Prawdziwa Historia – część II

Żarptak


Historyków w dzisiejszych czasach jest jak mrówków, bo produkowani są masowo jak kostki polbruku, a ich cechą charakterystyczną jest to, że sedno ich mózgów jest odporne na warunki atmosferyczne, bo składają się jak te kostki z betonu i wody. I kiedy padnie na ten beton odrobina światła i ta cała woda odparuje to widać, że chociaż każdy historyk opowiada niby inną, to jednak wciąż jedną i tę samą oklepaną historyjkę – trzymając się ściśle nonsensownie kłamliwych reguł – jakoby Polskę zbudował zupełnie z niczego jakiś Mieszko Pierwszy.

Oczywiście z dupy wzięty. Nie było niczego – szumiał wiatr, krakały skowronki, wszędzie biegały jakieś zające – aż tu nagle bęc – nieoczekiwany zwrot akcji i nagle pojawia się Mieszek Pierwszy z miseczką świętej wody i kropidłem, które mu podał życzliwie jakiś cesarz niemiecki. Jeśli taka jest właśnie ta historia no to jeszcze pół biedy, autor może wówczas liczyć na order uśmiechu, abonament na bundesligę i krzepki jak zawieszenie volkswagena uścisk Angeli Merkel.

Znacznieie jako, że nikt tak przecież nie kocha demokracji jak Niemiec no i autor może wówczas liczyć co najwyżej na łaskawe przemilczenie, jeśli rzecz jasna jakoś przeżyje te wszystkie histeryczne ataki zapienionych folksdojczów.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Lechistan Lachistan Lachy i Lechoi

Jan Długosz, wybitny polski historyk i jednocześnie kanonik, w swych rocznikach zarysował m.in. prastare dzieje Polski i wcześniejszego Lechistanu. Pamiętajmy, że historyk był o niemal 600 lat bliższy tej epoce niż my. Nie miał internetu, jednak miał dostęp do tronów i wielu duchownych, a tym samym do dość elitarnych wówczas źródeł. Sam akcentował, że spisywał dzieje dla potomnych, sam także podkreślał, że dokonywał wielokrotnych poprawek swych zapisów. Co ciekawe, w jego rocznikach nie znajdziemy wyłącznych pochwał i hagiografii książąt, królów czy możnych, a często ich surowe oceny, co winniśmy docenić, jako odważne.

Korzystając z dzieł Galla Anonima i Wincentego Kadłubka, miał także zapewne dostęp do innych, pisanych i niepisanych, źródeł. Zanim odrzucimy jego opis prastarego Lechistanu, rozważmy czy można to było zrobić lepiej…


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej