Telawel – mitologia Słowian

Telewal-Sviatogor


Telawel-Czarodziej inaczej Wielki Wel (Teli Wel) – zależnie od kraju znano go pod różnymi imionami: Ilji Muromca, Illmarinena, Telawela, Światogora, Świętopełka, Iwiana-Jawana, Feta Frumosa i wielu innymi – poniżej różne jego wcielenia.

Tak się złożyło, że kiedy Zełgin odchodził z Koliby nie poszedł z nim żaden kowal, a właściwie był jeden, lecz ten w czasie burzy na Pustych Polach zaginął. Został po nim jedynie miesięczny osesek, Telawel. Zginęła też jego matka, żywcem w ziemi pogrzebana. Telawela wykarmiła suka Bywra, jako że żadnej brzemiennej niewiasty w tym czasie pomiędzy uciekinierami nie było a jeno ta szczenna suka.

Wyrósł Telawel na silnego młodzieńca, ale dziwny był. Niechętnie się do ludzi zwracał, stronił od obrzędów i kiedy przyszedł czas odpowiedni nie przyniósł wiechy z boru, ani nie stanął do walki, by stać się pełnoprawnym mężem i wojem. Zaczęli go mieć ludzie za ciurę, często też czereda dzieciaków biegała za nim, naśmiewała się i obrzucała go kamieniami. Chodził tylko sobie znanymi ścieżkami, a widywano go nieraz z daleka, kiedy w samo południe patrzył prosto w Słońce – Tarczę Swarożyca i ani mu powieka drgnęła. Przezywali go też z tego powodu Światłopełkiem.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Golemowie – mitologia Słowian

Golem


O Golemach niewiele napisano w Księgach. Ich narodziny Księga Tura wspomina na uboczu i to ledwie w kilku słowy. A przecie wywiódł się z nich ród znaczny, po którym liczne ślady zostały we wszych ziemiach, gdzie stanęła stopa ludów Sis – Skołotów, Istów i Słowian.

Golemowie, jak wiadomo poczęci zostali podczas uczty jaką Boda wydała dla swych przyjaciółek w Golem Beudzie. Boginie niezbyt chętnie u Body bywały, bo skąpiła jadła i napitku, a nie była też wcale wesołą towarzyszką zabawy. Tym razem więc postanowiły same zadbać by na stole niczego nie brakło. Rada Zboża naniosła kołaczy, jasnego pieczywa i miodu, Warza nastawiła rosół i pieczyste, Rosza ułożyła delikatne zioła co je od Rokity dostała, a Żywia zadbała o omastę i owoce.

Chorzyca przyniosła bukłak Gorejącej Wody, Gogołada zaś wraz z Obiłą (Gogołada-Hihołda – znana z zapisów jako Holda, Pani Głagołu czyli Mowy Uroczystej i Zapisu – czyli run słowiańskich, z których jakąś tam wersją późno powstałą jest głagolica)  dostały od Spora sporą beczułkę złocistego napoju co go Pan Dostatku pierwszy raz onego czasu z brzeczki i chmielowych szyszek nastawił. Krasa zaścieliła polanę kwietnymi łanami a Dodola okryła ją orzeźwiającą rosą. Zaprosiły też Osidłę, bo Młode Panny Welańskie lubiły, kiedy weń pachniała tak pięknie jak to tylko możliwe, a nikt jak Podagowie nie potrafił pachalicą łagodniej poruszać powietrza, dla dobycia woni z wszech rzeczy.


Czytaj dalej