Biblijne korzenie globalizmu

NWO


Odradzające się u nas i w innych krajach Europy i świata rodzimowierstwo połączone z powrotem do własnej, pogańskiej, przedjahwistycznej tożsamości ma wielu wrogów. Poganie w Polsce są przez katolików bardziej nienawidzeni i zwalczani niż konkurencyjne odpryski żydochrześcijaństwa. Pogaństwo wszak przypomina katolikom, że są oni renegatami własnej słowiańskiej kultury i tradycji i że ich katolicki „patriotyzm” jest zaprzaństwem oraz zdradą wiary naszych praojców.

Także odmóżdżeni poprawnością polityczną zwolennicy integracji z Unią Jewropejską przyglądają się nam  z niechęcią. My rozprawiamy o rodowo-plemiennej wspólnocie Słowian a oni chcą być „jewropejczykami”. Nie lubią nas racjonaliści, ateiści, a także miłośnicy starożytnego Rzymu i antycznej Grecji. Obce chwalą, swojego nie znają. Lub nie doceniają…

Nad wszystkimi zaś powyżej wymienionymi wisi jak miecz Damoklesa globalistyczny, „żydowski” nowy porządek świata. Zamiast się o nim rozpisywać pozwolę sobie na przytoczenie kilku cytatów:

„Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa.” Mayer Amschel Rothschild – żydowski bankster.

„Rząd światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy rząd światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.” James Paul Warburg – żydowski bankster.


Czytaj dalej

Kilka słów o tym jak Lehici wycięli 20,000 Rzymian-Romajów

Romaje-Rzymianie.jpg


Niemcy są mistrzem w fałszowaniu historii, w tym w przypisywaniu sobie wielu sukcesów których zwyczajnie nie osiągnęli. Z Watykanem grają od setek lat w jednej drużynie i zapomnieli już że w dawnych czasach byli Słowianami bo posługiwali się tym samym słowem co my Słowianie zza Odry i wyznawali ten sam kult solarny.

Po prostu Germanie inaczej nazywali swoich pogańskich Bogów, widzieli w Swarożycu i jego różnych aspektach Thora i Odyna, zaś Słowianie w Odynie i Thorze widzieli Swarożyca.

Dziś o Bitwie w Lesie Teutoburskim która miała miejsce między 8 a 11 września  9 roku n.e. Lasem Teutoburskim nazywa się wąskie pasmo niskich gór (najwyższy szczyt Velmerstot ma 468 m n.p.m.) na pograniczu dzisiejszej Dolnej Saksonii i Nadrenii Północnej-Westfalii. To 100-kilometrowe pasmo leżące między rzekami Ems i Wezerą dzieli dolina z miastem Bielefeld.

Przed 2 tys. lat był to rejon wyjątkowo – nawet jak na tamte czasy – dziki, porośnięty nieprzebytą knieją, przerywaną obszarami bagien i wąskimi duktami. Rzymianie weszli w Las Teutoburski z powodu rzadko spotykanej wśród ich elit łatwowierności, a mówiąc wprost – głupoty swego wodza, Publiusza Kwintyliusza Warusa.


Czytaj dalej

Sarmaci, Germanie i Słowianie

Germanie-Sławianie-Sarmaci


„Państwa silne, zwycięskie piszą swoją historię na miarę odniesionych sukcesów, niewiele patrząc na to, co faktycznie miało miejsce. Co więcej, tak samo piszą też historię słabym, biednym i przegranym. I to, co było kiedyś, dopasowują do potrzeb dzisiejszej sytuacji”. Rafał A. Ziemkiewicz

Autor powyższych słów, znany polski dziennikarz i publicysta, wypowiedział je w kontekście zakłamywania faktów związanych z drugą wojną światową. [1] Zacytowałem je dlatego, gdyż uważam, że są one uniwersalne i dotyczą wszelkich wydarzeń historycznych. Konieczność napisania przeze mnie niniejszego artykułu również wynika z zakłamywania historycznych faktów, jednakże znacznie odleglejszych niż druga wojna światowa. Wynika ona z zakłamania najdawniejszych dziejów Polski, Polaków i Słowian. Dziejów, które zostały nam narzucone przez Niemców i Europę Zachodnią. W historii tej występują niezliczone mity, nadinterpretacje i zwykłe, jawne kłamstwa. Co gorsza – są one podtrzymywane i bronione z niesłychaną zajadłością przez polskie środowiska naukowe. Skala tego zakłamania i zmitologizowania jest tak wielka, że potrzeba wiele czasu i wiele pracy, aby odkłamać wszystko. Na szczęście jednak nowoczesne dziedziny nauk krok po kroku zaczynają obalać te wszystkie mity i przekłamania. Historiografia jest na początku tego procesu. Rozpowszechnienie Internetu powoduje łatwiejszy dostęp do informacji oraz wzrost zainteresowania tematyką najstarszych dziejów Polski. W tej sytuacji, na dłuższą metę nie da się więcej podtrzymywać mitów historycznych i zakłamanej narracji.

