O Sławianach


Rozmowa z Władysławem Kołodziejem (wyd.1970) Alicja Sienkiewicz.Artykuł pt. Wierni czterem twarzom z tygodnika ,,Argumenty” 1970 Alicja Sienkiewicz Rozmowa z Władysławem Kołodziejem. Kronika Święta Lechitów Hierarchiczne stopnie godności sławiańskich. Władysław Kołodziej, Jan Sas Zubrzycki, Lechosław Tadeusz Pietruszka, Natalia Dzierżkówna (Leszek Orwicz), Roman Zmorski, Ignacy Kraszewski.

Kościół

Koścoł


Kościół – świątynia bóstwa. Nie każda świątynia jest jednak kościołem. Mianem tym należy określać wyłącznie świątynie najwyższego rzędu, które sadowiono na zrębie z kości świętego zwierzęcia atrybutywnego danego bóstwa. Czasami cała świątynia opierała się na kościanej podstawie, czasami zaś pod budowlą zakopywano kości jednego albo kilku świętych zwierząt.

Jak wykazują wykopaliska archeologiczne, zawsze były to zwierzęta jednego gatunku. Jest to ważna wskazówka pozwalająca odtworzyć, jakiemu bóstwu mógł być poświęcony określony kościół a. Obrządek ten wykazuje ciągłość od XIII w. p.n.e.b aż do późnego średniowiecza, kiedy wciąż jeszcze ważniejsze budynki grodów, wały obronne, mosty, a nawet zwykłe domy sadowiono na czaszkach zwierzęcych bądź całych szkieletach, które stanowiły ofiarę zakładzinowąc.

Fakt sadowienia świątyń na kościach zwierząt potwierdzają także relacje kronikarzyd. Kościoły sadowione na rogach turów (jak w Radogoszczy na Połabiu) miały związek z kultem słońca i służyły bogom Nieba. Znane są kultowe znaleziska czaszek koni, szkieletów psów i wilków, dzików, niedźwiedzi, rogów wołów, jeleni, kozłów i innych zwierząt. Każde z tych zwierząt związane było z innym kultem. Nie należy przy tym mylić ofiar zakładzinowych ze znajdowanymi w jamach przy ołtarzach ofiarnych kośćmi zwierząt i szczątkami ludzkimi, związanymi z wykonywaniem zwyczajnych treb i obiat.


Czytaj dalej

Magia ludowa

Magia Czary


Opisy i działanie zaklęć, uroków ludowych używanych przez tzw. „Mądre Baby” szeptuchy lub czarownice, zebrane z terenów Słowiańszczyzny.

ZASADY, SCHEMATY DZIAŁANIA MAGII LUDOWEJ

Zabierając się do zbierania materiałów dotyczących magii ludowej której korzenie znajdują się w dawnej wierze Słowiańskiego ludu nie sądziłem, że trafię na tak bogaty materiał. Nie jestem ani etnografem ani naukowcem który mógłby zabrać się za ten temat schematycznie i w pewnej uporządkowanej formie dlatego proszę czytelników o wybaczenie, że poniższe teksty będą czasami chaotyczne lub nie zawsze zgodne z najnowszymi badaniami etnograficznymi.

Opieramy się jednak na bezpośrednich przekazach prostego ludu z niewielkich z dala od tzw. cywilizacji leżących wiosek i osad słowiańskich gdzie z potrzeby i bliskości z naturalnym magicznym światem żywą jest jeszcze naturalna widza i kultura. Nie można wiedzy naturalnej którą prezentują między innymi Szeptuchy, Szeptuni, Magowie, Szamani, Baby wiejskie postrzegać jako zabobony czy podchodzić do nich z uprzedzeniem w świetle zdobytej „cywilizacji”. W każdej wierze ludowej, zabobonie, magicznym obrzędzie, zaklęciu znajduje się stara prawda zdobywana przez wiele pokoleń z doświadczenia i współżycia z Matką Naturą. My się od niej zamiłowani w wygodach i rozkoszach cywilizacji oddalamy wyobcowując się ze środowiska z którego powstaliśmy i którego cząstką jesteśmy. Prawie dwa wieki temu pisał Zorian Dołęga Chodakowski  w dziele:

