ARKONA – Stenka Na Stenku – muzyka słowiańska


Korzenie grupy sięgają początków 2002 roku, kiedy członkowie koła rodzimowierców z miasta Dołgoprudnyj: Masza „Scream” Archipowa i Aleksandr „Warlock” Koroliew postanowili zorganizować grupę muzyczną odpowiadający ich poglądom. Początkowo grupa nazywała się Hiperboreja (oryg. ros. Гиперборея). W jej skład weszli: Masza „Scream” Archipowa (wokal), Jewgienij Kniaziew (gitara), Jewgienij Borzow (bas), Ilja Bohatyriew (gitara), Aleksandr «Warlock» Koroliew (bębny), Olga Łoginowa (klawisze). Już w lutym tego samego roku grupa zmieniła nazwę na Arkona (oryg. ros. Аркона). Tematyka utworów początkowo była zorientowana na folk-pagan metal, z tekstami nawiązującymi do rodzimowierstwa i historii Rusi.

W związku z rosnącą popularnością grupy, zaistniała potrzeba nagrania dema. Miało to miejsce w końcu 2002 roku w studiu CDM-records. Demo zawierało trzy utwory: Kołada, Sonceworot, Ruś. Materiał ten można znaleźć na bonus-tracku albumu Żyzń wo sławu…

ARKONA – Slavsia, Rus – muzyka Słowiańska


The Russian horde ARKONA delivers a masterpiece of Slavic Pagan Metal with their latest full-length release „Ot Serdca K Nebu” („From the Heart to the Sky”). Authentic traditional folk instruments merge skillfully with powerful guitar riffs and pounding drums creating catchy yet versatile songs that have quickly become the trademark of mastermind and frontwoman Masha Scream. Her unique compositions and lyrics set the stage for her impressive vocals that range from clean passages to brutal screams and grunts. The lyrical concept breathes of lore and legend, inviting the listener to enter the realm of nearly forgotten gods. „Ot Serdca K Nebu” is undoubtedly an album that will turn ARKONA into a legend of their own and help them become a rising force within the international Pagan Metal scene.
http://shop.napalmrecords.com/arkona-…

Kupalnocka


SUTARI – KUPALNOCKA. Muzyka i słowa tradycyjne / aranż: Sutari, nagranie: Studio Zakład Nagrywalniczy w Warszawie, miks: Marcin Szwajcer, video: Aleksandra Gronowska, www.sutari.pl, www.facebook.com/sutarisutari, kontakt: kuchnia@sutari.pl


Bóg Kupała-Dziwień. Postacie-wcielenia (równe miana): Dziwień-Kupała, Dziwień-Kapała i Dziwień-Wesel, Kupajło. Inne nazwania jego osoby (przydomki): Pan Żądzy i Władca Połowu, Krasz, Kreszeń, Kres, Kryszna, Lubicz, Pust. Funkcje, zakres działania: Zarządza żądzą i łowami we wszelkiej ich postaci.


Kalendarz Słowian – ciągle uzupełniany i poprawiany.


Kupalnocka – najkrótsza i najbardziej szalona noc roku – niegdyś obchodzona była uroczyście w całej Europie – od Morza Śródziemnego po Skandynawię. Wierzono, że wtedy przyrodę przenika niezwykła, potężna siła – woda i ogień nabierają szczególnej mocy oczyszczającej i ochronnej, a rośliny – leczniczej.

Palono zioła, wito z nich wianki i puszczano na wodę – obrzędy miały te trzy elementy spleść i zatrzymać ową niezwykłą siłę, by działała dla dobra zwierząt i ludzi przez cały okres dojrzewania i zbierania plonów – zarówno łąkowych, leśnych, jak i polnych. A za najbardziej świętojańskie ziele, poza dziurawcem, uchodziła bylica. Na Mazowszu, Podlasiu i w Krakowskiem przyozdabiano nią bramy i wejścia do budynków, wierząc, że roślina ta ma właściwości odbierania mocy „złemu oku”, zdejmowania zadanych uroków i leczenia chorób, zwłaszcza febry, nasłanych przez diabła czy czarownicę. Szesnastowieczny botanik Metthiolus pisał w swoim zielniku: „Osoby przesądne, które zerwą to ziele w wigilię dnia świętego Jana i ozdobią wieńcami z niego głowy, będą uwolnione od potworów, uroków, nieszczęść i chorób”. W Czechach i w Rosji podczas sobótkowych szaleństw pary zakochanych opasane powrósłami splecionymi z bylicy, trzymając się za ręce, przeskakiwały przez płomienie, co miało silniej je połączyć i uchronić ich miłość przed knowaniami zawistników. W czasach, nim Kupalnocka przeistoczyła się w noc świętego Jana, po zabawie i uczcie, tańcach i skokach, czekało na nich pachnące legowisko usłane z bylicy i dziurawca, ponieważ noc owa była również świętem płodności, a bylica płodność wzmagała…

Rytuał Nocy Kupały rozpoczynał się rozpalaniem ogniska z drewna jesionu i brzozy. Kora brzozowa dobrze się pali (znowu odwołuję się do doświadczenia tych, to w warunkach terenowych ognisko rozpalali, czyli coś z survivalu). Może więc były to względy przede wszystkim praktyczne, dopiero później obrosły one interpretacjami magicznymi (dlaczego ma byc brzoza).

Wokół ognisk gromadziła się przede wszystkim młodzież (bo to im figle w głowie i poszukiwanie drugiej połówki), a panny na wydaniu przybywały w białych sukniach i wieńcach z ziół na głowach, przepasane bylicą. Bylica kwitnie od lipca do września. Pod koniec czerwca zapewne była to już duża roślina. Nie trudno było się więc przepasać bylicą pospolitą lub zrobić z kilku roślin splecione powrósło.

Panny na wydaniu, w tańcu przy ognisku i śpiewach, prosiły św. Jana (a wcześniej pewnie inne siły duchowe pogańskiego świata) o gorącą, odwzajemnioną miłość i szczęśliwe zamążpójście. Teraz może bardziej w naszej kulturze seks by był nam w głowach. I może interpretujemy Noc Kupały jako okazję do uciech i figli. Ale dawniej zamążpójście było niezwykle ważne, przede wszystkim społecznie. Dziewczyna stawała się dorosłą kobietą, z zapewnionym bytem materialnym, czasem sukcesem społecznym i awansem. Natomiast urodzenie dziecka (w zasadzie dzieci) było również ważne i było społecznym i osobistym spełnieniem. Bezpłodność była tragedią. Przyroda rodziła, a skoro człowiek był częścią przyrody, to jakże miał nie rodzić? Niczym jałowa ziemia? A gdy bociany na dachu nie pomagały to i za bylicą po siedmiu miedzach kobiety się trudziły. To był inny świat i inne wartości. Czasem o tym zapominamy.

Tańce wokół ogniska i skakanie przez nie ponoć chroniły przed złymi mocami. Zwłaszcza jeśli miało się na sobie magiczne zioła. Pewnie oprócz bylicy były i inne gatunki roślin. Przecież trzeba nie tylko demody wodne odpędzić od siebie i swojego życia, ale i inne: leśne, polne, podziemne. Udany skok przez ognisko, ze złączonymi dłońmi chłopca i dziewczyny, wróżył im szybki ślub i udane małżeństwo.


Źródło oryginalnego artykułu

Duchowe pieśni Słowian – Kamil Rogiński


Dorota Pasalska w swoim cyklicznym programie „Duchowe Oblicza Muzyki” rozmawia z Kamilem Rogińskim o pieśniach Słowian. Okazją ku temu jest płyta zespołu LELEK w nagraniu której uczestniczył Kamil. Album Lelek „Brzask Bogów” dostępny jest na: http://www.karrot.pl/brzaskbogow

Lelek – Hymn do Żywy – muzyka słowiańska


HYMN DO ŻYWY
O dobra Żywa, dobro rodziłaś,
Tyś matka nasza, a ojciec nasz jest Rod.
O dobra Żywa, dobro rodziłaś,
O Żywa, Żywa, od Mary bronisz nas.
O Żywa, Żywa strzeż nasz słowiański lud!

