Ser, wóz czterokołowy, bumerang, góra Ślęża, kurchany, Kadłubek i Chrzest Polski

jasfinks


Mam wielki żal, a właściwie jestem wściekły na naszych historyków, którzy pozwolili zniszczyć historię swojego kraju. Te nudne osły na uniwersytetach prowadzą dysputy, ale żeby się skrzyknąć i napisać najlepszy podręcznik na świecie dla młodych pokoleń w zasadzie klepnęli co kler, niemcy, sowieci i inni ”życzliwi”  podsunął pod nos. Spróbujmy choć troszkę spróbować odkręcić tą ciemnotę. Generalnie sprzedawana bajka, że w Polsce była gospodarka łowiecko – zbieracka czy inne podobne bzdety.

Przytoczmy kilka  faktów, które pomogą zmienić nauczanie swojego dziecka. Poniżej mało znany fakt, że Słowianie, którzy żyli na naszych ziemiach byli najlepszymi PASTERZAMI, ROLNIKAMI NA ŚWIECIE (to dodałem patriotyczne he,he). Dlaczego, ano dlatego, że potwierdzają to znaleziska, które to potwierdzają, że w POLSCE, na KUJAWACH jest miejsce, gdzie były wytwarzane sery, które były wytwarzane  7500 lat temu.

http://www.nature.com/news/art-of-cheese-making-is-7-500-years-old-1.12020
http://archeowiesci.pl/2012/12/13/najstarsze-sery-swiata-z-polski/

To w POLSCE znaleziono wazę w 1975 r w Bronocicach pod Krakowem, która przedstawiała POJAZD NA CZTERECH KOŁACH. Znalezisko jest datowane na ok. 3 490 rok p.n.e. Inne podobne, znad brzegu Eufratu w Syrii – kredowy model koła – oszacowano na 3 340 r. p.n.e., czyli jest o 150 lat młodsze.

http://abctygodnik.pl/artykuly/955-sensacja-naukowa-to-polacy-wymyslili-kolo
https://archeowiesci.wordpress.com/encyklopedia-archeologiczna/neolit/


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Prokosz, Krak, Lechici

Krak Krakus


Nadal nie wiadomo dlaczego współcześni nie potrafią kojarzyć faktów, które są w ich dyspozycji od wielu, wielu lat. Ponieważ uważam, że Krak I był postacią historyczną, a nie bajkową, to staram się śledzić informacje o nim rozsiane w Sieci, a więc dostępne wszystkim, którzy mają komputery z dostępem do Internetu. I oto czego się dowiaduję. Raport z jedynych badań archeologicznych kopca Kraka, sporządzony w 1934 r. przez dr. Józefa Żurowskiego, tak szacuje czas wzniesienia budowli: „Najbogaciej reprezentowana jest na wzgórzu Lasoty kultura łużycka. Charakter odkrytych materjałów pozwala doprowadzić ich wiek do schyłku kultury łużyckiej; do połowy tysiąclecia przed Chr. Ponieważ ta sama warstwa piasku, w której leżą owe materjały, ciągnie się – jak to wykazały wkopy w podstawę – dalej pod zabytkowy nasyp, przeto nie ulega wątpliwości, że kopiec Krakusa został na tej warstwie usypany, że zatem mógł on powstać najwcześniej dopiero po końcu kultury łużyckiej!”

Czyli ślady materialne wskazują, że kopiec wzniesiono najpewniej w IV w. p.n.e. Zgadza się to z tym, co o Kraku piszą Kadłubek i Długosz. Mamy więc poważne przesłanki do uznania postaci za historyczną i żyjącą właśnie w czwartym wieku przed Chrystusem. Logika to podpowiada, ale dr. Żurowskiego prowadzi do jakichś dziwnych wniosków, a mianowicie uznaje on, że: „ (…) kopiec należałoby datować na początek drugiej połowy tysiąclecia pochrystusowego.” Na jakiej podstawie? O tak późnym czasie życia Kraka pisze kronika Prokosza – Krak I miał panować w latach 694-728 n.e. I tylko tam znajdziemy to datowanie.

