponieważ boginki i bogunowie współtworzą boskie rodziny, a zdusze są też bezpośrednimi pomocnikami Bogów Ciemnych.

Każdemu z bogów poświęcimy kilka specjalnych słów w krótkim opisie po to by przybliżyć jego osobę z przyrodzenia (charakteru) i działania. Pokażemy istniejące wizerunki tych bogów, których obrazy o tajemnej wadze posiadamy. Przedstawimy też znaki pradawnego zapisu w piśmie Słowian zwanym welesowicą i głagolicą, które nie są co prawda zapisem najtajemniejszym, ale stanowią rezy wywodzące się z pisma węzełkowego – wici-tajemnicy – noszące w sobie tajemne znaczenia.

Całość uzupełnia „Słowo o pochodzeniu bogów i najważniejszych podziałach”, gdzie w zwartym szyku umieszczono wiedzę o boskich związkach i ich owocach, powiązaniach w ważne gromady i rody. Poczet podano w Układzie Twornicy-Czweru Swąta – czyli zstępującym układzie podporządkowania rządom Tweru, poszczególnych Trzemów, Tumów i wreszcie Tynów.

Dołączyliśmy również spis prawdopodobnych mian istyjskich odpowiedników bogów Sławian, choć dokładne odtworzenie i opisanie Pocztu Bogów Istów zostawiamy pisarzom współczesnych ich potomków – Bałtów.

Zapraszamy zatem do Pocztu Panów i Panien Welańskich, czyli Władców Weli.


Czytaj dalej

Semnonowie – Sporowie – Zeriuani (Ziarnianie), a Zerywanie – Tomasz Markuszewski

zerywanie-semnonowie


Mamy słowa w kontekście, który uporczywie podaje tę samą etymologię tych nazw. Albis Germaniae Suevos a Cerveciis dividiit: mergitur in Oceanum. & Suevi non sunt nati, sed seminati. Są to gry słowne, *Cerveciis (Cervesia) znaczy piwo po łacinie, ziarno skiełkowane nazwane jest słodem, mające wyjaśnić etymologię, nazwy Suevi.

„*Ceres’(bogini) name was synonymous with grain (ziarno) and, by extension, with bread.” [veci-vetus stary, czyli cer-veci-is (ziarno stare jest) słód to dokładnie stare skiełkowane ziarno]. Wykorzystując powyższe etymologie otrzymujemy jasne znacznie Zeriuani, to Ziarnianie po rosyjsku zernó czyli zernani czyli rdzeń jest ten sam, -i- jest w polszczyźnie czyli byli by to Ziernuanie, dokonało przestawki, lub ktoś lekko przekręcił obcą dla siebie nazwę.

Zeriuani – nazwa określająca nieznane bliżej plemię słowiańskie, wymienione przez Geografa Bawarskiego. Od Zeriuani miały wywodzić swój rodowód wszystkie inne plemiona słowiańskie.

https://vranovie.wordpress.com/2015/08/01/semnonowie-sporowie-zeriuani-ziarnianie.

„Teraz wypada powiedzieć o Suevach, a nie jeden to lud, jak Chattowie czy Tenkterowie. Zajmują bowiem większą część Germanii, podzieleni na plemiona i związki, chociaż w całości zwą się Suevi. Osobliwością tego ludu jest zaczesywanie włosów na bok i podwiązywanie ich w węzeł. W ten sposób Suevowie odróżniają się od pozostałych Germanów, w ten sposób wolni spośród Suevów od niewolników. U innych ludów rzecz to rzadka i zdarzająca się tylko wśród młodzieży, czy to wskutek jakiegoś pokrewieństwa ze Suewami, czy też – co się często zdarza – naśladownictwa.

Za najstarszych i najznakomitszych wśród Suevów uważają się Semnonowie, a ową starożytność ich pochodzenia poświadcza religia. W oznaczonym czasie wszystkie ludy tej samej krwi przysyłają posłów do lasu uświęconego wyroczniami ojców i pradawnym strachem… właśnie stamtąd wywodzi się lud i tam obecny jest bóg, władca wszystkiego, reszta zaś jest mu podległa i posłuszna. Wiarygodności dodaje temu fortuna Semnonów: zamieszkują sto okręgów, a wielkość ich plemienia pozwala im wierzyć, że stoją na czele wszystkich Suevów.” https://en.wikipedia.org/wiki/Early_Slavs. więcej: https://vranovie.wordpress.com/2015/08/01/semnonowie-sporowie-zeriuani-ziarnianie/

Powyższy wywód w całości potwierdza trafność odtworzenia w Księdze Tura tego segmentu Baji, który opowiada o narodzinach Ludzi i o Zerywanach jako źródle wszystkich plemion Ludu Słowa.


https://vranovie.wordpress.com/2015/08/01/semnonowie-sporowie-zeriuani-ziarnianie/


Źródło artykułu


Czytaj dalej

O Świecie narodzonym z Boga Bogów, Ludziach powstałych z Potwora Porusza i o ważnym rodzie Gałęzów

guslarze-baje-mitologia-slowian


TAJA 8. O Świecie narodzonym z Boga Bogów, Ludziach powstałych z Potwora Porusza i o ważnym rodzie Gałęzów według lędziańskich guślarzy z Łężna [1], wejunasów plemienia Stawanów z Tękit [2] oraz sredeckiej kapiszty Swąta w ziemicy Serdczan [3].

O świecie zrodzonym z Boga Bogów – według sredeckich kapłanów Swąta i innych podań Timoczan Dunajskich [4].

Pewnego razu, kiedy Zerywanie mieszkali już w ziemskiej Kolibie, ale w tej starej, i rozdzielili się na rody, a panował nad nimi król królów Goryw z rodu Bardzów, spadła z Nieba wielka księga. Znalazł ją w stepie najstarszy syn królewski Bierło i zaniósł ojcu. Zjechali się wszyscy królowie rodów-plemion i zapytali Gorywa, co jest w niej napisane. Księga ta była wypełniona tajami, których nikt nie potrafił odczytać, jako że ludzie nie znali wtedy taj. Goryw nie wiedział, co im odpowiedzieć, lecz gdy się wahał, nadleciał siwy gołąb. Ptak, który się środkiem nocy wyłonił z głębin ciemności, okrążył ognisko i usiadł na ramieniu króla królów. W jednej chwili Goryw dostrzegł nagle i pojął całą mądrość zawartą w Księdze. Tak im wtedy powiedział:

Ta księga, dana nam z Głębi Nieba przez bogów, zbyt jest obszerna, bym wam o wszystkim mówił. Są tylko trzy pytania, na które, natchniony świętością i światłem ducha odpowiem. A jedno z nich jest – jak się stał wszy świat, drugie – skąd się wzięli ludzie, a trzecie – kto się począł z czego.

Nasz Świat Biały wziął się od Pana, Krasne Słońce z Lica Białobożego, Młode Światło (Księżyc) z Piersi Jego. Białe Zorze z Oczu Bożych, Gęste Gwiazdy z Szat Jego, Bujne Wiatry z Ducha Światłego. Mir i Narod Boży poszedł od Porusza. Jego krzepkie Kości z Kamienia, a jego Ciało z wilgotnej Ziemi. Od jego Kości kości nasze, a z jego Ciała nasze ciało. Stąd, od niego u nas na Ziemi poszli carowie i kniaziowie – z głowy Poruszowej, stąd wojowie, bojarzy – z Poruszowych mości, stąd kmiecie z kolana Poruszowego.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Mazonki z Mazowii czyli Amazonki – jak to było? – z Księgi Ruty

Amazonki Mazonki AmazonsNarodziny Mazonek. Maza, Łagoda-Lęda i Węda były siostrami narodzonymi z krwi Boga Wojny i Walki, Pana Wojów – Ładziwa-Diwa, zwanego też Włodzicem i Ładziwcem. Sturęki Łado jest więc ich dziadem a Dziewanna babką. Stąd też późniejsza wielka cześć, jaką Mazonki oddawały zarówno Ładziwcowi jak i Ładowi oraz Dziewannie.

Według kapiszt burskich ze Wschodu, każda z tych dziewcząt miała inną matkę, a podług podań kapiszt południowych, ich matką była Łada-Łagoda, dla której Ładziw był tylko pasierbem.

Powiadają południowi mudrowie-żegłowie Cakonów-Czakonów i Skrytów-Skortów z Wyspy Skryty, a także kapłani-skrytowie z Kijowa, że owe potajemne narodziny, które oboje z bogów pragnęli ukryć przed innymi Welanami, dokonały się w ziemicy istyjskiej, na Łukomorzu, u ujścia rzeki Dźwiny. Ich przybraną matką została Jaśniena II Istyjska, a przybranym ojcem burski mąż Jaśnieny kniagan-kagan-aga Nor.