Autor tekstu: Wsiesław Sannikow. Reżyseria: Julia Groszek. Scenariusz: Julia Groszek, Maciej Szajkowski, Tomasz Wójcik. Zdjęcia: Tomasz Wójcik. Montaż: Sławomir Niedochodowicz. Muzyka: Zespół LELEK w składzie: Michał Rudaś. Jakub Koźba. Maciej Szajkowski. Kamil Rogiński. Piotr Stefański. Patryk Kraśniewski. Produkcja, mix & mastering: Studio AS One. Gościnnie: Magdalena Sobczak, Sylwia Świątkowska. Kostiumy: Dagmara Czarnecka. Charakteryzacja: Aleksandra Szczepanek, Agata Wasilewska. Kierownik produkcji: Katarzyna Kuczyńska. Korekcja barwna: Marcelina Górka. II Reżyser: Konrad Bayno. II Operator: Maciej Tarapacz. Asystent reżysera: Konrad Gelert. Asystenci produkcji: Mateusz Dobrowolski, Aleksandra Stelmach. Wystąpili: Bogini Żywa – Sylwia Świątkowska. Studentka rysunku – Izabela Jarosińska. Biznes woman – Agnieszka Michalska. Taksówkarz – Michał Krajewski. Profesor – Tomasz Ślęzak. Szef biura – Michał Wróblewski. Pasażerka 1 – Pola Łangowska. Pasażerka 2 – Kamila Pacho. Pasażer 1 – Michał Dębiński. Pasażer 2 – Michał Wróblewski. Kapłanka – Dagmara Czarnecka. Kapłanka – Monika Łada-Bieńkowska. Kapłanka – Ewa Wałecka. Żerca – Maciej Szajkowski

Mohini Indian Dance Group. Tancerki: Kinga Malec, Kalina Duwadzińska, Agnieszka Kalecińska, Gabriela Pawłowicz, Choreografia: Kinga Malec

Statyści: Przemo, Joanna Dzyr, Czarli Bajka, Paweł Narożnik, Katarzyna Guzek, Bogusz Bilewski, Armand Urbaniak, Mateusz Dobrowolski, Witold Nazarkiewicz, Franciszek Ledóchowski, Krzysztof „Hej Joe” Nieporęcki, Ewa, Marcin, Julia, Filip Bocian, Guślarz – Tadeusz Konador, Piotr Szymanowicz, Prażanin i inni. Fotosy: Bartek Muracki http://www.bartekmuracki.com. Bogusz Bilewski. Dagmara Szajkowska. Podziękowania zechcą przyjąć: Zuzanna Król, Marcin Rutkowski – firma Martela, Dariusz Żukowski – AG COMPLEX, Profesor ASP Hanna Jelonek, Maciej „Kamer” Szymonowicz, Bartosz Sandecki, Xiądz Maken I, Ewa Ratkowska, Filmspot Wrocław. Specjalne podziękowania dla: Urzędu M. St. Warszawy, Pana Wiceprezydenta Michała Olszewskiego, Marka Piwowarskiego, Wioli Paprockiej, Domy Ville http://www.domyville.pl/

Kup album lub pliki bezpośrednio: http://www.karrot.pl/brzaskbogow

Krvavy- Ludzkie Diabły – muzyka słowiańska


Tekst:
Chcą stawiać krzyże – ja krzyże im połamię
A potem w potylicę ostatni sakrament
Wielbią kalać drewno zbijając zeń dwie deski
Dla mnie zgniły trup jest symbolem klęski
Chcą ogniem i żelazem krzewić te imiona
Jedynego Boga zaklętego w trzech osobach
Przez Święte Gaje wiedzie droga chrystusowa druga golgota- krzyżem stanie się topola


Chcą budować więc przedtem wszytek niszczą


Miłość do bliźniego spajając hipokryzją
Marne to spoiwo do wznoszenia świątyń gniewu
Z kamieni rzuconych przez ludzi bez grzechu
Chcą wykrwawiać lasy, dławić w rękawicy
Żelaznej jak dziewica, podania i mity
Zastąpić je własnymi, a radość zwątpieniem


To ludzkie są diabły, to ludzkie są cienie!


Niosą nam ogień
Niosą nam stal
Niesie nam nienawiść
W owczej skórze Bóg
Niosą nam grzech
Niosą nam kłamstwa
U lasu stoją granic
I kopią nam grób


Z diabłem na plecach nie cofną się przed gajem
I jego bogami, tylko kamień na kamień
Sypią ołtarze nienawiści niespełnionej
Jak miłość do Boga w cierniowej koronie
Z diabłem na plecach nie cofną się przed wodą
Splamią ją chorobą i zatrują źródła
Przyszłość paskudna kuta młotem na czarownice
Burzy się las gdy dąb służy za stryczek

Z diabłem na plecach, trzaskiem padających drzew
Obalić chcą wiarę a przelaną za nią krew
Obmyć jak w Jordanie z przewin grzeszne ciało
Jednak najpierw wydobyć ją muszą stalą

Z diabłem na plecach i krzyżem na piersi 
Z bogiem na ziemi a już wniebowzięci
 Przybyli by zabrać nas wszystkich, tam w bogi


To ludzkie są diabły, to diabła proroki!


christ_passion_movie_cross


Przynieśli nam gwoździe
Przynieśli nam sznury
Przyniósł nam śmierć
W podarku Owczy Bóg

Przynieśli nam deski
Z gajów Trzygława
I milczał Świętowit
Gdy cięli je wpół


Svantevit


Opublikowany 04.04.2013, http://facebook.pl/krvavyrap, Wszystkie płyty na http://krvavy.art.pl/

Fot: Marko Mirkovic

 

Donatan – Trzeci Wymiar – Równonoc „Z Dziada Pradziada” – muzyka słowiańska


Wszystko zaczęło się od słowa i od słowa zginie. W krainie bursztynowych polan, w cieniu orła skrzydeł. Jesteśmy synami pogan i choć już znamy Boga imię. W moich żyłach Odra płynie, z godła jestem Słowianinem. Nasz orszak idzie, przed nami święta góra Ślęża. My w kapturach przez las, nie brakuje ducha męstwa. Niezmienna jedna skóra, nie jak skóra węża. To słowiańska natura nauczyła nas zwyciężać. Przez tysiąclecia chcieli wyciąć w pień nas. Pozostawić kraj bez berła, a miasta bez nas. Chcieli grody, zamki, miasta puścić z dymem Lecz nie mieli woli walki i musieli zwrócić imię. Polska powstań, zaborów i licznych upokorzeń. w ’45 sen się ziścił, powiedz z dumą to, że Kiedy zetną słowiańskie drzewo, wyrośnie jutro nowe. Bo by nas zniszczyć, musieliby najpierw uciąć korzeń.

Ref. To dźwięki nut, ciężki chód z naszych wałbrzyskich gór. Wisły cud, szybki nurt, aż do bałtyckich wód. Wszystkich tu żyznych gór, naszych warmińskich pól. Z dziadów pradziada na dziadów dziada, słowiański ród. x2

Siemano Lechici, ślijcie wici, jak zryci. Jutro lecim my do Siczy narąbać trochę dziczy. Więc dziś nikt nie liczy siana, jest hulana. Kwiczy hałas, są polanie, jest polane, pieczemy barana.
Kielichy w górę, z miodem i rumem, trzodę na rurę, Lubimy młode, rude, dziane, jasne, grube jak Rubens. Z kubek pod kurek, sznurek, kaburę damy ci, trzymaj, Jak ty ze swym kumem, kuzyna wujem. Powiedz kto tak ugości gości, nawet podczas stypy. Kto ma w sobie tyle zazdrości no i pychy, (My!) Zawsze chętni do wojaczki i do antałyku Nieważne czy ubrani w kontusz, żupan, czy garnitur. Więc witajcie sarmaci, renegaci i kamraci, Pozdrówcie dziadki, żony, braci, matki, rodów naszych. Te chatki, grody, lasy brak tu trzody, oczy nasyć. Kończę po słowiańsku, bo nie wiem kto dziś za to płaci

Ref. To dźwięki lut, ciężki chód z naszych wałbrzyskich gór. Istny cud, szybki nurt, aż do bałtyckich wód. Wszystkich tu żyznych gór, naszych warmińskich pól. Z dziadów pradziada na dziadów dziada, słowiański ród. x2

Ponoć ten co włada światem, kiedyś zwołał nas na apel, Z dolin, gór, lasów, bagien ludzkość podążyła szlakiem, Żeby wybudować Babel, wtedy mógł nam dać alfabet. Zapewne cwany diabeł popierdolił coś z tematem. Prawie pewne, że na pewno dzisiaj beton, kiedyś drewno. Kiedyś niebo, dzisiaj piekło, dzisiaj euro, kiedyś srebro. Kiedyś jedno było plemię, korzenie wrastały w ziemię. Ty przenieś flow w dawne dzieje, to że jest, to ma znaczenie. I nie jest dziełem przypadku, wejdź na teren pełen wiatru. Białasie mam szereg faktów, zobacz je jak scenę z kadru. Plemię, które biegnie jak gnu, które chleje za dwóch. Pielęgnuje sferę sacrum, a za nami cienie diabłów. A do K do R do O do B do A do T do A tu, Co, kojarzysz go z plakatów? Przejebany do kwadratu. Ten z gatunku psychopatów. Mów mi Cyryl, dziecko znaków. Naturalnie spec od rapu, nie dotykaj eksponatu.

Ref. To dźwięki lut, ciężki chód z naszych wałbrzyskich gór. Istny cud, szybki nurt, aż do bałtyckich wód. Wszystkich tu żyznych gór, naszych warmińskich pól. Z dziadów pradziada na dziadów dziada, słowiański ród. x2


Czytaj dalej

Percival Schuttenbach – Svantevit! – muzyka Słowiańska


Svantevit – Zwyciestwo Starej Wiary; muzyka i słowa: Percival Schuttenbach.

W brudzie i pyle go wlekli prastarych traktów mrokiem by wojny i chwały powodem kłamcy uczynić go mogli. Klątwa została rzucona Bogów was kara dosięgnie. Śmierć jest już na was gotowa przed zgubą więc żaden nie zbiegnie. Zazdrość, tchórzostwo i słabość! Boicie się spojrzeć nam w oczy Słowian. Bogowie – kto z nimi kroczy ten siłę ma oraz chrobrość. Klątwa …

Ref. Będziemy wolni – na zawsze Będziemy walczyć o honor Słowiańskie bogi będą trwać wiecznie Rodzimej wiary nie wyrwiecie z naszych serc

Nasz ród, nasza wiara i duma. Opluwane, przezywane: „Zabobon!” Własnego piekła chłostani pożogą wić się będziecie u Perunowych stóp. Klątwa …

Ref. Będziemy wolni …

Lza idole naszych bogów kraść Lza żertwienniki kalać kąciny nasze mogą spłonąć. Wżdy przed Perunem nie uda wam się schować. Depczą nas kopyta wrogów Gniotą wciąż zdradliwi Germanie Lecz w naszych żyłach nieprzerwanie wre duch potężny wojów Klątwa …

Ref. Będziemy wolni …

I za tysiące lat Przetrwa słowiański ród Pamiętać będzie wciąż I dawnych bogów czcić.