„O SŁAWIAŃSZCZYŹNIE PRZED CHRZEŚCIJAŃSTWEM”:

„Zniknęły przed wiedzą uczoną dzieje, obrzędy i zwyczaje nasze w epoce wielobóstwa. Nie sprzyjała oświata Europy całemu czasowi, w którym Krzyż święty wznosić się począł wśród rozległej i podzielonej Sławiańszczyzny. Pierwsi posłańcy do nas z wiarą dzisiejszą dalecy byli od umiarkowania, ażeby mieli co oszczędzić dla historii i wieków, i ten nieprzychylny zapał w ich następcach ledwo do naszych czasów nie doszedł. W tym duchu dziesięciu lub więcej władców naszego plemienia kolejno wywracali budowę przyrodzonym natchnieniem wzniesioną i obok nowych prawideł nieba nie zdołali zabezpieczyć własności ziemskiej, która by przetrwała do nas i była ich że samych pamiątką.” …i dalej zauważał: „…Można powiedzieć, iż żaden z narodów upadłych, żaden z nowożytnych i polerownych nie pomyślał o takim układzie ziemskich nazwisk, nikt za pomocą podobnego słownika nie zapewnił sobie wiecznie trwającej pamięci. Nie jest to litania wszystkich świętych w hiszpańskiej Ameryce i na wyspach, bez ładu umieszczona. Sławiański porządek jest oryginalny, właściwy naszym tylko zakonodawcom i przodkom, co przez tyle wieków w tysiącznych miejscach zrobili i zachowali. W tym była ich spólność, jedność, stąd wszystkim należny zaszczyt, stąd chcę mówić— wszyscy okryli się wieńcem i nazwiskiem Sławy.


Czytaj dalej

Perperuna – partnerka boga Peruna


 

Perperuna to towarzyszka Peruna. Znana była Słowianom południowym zasiadającym na Półwyspie Bałkańskim. Kult Perperuny odbywał się na tych terenach od V wieku. Partnerkę Peruna poznajemy np. przy okazji obrzędów związanych z suszą. Jest to obrzęd do dziś dnia lub do niedawna odprawiany w krajach południowisłowiańskich. Na bułgarskiej wsi, dotkniętej suszą dzieci podejmują tany, w czasie których wybierają dziewczynę jeszcze niedojrzałą do zamążpójścia (pożądane jest to, aby to było ostatnie dziecko kobiety przed utratą płodności). W czasie dalszych tańców przez wieś staruchy i gospodynie poszczególnych domów oblewają wodą wybrankę. Dziewczyna koniecznie musi być naga, przybrana tylko w ziela, liście i kwiaty. W Dalmacji uczestnicy obrzędu towarzyszą jej z gałęziami dębowymi w ręku.

W Bułgarii i Macedoniii dziewczynę tę nazywa się w pieśniach Perepuną lub Peperuną, jej symboliczną rolę podnosi bułgarska nazwa motyla tj. peperuda. Lud albański zna osobę zwaną Perperoną, a rumuński Pirpiruną. Prototyp słowiański imienia obrzędowego młodej dziewczyny sprowadza się do *Perperuna, co wydaje się formą żeńską powstałą z imienia Perun przez podwojenie rdzenia – zabieg nierzadki przy zaklęciach rytualnych. Dla tak odtworzonej pary Perana i Perperuny mamy analogiczną germańską *Fjórgynn, matki pioruna, i Thora, a jeszcze bliżej parę litewską Perkuna w przydanym mu przez dziełko Jana Łasickiego o bogach żmudzkich towarzystwie Perkuny. Perkuna to mater fulminis atque tonitrui, „macierz pioruna i gromu”. Ta postać niewieścia zachęca do przypomnienia także wedyjskiego bóstwa o imieniu Pariańya, do którego zanosi się modły o deszcz. Pokost chrześcijański przykrył Peruna imieniem św. Ilji; w folklorze południowosłowiańskim obok niego występuje jego siostra „ogniowa Marija”.


Czytaj dalej

Noc Kupały – Sobótka – Noc Świętojańska – Świętorujańska

Noc-Świętojańska-Noc-Kupały


Letnie Przesilenie, kosmiczne święto czczone przez Słowian od starożytności do dnia dzisiejszego. Krasz, Kupalia, Kupała, Kopernocka, Sobótka-Samobudka, Stado, Świętoruja, Wianki, Noc Świętojańska, Czara-Czarkan – Niebiańskie Dzikie Łowy Lata.

Wydawałoby się, że o Sobótce i Nocy Świętojańskiej, zwanych też Kupaliami nie da się powiedzieć już nic nowego. Wszystko podobno zostało napisane i powiedziane. Jak się przekonacie nic bardziej mylnego. Pisano bowiem dużo, lecz z sensem nie napisano dotychczas prawie nic. Na temat tego święta pisze się mnóstwo, lecz zawsze nieodmiennie płytko, jakby z punktu widzenia „obcych”, którzy zostali zrzuceni w desancie z uczelni wyższych „cywilizowanego świata” pomiędzy „słowiańskich buszmenów”. U nas w Polsce za opisami tymi stoi przeważnie ideologia któregoś z trzech modnych współcześnie światopoglądów, dominujących w cywilizacji Zachodu: „naukowego”, ateistycznego, lub chrześcijańskiego.

Obrzędy Kresu, zwanego też Krestem, Kraszeniem, Kryszeniem, Wiankami, Kupaliami, Kupalnocką, Kupernocką i Sobótką – jak i wszystkie pozostałe obrzędy publiczne wielkich świąt wiary przyrodzonej słowiańskiej, zawierają w sobie pełne symboliczne odniesienia do całościowego obrazu jaki daje człowiekowi praktyczna obserwacja świata. Płyną one wprost z tejże obserwacji i są odwzorowaniem zjawisk naturalnych  uosobionych w postaciach i przedmiotach świętego spektaklu, który jest odbiciem symbolicznym obserwowanych interakcji między mocami i żywiołami rządzącymi przyrodą naszej planety. Obrzędy te i symbole są żywymi odpowiednikami pojęć z Mitologii Słowian przeniesionymi ze sfery jej treści/zapisu  w sferę uświęconych czynności, uświęconych przedmiotów i obrazów wyrażanych przez modły medytacyjne, pieśń i taniec transu oraz muzykę-hudbę zbiorowej ekstazy.  Mit wierzeniowy Wiary Przyrody nie jest nigdy fałszem ani baśnią, jest poetyckim, holistycznym zapisem obserwacji przyrodniczej.


Czytaj dalej

Postrzyżyny i Zapleciny

Zapleciny-Podstrzyżyny


Nowo narodzone dziecko we wspólnotach słowiańskich było otoczone specyficzną formą troski, która wynikała z wysokiej śmiertelności wśród dzieci. Dziś wśród chrześcijan uroczystym wprowadzeniem młodego człowieka do wspólnoty jest chrzest, podczas którego dziecko obmywa się z „grzechu pierworodnego”, a także nadaje mu się imię. Współcześnie młodzi rodzice chrzczą swe dzieci najczęściej w pierwszym roku po urodzeniu, jednak nasi praojcowie byli bardziej ostrożni przy wprowadzaniu do wspólnoty nowych jednostek. Uroczyste nadanie imienia we wspólnocie słowiańskiej następowało dopiero, gdy dziecko miało od 7 do 12 lat. Do tego czasu pociecha nosiła imię ochronne, które miało je zabezpieczyć przed zainteresowaniem sił demonicznych. W celu odstraszenia złego imię to, mogło przybrać rozmaitą formę: Wilk, Niemoj, Nielub.

