Era Wilka – przemyślenia

Wiki


Na moim blogu jakiś czas temu było kilka zapowiedzi. Jedne zrealizowane z powodzeniem inne poczekają na dogodniejszy moment, w którym poczuje, że okolicznościowy koloryt mieniący się karmazynową barwą znów rozpromienią białe promienie. Wtedy wizja ta ponownie wysunie się na pierwszy plan jako wiodąca ale nie znaczy to, że szykować się będę na jakąś słowną krucjatę. Po prostu dzisiaj mam ochotę pisać już o czymś innym niż w gorącym okresie z przed kilku tygodni, a za jakiś czas na pewno wrócę do tego co rozpalało mą uwagę jeszcze nie tak dawno temu.

Aktualnie czas, jednak sprzyja bym nakreślił o co właściwie chodzi z tajemniczo brzmiącą Erą Wilka. Być może niektórzy czytelnicy zadali sobie pytanie, dlaczego tak nazwałem swojego bloga ale pomylił bym się chyba mocno oczekując, że przeznaczyliście temu terminowi więcej uwagi niż tyle ile było trzeba mu poświęcić przy czytaniu Przedmowy. Dlatego wychodząc z wyjaśnieniami odniosę się najpierw krótko do pierwszego wpisu. Czas, w którym pożegnałem się z niektórymi swoimi ograniczeniami jest w moim przekonaniu przejawem tylko małej części fraktalnego odbicia, którego dotyka to zagadnienie. Oczywiście w związku z tym wiele się w moim życiu zmieniło ale nazwy swojego bloga nie wymyśliłem wiążąc ją tylko z moją przemianą. W gruncie rzeczy zapożyczyłem termin z kalendarza naszych przedchrześcijańskich przodków, a to sprawia, że ten drobny element nabiera jak można się domyślić dość pokaźnego tła.

Dzisiejszy post będzie utrzymany właśnie kontekście w jakim według słowiańsko – aryjskiej rachuby przyszło nam mierzyć się z treściami współczesności. Słowem wyjaśnienia dla tych, którzy nie pokusili się o przesłuchanie wykładu z poprzedniego wpisu, niech was nie zwiedzie drugi człon hasła słowiańsko – aryjski. Jak argumentuje badacz naszej kultury Czesław Białczyński nie może być tu mowy o naszych ‘niemych’ sąsiadach germanach. Ariowie według autora między innymi pokaźnej książki „Mitologia Słowiańska, Księga Tura”, która jest pierwsza poważną w dziejach próbą zrekonstruowania rodzimej mitologii, byli ludem, którego krew należy wiązać nie z kulturą Celtów jak się ongiś uważało ale Słowian. Podejmując temat myślę, że dobrym początkiem będzie wgłębienie się w dziką naturę magicznego zwierzęcia jakim jest wilk. Tu przytoczę fragment tekstu autorstwa: Skalanego Kwiatu ze strony http://www.eioba.pl.

„Wilk jest strażnikiem społeczności, żyje wg ustalonych reguł, których każdy członek stada przestrzega, dla dobra wszystkich. Nigdy niepotrzebnie nie walczą, a często schodzą „okazji” z drogi, unikając konfliktu.

Pomimo, iż wilki charakteryzują się siłą fizyczną i mocą, nieporozumienia w wilczym stadzie rzadko kończą się krwawo. Często spojrzenie, warknięcie czy przyjęcie określonej postawy ciała wystarcza, by subtelnie przypomnieć reguły – demonstracja mocy następuje tylko wówczas, gdy wszystko inne zawiedzie. I to jest właśnie „medycyna” wilka – tego człowiek, jak zwykle czerpiąc wzorce z Natury, powinien się od wilka uczyć.


Źródło oryginalnego artykułu


mlode-mama-wilk-trzy


Dla nieuważnego obserwatora, wilcze stado zdaje się być tworem autokratycznym, pod rządami wilka Alfa. To zbyt uproszczona wizja – Indianie zauważają, że również zachowania „demokratyczne” mają w stadzie miejsce i to jest ta elastyczność zachowań dająca sukces wilczemu rządowi. Stado działa wg rankingu i podziału zadań, rytualnie wprowadzając porządek i harmonię w życiu. Wilk uczy zrozumienia, że prawdziwa wolność wymaga dyscypliny.

Wilki Alfa – tak samiec jak i samica łączą się w parę na całe życie. Młode wilczki z każdej pary wychowuje jednak całe stado, a gdy ich matka zginie, zanim zdoła je wychować, inna wilczyca adoptuje młode. Dorosłe wilki są tolerancyjne i przyjacielskie dla szczeniaków, niektóre wilki nawet służą jako nianie, gdy zajdzie taka potrzeba. Wilcza „medycyna” uczy więc szacunku dla rodziny i dzieci. Wilk nigdy nie tknie padliny, a gdy poluje, wybiera osobniki słabe, stare lub chore, gdy ma wybór i nie grozi mu wyniszczający głód.

Praktycznie nie pozostawia resztek z posiłku, co powinno przypominać ludziom, że nie należy niczego bezmyślnie marnować. Gdy wilk poluje, używa przede wszystkim doskonałego węchu i niebywale wyczulonego słuchu – to zaś powinno przypominać nam o konieczności słuchania wewnętrznego głosu intuicji i wsłuchania we własne myśli. Jego inteligencja pozwala mu unikać problemów – bardzo często schodzi z drogi, na której wietrzy podstęp lub niebezpieczeństwo. Czyż nie jest to godne naśladowania? Nie pakować się w bezpośrednie zagrożenia, nie używać mocy do niszczenia, nie zapraszać destrukcyjnych ludzi i sytuacji do naszego życia?

Gdy wilk wkracza w nasze życie, pokazując się w snach, wizjach lub rzeczywistości, to znak, iż nadszedł czas wprowadzania zmian, czas by tchnąć nowe życie w rytualność starego, podjąć nowe wyzwanie, nową podróż, wziąć sprawy w swoje ręce. Wilk przypomina, że my zarządzamy swoim życiem – kreujemy je i ukierunkowujemy. Róbmy to z harmonią i wewnętrzną dyscypliną przekonań, a poznamy prawdziwego ducha wolności.

Epoka Wilka zwiastuje Nowy Świat. Niech wilcza moc, odkryta w nas, wprowadzi więc zmiany, których potrzebujemy – a przede wszystkim prawość, wspólne działania na rzecz społeczności Ziemi i pokojowego współistnienia z Matką Naturą.”

Mamy, więc sugestywny kształt kwiatu jaki rozwinąć ma się w epoce, która niedawno zaczęła swoje kiełkowanie. Analogiczną do tego widoku perspektywą będą stanowiły przepowiednie innych kultur, których przekaz wypacza nazywając go końcem świata, dwulicowa machina medialnego ogłupienia na usługach lisicy zmierzchającej już epoki kłamstw obłudy i oszustw. Żeby trochę odkłamać masowe programowanie nieuchronnego końca postanowiłem pokusić się o przybliżenie prawidłowego przesłania kilku wybranych kultur, których wizja początku nowego cyklu, zbiega się w okolicach roku 2012. Widząc spójność przekazów tych wiekowych cywilizacji możemy wnioskować o ich szerokiej wiedzy na temat naturalnego porządku przejawiającego się w cyklach zamanifestowanego kosmosu. Wiele z tych mitów opierało się na astronomicznych spostrzeżeniach jakich dokonywali ówcześni kapłani i uczeni.

Zaczynając od Majańskiego kalendarza Tzolkin którego inskrypcja w mieście Tortuguero miała głosić: „Kiedy wypełni się 13. baktun, […] stanie się: ujrzą Bolon Yokte w jego wielkim splendorze” Owe słowa miały zwiastowć nadejście wydarzeń o szczególnym znaczeniu, które dokonają się w 2012 r. Wtedy to miał nastąpić powrót Bolon Yokte bóstwa bądź bóstw przemian, konfliktów i rewolucji.

Wyjątkowość tej daty odnotowali również Chińczycy w swojej księdze przemian I-Ching. W ich systemie klasyfikacji czasu rok 2012 reprezentowany jest przez heksagram o nazwie „Ziemia ponad grzmotem – powrót” Symbolikę tego zwrotu pozostawmy może znawcą chińskiej tradycji my natomiast zajmijmy się wyjaśnieniem, które wyrażone jest dużo bardziej zrozumiałym językiem. Według ich starożytnej wiedzy spodziewać się możemy odnowy i początku nowej fazy dziejów.

Zainicjowania nowego ładu w okresie, który właśnie przeżywamy spodziewali się również Inkowie. Ich przepowiednie mówią o zdominowaniu ludzkości przez podejście, w którym zaczniemy cenić sobie pokój, życie w zgodzie z naturą i zjednoczenie się w uniwersalnej wierze.

Aborygeni wierzą z kolei, że z nastaniem roku 2012 nadejdzie zmierzch trwającego od 40 000 lat snu człowieka. Wybudzeni zmierzymy się ze światem po raz pierwszy w pełni świadomi i tylko od naszego podejścia do siebie nawzajem, oraz do tego jak będziemy traktować ziemię będzie zależało czy zbudujemy lepszy świat.

W mitologii skandynawskiej głośny ostatniej zimy zmierzch bogów ragnarok (Götterdämmerung) przewidziany na 2014 rok. Lud skutych lodem fiordów pozornie nieco spóźnił się w stosunku do reszty pamiętać należy, że za sprawą różnych teorii daty, które teraz wydają się nam wiążące mogą przesunąć się o niewielką wartość. Jak można było się tego spodziewać waleczni wikingowie w swoich mitologicznych marach widzieli okres ten jako bitwę pomiędzy bogami, a olbrzymami za sprawą, którego to zajścia wzniecić ma się pożoga, a jej płomienne ostrza strawić mają Asgard siedzibę bogów, oraz resztę świata. Ten straszny widok ustąpi, jednak (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało z ust krwiożerczego wikinga) nowej rozświetlonej przyszłości bez wojen i przemocy.

W tym miejscu muszę się przyznać, że miałem w zanadrzu przygotowaną listę jeszcze kilku cywilizacji, które w tej materii wyrażają podobne zapatrywania, jednak jak niektórzy wiedzą strasznie niecierpliwy ze mnie człowiek. Zostawię, więc lukę w moim artykule ale robię to bez żalu, bo sądzę, że każdy przy odrobinie chęci ma przecież możliwości żeby poszerzyć temat o kolejne części jeśli go to interesuje. Wymienię może jeszcze tylko, że byli to Aztekowie ze swoim własnym kalendarzem, plemię Czirokezów, siuksów, nie zabrakło również Indian hopi, Egipcjan wraz ze swoją przepowiednią Oriona, oraz astrologicznej ery wodnika. Na koniec jako ciekawostka już z pominięciem roku 2012 znalazł się biblijny Armagedon oznaczający objawienie po, którym miało nastać 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa.