Tymczasem analityczny August Bielowski we „Wstępie krytycznym do dziejów Polski” już w 1850 r. pisze: „Dzieje ilirodackich Lęchitów były istotnie staremi naszych przodków dziejami; zbliżało je z pomiędzy wszystkich Słowian najwięcej do Polaków to, że właśnie naszemu narodowi, w nadwiślańskich i nadbałtyckich już siedzibach stare imię Lęchów dostało się (…).” Dalej Bielowski przywołuje liczne kroniki rzymskie, greckie, anglosaskie, frankońskie i polskie – wiążąc Kraka z Bargielem (Bargylem/Bardylem). Jednoznacznie wywodzi go z terenów illiryjskich. Mowa jest o dzisiejszych południowej Serbii i Macedonii – Lichnitja. Wiąże go z królem, który ze zmiennym powodzeniem walczył z Filipem Macedońskim. Lata jego życia wyznacza na 449-340 p.n.e. Określa jego największe zasługi dla Rzeszy Lechickiej jako pogromcy Celtów, którzy na początku IV w. p.n.e. rozpoczęli inwazję na ziemie naddunajskie oraz dzisiejsze Czechy i Śląsk. Wiele z tych faktów znajduje potwierdzenie w „oficjalnej” historii.

Jako ciekawostkę – ale bardzo znamienną – warto podkreślić, że bargiel/bargieł (inaczej kowalik zwyczajny) to bardzo pospolity w lasach europejskich ptak. Krak zaś to stara nazwa kruka. U Słowian do dziś wiele jest nazwisk odptasich. Oprócz Kraka, to np. Gęsierzyk, znany jako król Wandalów – Genzeryk. Tak więc całkiem naturalne, że nasz Krak mógł być najpierw niepozornym Bargielem, aby później za zasługi otrzymać szlachetniejsze miano Kruka.

Prokosz w ogóle nie opisuje tych czasów. Rzekomy znalazca resztek tej kroniki twierdzi, że braki są skutkiem używania przez Żyda kartek do pakowania towarów na straganie. W ten sposób miało zniknąć niemal tysiąclecie – okres od 1272 do 336 r. p.n.e.! Nie zabrakło jednak – dziwnie szczęśliwym trafem – zapisów o Sarmacie, pierwszym królu i przyznaniu przez Lecha I władzy nad ludem wybranej grupie wojów – szlachcie. Nie ma przy tym znaczenia, że nie zgadza się to z wiedzą o wiecach słowiańskich, które swoich uczestników wcale nie ograniczały do kasty szlacheckiej. Wygląda na to, że kronika Prokosza jest kompilacją autentycznych kronik i XVIII-wiecznych dopisków, których celem było uzasadnienie dominacji sarmatyzmu, jako ideologii końca I Rzeczpospolitej. Trzeba więc ją traktować bardzo ostrożnie i konfrontować z innymi kronikami i rocznikami. Niemniej tezę o wczesnośredniowiecznym, a nie antycznym Kraku czciciele sarmatyzmu – jak widać – skutecznie wtłoczyli w głowy nawet zawodowych naukowców.

NA ZDJĘCIU: Krak według Walerego Eljasz-Radzikowskiego
FOT: wikipedia.org


Źródło oryginalnego artykułu

Gramota Wojnana- zaginiona współcześnie pogańska księga na korze brzozowej


wg  Michała Wiszniewskiego Historya literatury polskiéj Autorzy Michał Wiszniewski

Nakorsza Warmisza kronika, spisana na korze, a w zasadzie przepisana przez Wojnana (Woynenusa Walkostynusa), miała być jakimś unikatem: świetnie zachowana, odnaleziona przez rolników, miała stale jakieś problemy aby wyjść na światło dzienne. Do dziś kwalifikuje się ją w gronie kronik zmyślonych, nieznana lub zaginiona jest jej treść, nie-wiadomo-czego dotycząca. Miała być kroniką znienawidzoną w różnych okresach czasu po okresie 350-400 n.e., kiedy to miał żyć Wisimir, autor i władca któremu jest ona przypisywana. Kopię tej kroniki Woynenus Walkostynus herbu Lwiagłowa, miał złożyć tajemnie w grobowcu, któryto zmarłemu synowi swojemu Zublinowi przy Gnieźnie wymurować kazał – jak donosi tekst źródłowy.

