Kościół

Koścoł


Kościół – świątynia bóstwa. Nie każda świątynia jest jednak kościołem. Mianem tym należy określać wyłącznie świątynie najwyższego rzędu, które sadowiono na zrębie z kości świętego zwierzęcia atrybutywnego danego bóstwa. Czasami cała świątynia opierała się na kościanej podstawie, czasami zaś pod budowlą zakopywano kości jednego albo kilku świętych zwierząt.

Jak wykazują wykopaliska archeologiczne, zawsze były to zwierzęta jednego gatunku. Jest to ważna wskazówka pozwalająca odtworzyć, jakiemu bóstwu mógł być poświęcony określony kościół a. Obrządek ten wykazuje ciągłość od XIII w. p.n.e.b aż do późnego średniowiecza, kiedy wciąż jeszcze ważniejsze budynki grodów, wały obronne, mosty, a nawet zwykłe domy sadowiono na czaszkach zwierzęcych bądź całych szkieletach, które stanowiły ofiarę zakładzinowąc.

Fakt sadowienia świątyń na kościach zwierząt potwierdzają także relacje kronikarzyd. Kościoły sadowione na rogach turów (jak w Radogoszczy na Połabiu) miały związek z kultem słońca i służyły bogom Nieba. Znane są kultowe znaleziska czaszek koni, szkieletów psów i wilków, dzików, niedźwiedzi, rogów wołów, jeleni, kozłów i innych zwierząt. Każde z tych zwierząt związane było z innym kultem. Nie należy przy tym mylić ofiar zakładzinowych ze znajdowanymi w jamach przy ołtarzach ofiarnych kośćmi zwierząt i szczątkami ludzkimi, związanymi z wykonywaniem zwyczajnych treb i obiat.


Czytaj dalej

Ruiny Świątyni Światła Świata w ujgurskiej części Chin


W Ujgurskiej części Chin (hg R1a1a) odkryto ruiny Świątyni Światła Świata. Ruiny Świątyni Światła Świata w ujgurskiej części Chin  odkryto już w 1993 roku. Niemal 25 lat władze chińskie zwlekały z pracami archeologicznymi na tym stanowisku. Czy dlatego, że to Ujguria, która ma uchodzić w Chinach za ziemię nomadów, koczowników pozbawionych starożytnych korzeni i kultury, które mogłyby stać się źródłem dla wierzeń i religijności chińskiej, np. taoizmu?

Widać charakterystyczne cztery (czwartej, północnej nie używano w świątyniach Światła Świata) wejściowe drogi do Kręgu – zachodnią, wschodnia i południową, co odpowiada bajnemu podaniu o Twerze/Twornicy – Obwarze Swąta (Światła Świata – Świętowita).

Przypomnę, że podobnie postępowano z Rudymi Mumiami Toharów z Takla Makan. Świat musiał czekać wiele lat zanim dowiedzieliśmy się w ogóle o tym odkryciu, a potem, że to byli Toharowie i że posiadali oni haplogrupę R1a1a.  Ujgurzy zamieszkują okolicę Takla Makan, są często niebieskoocy i płowowłosi, są potomkami Scyto-Słowiańskich Hunów, którzy zostali sturczeni językowo, a potem zislamizowani, a także zmieszali się rasowo z Mongołami i Chińczykami. Do dzisiaj żyje wśród nich duża grupa ludności o haplogrupie R1a1a, a więc pochodzą oni od  Ariów (Praindoeuropejczyków, Słowiano-Indo-Scytów; Białych Ludów Królestwa SIS).


Czytaj dalej

Chramy, kąciny, kupiszcza – budowle sakralne Słowian

Świątynie-Słowiańskie


Kto interesuje się wierzeniami dawnych Słowian, ten zapewne wiele słyszał o urokliwych świętych gajach, w których rosły przed wiekami magiczne dla naszych przodków drzewa. Czynności kultowych dawni Słowianie nie dokonywali jednak wyłącznie na zewnątrz. Obok świętych drzew Słowianie sławili bogów także świątyniach, tzw. chramach, których wygląd jesteśmy w stanie dobrze sobie wyobrazić za sprawą relacji średniowiecznych kronikarzy.