Wróćmy, jednak do kalendarza Słowian, bo to on ma być punktem, na którym skupić dziś chcę światło z soczewki uważności. Wiedza naszych przodków ubrana w symboliczne atrybuty natury opowiada nam dziś legendę gdzie miejsce swojej poprzedniczki sprytnej lisicy zajmuje wilk, który zaprowadzić ma harmonię w egzystencji naszego gatunku. Nie pożądane zachowania grabieżców wykorzystujących swoją przewagę nad innymi w końcu zostaną ujawnione. Grunt spod nóg ludzi, którzy poddają się sile niskich instynktów i wybujałego ego skruszy się ostatecznie by ustąpić pierwszeństwa nowej ziemi, po której kroczyć ma odmieniona ludzka istota. Stać przed nią będą wyzwania inne od tych, z których do tej pory klarowało się człowieczeństwo. Jak zwiastują nam nasi słowiańscy pradziadowie ziemia obmyta zostanie z zachłannych pasożytów okradających ją z obfitości jej plonów, a wilk, w którym drzemie pierwotna siła i witalność stanie się strażnikiem lepszego jutra. Takiej przyszłości życzylibyśmy sobie chyba wszyscy ale czy elementy charakteru wilka rzeczywiście znajdą swoje odbicie w na stałym tysiącleciu? Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy tylko w mądrości naszych przodków. Właściwy ogląd spraw wymaga również rozeznania w sytuacji, która ma miejsce obecnie. Będąc blisko naszych korzeni gdzie z toni przeszłości przodkowie szepczą nam o planach matki natury korzystając z ich doświadczenia, przyjrzyjmy się teraz temu co pokazuje nam przyroda. O tym, że współegzystujemy na planecie z innymi jej domownikami w momencie bardzo szczególnym, świadczyć mogą głosy o pogarszającym się stanie środowiska naturalnego.

Według raportu zamieszczonego na łamach czasopisma „Nature” jesteśmy świadkami początku szóstego w dziejach ziemi masowego wymierania gatunków. Zagrożone bezpowrotnym wymarciem są zarówno zwierzęta jak i rośliny. W ciągu ostatnich 500 set lat liczebność ssaków na naszej planecie skurczyła się z 5570 o 80 gatunków. Na liście zagrożonych roślin i zwierząt znalazło się 18 351 gatunków. Jak utrzymują specjaliści na określenie powodów kurczenia się bioróżnorodności naszej planety jest jeszcze za wcześnie ale wśród przyczyn mogących mieć na to wpływ wymienia się zmiany klimatu, prądy, problemy ze znalezieniem siedlisk oraz ludzka działalność. Dlatego z uwagi na ostatni punkt to między innymi od naszego opamiętania, przewartościowania wzorców, które kształtują społeczne zachowania i wykształcenia nowego podejścia, u którego źródła leżeć będzie szacunek do otaczającego nas świata zależeć będzie zdrowie ziemi, a zarazem przyszłość nas samych. Pomijając to co powinno być oczywiste dla wszystkich warto odnotować jeszcze teorię jaką wystosował Australijski Uniwersytet zachodniego Sydney. Jak wiadomo układ słoneczny krążąc swym kosmicznym cyklem raz na 226 milionów lat, obiega centrum galaktyki. Temu zjawisku towarzyszą przejścia naszej gwiazdy wraz z planetami przez spiralne ramiona drogi mlecznej.

The helical model – our Galaxy is a vortex

Obszary te cechują się większą ilością pyłu gwiezdnego, oraz większą gęstością gwiazd. Jak wynika z obserwacji astronomów nasz układ znajduję się w takim właśnie punkcie. Co ciekawe Australijczycy zauważyli, że okresy wielkiego wymierania gatunków pokrywają się z obecnością ziemi w obszarach ramion galaktyki. Jak twierdzą naukowcy szansa na przypadkową korelację tych zjawisk wynosi 0,36%, a, więc według ich rozeznania jest prawie nie możliwe by był to zbieg okoliczności. Z tym ciekawym zjawiskiem połączyć można jeszcze jedną historię. 14 lipca 2010 NASA idąc w ślad za wybitnym Rosyjskim astrofizykiem Aleksiejem Dimitriewem, ogłasza, że układ słoneczny wszedł w nie odkryty dotąd obłok energii. W tym momencie dochodzi do bezprecedensowego zajęcia stanowiska przez NASA, ESA i National Academy of Science, w którym ostrzegają, że światu grozić może paraliżująca technologię burza słoneczna przewidziana na 2012 r. Do przerwy w dostawach prądu czy wyłączenia się satelit, jednak nie doszło, a Duimitriew pozostając nie ufny wobec NASA oskarża ją o nie sprecyzowanie, a zatem ukrywanie przed opinią publiczną, że zaistniałe zjawisko występującej w okolicach naszego układu gwiezdnego, mgły składa się w istocie z fotonów. Przypuszcza się, że ta mocno pobudzona, naelektryzowana chmura nie znanego pochodzenia zdaje się mieć również wpływ na nasze słońce.