Czytaj dalej

Akurat – Do prostego człowieka – muzyka


Gdy do murów klajstrem świeżym przylepiać zaczną obwieszczenia, gdy do ludności, do żołnierzy na alarm czarny druk uderzy i byle drab, i byle szczeniak w odwieczne kłamstwo ich uwierzy, że trzeba iść i z armat walić, mordować, grabić, truć i palić gdy zaczną na tysiączną modłę ojczyznę szarpać deklinacją i łudzić kolorowym godłem, i judzić historyczną racją o piędzi, chwale i rubieży o ojcach, dziadach i sztandarach o bohaterach i ofiarach o bohaterach i ofiarach Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin pobłogosławić twój karabin, bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba, że za ojczyznę bić się trzeba Kiedy rozścierwi się, rozchami wrzask liter z pierwszych stron dzienników a stado dzikich bab kwiatami obrzucać zacznie żołnierzyków O przyjacielu nieuczony mój bliźni z tej czy innej ziemi wiedz, że na trwogę biją w dzwony króle z panami brzuchatemi Wiedz, że to bujda, granda zwykła, gdy ci wołają „broń na ramię” że im gdzieś nafta z ziemi sikła i obrodziła dolarami że coś im w bankach nie sztymuje, że gdzieś zwęszyli kasy pełne lub upatrzyły tłuste szuje cło jakieś grubsze na bawełnę Rżnij karabinem w bruk ulicy Twoja jest krew, a ich jest nafta I od stolicy do stolicy Zawołaj, broniąc swej krwawicy „Bujać to my, panowie szlachta!” „Bujać to my, panowie szlachta!” „Bujać to my, panowie szlachta!” „Bujać to my, panowie szlachta!”

O przyjacielu nieuczony mój bliźni z tej czy innej ziemi wiedz, że na trwogę biją w dzwony  króle z panami brzuchatemi Wiedz, że to bujda, granda zwykła, gdy ci wołają „broń na ramię” że im gdzieś nafta z ziemi sikła i obrodziła dolarami że coś im w bankach nie sztymuje, że gdzieś zwęszyli kasy pełne lub upatrzyły tłuste szuje cło jakieś grubsze na bawełnę Rżnij karabinem w bruk ulicy Twoja jest krew, a ich jest nafta
I od stolicy do stolicy Zawołaj, broniąc swej krwawicy
„Bujać to my, panowie szlachta!” „Bujać to my, panowie szlachta!”
„Bujać to my, panowie szlachta!” „Bujać to my, panowie szlachta!”
„Bujać to my, panowie szlachta!” „Bujać to my, panowie szlachta!”
„Bujać to my, panowie szlachta!” „Bujać to my, panowie szlachta!”


„Za górami, za lasami, Za dolinami i rzekami, Za morzami i preriami, Oceanami i pustyniami, W Krainie Ludzi, W otumanieniu strachem, W pędzie, ucieczce przed czasem, W pogoni za wyższością społeczną, Złapać i mieć, Co grzechem, to chcieć, Zaistnieć, by znanym być, Móc kupić to fałszywe szczęście, Po co, By nie widzieć, by wciąż ślepym być, Sumienie jest zbędne w tych czasach, Przeszkadza w pogoni za tym, co wymarzone, wyśnione, Nie może istnieć, bo żal budzi i dobro tworzy, A prędkość tego świata w bólu uwięziona musi być, To smak piekła, Taki świat, to do dupy jest, Gdzie ukrywasz Człowieku marzenia Swej Duszy, Marzenia, za które Niebo w nagrodę otrzymasz, Do Kogo, do Kogo, Do uzależnionych od Życia, Marzenia Duszy, Ha ha ha, Ha, Za Światami, Wszechświatami, Za Nami, Było Sobie Życie, Marzyło by było, Jednak Czas minął, Było Sobie Życie, Ono może jeszcze jest, Może nazywają Je, Boże, I słyszy i czeka, I czeka, by zostać i być, Już zawsze,” — Julian Tuwim