Z wkraczaniem w wiek dorosły są związane dwa słowiańskie obrzędy inicjacyjne, do których przystępowali chłopcy lub dziewczęta w odpowiednim wieku. Mowa tutaj o chłopięcych postrzyżynach i dziewczęcych zaplecinach-wiankowinach, które były symbolicznym wkroczeniem w wiek męski lub kobiecy. Od tego czasu chłopcy byli przyuczani do typowo męskich zajęć, takich jak: polowanie, wojaczka, rzemiosło i rola, zaś dziewczęta stawały się pannami – dziewczętami przygotowywanymi do przyszłego zamążpójścia. Obu tym obrzędom towarzyszyły spotkania i uczty, choć warto wyraźnie zaznaczyć, że samym rytuałom towarzyszył bardzo podniosły charakter. Podczas tych obrzędów chłopcom i dziewczętom nadawano również właściwe imiona, pełniące funkcję wróżby na przyszłe życie.


Czytaj dalej

27 kwietnia: Święto Jaryły – święta sławiańskie

Jarylo-Jarovit-Jarowit


27 kwietnia: Święto Jaryły. Pierwsza wiosenna orka. Obchody wiosennego święta w dniu 27 kwietnia, w trakcie którego jadący na białym koniu młodzieniec lub dziewczyna odgrywali rolę Jaryły, poświadczone są na Białorusi jeszcze w połowie XIX wieku. Jedna z dziewcząt przebierana była za powyższe bóstwo i sadzana na białym koniu przywiązanym do słupa. Pozostałe panny śpiewały do jej:

Włóczył się Jaryło,
Po całym świecie.
Rodził żyto w polu,
Płodził ludziom dzieci.
A gdzie on nogą,
Tam żyto kopą.
A gdzie on na ziarnie,
Tam kłos zakwitnie.

Jaryło jest bogiem wiosny i wegetacji, uważanym niekiedy za hipostazę Jarowita. Rodzi się wraz z końcem zimy i początkiem wiosny, by umrzeć wraz z nadejściem lata i narodzić się ponownie za rok. W ostatnich dniach czerwca urządzany jest symboliczny pogrzeb Jaryły, w trakcie którego symbolizująca go kukła jest rozrywana bądź chowana w grobie. 

20-26 kwietnia: Święto Drzew, Zielone Świątki – święta sławiańskie

Zielone-Świątki-Święto-Drzew


20-26 kwietnia: Święto Drzew, Zielone Świątki. Jedni obchodzili je w terminie związanym z kalendarzem księżycowym (20 – 26 marca, 20-26 kwietnia) a inni w terminie świeższym – z kalendarza słonecznego na równonoc słoneczną – 21 marca i na koniec miesiąca słonecznego – 30 kwietnia. Gaik-Maik, Nowe Latko, Zielone Świątki (czyli Święto Zielonych Bogów – Bogów Boru – Borany-Leszy i Leszego-Borowiła oraz dwugłowych, dwupłciowych Bogów Kiru Wiosny – Jaruny-Jaryły, Jarowita czyli inaczej Gaji-Gaika, albo Majuny-Maika, około 20- 26 kwietnia.

Roja-Rugia – prof. dr Jan Sas Zubrzycki


Odkłamywanie przeszłości z niemieckiej-prusackiej propagandy. Nowe wieści o Sławianach… Jak nauka nasza lekceważy pierwiastki samodzielności własnej a bez zastanowienia korzysta z wpływów obcych… O naszym przywiązaniu do ziemi – Ojcowizny. Sławianie potrafią oddać swoją mową wszystkie języki natomiast nasze słowa są dla obcych przekształcane lub prawie nie do wymówienia. „Cokolwiek gorszego znajdujemy w sztuce prasławiańskiej przypisujemy to sobie a cokolwiek lepszego, wszystko bez wahania i namysłu przypisujemy Grekom. Postępowanie takie nie jest godne nauki właściwej…”

Radunica – święta słowiańskie

Radunica


Radunica czyli słowiańskie wiosenne święto przodków (Wiosenne Dziady) tradycyjnie kontynuowane na wschodzie.

Białorusini obchodzą we wtorek Radunicę, czyli dzień pamięci zmarłych – jedno z najstarszych na terytorium kraju świąt, wywodzących się jeszcze z tradycji przedchrześcijańskiej.