Znany polski bibliofil, Załuski, biskup kijowski in Programmate Litterario pag. 2 informuje że Woynan przepisał kronikę Nakorsza Warmisza:


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Prawdziwa Historia część III – Kto To Jest Słowianin

Prokosz Kroniki Slavs Słowianie


Na pytanie co to jest Słowianin uczciwie może odpowiedzieć tylko i wyłącznie kronika jego działań. Zapis czynów jakich dokonał. Żaden nawiedzony bełkot lub pobożne mrzonki nigdy nie zastąpią historycznych faktów i dlatego właśnie po czynach a nie urojeniach ich poznacie – mądrzy powiadają. Tak więc znacznie lepiej będzie na spokojnie przedstawić rzeczywiste dokonania starożytnego człowieka o nazwie Słowianin.

O tym, że Słowianin żyje w Europie jako lud pierwotny – ściśle spokrewniony ze sobą mimo mnóstwa różnych plemion – od ponad 10 tysięcy lat – każdy, kto śledzi temat już wie doskonale na podstawie badań DNA. Badań, których nikomu jeszcze nie udało się podważyć lub obalić. 10 700 lat – na tyle naszej obecności w Europie są niepodważalne dowody i w związku z tym jest to kwestia absolutnie bezsporna.

Pozostają zatem do przedstawienia tylko owoce słowiańskiej bytności, czyli opisy jego historycznych dokonań, aby samodzielnie wyrobić sobie opinię na temat tego, kim jest Słowianin.

Te opisy to nie będą bajki ku pokrzepieniu serc, to nie będą dyrdymałki paranaukowe ale ścisły i mocno precyzyjny zapis jego rzeczywistych dokonań na podstawie starożytnej kroniki. Kroniki Prokosza. Kroniki, której potomkowie starożytnych Słowian nigdy nie mieli zobaczyć na własne oczy. Kroniki tak zaciekle tępionej przez zaborców, wszystkie odmiany judaizmu oraz oczywiście masonerię, że tylko przypadek sprawił, że nie zaginęła bezpowrotnie jak wiele innych kronik w przeszłości. Wielu ludzi doskonale wie jak zaciekle kościół tępił starożytne kroniki podczas tak zwanej ewangelizacji Ameryk, podczas której wymordowano kilkaset milionów Indian. Palono i niszczono wszystkie święte księgi Majów, Azteków, mordowano kapłanów, rabowano tubylców, wywożono ich majątek i tak dalej. Do dziś ocalały zaledwie trzy księgi z czasów sprzed chrystianizacji Ameryk. Dużo ludzi o tym wie. Bardzo mało ludzi natomiast zdaje sobie sprawę, że w Polsce podczas tak zwanego katoliczenia było dokładnie… to samo. Po wkroczeniu na nasze ziemie obcej religii mającej korzenie w judaizmie natychmiast niszczone były nasze kroniki, bóstwa i świątynie słowiańskie, wycinane były święte dla Słowian dęby i gaje.

Każde miejsce rodzimej wiary było plugawione judaistycznymi bałwanami. Mające wcześniej jedną religię i jeden język plemiona i słowiańskie narody nawzajem były przeciwko sobie podjudzane. Słowiańskie miejsca kultu były burzone, kapłani zabijani a w ich miejsce i na ich kościach stawiano demoniczne kapliczki sił ciemności… kościoły. Najzacieklej jednakże, bo ogniem, mieczem i egzekucjami niszczono starożytną wiedzę: zwyczaje, święta, kapłanki, wymazując wszelkie starożytne ślady dotyczące naszej wcześniejszej historii oraz przyrodzonej wiary. Zamiar tych działań był tak prosty, że aż oczywisty: brutalnie wprowadzić niewolnictwo wcześniej wolnych ludzi (feudalizm), obarczyć zniewoloną ludność systemem podatkowym narzuconym przez pseudo władzę, eksploatować gotową i w pełni niepodległą infrastrukturę (miasta, wsie i grody), potem zaprowadzić u niewolników historyczny analfabetyzm, a następnie pokazać późniejszym – (łatwo)wiernym analfabetom „dowód”, że przed katolikiem Mieszkiem Pierwszym na ziemiach Słowian nie było… niczego. Pustka. Nie było nic, tylko dzikie zające tam biegały do czasu, aż z dobrą nowiną i sercem na dłoni przyszedł ksiądz dobrodziej i wyczarował Polskę, kiedy pomachał kropidłem jak Harry Potter. A jak już wyczarował no to mamy od tysiąca lat:


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Historyczne bzdury

Vandals Wandale


Polaku jesteś potomkiem wspaniałego Ludu słowiańskiego. Bądź DUMNY i NIE daj sobie wmówić drugorzędnej roli w Europie i świecie. To lata rządów stawiały nas niczym petentów, degradując naszą tożsamość, podcinając dumę narodowa, wyśmiewając patriotyzm. Nie dajmy się przerobić na niewolników. W kronikach Persów, Turków i innych są zapisy i można całą naszą historię zrekonstruować. Problem w tym że to nazbyt pochlebna dla polaków wiedza a poniżająca Niemców.

Chrobremu kazano wszystkie kroniki zniszczyć i zacząć historię od nowa. A niestety Polacy wywodzą się od lechitów – biblijna Lechia później Wandalia następnie Wielka Scytia. Rzymianie z nami przegrywali i dlatego nigdy nie było tej części europy w ich posiadaniu. Mówią o tym kroniki biskupa Kadłubka, Dzierzby, Długosza, ruskiego kronikarza Nestora i innych. Podważa się ich wiarygodność tak jak obozy koncentracyjne niemieckie (co najwyżej faszystowskie) wtłaczając w historię że były polskie. To że armia Lechitów ZAWALIŁA ŚWIAT RZYMSKI jest kazusem bizantyjskiej cenzury, która zakazała pisania o Wandalach, aby nie wywoływać paniki. Świadczy o tym relacja Prokopa z Cezarei o zdobyciu przez armię słowiańską miasta Toperos nad Morzem Egejskim, miasto było bronione przez regularną armię bizantyjską a Słowianie, po zdobyciu tej twierdzy, wymordowali 25 tysięcy mężczyzn.

Kim więc jest ten tajemniczy lud Słowian, który podbijał antyczną Europę którego obecna nauka traktuje jako „prymitywnych niepiśmiennych dzikusów”, którym cywilizacje podarowała dopiero rzymsko-katolicka kultura? Kim są te „prymitywne dzikusy” którzy kilka tysięcy lat temu posiadali starożytne huty żelaza, np. świętokrzyskie dymarki czy starożytny metalowy przemysł rzemieślniczy przerabiający wytopiony metal na broń lub narzędzia powszechnego użytku?… mówiący językiem „niesłychanie barbarzyńskim”, jak pisał o Słowianach bizantyjski historyk Prokopiusz z Cezarei, kronikarz wojen za cesarza Justyniana. Na dodatek ostatnie badania genetyczne gdzie zbadano DNA Słowian, pokazały, że zamieszkują oni swoje ziemię od kilku tysięcy lat. Mało tego, okazało się bowiem, że Polacy, Lechici, Wandale zamieszkują swoją ziemię już od ponad 10 tys. lat i posiadają inną podhaplogrupę niż reszta Słowian – Y-DNA R1a1a7. Na podstawie tychże badań naukowców zachodnich okazało się, że Polska posiada przeszło 10 700 lat egzystencji w rejonach Wisły, Zbrucza i Dźwiny. Na tych terenach bowiem odkryto masową obecność haplogrupy R1a1a7. Dotąd uważano, że wszyscy Słowianie pochodzą od Indoeuropejczyków z haplogrupą R1a1, i przybyli do Europy ze Wschodu a na ziemie polskie dotarli ze środkowej Ukrainy. A może było odwrotnie i to my chodziliśmy pierwsi po ziemi a nasi przodkowie na podbój Wschodu i świata wyruszyli z ziem polskich?”


Źródło oryginalnego artykułu:

Gdy dusze były jeszcze słowiańskie

Niklot


Jesteśmy Słowianami. W masywie etnicznym słowiańskim zajmujemy, terytorialnie biorąc, miejsce centralne. Rozważyć trzeba – co to za typ ludzki, ten Słowianin, jak sobie daje radę w świecie, w którym walka o byt jest codziennością, a vae victis ( biada zwyciężonym) – regułą .

Rozejrzyjmy się. Słowianin-Rus zbudował imperium światowe, jest hegemonem połowy Europy. Słowianin-Serb zjednoczył pod swym przewodnictwem plemiona i narody Słowian południowych. Jugosławia skutecznie strzeże swej pełnej suwerenności i odgrywa poważną rolę na terenie międzynarodowym. Słowianin-Czech ma zasługę wobec ludzkości, że pierwszy w Europie podniósł sztandar protestantyzmu. Husytyzm walnie przyczynił się do tego, że po Białej Górze Czesi nie dali się ani skatoliczyć, ani zgermanizować. Po pierwszej wojnie światowej „chłopska” Czechosłowacja Masaryka i Benesza cieszyła się opinią najlepiej rządzonej demokracji w Europie środkowo – wschodniej.

W świetle powyższego stwierdzić można, że słowiański typ człowieka zdolny jest z powodzeniem walczyć o miejsce pod słońcem. Z drugiej strony nie należy zapominać, że istnieje ustalona, ujemna opinia o Słowianach. Nasz własny Brückner (WP: typowo słowiańskie nazwisko:) wielokrotnie i przy różnych okazjach mówi o nie rządności, bierności, gnuśności słowiańskiej. W literaturze francuskiej znane jest określenie: „improductivite slave.” Historyk angielski przypisuje nam: „the Slav passion for arguing with flawless logic from premises arrived at by mysterious higher processes” – cechę, właściwą fantastom.

Nie trudno jednak przeciwstawić tym opiniom wypowiedzi pozytywne.- „Te wendyjskie ludy znały górnictwo, którego nauczyły się od Markomanów, i pozostawiły po sobie najstarsze ustawodawstwo górnicze.

WP: „Czesław Białczyński – Przedstawiani światu jako super-germanie Markomanowie to nic innego jak Moromężowie lub Moro-Kumanie, a więc Morowianie lub Morawianie zmieszani z Kumanami a Kumanie to znani z kronik Połowcy potomkowie Kuszanów. Proszę poczytać o wspólnocie językowej słowiano-irańskiej i rodowodach takich słów Jak Krak-Krakus i Cyrus oraz wspólnych legendach persko-polskich o rodowodzie słowa Wawel i Wela-Zaświaty, a Babel i Babilon – Wawilon, proszę poczytać o wspólnych legendach i bohaterach rosyjsko-irańskich takich jak Rusłan, Urusłan – Rustam (także łatwo podać znaczenie tego imienia ze słowiańskiego, a nie z niemieckiego), jak władca perski Kej i kijowski Kuj-Kij, zamiast udowadniać germańskie związki z Persami których nigdy nie było.”  https://bialczynski.wordpress.com/tag/sarmaci/

Byli oni ludem tak skrzętnym i rolnictwu tak oddanym, że każdą połać ziemi, którą zamieszkiwali, obracali na uprawę wszelkich gatunków zboża i owoców”.

Mowa tu o najbliższych nam Słowianach zachodnich, do których wszak sami należymy. Gdzie indziej pisze się, że sztuka solenia śledzi znana była Pomorzanom wcześniej, niż Duńczykom i „Niemcom” (WP: żadnych Niemiec wtedy nie było – „Niemcy? Jacy Niemcy? – Historia Europy 600 – 1000 A. D.„) znad morza Północnego, którzy dopiero od Słowian nauczyli się tej umiejętności. Nie mniej interesujący szczegół o zdolnościach Pomorzan znajdujemy u francuskiego badacza: „Ce furent eux qui construisirent les premiers batiments capables de transporter les chevaux”. Spektakularny użytek z takich łodzi wojennych zrobił w roku 1136 książę pomorski Racibor. Zaokrętował swą armię na 250 statków po 44 ludzi i po 2 konie, przepłynął z tym wojskiem przez Bałtyk i wylądował w Skandynawii. Tam zdobył leżące przy ujściu rzeki Goty bogate miasto Konungahellę, przy czym zagony jazdy osłaniały szturmującą miasto piechotę. Norweska kronika z XIII wieku zanotowała imiona dowódców wojsk Racibora: byli to Dunimysł i Unibor.


Źródło oryginalnego artykułu


Czytaj dalej

Lechici Lachy Polachy

LECHICI –> LACHY –> POLACY część 2. Słowiańskim odpowiednikiem sanskryckiego słowa Leh, jest słowo Pan. Znaczenie ma w zasadzie takie samo jak słowo Lech. Oznacza i władcę, i boga i może oznaczać pasterza i właściciela (obecnie szczególnie używane w tym znaczeniu wobec zwierząt domowych). Słowo to z naszego języka przeszło do ogromnej ilości języków przyjmując zaskakujące znaczenia, czym dużo mówią o naszej historii.

Grecja

Jeśli dobrze się zastanowimy to się okaże, że znamy słowo Pan z innych języków, ale na myśl nam nie przyszło, że to jest to samo nasze polskie słowo. Jesteśmy do tego stopnia zindoktrynowani, że nawet jak istnieje gdzieś słowo Pan i jest określeniem Boga, to wydaje nam się, że to niemożliwe, by pochodziło z naszego języka, ale nic bardziej mylnego. Grecki bóg o imieniu Pan istniał i istnieje po dziś dzień w mitologii greckiej. Zobaczmy więc, co to jest za bóg.

Z Wikipedii: “…wywodzący się z Arkadii[1] grecki bóg opiekuńczy lasów i pól, strzegący pasterzy oraz ich trzód.”

Spójrzmy na mapę antycznego świata. Całe południe to w zasadzie tylko wyspy, nieużytki i góry. Cała północ (Skandynawia) to w zasadzie śniegi i góry, Azja to góry i pustynie, a Afryka to pustynie. Jak opisać Lechię, która rozciągała się wtedy od Renu po Ural? No właśnie jako Pola i Lasy, nie było wtedy żadnego innego regionu świata, który można by było tak nazwać. Ważnym zauważenia jest fakt, że i Rzym, i Grecja, i Tracja, i Anatolia, i Iberia mają góry NA ŚRODKU. Na terenie Lechii w odróżnieniu od innych państw tego okresu, nie było w zasadzie żadnych gór, bo góry wyznaczały granice ZEWNĘTRZNE (kolejno od zachodu: Alpy, Sudety, Karpaty, Bałkany i Ural), więc Pan musiał być bogiem opiekunem terenów Lechii.


Czytaj dalej

Fragment dzieła arabskiego historyka Al-Masudiego

Fragment dzieła arabskiego historyka Al-Masudiego opisujący świątynie pogańskich Słowian doczekał się wreszcie polskiego przekładu. Jego tłumaczka, dr Urszula Lewicka-Rajewska, uważa, że podchodzono do tego opisu przesadnie krytycznie całkowicie dotąd odrzucając jego wiarygodność. Ponadto sama wciąż widzi szanse na odnalezienie innych arabskich dzieł podejmujących temat wczesnośredniowiecznej religii i kultury Słowian.

Według 66. rozdziału Złotych łąk napisanych w 956 roku przez Al-Masudiego, słowiański świat znał wiele budowli będących przedmiotem kultu. Opisuje trzy z nich. Wszystkie umiejscowione są na szczytach gór. Szczegóły wydają się dosyć fantastyczne – w jednej świątyni znajduje się mechanizm uruchamiany przez wschodzące słońce, drugą otaczają źródła różniące się kolorem i smakiem, trzecia ma być zbudowana z czerwonego korala i zielonego szmaragdu.


Czytaj dalej