Wskrzesić Ducha Wielkiej Lechii i obudzić śpiących PoLachów? Nic prostszego, wystarczą dwa słowa: Limes Sorabicus…

Slavs-Power


Limes Sorabicus. Młody PoLachu, potomku swych starożytnych dumnych Przodków, zapamiętaj te dwa słowa do końca swojego życia, one zapewnią Ci intelektualne bezpieczeństwo w (kończącej się na szczęście) epoce kłamstwa, chaosu i zmasowanej antypolskiej propagandy. Wskrzesić Ducha Wielkiej Lechii i obudzić śpiących PoLachów? Nic prostszego. Wystarczą te dwa krótkie słowa: Limes Sorabicus…

Limes Sorabicus to „polsko-francuska” (lechicko-frankońska) granica wyznaczona przez króla Franków Karola Wielkiego w 805 roku. Dla współczesnego młodego PoLacha okłamywanego przez współczesną masońską szkołę (kontynuacja masońskiej Komisji Edukacji Narodowej), okłamywanego przez szkolnych (też okłamanych) nauczycieli historii, niemiecka (!) mapa dokumentująca tereny zamieszkane przez Słowian we wczesnym średniowieczu musi być nie lada intelektualnym szokiem. Szok jest tym większy, że mapa, o której mowa, jest jak najbardziej „legalna”, bo udostępniona publicznie przez illuminacką Wikipedię.


Czytaj dalej

Protokoły Mędrców Syjonu

Kronika-Prokosza


„Kronika polska” arcybiskupa Prokosza (Prohora, Prohoriusa) – znienawidzony przez żydomasonerię unikatowy klucz do poznania prawdziwych Korzeni naRODu Polskiego.

Z Kroniką Prokosza jest dokładnie ten sam „problem” co z „Protokołami Mędrców Syjonu” – natychmiast po ujawnieniu jej i opublikowaniu rozległ się dotkliwy skowyt masonerii, że ta publikacja to jest falsyfikat. To nic że (w obydwu przypadkach) są setki faktów historycznych potwierdzających niezależnie od siebie ich autentyczność, to nic że te fakty historyczne w pełni się zgadzają z treścią, to nic że całość jest potwierdzona po wielokroć w zupełnie niezależnych i odległych od siebie nawzajem innych źródłach i kronikach. Masoni wiedzą lepiej, co jest prawdziwe, a co nie.

Na początek parę słów o samej Kronice Prokosza, aby dokładnie przedstawić ten naprawdę sensacyjny temat. Z Kroniką Prokosza jest dokładnie ten sam „problem” co z „Protokołami Mędrców Syjonu” – natychmiast po ujawnieniu jej i opublikowaniu rozległ się dotkliwy skowyt masonerii, że ta publikacja to jest falsyfikat. To nic że (w obydwu przypadkach) są setki faktów historycznych potwierdzających niezależnie od siebie ich autentyczność, to nic że te fakty historyczne w pełni się zgadzają z treścią, to nic że całość jest potwierdzona po wielokroć w zupełnie niezależnych i odległych od siebie nawzajem innych źródłach i kronikach. Masoni wiedzą lepiej, co jest prawdziwe, a co nie – w końcu to przecież prawda najbardziej boli w oczy.


Czytaj dalej

Kultura Słowian i żydo-chrześcijan

Słowianie-Slavs


W wielu dyskusjach o naszej pogańskiej przeszłości jahwiści często szermują propagandowym komunałem, jakoby Słowianie nie wytworzyli własnej kultury. Według nich nasi przodkowie byli żyjącą w lasach dziczą, odzianą w skóry i dopiero żydłacka dżuma znad Jordanu przyniosła im „cywilizację” i „kulturę” czyniąc z nich cywilizowanych ludzi.

Tak na marginesie dodam, że w wielu środowiskach i dzisiaj ubrania ze skór zwierząt są „szczytem” elegancji. A więc płaszcze, kurtki, spódnice, spodnie, a nawet bielizna „erotyczna”. Można dodać do tej wyliczanki rękawiczki, czapki i kapelusze, torebki, czy ogólniej mówiąc galanterię (portfele, paski, krawaty itp.), a nawet „biżuterię„. Dorzucę jeszcze do kompletu obite skórą meble i szczególny rodzaj skór czyli futra oraz kożuchy. No i mamy jeszcze książki obite skórami, w tym i żydowskie biblie oprawiane w skórę. Inną sprawą jest to, że przez długie wieki do pisania tej żydowskiej „prawdy objawionej” używano pergaminu – czyli wyprawionej skóry zwierząt. Szczególnym zaś barbarzyństwem jahwistów był wyrób welinu.

„Ponadto szczególną postacią pergaminu był welin – bardzo cienki i miękki, wyrabiany ze skór płodów jagnięcych lub świeżo urodzonych jagniąt. Stosowano go do niewielkich, za to wielokartkowych wyrobów, szczególnie tych przeznaczonych do używania w czasie podróży, jak modlitewniki czy Biblie niewielkich rozmiarów.”

Jeśli już jesteśmy przy skórach/futrach zwierząt, to nie zapominajmy o koronacyjnych szatach wielu chrześcijańskich władców, na które szły dziesiątki, a nawet setki gronostajów. W „gronostajach” paradują też rektorzy wyższych uczelni i uniwersytetów, oraz papieże.


Czytaj dalej

Wspierajmy Muzykę Słowiańską!


Płyta „Natchnienie Przozdków”. Jabłonowski – Jaruha, wspierajmy Muzykę Słowiańską! LINKI! https://www.youtube.com/watch?v=5KfpNyRr8q4 https://polakpotrafi.pl/projekt/plyta-jaruhy-natchnienie-przodkow
„POLACY ! POZNAJCIE SWOJĄ PRAWDZIWĄ HISTORIĘ! Tego nie dowiecie się na lekcjach w  „polskiej” szkole! Mieszko nie był naszym pierwszym władcą. Pominięto 48 władców nie licząc 4 okresów bezkrólewia kiedy to władali Lechią wojewodowie.

Zakończmy stare waśni, które nas dzielą, odbierając złym istotom moc niszczenia naszej Matki Midgard-Ziemi i  wspaniałego dziedzictwa Ariów stojącego na jej straży. Utraciliśmy MOC zapominając o  naszych wielkich władcach-założycielach Lechii, Scytii, Sarmatii i  przodkach, których geny i  krew nosimy w  sobie. Połączmy się SERCEM z  naszymi dalekimi przodkami i  uaktywnijmy własną siłę w  obecnym czasie (Apokalipsy) Odsłonięcia Prawdy. Melodie i pieśni będę tworzył na nowo, wzbogacał i okraszał je po mojemu czyli dynamicznie ostro i z przytupem tak żebyście się przy nich chętnie bawili, odpoczywali i dumali. Wydobęde z duszy nuty i melodie naszych przodków, które przychodzą do mnie codziennie z nienacka. Niektóre piosenki będą w formie tradycyjnej a niektóre przystroję w nowoczesne rytmy i dźwięki.” Sława Wielkiej Lechii!

Scytyjski grobowiec pełen złota

Scytian-Skoloci


Pochówek scytyjskiego wojownika, którego pobratymcy złożyli wraz z ogromną ilością złotych przedmiotów, odkryli archeolodzy w Kazachstanie. Grobowiec znajdował się w złożonym z siedmiu kurhanów kompleksie Tałdy-2, który leży we wschodniej części regionu Karaganda niedaleko miasta Karkaralińsk.

Zdaniem odkrywców zmarły, który należał do odłamu Scytów zwanego Śakami, był nie tylko wojownikiem, ale również władcą. Świadczą o tym oczywiście ogromne ilości złota. Mimo że już w odległej przeszłości do cmentarzyska dobrali się rabusie, to na archeologów wciąż czekało 130 przedmiotów ze złota oraz setki paciorków z tego cennego metalu. – Korpus mężczyzny był cały pokryty złotem – mówił na konferencji prasowej kierownik badań Arman Bejsenow. Wśród przedmiotów ze złota są wisiory, kolczyki, a także figurka drapieżnego kota. Archeolodzy znaleźli też kilkanaście grotów strzał z brązu i kamienne paciorki.

W ocenie badaczy pochówek pochodzi z VI-V w. p.n.e. Położenie grobu archeolodzy znali od pół wieku, ale dopiero teraz przeprowadzili wykopaliska.

