Pochodzenie Rodu Gojdź

Gojdz-Gojdź


W celu zweryfikowania przekazu rodzinnego, wykonałem badania genetyczne Paternal Line (linia ojcowska) Y DNA 67 markerów. Y-Chromosome DNA (Y-DNA) jest przekazywana w liniach prostych tylko przez ojców i tylko swoim synom od pierwszego praojca, „chromosomalnego Adama” aż do dziś, czyli pozwala odszukać wszystkich kuzynów. Próba 67 markerów potwierdza pokrewieństwo prawie w 100%. Z badań wynika, że nasza (męska) Y DNA Haplogrupa to I-P37 (I2a), tzw. wenedzka charakterystyczna dla Staroeuropejczyków, dziś głównie słowiańska. Oznacza to, że jesteśmy paleoeuroejczykami przedlodowcowymi.

Haplogrupa I (litera i) powstała 28 tys. lat temu w epoce przedlodowcowej. Nasi przodkowie byli to Wenetowie/Wenedowie czyli rdzenni Europejczycy. Przetrwali epokę wielkiego zlodowacenia i rozprzestrzenili się po całej Europie. Obecnie ok 15 % populacji Europy. Jesteśmy pierwszymi Europejczykami, ludem przedindeuropejskim, nie przybyliśmy z Azji lecz bezpośrednio z terenów Afryki, gdzie około 250.000 lat temu żył wspólny przodek wszystkich obecnie żyjących mężczyzn, czyli tzw. „Y-Adam”, Y DNA haplogrupa A.

Mirosław Gojdź. Wynik badania  genetycznego Y DNA 67 markerów, Paternal Line. Więcej na stronie:https://www.familytreedna.com/login.aspx oraz ciekawa strona:http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/pol_dunajec.htm#Haplogrupa_I1

Na obecnych ziemiach polskich byliśmy wiele tysięcy lat przed ukształtowaniem się etnosu Słowian. Nasi przodkowie to autochtoni Europy, stworzyli wiele kultur. Udało się ustalić pierwszych wspólnych przodków dla poszczególnych populacji haplogrupy I2. Wspólny przodek dla obecnej populacji I2 w Europie Wschodniej łącznie z Polską żył na tych ziemiach 14200 lat p.n.e.


Czytaj dalej

Białorusini – prawdziwi, historyczni Litwini

Lechia Białoruś


Polaków i Białorusinów łączy więcej niż mogliby się spodziewać. I jedni i drudzy w swojej masie zazwyczaj nie rozumieją swojej pięknej wspólnej historii, która powinna przepełniać ich dumą. Kto w Polakach widzi okupantów, polonizatorów, a w Białorusinach wyłącznie obywateli zacofanego kraiku, targanego reżimem – grzeszy nieznajomością dziejów swoich przodków. Zaprzecza też wartości własnego dziedzictwa kulturowego, które Polska i Białoruś ma wspólne.

Białoruska tradycja jest tak naprawdę tradycją litewską, a Białoruś – Litwą historyczną. To właściwie oczywistość, ale dzisiaj pamiętają o tym głównie historycy. Niestety, ta prawda została odgrodzona murem od rzeczywistości politycznej i nie może się nijak przebić do masowej świadomości. Gdyby to się udało, skutecznie przytemperowany zostałby nacjonalizm i szowinizm straszący dziś w Republice Litewskiej. A przecież dziedzictwo Wielkiego Księstwa Litewskiego należy się przede wszystkim Białorusi. Nie tylko jej obecne ziemie stanowiły centrum Księstwa, również jej język dominował na tym obszarze, współistniejąc z językiem polskim.

Jednak poskromienie megalomanii bałtyckiej Litwy to tylko uboczna korzyść z odrodzenia dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego. Najważniejsza jest taka, że Białorusini mogą czerpać z niego pełną garścią i budować na nim swoją tożsamość, wyrzucając do kosza sowiecką ideologię i pseudo-tożsamość odziedziczoną po ZSRR, którą reżim Łukaszenki tak usilnie stara się im narzucić. Białorusini, czyli prawdziwi historyczni Litwini, w odróżnieniu od tych bałtyckich, rządzonych przez zakompleksione władze, mają też nieporównanie większą od nich historyczną podstawę, by uważać za swoją stolicę. Białoruś jako Litwa historyczna ciążyłaby też o wiele silniej ku Polsce i Zachodowi. Niestety, dzisiaj mało kto w Europie o tym myśli.

W kampanii promującej wstąpienie Polski do Unii Europejskiej posługiwano się wyjątkowo paskudnym i głupim hasłem: „Jeśli nie Europa to Białoruś?”. Mechanicznie postawiono znak równości między Białorusią, a białoruskim reżimem. A przecież Litwa historyczna, czyli Białoruś, to także nasza dawna ojczyzna, tak jak jest nią dzisiejsza Polska. Sprowadzanie historii Rzeczypospolitej wyłącznie do historii obecnej Polski, bez prawdziwych Litwinów stojących obok niej i razem z nią – to również sztuczność.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej