Życie i obyczaje Słowian

Sława-Slavic-Slavs.jpg


(WP: niestety linki odsyłające w tym artykule już nie działają, ostał się jedynie ten tekst). Słowianie byli całkowicie podporządkowani cyklowi pór roku. Dlatego też ich cztery główne święta były związane z równonocami oraz przesileniem letnim i zimowym. Wiele starych obrzędów przetrwało do dziś. Bardzo wiele (jak jajka wielkanocne, choinka etc. przyjęły się w chrześcijaństwie). Z pośród tych starych dostatecznie znanych i niekiedy jeszcze kultywowanych obrzędów wymienić można kilka:

1) Topienie Marzanny- w pierwszy dzień wiosny (21 marca) obchodzona jest tradycja topienia Marzanny. Marzanna była pradawną słowiańską boginią zimy. Dzisiaj tradycję topienia słomianej kukły najbardziej podtrzymują dzieci i młodzież szkolna (ze względy na fajną zabawę). Dzieci wiosennie poprzebierane, z pomalowanymi twarzami i wplątanymi we włosy kolorowymi bibułami, nad rzeką rozpoczynają obrzęd pożegnania zimy. Po odprawieniu tego ceremoniału, dzieci wrzucają kukłę ze słomy (często jeszcze podpalaną) do wody śpiewając taką piosenkę:


Czytaj dalej

Drzewa w obyczajowości Słowian

Dąb-drzewa-słowian


Każde drzewo żyje i ma duszę, a także wielką, życiodajną lub… niszczycielską, moc. Jeśli człowiek okaże mu szacunek i dba o nie – może dla niego uczynić wiele dobrego. Kiedyś ludzie co dzień wykorzystywali życzliwą siłę drzew. Słowianie mieli swoje święte gaje – wielkie dęby, buki czy kasztanowce, spełniające między innymi rolę wyroczni. Szli do nich ze swoimi kłopotami i zasypiali pod ich gałęziami wierząc, że duchy drzew podpowiedzą im rozwiązanie problemu.

Także chorzy przychodzili tu po zdrowie i… otrzymywali je. A przynajmniej tak uważali. Dlatego nawet ułamanie gałęzi w świętym gaju było grzechem. Zranione drzewo potrafiło bowiem bardzo zaszkodzić. Wierzono, że człowiek, który popełni taki występek, umrze nagle lub zostanie kaleką. W najlepszym razie już żadne drzewo nie użyczy mu swej energii…

Dziś na nowo odkrywamy uzdrawiającą, dobroczynną moc drzew. Wiadomo, że leczyć może już samo przebywanie w lesie. Badania przeprowadzone w Rosji wykazały, że gałązki jodły syberyjskiej w pomieszczeniu chorego zmniejszały o 50% liczbę mikrobów, a sosnowe i jałowcowe przyśpieszały rekonwalescencję – zwłaszcza u chorych na płuca. Przynosiły tez ulgę przy uporczywych bólach głowy. Kto wie, czy niebawem lekarze zamiast antybiotyków, nie będą nam przepisywać snu w cieniu odpowiedniego drzewa? Bioterapeuci już teraz namawiają swych pacjentów na „drzewne kuracje”, leczące rany duszy, porządkujące myśli, pomagające podejmować właściwe decyzje, dodające siły.


Czytaj dalej

Słowiańskie Wychowanie bez Wychowywania


Słowiańskie Wychowanie bez Wychowywania, czyli jak wychować obywatela Wielkiej Lechii. Wychowanie kojarzy nam się najczęściej z właściwym kształtowaniem młodego pokolenia. Co jednak zrobić w sytuacji, kiedy starsze pokolenia same mają problemy na tym polu? Same są źle wychowane? Przekazałyby tylko złe wzorce młodszym. http://slowianieiukrytahistoriapolski…

Kolorowanka i czytanka o dawnych Słowianach

Słowiańskie-bajki


…aby WIEŚĆ SIĘ NIOSŁA na Świat Cały… Pełna niespodzianek KOLOROWANKA i CZYTANKA o dawnych Słowianach… Anna Miarczyńska to niezwykle utalentowana artystka, która  niemal  całe życie zajmuje się sztukami pięknymi – głównie rysunkiem, ilustracją, malarstwem sztalugowym, malarstwem na ścianie… starając się wspierać coś co sama nazywa SZTUKĄ DLA ŻYCIA – dla radości, dobrego nastroju, zdrowia i możliwości odkrywania siebie… W swoich pracach pokazuję bajkowe wielobarwne przestrzenie, przyjazną przyrodę wypełnioną pięknymi, mądrymi istotami. W takim świecie sama chętnie przebywa i dzieli się nim ze wszystkimi…

Pani Anna jest też autorką opublikowanej właśnie niezwykłej książki na polskim rynku wydawniczym pt. Wieść niesie po lesie…

Oto co o niej powiedziała: „Książka ta powstała  w odpowiedzi na oczekiwania wielu osób. Od lat namawiano mnie bym rysowała kolorowanki dla dzieci i dla dorosłych (zwłaszcza te ostatnie stają się coraz bardziej popularne). W ostatnim czasie zaczęły dochodzić do mnie coraz donośniejsze głosy od różnych środowisk, wspólnot, grup słowiańskich (wzrastających obecnie jak grzyby po deszczu), że brakuje  książek, materiałów edukacyjnych, zabawek dla dzieci – tworzonych w duchu naszej kultury i wiedzy, związanych z własną tradycją i tożsamością, których tematyka, bohaterowie, postacie są przyjazne człowiekowi, a zwłaszcza młodemu pokoleniu. „


Czytaj dalej

O Sławianach


Rozmowa z Władysławem Kołodziejem (wyd.1970) Alicja Sienkiewicz.Artykuł pt. Wierni czterem twarzom z tygodnika ,,Argumenty” 1970 Alicja Sienkiewicz Rozmowa z Władysławem Kołodziejem. Kronika Święta Lechitów Hierarchiczne stopnie godności sławiańskich. Władysław Kołodziej, Jan Sas Zubrzycki, Lechosław Tadeusz Pietruszka, Natalia Dzierżkówna (Leszek Orwicz), Roman Zmorski, Ignacy Kraszewski.

Kościół

Koścoł


Kościół – świątynia bóstwa. Nie każda świątynia jest jednak kościołem. Mianem tym należy określać wyłącznie świątynie najwyższego rzędu, które sadowiono na zrębie z kości świętego zwierzęcia atrybutywnego danego bóstwa. Czasami cała świątynia opierała się na kościanej podstawie, czasami zaś pod budowlą zakopywano kości jednego albo kilku świętych zwierząt.

Jak wykazują wykopaliska archeologiczne, zawsze były to zwierzęta jednego gatunku. Jest to ważna wskazówka pozwalająca odtworzyć, jakiemu bóstwu mógł być poświęcony określony kościół a. Obrządek ten wykazuje ciągłość od XIII w. p.n.e.b aż do późnego średniowiecza, kiedy wciąż jeszcze ważniejsze budynki grodów, wały obronne, mosty, a nawet zwykłe domy sadowiono na czaszkach zwierzęcych bądź całych szkieletach, które stanowiły ofiarę zakładzinowąc.

Fakt sadowienia świątyń na kościach zwierząt potwierdzają także relacje kronikarzyd. Kościoły sadowione na rogach turów (jak w Radogoszczy na Połabiu) miały związek z kultem słońca i służyły bogom Nieba. Znane są kultowe znaleziska czaszek koni, szkieletów psów i wilków, dzików, niedźwiedzi, rogów wołów, jeleni, kozłów i innych zwierząt. Każde z tych zwierząt związane było z innym kultem. Nie należy przy tym mylić ofiar zakładzinowych ze znajdowanymi w jamach przy ołtarzach ofiarnych kośćmi zwierząt i szczątkami ludzkimi, związanymi z wykonywaniem zwyczajnych treb i obiat.


Czytaj dalej

Pogrzeb i Tryzna

Tryzna-Pogrzeb


Nadchodzi w życiu taka chwila, gdy ktoś nam bliski odchodzi z tego świata. Jest to wydarzenie, które obchodzimy z należnym szacunkiem. Odprawiamy wówczas odpowiednie obrzędy mające na celu pożegnanie bliskiej nam osoby ale przede wszystkim wyłączenie jej z naszej grupy, społeczności, rodziny. Te zabiegi mają na celu ułatwienie odejścia duszy z tego świata do krainy umarłych Nawii. W ten sposób zamyka się cykl obrzędów od narodzin i przyjęcia do świata żywych, i wspólnoty aż do śmierci, i wyłączenia jej z grona żywych, i bytujących na tym świecie. To niezwykle ważne chwile i ceremonie ponieważ ułatwiają duszy odejście z tego świata, i podróż do Nawii, ale także zabezpiecza przed tym by dusza ta nie błąkała się po świecie i cierpiąc nie niepokoiła żywych. Po śmierci należy zmarłemu zamknąć oczy, rodzina i bliscy powinni się z nim w zgodzie pożegnać, a pod język należy włożyć pieniążek na ofiarę dla Welesa.

Powinno się w domu zasłonić lustra i okna by dusza nie porwała kogoś z domowników. Należy zatrzymać zegar. Trzeba pamiętać żeby przynajmniej jedno okno było otwarte, jest to potrzebne by duszy łatwiej było się oderwać od ciała. Z wynoszeniem zwłok z domu nie należy się zbytnio spieszyć, chodzi o to by dusza zdążyła opuścić dom razem z ciałem, wiec z szacunkiem i pełną uroczystą powagą wykonuje się tą czynność, pamiętając o tym by nieboszczyka wynoszono nogami do przodu. Tak jak nasi przodkowie, którzy wierzyli że dusza ulatuje wraz z ogniem i dymem palącym ciało, tak my kontynuujemy tą piękną i świętą tradycję. Po spopieleniu zwłok należy urnę złożyć do grobu, należy włożyć do niego ważne dla zmarłego przedmioty. Trzeba złożyć miody i kołacze. Zaczynając od Żercy poprzez najbliższych członków rodziny i innych przybyłych na ceremonie każdy powinien rzucić garść ziemi do grobu. Po obrzędzie pogrzebowym należy zmarłemu odprawić tryznę inaczej stypę czyli rytualną ucztę ofiarną, w trakcie której spożywa się pokarmy, pije alkohol, wspomina się zmarłego. Zawsze radośnie opisując jego życie i ciesząc się, że Weles przyjmie go do Nawii, a życiem swoim udowodnił Bogom gdzie w krainie umarłych będzie jego miejsce, czy wysoko wśród bohaterów i wspaniałych przodków czy nisko wśród dusz złych i niegodnych ludzi.


Czytaj dalej

Chrobacja – kraina zapomniana przez „historyków”

Chrobacja


Chrobacja – starożytna kraina słowiańska z pierwotną stolicą na Łysej Górze (przez chrześcijan nazywana kłamliwie Świętym Krzyżem), rządzona przez Kagana (Cesarza Słowian), której istnienie negują współcześni historycy. Nie umieszcza się jej na obecnie drukowanych mapach średniowiecza, jednak jeszcze 100 lat temu Chrobacja istniała w historycznej samoświadomości Polaków. Te mapy nie kłamią – kłamią za to historycy, którzy nie mogą uwierzyć, że do 999 roku Chrobacja istniała i była pogańska, a Mieczysław I (Mieszko) ochrzcił tylko Polan/Kujawian.

Mapy pochodzą z książki „Zarys Dziejów Polski od najdawniejszych do ostatnich czasów” autorstwa Stanisławy Pisarzewskiej. Data wydania nieznana jednak wnioskując ze starodawności języka i dopuszczenia cenzury książa musiała być wydrukowana jeszcze pod zaborami.

Jeżeli dalej nie wierzysz w istnienie Chrobacji przeczytaj fragmenty z książki „Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu” Kazimierza Władysława Wójcickiego z 1836 r.


Czytaj dalej

„Słowianie, Lechia – przyszłość w przeszłości” – Czesław Białczyński


„Słowianie, Lechia – przyszłość w przeszłości” – Czesław Białczyński – 30.05.2017. Najnowsze badania archeologiczne oraz zakrojone na szeroką skalę kilkuletnie badania genetyczne potwierdzają obecność naszych przodków – Słowian na ziemiach na wschód od rzeki Łaby od przeszło kilku tysięcy lat przed narodzeniem Chrystusa (WP: przed tzw. naszą erą, ten pan nazwany później Chrystusem niestety nie istniał). Oznacza to, że Słowianie są ludem rdzennym dla tych ziem oraz tworzyli organizacje plemienne i zapewne państwowe na tych terenach wiele lat wcześniej niż podaje to oficjalna nauka. Na prelekcji przyglądniemy się temu procesowi oraz odnalezionym artefaktom, również w kontekście zakładanego istnienia przedchrześcijańskiej Polski czyli starożytnej Lechii. Potrzeba dotarcia do prawdy o swoich korzeniach będzie naszym przewodnikiem, a że wiele z przeszłych wydarzeń miało miejsce na terenie dzisiejszego Krakowa i okolic, poprzez bezpośrednią znajomość jego topografii, jak można założyć, będziemy mieli dobrą okazję do lepszego ich zrozumienia. Czesław Białczyński – polski pisarz, scenarzysta, publicysta, dziennikarz, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Polskiej Akademii Filmowej.

Od najmłodszych lat zafascynowany dawną historią i wierzeniami Słowian. Badacz i odkrywca artefaktów, których istnienie niejednokrotnie wyjaśnia inaczej niż nauka akademicka. Prowadzi bloga http://www.bialczynski.pl, w którym wyjaśnia wiele zawiłości historycznych dotyczących zarówno starożytnej słowiańszczyzny jak i bieżących wydarzeń z nią związanych. Szczególnego rodzaju rozgłos przyniosły mu publikacje inspirowane wierzeniami dawnych Słowian, szczególnie: „Mitologia Słowiańska/Słowian – Księga Tura„.

Choć nie jest to stricte opracowanie naukowe, a sam autor pisze o nim że „jest to beletrystyczna, chronologiczna opowieść o tym, co działo się od stworzenia świata, aż po czas mitycznych początków pierwszych państw słowiańskich” – to stanowi ono bogaty zasób odsyłaczy do źródeł. Sama książka w swoim układzie jest wzorowana na „Mitach greckich” Roberta Gravesa. Zebrane przez autora mity i podania z obszaru od Bałkanów po Polskę i od Połabia po wschodnie krańce Ukrainy i Rosji zostały skomponowane w jedną całość, będąc pierwszą tego rodzaju próbą stworzenia i spisania zrębu mitologii starosłowiańskiej.

Kościelna fałszywa baśń o chrześcijaństwie jako Kamieniu Węgielnym Europy


Czy słyszał ktoś kiedyś o tym żeby niższa i mniej rozwinięta cywilizacja podbiła nowocześniejszą, bardziej zaawansowaną, dysponującą większą wiedzą, lepiej zorganizowaną? Czy słyszał ktoś kiedyś żeby słabsze i gorsze wyparło lepsze?

Jedyny przykład takiego stanu rzeczy znamy z ekonomii, gdzie gorszy pieniądz wciąż wypiera lepszy. Bierze się to stąd, że pieniądz to nienaturalny, sztuczny twór, który nie ma nic wspólnego z przyrodzonym/naturalnym procesem produkcji i obiegu dóbr.

Wiem, że wielu Wolnych Ludzi uważa, iż nie powinniśmy zbyt wiele uwagi poświęcać dominującej w Polsce religii. Nie powinniśmy się też według nich przejmować płaskimi materialistami, ich propagandą  i całą działalnością, która zmierza donikąd. Także jak oni uważam, że każdy Polak ma prawo wybrać sobie taki system wierzeń jaki mu się podoba i wraz z innymi jemu podobnymi osobami, tworzyć wspólnotę plemienną, która pozwoli mu się w pełni zrealizować, a przy okazji rozbuduje i wzbogaci naszą Polską Rodzinę/Naród + Państwo/Wspólną Organizację Ponadplemienną. Podzielam te argumenty, które mówią, że należy skupić się na pracy u podstaw i robić swoje, nie tracić energii w narzuconych przemocą sporach zastępczych, rozwijać własne struktury nie wtrącając się w egzystencję innych struktur. Jeżeli chcą żyć w swoich religijnych światkach, a to chrześcijaństwa i jego Kościoła Watykańskiego czy innego kościoła, a to w materializmie i jego Kościele Naukowym, mają do tego prawo i nic nam do tego.

Z drugiej strony istnieją fakty, których ignorować nie sposób i zasady, których lekceważenie według Prawa Przyrodzonego (Naturalnego) prowadzi w sposób pewny do fatalnych skutków.

Jednym z tych faktów niezaprzeczalnych jest, że Ruch Wolnych Ludzi (wszelkie wolne i wolnomyślicielskie poglądy oraz przedsięwzięcia) jest bezpardonowo atakowany w Polsce przez środowiska, które jednostronnie uzurpują sobie prawo do stanowienia o Kształcie Naszej Wspólnej Ojczyzny/Macierzy. Są to środowisko katolickie i środowisko materialistycznych Paneuropejczyków. I jedno i drugie z tych ugrupowań posiadających pozapolskie centrale i ośrodki sterowania (Watykan, Bruksela-Wall Street) wypowiedziało Ruchowi Wolnych Ludzi i Wolnej Polsce wojnę. Przeszkadza im bardzo Odradzanie się Słowiańskiej Duchowości i Świadomości Korzeni. To FAKT.


Czytaj dalej

Demokracja Słowian


Większość ma zawsze rację” – jest to jedno z najbardziej bzdurnych haseł wyznawców współczesnej fasadowej demokracji. Większość jest w stanie – tylko i wyłącznie – przeforsować (często podstępnie jej podsuniętą) „jej” (często głupią i szkodliwą) wolę. Większość ma siłę większości, co nie oznacza, że ma rację.

Większość może też np. wybrać sobie na premiera, prezydenta, posła czy senatora obiecującego im więcej oszusta lub agenta obcych sił. Wybiorą go nie dlatego że mają rację, a dlatego, że po prostu wymanipulowanemu bydełkowi wyborczemu  podsunięto pod nos w kontrolowanych wyborach „wybór” „ich” przedstawicieli. Wybór” ująłem w cudzysłów, ponieważ jest to wybór kontrolowany (i zdalnie sterowany) – bydełko wyborcze manipulowane jest mediami do których dostęp mają tylko wybrańcy. Wybierać mogą więc wyborcy pomiędzy różnymi promowanymi medialnie agenturalnymi kandydatami. Kandydaci nieagenturalni przy pomocy różnych metod będą wyciszani, kompromitowani  lub eliminowani.

Ich” (przedstawicieli) ująłem w cudzysłów, gdyż owi przedstawiciele nie są tak naprawdę przedstawicielami wyborców, a są najczęściej podstawionymi agentami banksterów (Tusk, Kaczyński, Palikot, Pawlak, Miller).

Zanim przystąpię do opisu demokracji Słowian, przeanalizuję fasadowość innych znanych „demokracji”. Zacznijmy od antycznej Grecji. Znamy z lekcji historii demokrację ateńską. Wprowadziła ona nawet obowiązkowe szkolenie obywatelskie i dopiero po nim uzyskiwało się prawo do uczestnictwa w obradach.


Czytaj dalej

Słowianie jako europejski fenomen wolności

Kultura Słowiańska


Nowym etapem ewolucji cywilizacyjnej – po trzech Religiach Księgi – jest kultura słowiańska, która wobec niewolnictwa poszła dalej niż judaizm, chrześcijaństwo i islam: nie tylko wyeliminowała uprzedmiotowienie człowieka, ale i optykę ekskluzywistyczną (naród, religia) zamieniła w inkluzywistyczną. Jak zaświadcza cesarz bizantyński Maurycjusz w dziele „Strategikon” (600 rok), pomiędzy sobą Słowianie nie praktykowali niewolnictwa, natomiast w odniesieniu do obcych: niewolili przez pewien czas jeńców wojennych, którzy jednak po określonym czasie przyjmowani byli do wspólnoty jako równi.

W świetle kronik nie ulega wątpliwości, że w kwestii niewolnictwa kultura słowiańska była wyższym etapem rozwoju niż kultura chrześcijańska oraz islamska. Albo inaczej: była kontynuacją trendu obecnego w „Biblii” i „Koranie”. W zetknięciu z kulturą słowiańską obie religie uniwersalistyczne stawały się źródłem pewnych problemów. Połknięcie kultury słowiańskiej przez chrześcijaństwo oraz islam było stymulujące cywilizacyjnie, tym niemniej trzeba podkreślić, że to właśnie islam i chrześcijaństwo sprowadziły zjawisko niewolnictwa do krajów słowiańskich. A dziś twierdzi się, że było dokładnie odwrotnie!

Wbrew dawnym teoriom Słowianie nie wyłonili się nagle jako imigranci z Wielkiego Stepu. Kultura ta była wytworem wielowiekowej ewolucji kulturowej w pasie bałtycko-czarnomorskim. Oczywiście Wielki Step na tę ewolucję też oddziaływał. Tzw. wielka ekspansja Słowian w VI i VII w. nie była jakimś nagłym podbojem nowego ludu, lecz efektem wielkiego resetu Europy: w 535 roku miała miejsce wielka aberracja klimatyczna uważana za zimę klimatyczną, kilka lat później wydarzyła się tzw. plaga justyniańska, która rozłożyła zoroastriańskie Imperium Sasanidów oraz znokautowała Cesarstwo Bizantyjskie. Nagle wyparowała blisko połowa ludności Europy. Słowianie, których zaraza nie dotknęła, weszli w de facto puste nisze. I stąd owa iluzja „ekspansji”. Nie tyle północ spadła na południe, co południe Europy zaczęło ściągać ludzi z północy. Początkowo dobrowolnie i na cesarskie zaproszenie (tak na południe trafili Serbowie i Chorwaci), a wobec oporu zaczęły się akcje przymusowe.


Czytaj dalej