Radegast z Prillwitz

Radegast-Radogost


Winicjusz Kossakowski – Moje „trzy grosze” w sprawie odkryć w Prilwitz. Ostatnio w nowomowie polskiej pojawił się zwrot „fakty prasowe”. Co on oznacza?

Jest to łgarstwo obliczone na oszukanie społeczeństwa w celu  uzyskania zamierzonych efektów politycznych i korzyści materialnych. Aby łgarstwo uczynić bardziej skutecznym produkuje się medialne „autorytety”, naukowe, religijne, polityczne. Doszło do tego, że w odczuciu społecznym nośniki medialne dorobiły się nazwy  „miksera mózgów”a każdy „autorytet” jest, co najmniej, podejrzany.

Sprawą polityczną stało się odkrycie w roku 1690 w miejscowości Prilwitz w Saksonii złotego kotła a „w nim mnóstwo Bożyszcz i naczyń bożniczych odlanych ze złota”. Kocioł, pokrywa i posążki były opisane runami.

Propaganda niemiecka twierdziła, że runy są wynalazkiem germańskim a ziemie Słowian przed wszystkimi wiekami, były własnością Germanów w rozumieniu- ludu wyrosłego ze Skandynawów.

Odkrycie w Prilwitz miało dowodzić słuszności założeń propagandy „nauki” niemieckiej. W tym kierunku poszła propaganda na cały świat. Wkrótce okazało się, że runy nie są germańskie i nie dają się czytać uczonym nie tylko niemieckim. Nauka uznała je za słowiańskie. Uczony niemiecki pan Masch wydał książkę na temat tego odkrycia ilustrowaną 66 miedziorytami.


Czytaj dalej

Twórcy run wędyjskich

Runy


Przodkowie Polaków byli w stanie przeprowadzić bezprecedensową reformę starożytnego pisma. To, że pismo winczańskie było pierwszym w historii cywilizacji ludzkiej jest już powszechnie rozchodzącą się dobrą nowiną. Jednak pomysłowość słowiańskich przodków nie ograniczyła się do wynalezienia pierwszego alfabetu ludzkości. Do rycia liter na twardych podłożach opracowali runy – pismo prostsze, ale w pełni odpowiadające bogactwu języków słowiańskich.

„Polskie runy przemówiły” – to tytuł pracy Winicjusza Kossakowskiego, który wbrew dogmatykom oficjalnej humanistyki polskiej uruchomił swoim logicznym mózgiem lawinę odkrywającą tajemnice rodzimej kultury.

Kossakowski wyjaśnia mechanizm stworzenia run przez naszych przodków (jego zdaniem Wenedów/Wędów), dzięki obserwacji pracy organów ludzkich (języka czy ust) podczas wypowiadania poszczególnych dźwięków. Np. genezę formy zapisania głoski „A” tak tłumaczy: „Wymawiając ją, wczuwam się w którym miejscu czuję dźwięk – w tym przypadku na podniebieniu. Rysuję otwarte usta dwoma kreskami. Trzecią kreską zaznaczam miejsce, w którym czuję wibrację. Następny krok to szukanie w alfabetach, poczynając od łacińskiego, podobieństwa do mojej runy. Znajduję identyczny znak na figurkach z Prilwitz, podobne lecz już zniekształcone w etruskim, starogreckim, fenickim i łacińskim.”

Kossakowski objaśnia takie „fizjologiczne” źródło kształtu każdej runy. W końcu odszyfrowuje konkretne, nieliczne zabytki. Ich zbiór jest przypadkowy, częściowo podważany, ale daje silne i spójne argumenty autorowi.


Czytaj dalej