Odkrycie jest porównywane z innym pochówkiem scytyjskiego możnowładcy z mniej więcej tego samego okresu, który odkryto w 1969 r. w Issyk. W grobowcu 18-letniego mężczyzny archeolodzy znaleźli wówczas około 4000 wyrobów ze złota. Ten tak zwany Złoty Człowiek stał się jednym z symboli narodowych Kazachstanu. Odkrytego teraz scytyjskiego wojownika badacze przezwali Panem Słońca.


Czytaj dalej

W Łańcucie odkryto dom z epoki neolitu sprzed ponad 6 tysięcy lat

Łańcut


Dom mieszkalny z epoki wczesnego neolitu odkryto podczas badań archeologicznych w Łańcucie. Ustalenia wskazują, że budynek powstał mniej więcej 6,5 tys.–6 tys. lat temu. Dom należy do kultury malickiej. Maciej Dębiec z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego – który uczestniczył w zakończonych już badaniach – powiedział PAP, że razem z domem archeolodzy odkryli też pozostałości glinianego pieca oraz wiele zabytków ceramicznych i kamiennych.

Dom z Łańcuta ma długość około 20 metrów. Jego ściany wypełnione były plecionką oblepioną gliną. Zdaniem Dębca odkrycie jest rzadkością na Podkarpaciu.

„Dotychczas na terytorium Podkarpacia odkryto jedynie pojedyncze przykłady takich długich domów kultury malickiej. Domostwo z Łańcuta posiadało dach dwuspadowy, długość co najmniej 20 metrów, opierało się na pięciu rzędach słupów” – opowiadał archeolog.

Ponadto na stanowisku archeologicznym w Łańcucie odkryto kilka tysięcy fragmentów ceramiki, a także kilkaset zabytków kamiennych, w tym z obsydianu. Dębiec przypomniał, że obsydian to surowiec kamienny pochodzenia wulkanicznego. Najbliższe znane źródła tego surowca pochodzą ze wschodnich Węgier.


Czytaj dalej

8-9 września: Rodzanice – święta słowiańskie


8-9 września: Rodzanice. Modły kobiet o dobry połóg, zdrowie niemowląt i całej rodziny. Początek babiego lata.

W noc po narodzinach przybywają do dziecka Rodzanice, by uwić nić jego życia i by naznaczyć jego czoło niewidzialnym dla nas znakiem. Aby ta nić była długa, jasna i szczęśliwa, należy odprawić obrzęd ku czci tych Bogiń. Miejsce w którym się znajduje, i łóżeczko w którym leży należy oczyścić ogniem Swarożycowym. W ofierze dla Roda Rodzanic należy pozostawić kaszę, chleb, ser i miód. W czasie składania ofiar trzeba zmawiać odpowiednie modlitwy. Aby żaden zły duch nie zaszkodził dziecku, pod łóżeczko wkłada się jakiś ostry przedmiot a do środka czosnek. Rodzanice

Scytowie a Lęchowie – rozdzieleni bracia

Skify-Scyci-Scytowie


W dyskusjach o Scytach Królewskich często spotyka się pogląd, że stanowili oni warstwę wojowników panujących w całej federacji ariosłowiańskiej. Taki obraz jest rekonstruowany nie tylko z analizy „Dziejów” Herodota, ale także z odkryć w kurhanach. Można nawet w oparciu o te dowody, jak i późniejsze doniesienia Greków o Scytach, określić czas, w którym Królewscy rzeczywiście stanowili najpotężniejszą siłę na północ od Dunaju oraz mórz Czarnego, Kaspijskiego i Aralskiego. Były to wieki od VIII do IV p.n.e., ale ich kurczące się państwo przetrwało kilkaset lat dłużej. Dzieje Lęchów zaczynają się o wiele wcześniej, biegną jeszcze dalej i stają się coraz bardziej odrębne.

Wydzielanie się ludu scytyjskiego ze wspólnoty praaryjskiej zaczęło się w dorzeczu Wisły ok. 3 800 lat p.n.e.. Według odkryć genetyków z zespołu Petera Underhilla w tym czasie nastąpiły mutacje, które dały początek późniejszym narodom słowiańskim z jednej strony oraz indoirańskim z drugiej. Według Underhilla, indoirańska haplogrupa R1a-Z93 i słowiańska R1a-Z282 rozeszły się niemal 6 tys. lat temu i nie spotkały się potem, bo w Indiach i Iranie nie ma R1a-Z282, a w Europie Środkowo-Wschodniej brak R1a-Z93. Zdaniem Underhilla, rozejście się tych rodów można łączyć z ostatecznym rozpadem wspólnoty praindoeuropejskiej i z początkiem kształtowania się języków praindoirańskiego i prasłowiańskiego.

Wszystko więc wskazuje, że około 3 800 r. p.n.e. doszło najpierw do mutacji R1a M458 na R1aZ282 i R1 Z93, a następnie do ich ekspansji z terenów dzisiejszej Polski – między 3 250 r. p.n.e. (na Zachód), a 3000 r. p.n.e. (na Wschód). Na stepach między Powołżem a Mongolią zaczęły rozwijać się kultury m.in. andronowska i tocharska, a przed ok. 1500 r. p.n.e. ich przedstawiciele poszli na Południe – do Indii i Iranu. Mniej więcej w tych samych czasach następują inwazje ludów prasłowiańskich na Italię (Etruskowie) i południowy skraj Bałkanów (Achajowie, Jonowie, Dorowie – G/Hellenowie), a także na Egipt i Bliski Wschód (Ludy Morza – Filistyni). Z innej strony, wersję o rozejściu się aryjskiej rodziny potwierdziły badania Anatola Kłosowa, który na około 5-4 tys. lat p.n.e oszacował rozejście się tego ludu po Europie oraz dalej na wschód, za Ural. Stworzyli kulturę Sintaszta i Andronowo, skąd wyszła fala ludzka, która w północnych Indiach dała początek nowej cywilizacji.


Czytaj dalej

Kilka pytań i odpowiedzi do zakutych łbów rzekomej nauki

Trakowie


Jak możemy zaakceptować ideę o przybyciu Słowian do Europy Środkowej i Południowej we wczesnym Średniowieczu z bagien Prypeci? Skoro z badań wynika, że podłoże praindoeuropejskie znajduje się w Bułgarii, Macedonii, Serbii, Chorwacji, Bośni i Słowenii? Późne pojawienie się Słowian to hipoteza fantastyczno-naukowa. Ta hipoteza nie należy do poważnego naukowego myślenia. Czy taka niefortunna teza mogłaby być poważnie rozwinięta w XXI wieku, wraz z postępem dokonanym w tak wielu dziedzinach naukowych, jak archeologia, antropologia, językoznawstwo ogólne? I to bez jednego dowodu? Jeśli do tego przypomnimy, że podstawowy obszar Słowian był południowy, a nie północny (jak obraz geolingwistyczny nieodmiennie wskazuje) to co pozostaje z tej konstrukcji?

Takie pytania stawia w swojej pracy „The Slavic Ethnogenesis in the framework of the Paleolithic Continuity Theory” Mario Alinei. Wybitny zachodnioeuropejski lingwista rozprawia się w pierwszym rzędzie z teoriami postkossinowskich allochtonistów, ale również z koncepcją kurhanową Mariji Gimbutas. Rysuje obraz dobrze znany Czytelnikom naszego bloga, który odtwarzamy w oparciu o dociekania genetyków i zapisy polskich kronikarzy, a także niektórych rodzimych historyków. Praca Alinei’ego jest o tyle cenna, że nie odwołuje się wprost do genetyki, ale pozostaje na gruncie nauk humanistycznych, a więc wyklucza ulubiony kontrargument „geny nie określają etnosu”, stosowany przez wielu polskich archeologów i historyków.

Zdaniem Alinei’ego słowiańskie terytorium w Europie rozciągało się od ustąpienia lodowca (11 000 – 7 000 lat p.n.e.) w formie trójkąta: południowy kąt odpowiada dzisiejszej Macedonii, zachodni – północnej Dalmacji, a północny – południowej Polsce. Wschodnia granica paleolitycznej Słowiańszczyzny biegła brzegiem Morza Czarnego aż do Ukrainy. Według włosko-holenderskiego językoznawcy, znaleziska archeologiczne potwierdzają wyniki jego badań lingwistycznych, dzięki którym wyodrębnił najstarszą ojczyznę Słowian. Ustala początek słowiańskich kultur rolniczych, jako pierwszych w Europie, na 7 tysiąclecie p.n.e.. Według jego ustaleń, w ciągu dwóch i pół tysiąca lat ta cywilizacja rozwija się z basenu Dunaju do Wschodniej i Środkowej Europy. Dopiero od jej potomków, pierwszych słowiańskich rolników Europy, inne ludy kontynentu uczyły się uprawy ziemi i budowania osad – takie są jednoznaczne wnioski, które można wyciągnąć z analiz profesora.


Czytaj dalej

Słowiańska racja

Svatoslav


… Ze względu na zawartość poprzedniego artykułu, którego treść przeraziła administratora i jego syjonistycznych nadzorców, który potwierdza, że jesteśmy ordynarnie i bezczelnie oszukiwani przez stworzony i kontrolowany system, postanowili nas karnie zablokować pod zmyślonym pretekstem będącym ich sloganem, że oni stoją na straży dobrych obyczajów, bardziej poprawności. Zamykanie ust to praktyka stosowana powszechnie przez syjonistów a Pejsbuk jest narzędziem do kontroli zidiocenia użytkowników czy już osiągnęli wymagane dno bezmyślności. Jakie przerażenie budzi w nich nasz Biuletyn cieszący się popularnością. Wiemy, że wielu neguje nasze poglądy, bo program, którym zagnieździł się w mózgach nie pozwala na przyjęcie odmiennej wiedzy, którą serwujemy i poprawne zanalizowanie. My wiemy, że zostali skutecznie zombirowani i z tego stanu muszą wyjść samodzielnie. Wskazujemy im drogę, bo ich mózgi odrzucają każdą według nich niepoprawną informacje odmienną od obowiązującej wersji.

Wiem, że jesteście zszokowani naszymi wywrotowymi poglądami i wiedzą, której was celowo pozbawili ci szubrawcy na usługach syjonistów. Problem jest poważniejszy i skoro już się zadomowiliście i czytacie regularnie nasze artykuły to pozwolimy sobie odkryć przed wami system ogłupiania zombirowania ludzi funkcjonujący od szkoły podstawowej poprzez średnią i uczelnie, które wypuszczają bezmyślnych baranów z tytułami naukowymi. Jak tam dotrzesz na szczyt to cię pytają czy chcesz być profesorem szanowanym naukowcem czy zamiatać ulice.

Sam padłem ofiarą tego systemu i zastanawiam się jak to było możliwe, że mnie tak ogłupili. Coś im nie wyszło, bo jednak nie do końca się udało, potrafię samodzielnie myśleć nie biorąc nic na wiarę jak to robią ogłupieni w szkole zindoktrynowani religijnie nasi rodacy, którym wmówili, że wszyscy rodzą się grzesznikami a koszerny włóczykij umarł za nasze grzech, kto go prosił, osobiście nie znamy nikogo. W tym procederze ogłupiania bierze udział każda religia nie tylko katolicka, ponieważ wywodzi się z jednego źródła Judaizmu i ma zadanie wychować bezmyślnego idiotę, niewolnika. W Polskiej Akademii Nauk pracują wybitne łotry lub kretyni opracowujący programy ogłupiania naszych rodaków na podstawie tych wytycznych Ministerstwo Obrzezanych Mózgów zwane MEN co znaczy Pan wprowadza je do szkół i na Uniwersytety. Celem tej nauki jest odcięcie mózgu, powszechne ogłupienie i utrata zdolności logicznego myślenia przytępienie instynktu ochrony swojego Rodu i Narodu, krótko mówiąc przeprogramowanie mózgu, który nie pozwala nam samodzielnie myśleć. Kto kontroluje i finansuje PAN i MEN żeby zajmował się programowaniem naszych mózgów? Szajka przestępców, których idioci wybierają, co cztery lata w celu grabienia nas. A żeby grabić skutecznie i bezkarnie muszą nas ogłupić.


Czytaj dalej

4 września: Perunica Jesienna – święta słowiańskie

Perunica


Ostatnie święto na cześć błyskawicy i gromu, które na zimę zasypiają. Palenie ognisk z gałęzi tarniny i czynienie zamówień od pożaru.

Perunica Jesienna w czasach przedchrześcijańskich była jednym z dwóch świąt na cześć Peruna władcy piorunów, gromu i ognia słowiańskiego odpowiednika Zeusa. Palono wtedy ogniska z krzewów tarniny co miało uchronić od uderzenia piorunem.