Jednakże wschodni kaziciele burscy i rzekacze istyjscy przekazują, że matkami tych trzech były: Wąda dla najstarszej Wędy, Łada-Łagoda dla średniej Łabędy-Lędy oraz Swara, lub Daboga-Dobra, dla najmłodszej Mazy, którą zwano też Mazją, Azją, Azową, albo Azowką.

Czarownicy Nurscy z Caroduny prawią, że te dziewoje były trzema z dwunastu córek Kąptorgi, spłodzone zostały z nią przez Ładziwca, podczas gdy pozostałe zostały poczęte również po trzy: w drugiej kolejności – przez Nura (Kęcina-Gontyna, Tamara i Odziera), w trzeciej grupie trojaczków – przez Kriwędysa (Zaręba-Żarewa, Dumna, i Mirna) i w czwartej grupie po trzy – z Pałomęża I Pylajmena z Nuruso-Buro-Istów lub Ojca z lęgijskiego plemienia Ojców (Miodewa-Medeja, Tugomira i Kejkaja-Kiedykęda).

Według tych kapłanów wszystkie trzy córki Ładziwca umieszczono w rodzie czarodzieja i wróża Połuczan, pochodzących od skołocko-nuruskich Łyskowiców i Pałkinów ze Świętogór. Przybrany ojciec zwał się Nur Sadko, a dla skrócenia wołano go Sadko, albo Sądek. Ich przybraną matką była zaś Istyjka Jaśniena.


Czytaj dalej

Buła-Byta – mitologia Slowian

Byta Była Byla


Czyli o Trzecim Dziale, narodzinach bogów Żywiołów i Mocy, ich rozmnożeniu oraz o bitwie o Ziemię, Welę i Niebiosy według wieszczek z kościoła1 Wądy w Mogile nad Wiskłą, w ziemicy Mogilanów2 i podań guślarzy kątyny3 Matki Ziemi w Sieradzu, w ziemicy Ląchskiej, czyli na podstawie wierzeń wschodnich Lęgów4

Po kilku dniach, gdy nastały już na świecie Dział Działów, a także Strony, Pory i Kir, Bóg Bogów wyrzucił z Kłodzi na zewnątrz Trzecią Rzecz.

Wieszczki kościoła Wądy w Mogile twierdzą, że działo się to na Trzeci Dziewiąty Dzień Stworzenia, zaś guślarze z Sierdza Ląchów, zgodni z tradycją zachodnią, mówią o Trzecim Siódmym Dniu.

Owo trzecie dzieło Swąta było właściwie pierwszą Rzeczą, choć utarło się mówić o nim jako o Rzeczy Trzeciej. Jedni stawiają znak równości między dziełem a rzeczą, inni uważają za rzecz tylko to, co jest widzialne i dotykalne.

Rzecz ta miała postać wielkiej niekształtnej buły Żelaznej o pokroju kulistym. Nazwano ją więc trzema mianami: Bułą – dla jej wyglądu, Bytą – jako że był to pierwszy pozaboski byt, a także Byłą – jako, że była to pierwsza rzecz widzialna i dotykalna – rzecz, która była.

Buła żarząc się wiśniowym blaskiem przeleciała przed oczami zadziwionych Kauków i Kirów oraz wszystkich ich pomocników, i z wielkim syczeniem spadła w Głąb – na samo jej dno, w miejsce zupełnie ciemne. W tym krótkim przelocie błysnęła bogom prawdziwym pięknem i wszyscy nagle zapragnęli ją posiąść. Kaukowie-Dzięgle nigdy niczym się ze sobą nie chcieli dzielić. Podeszli więc bogowie na Skraj Głębi i zaczęli się przemawiać dowodząc, komu to też ona Buła bardziej się należy.

Białoboga uważała, że jej, choćby z tego powodu, iż spoczęła na dnie Głębi, a Głąb była przecież w niepodzielnym Białobożym władaniu.

Czarnogłów dowodził, że twardość onej Buły, żar, jaki z niej tryskał, i inne cechy wyraźnie wskazują, iż przynależy się ona właśnie jemu.

Kirowie prawili (Jaruna-Jaryło – Wiosna, Wschód, Ruja-Rujek– Lato, Południe, Jessa-Yesze – Jesień, Zachód, Kostroma-Kolada– Zima, Północ), że oni powinni się zająć Bułą, bo któż inny mógłby jej nadać kierunek i kształt – rozciągnąć ją w strony i pory.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej