Drzewo Życia – Drzewo Świata – Drzewo Drzew – Wierszba

Drzewo-Świata


Kwiecista Gałązka z Drzewa Światła Świata – Drzewa Słońca-Sołńca – Słowiańsko-Skołocko-Istyjskiego Drzewa Drzew – Drzewa Ognistego, czczonego też jako Ołtarz Ognia  – Z tego Sołowitego Drzewa zrodzili się Sołowianie i Sokołoci oraz Istowie – z Zerywanów przyszli na Świat w Starej Kolibie i z Pąpów Odrodzili się w Nowej Kolibie.

Idea  kosmicznego drzewa,  natchnęła do stworzenia wielu jego obrazów bardzo licznych artystów w ciągu minionych wieków. Mimo różnych filtrów sublimacyjnych nałożonych na tą odwieczną – przyrodzoną ideę – obecną już w najprostszych religiach prehistorycznych i we wszystkich tak zwanych pogańskich – czyli przyrodzonych wiarach – fascynuje ona i zajmuje twórców wszystkich epok, włącznie z autorami żyjącymi w dzisiejszym – podobno naukowym i pozbawionym religijności głębokiej – czasie współczesnym.

Drzewo Świata  nazywane też Drzewem Życia bądź Drzewem Drzew rośnie na samym wierzchołku  Weli – na jej Wierchu i stanowi owego Wierchu Zwieńczenie – Wiechę. Obszernie o tym czym jest owo Drzewo traktuje w zasadzie wiele ustępów z wielu Taj całego Wielkiego Czwórksięgu Wiary Przyrodzoney Słowian.


Czytaj dalej

Zerywanie, pierwsi ludzie – mitologia słowian

Zerywanie WelaO narodzeniu Ludzi – według wołchwów z Glenia

Słowo Wielkiego Wołchwa Wiatyczów, będącego następcą wołchwów wszych kapiszt Glenia mówi, że Kaukowie zauważyli Wiecheć leżący pod murem Kłódzi dopiero o wieczorze, gdy nadeszła Zorza. Wiecheć zaświecił się wtedy ognistym złotem i rozpłomienił niczym żywy znicz. Czarnogłów i Białoboga z zaciekawieniem i chciwością spozierali ku owej rzeczy. Udawali przed sobą, że ich to nic nie obchodzi, ale gdy tylko zniknęli sobie z oczu, zaczaili się do skoku. Jedno po swojej stronie Ogromów za skałami Białogór, a drugie po swojej, za litą ścianą Czarnoskały. W jednej chwili wyskoczyli razem, rzucając się na Wiecheć i zderzyli się czołami tak strasznie, że aż im czerepy od tego nadpękły i nieco się w sobie zapadły.

Od owej chwili pierwsze oblicze Czarnogłowa i drugie oblicze Białobogi mają wklęsłe czoła. Mimo zderzenia, każde było na tyle przytomne, żeby schwycić za swój koniec Wiechcia-Rózgi. Zaczęli się od razu kłócić, ale bali się, że rozzłoszczą Swąta-Światowida, który odpoczywał po wielkim wysiłku, jakim było rozdzielenie walczących w Wojnie o Krąg. Bóg Bogów (Swąt-Światowid-Światłowiłt) zapowiedział, że po krótkim odpoczynku przybędzie na Zbór, który Żywiołowie, Mogtowie i Kirowie mieli przygotować na Równi.

Białoboga i Czarnogłów odbiegli na sam skraj Wierchu Weli i zatrzymali się na Przełęczy Równi. Tu, jak to zwykle między nimi, zaczęli się szarpać i bóść końcami Wiechcia oraz straszliwie krzyczeć przeciw sobie.


Czytaj dalej