Sensem Radunicy jest duchowa jedność z przodkami. Tego dnia mieszkańcy odwiedzają groby swoich bliskich, które porządkują i ozdabiają. Niektórzy przynoszą na cmentarz jedzenie. Dawniej na grobie zjadano posiłek i pito wódkę, a na talerzach zostawiano zmarłym dużo jedzenia. Temu zwyczajowi sprzeciwia się jednak Cerkiew prawosławna i dziś coraz częściej się od niego odchodzi.

Picie wódki ma dziś – jak opowiada folklorystka Tacciana Wałodzina – wymiar regionalny. „Na całej wschodniej Białorusi występuje tradycja picia na grobach „setki”. Kiedyś, gdy na grobach jeszcze nie stawiano kieliszków, wódkę lano prosto pod krzyż. W ten sposób nawiązywano kontakt ze zmarłymi poprzez wspólne biesiadowanie” – tłumaczy.


Czytaj dalej

Wiosenne święta i zwyczaje słowiańskie

Święta-Słowiańskie


Współcześnie dostrzega się zanik naszych zwyczajów i obrzędów, czyli tego, o co nasi przodkowie dbali i przechowywali w pamięci zbiorowej. Warto by je przypomnieć. Jednym z ważnych dni w życiu Słowian był od zawsze pierwszy dzień wiosny – święto narodzin nowego życia po mroźnej zimie. Równie ważnym okresem zaś była cała wiosna.

Pominę opis bóstwa słowiańskich, ku czci którym odbywały się poszczególne obrzędy wiosenne. Nadmienię jedynie że dotyczyły bogów Jassy, Peruna i Jarowita oraz Marzanny. Pewnie i innych. Szczegóły te można znaleźć na stronach jak i książkach poświęconych wierzeniom dawnych Słowian.

Kościół, który choć z początku tępił mocno te zwyczaje, jednak pod wpływem czy to własnej bezradności i upartości (przywiązania) naszych przodków, czy zdroworozsądkowi pozostawił je a niektóre z nich włączył w obrzędy chrześcijańskie. Część z nich wprawdzie zanikła, ale istnieje w świadomości narodu dzięki rocznikom i księgom sporządzonym przez duchownych jak i świeckich.

Zwyczaje te należy nadal uprawiać, a te które uległy zanikowi przywrócić. Świadczą one o naszej tożsamości. Dzięki nim trwamy i odróżniamy się od innych narodów. Powiedziałbym, że ubarwiają nasze życie a nie przeszkadzają , wręcz pomagają w wierze w Boga. Dlaczego również warto je zachować? Bo są piękne. WP: Kalendarz świąt słowiańskich.


Czytaj dalej

Broda

Broda


Борода=Broda to Bogactwo Roda. Obserwujemy pozytywne zjawisko powrotu wielu młodych ludzi do noszenia brody. Wielu z nich nie zna w jakim celu nosili ją nasi przodkowie. Pierwszym który dokonał zamachu na odwieczny zwyczaj noszenia brody przez Rusów i Swietorusów był żydofaszysta mason Piotr Wielki I założyciel żydowskiej dynastii Romanowów (Czarnej Arystokracji), która przechwyciła władzę na terytorium Tartarii po światowej wojnie w 1812 zmieniając nazwę na Rosja, która toczyła się na wszystkich kontynentach o czy już pisaliśmy.

Każdy wojownik Ordyńskiego Imperium Rusów miał obowiązek służyć w Złotej Ordzie ukończywszy 48 lat do ukończenia 70 lat. Oczywiści do walki był szkolony kiedy skończył 7 lat. Czym było to podyktowane, 48 letni mężczyzna miał już rodzinę i zabijanie ludzi nie wpływało na jego życie tak fizyczne jak duchowe.

Prawo zakazywało zabijanie i napadania na ościenne narody chyba że się o to sami prosili napadając dawali pretekst do odwetu a zabić Rus mógł tylko w sześciu przypadkach które nie miały wpływu na jego karmę i był zwolniony z odpowiedzialności za śmierć napastnika. To prawo było jedną z przyczyn upadku światowego Imperium.

Idący do boju Ordyniec zaplatał włosy i skracał brodę tak żeby mu ona nie przeszkadzała w boju i w trudach obozowego życia.


Czytaj dalej