Od czasów, w których technologia umożliwiła nam na dokładniejsze badanie kosmosu mamy okazję do bardziej wnikliwej obserwacji centralnego ciała układu słonecznego. Od tego czasu poszerzamy zakres naszej wiedzy w kwestii otaczającego nas kosmosu, a co za tym idzie i znanego nam od marca 1755 roku, 11 letniego cyklu słonecznego, w którym dochodzi do przebiegunowania się naszej gwiazdy. Ostatnie lata na, które przypadało kolejne takie wydarzenie znacząco odbiegło, jednak od normy jaka do tej się utrzymywała. Jak mówi David Hathaway, z placówki NASA w Huntsville, Alabama „To jest najmniejszy szczyt maksimum słonecznego cyklu, które widzieliśmy w ciągu wieku obserwacji,” To, że słońce zachowuje się dziwnie ma dla naszej wędrówki poprzez życiową przestrzeń znaczenie rozkładające się w następujący sposób. Jak ustalili niezależną od siebie drogą badacze Aleksander Chizhevsky i Profesor Raymond Wheeler z Uniwersytetu w Kansas aktywność słoneczne ma bezpośredni wpływ na pole magnetyczne ziemi. Wahania jakie w nim zachodzą oddziałują na mechanizmy psychologiczne ludzi odciskając się na sposobie postrzegania i na stany emocjonalne. Co więcej ma ona wpływ na tak zwany rezonans Schumanna, który jest elektromagnetyczną częstotliwością Ziemi przejawiającą się średnio w 7,86 Hz i wynosi dokładnie tyle samo ile ma częstotliwość fal alfa ludzkiego mózgu. Dokonanie to przyniosło wymierne korzyści agencją kosmicznym. Dzięki niemu mogą one stymulować mózgi długo przebywających w przestrzeni około ziemskiej astronautów, którzy dzięki specjalnym urządzeniom bazującym na tym odkryciu mogą pracować w kosmosie zachowując przy tym zdrowe zmysły. Żeby lepiej zrozumieć wpływ jaki ma słońce na opisane zagadnienia posłużę się cytatem ze strony Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Jagielońskiego, dokładnie z pracy zatytułowanej „Pomiary widm dynamicznych rezonansu Schumana”. http://www.oa.uj.edu.pl/A.Michalec/schumann.html

„W rozważanym przez nas modelu znajduje to wytłumaczenie w tym, że błyski, czyli mikropulsacje pochodzenia magnetosferycznyego powiązane są z liniami sił pola magnetycznego przechodzącymi przez miejsce obserwacji i stanem magnetosfery wokół nich, a zatem zależą od pory dnia; natomiast ekscesy 8 Hz są globalne, a wiec tak samo widziane przez wszystkich potencjalnych obserwatorów tego zjawiska na ziemi.

Oczekiwać należy związków pomiędzy częstotliwością błysków a stanem aktywności Słońca, gdyż zjawiska w układzie magnetosfera Ziemi – Słońce są ze sobą powiązane.”

Choć otaczające nas zjawiska naturalne można by pewnie omawiać bez końca idąc dalej za z grubsza nakreśloną sytuacją rzućmy teraz okiem na te z aktualnych spraw, których jaskrawość najgłośniej krzyczy o zwrócenie się w jej kierunku. Tutaj wkraczamy w stosunkowo nowy dla ludzkości obszar nabierających pędu stechnicyzowanych realiów cywilizacyjnych współczesnego człowieka. Bądźmy przy tym czujni, bo najdonioślej słyszany tutaj głos wydobywa się z ust czwartej władzy i może mieć on charakter głęboko hipnotyzujący. Mówię tu o przedsięwzięciu jakie poczęli realizować agenci epoki lisicy. To za ich sprawą od pokoleń los ludzi waha się od stanu, w którym niemal osiągnięta zostaje normalność i dobrobyt do stanu totalnego ubóstwa, nędzy i zdeprawowania. Przy każdym odchyleniu wahadła na nowo zakontraktowane zostaje niewolnictwo człowieka najczęściej bez jego świadomości, że fakt taki zaistniał i bez świadomości tego, że los ten może zostać odmieniony. Nietknięty pozostaje jedynie trzon tego systemu jakim jest kapitał zarządzany rękami próżnych oligarchów z których ci najpotężniejsi nigdy nie biednieją. Zdecydowanie zdiagnozować można ten układ pomiędzy ignorancją i egocentryzmem połączonym z intelektualną przewagą jako chorobę toczącą nasz świat. To ona doprowadza planetę do wyniszczenia, eksploruje jej surowce z takim pośpiechem, że już nie długo pochłonięte zostanie wszystko co jawi się jako cenne. Jednocześnie agenci lisicy objawiają wzorzec zachowania konsumpcyjnego jako właściwy model nowoczesnego życia i całe masy, poddają się temu zgubnemu pędowi na zatracenie ludzkości.

Wczoraj przeciwko nam wystawione zostało działo finansowego giganta, którego moc zwiększyła się za sprawą telewizji. Dzisiaj broń którą próbują kontrolować staje się narzędziem obosiecznym. Niezależnie od korporacyjnych molochów, na bazie Internetu powstaje sieć nieformalnie zrzeszonego dziennikarstwa obywatelskiego, które nieustannie weryfikuje i poddaje w wątpliwość informacje przekazywane przez media głównego nurtu. Wszelkiej maści niezależne małe rozgłośnie radiowe, telewizje czy blogi prowadzone przez zapaleńców oceniających i rejestrują na własną rękę posunięcia rządzących, nagłaśniają je i spotykają się z coraz głośniej odbijającym się echem. Jak obłudnie powiedział aktualny prezydent U.S.A. Barak Obama „Blogi internetowe zagrażają demokracji” Czy to za sprawą internetu czy wynikiem tak kształtujących się okoliczności jest budząca się w społeczeństwie świadomość. Zdajemy sobie sprawę ze swojej wartości, a co za tym idzie z praw jakie należą się żyjącym na ziemi istotą. Dlaczego bowiem mieszkańcy globalnej już wioski, jako jedyny gatunek na ziemi ma płacić haracz za to, że żyje na planecie, która należy do niego tak samo jak on do niej? Zaczynamy tworzyć wzorem systemu naczyń połączonych jedną wspólnotę, jeden organizm i to jest ujawniające się małymi śladami, znamię nowych czasów. Patrząc na historie widać wyraźnie, że etapy jakie przechodził nasz gatunek na ścieżce swojego rozwoju zaczynały się i kończyły rewolucyjnymi dokonaniami. W związku z tym warto zadać sobie pytanie kiedy pędząca dzięki nowoczesnym odkryciom struktura światowego ładu w końcu dokona swojego przeobrażenia by lepiej współdziałać z nowymi możliwościami naszego gatunku. Efektywność naszej cywilizacji jawi się obecnie jako dalece nie zadawalająca i to na barkach ludzi postrzegających jej nieciągłości spoczywać będzie obowiązek przekierowania jej toru na ten właściwszy nurt pozbawiony wyzysku i społecznego wykluczenia.


Źródło oryginalnego artykułu
Autor:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s