Chramy, zwane też kącinamikupiszczami bądź bożnicami, pełniły wśród dawnych Słowian rolę miejsca spotkań, nabożeństw, modlitw i wróżb. Pierwotnie funkcję świętych miejsc pełniły wśród Słowian tzw. święte gaje, jednak z czasem zaczęły powstawać również typowo pogańskie budowle sakralne. Słowo chram jest do dzisiaj synonimem dla słowa świątynia w wielu językach słowiańskich, por. czes. chrám, chorw. hram, bułg. храм, białor. храм, ros. храм, ukr. храм. Nazwę tę wyprowadza się od prasłowa xormъ, którego znaczenie nie jest dziś do końca sprecyzowane. Długi rodowód form tego wyrazu może przemawiać za tym, że świątynie były przez Słowian stawiane jeszcze na długo przed przywędrowaniem na nasze ziemię chrześcijaństwa. Niewykluczone jednak, że pierwotnie znaczenie tych form było szersze i znaczyło po prostu każdy budynek. Świadczyć mogą o tym staropolskie chromina ‚chata’ oraz dolnoserbołużyckie chrom ‚budynek’.


Czytaj dalej

Niszczycielski buldożer wyznawców boga Jawhe


Szukałem w internecie informacji na temat świątyni słowiańskiej na Śląskiej Górze Chełmskiej, przywłaszczonej przez katolików i przechrzczonej początkowo na Górę św. Jakuba, później na Górę św. Jerzego, a na końcu na Górę św. Anny. Niestety, poza lakonicznymi wzmiankami, że na Śląskim Chełmie mieściła się „pogańska świątynia”, nie znalazłem absolutnie żadnych szczegółów, jak choćby imienia słowiańskiego boga, któremu ta świątynia była poświęcona. W zapiekłym zapale zacierania śladów religii Słowian katolicyzm zniszczył na Śląskim Chełmie wszystkie ślady pogańskiej świątyni. Być może mieli w tym swoją „zasługę” Austriacy i Prusacy. Gdy przejęli oni Śląsk (najpierw Habsburgowie, potem Hohenzollernowie), niszczyli słowiańskie ślady tych ziem w myśl zasady – raz germańskie – od zawsze germańskie. Ale nie tylko Niemcy tak robili. To była metoda działania wszystkich katolików, także i polskich. Raz katolickie – od zawsze katolickie.

Wymazywanie pamięci o przeszłości u podbijanych i zniewalanych (w nomenklaturze wyznawców Jahwe – „nawracanych„) ludów to była ich podstawowa metoda budowy „bożego porządku”. Zwróciłem uwagę na to, że wspominający zdawkowo o pogańskiej świątyni na Śląskim Chełmie katolicy w sposób lekceważący mówią o „bożkach” (…niegdyś poganie w tym miejscu oddawali cześć bożkom), czy o „bałwochwalczych” ofiarach (W czasach pogańskich miejsce składania bałwochwalczych ofiar).

Podejrzewam, że Śląska Góra Chełmska była ważnym ośrodkiem słowiańskiego kultu. Może świadczyć o tym „ranga” czczonej tam obecnie „świętej” (katolickiej i prawosławnej) Anny. Gdyby słowiańska świątynia była podrzędna to i katolicki patron góry byłby drugorzędny. A tymczasem patronką góry jest sama babka Jezusa/Joszue (ciekawe, dlaczego ona nie została „wniebowzięta” – być może należałoby zwrócić uwagę panu na Watykanie – B16 – na to niedopatrzenie).

Sam ten kult jest o tyle obskurny, bo tzw. „kanoniczne księgi” NT o babce Joszue nie piszą nic. Zmitologizowane „informacje” o niej zawierają jedynie apokryfy. A te zgodnie z jedynie słuszną wykładnią nie są „natchnione” przez Jahwe czy jego trzeci segment – ducha świętego. No i mamy sytuację, że w przeszłości tłumaczenia na języki narodowe „kanonicznych ksiąg” lądowały na indeksie ksiąg zakazanych (a nuż owieczki czytając samodzielnie niewłaściwie coś zinterpretują), a kult kolejnej „świętej” znad Jordanu budowano w oparciu o „niekanoniczne” apokryfy. I kto tutaj się kłania „świętym bożkom”?


Czytaj dalej