Wszystkie moje dotychczasowe artykuły, publikowane na różnych portalach były próbą zmierzenia się z archaicznymi mitami i pisania historii na nowo podług prawdy. Również niniejszy tekst jest tego kolejną próbą. Jest kolejnym krokiem na drodze do odkłamania historii Polaków i Słowian. Tym razem krokiem jest próba wyjaśnienia znaczenia dawnych nazw ludów i określenia ich tożsamości. W artykule spróbuję wytłumaczyć kim były starożytne ludy zamieszkujące Europę Środkowo-Wschodnią i jaki był ich związek ze współczesnymi Polakami i ogólnie Słowianami. Miałem okazję napisać już trzy artykuły na temat Wenedów oraz Wandalów i ich związków ze Słowianami. [2][3][4] Miałem okazję wytłumaczyć, że dawne znaczenie Germanów nie jest tożsame z jego obecną definicją. [5] Obecnie, mając na względzie wszystkie te artykuły, podejmę się ponownie tego tematu, z tą różnicą, że oprócz wspomnianych ludów skupię się także na Sarmatach. Jak wiadomo, lud ten również był kojarzony z Polakami (vide: sarmatyzm polskiej szlachty) oraz ogólnie ze Słowianami.


Czytaj dalej

Wielka Lechia. Słowiańszczyzna Zachodnia – część I

Slavs-Lehia-Lehistan


Germania w granicach od Renu do Łaby. Swetoniusz w książce „Poczet cesarzy” pisze, że „wiosną 9 p.n.e Druzus, jako konsul rzymski, poprowadził wojska w głąb Germanii. Zaatakował i pokonał Chattów, Szwabów, Markomanów i Cherusków. Przekroczył Wezerę i dotarł do Łaby. Był to najdalszy punkt na terenie Germanii, do jakiego kiedykolwiek dotarła rzymska armia. Dla utrwalenia zdobyczy podjął wiele środków: budował fortece wzdłuż Łaby, Wezery i Mozy, zorganizował stałą flotyllę na Renie. Podobno od przekroczenia Łaby odwiodło go tylko widzenie, w którym nadnaturalnej wielkości zjawa kobiety przepowiedziała mu zbliżającą się śmierć”. Miesiąc później zmarł. Rzymianie byli bardzo przesądni, wierzyli w wiele rzeczy, których nie mogli logicznie wytłumaczyć, i dlatego już później nie zapuszczali się za Łabę. Po nich zapewne przejęli to Germanie. Liczne rzymskie wyprawy na wschód od Łaby musiały zostać porzucone po przegranej bitwie w Lesie Teutoburskim w 9 r. n.e.

Jeżeli obszar od Renu aż po Wisłę zamieszkiwali Germanie, to dlaczego Druzus budował fortece wzdłuż Łaby, Wezyry i Mozy? Odpowiedź jest prosta. W 9 r. p.n.e. za Łabą na wschód nie było plemion germańskich. Natomiast zamieszkiwały tam plemiona słowiańskie.

Od dawien dawna toczy się spór o to, kiedy Słowianie zajęli obszerne swe siedziby, albowiem według teorii uczonych niemieckich mieszkały niegdyś w całej Europie Środkowej narody germańskie. Nie było zatem miejsca dla Słowian, którzy posunąć się mogli dopiero wtedy ku zachodowi, gdy Niemcy im ustąpili, co miało stać się w VI, a nawet może już w IV wieku po Chrystusie (Wojciech Kętrzyński, „О Słowianach, mieszkających niegdyś między Renem a Łabą, Salą i granicą czeską”).

Obecnie sami Niemcy już przyznają, że Słowianie zamieszkiwali obszar na wschód od Łaby od VII w., ale nie można mówić o znaleziskach archeologicznych świadczących o tym, że obszar ten był zamieszkały przez Słowian o kilka wieków wcześniej. W wiekach IV-VI doszło do wielkiej wędrówki ludów – okres migracji plemion barbarzyńskich, w szczególności Hunów i Germanów na terytorium Cesarstwa Rzymskiego i sąsiednie, u schyłku starożytności i w początkach średniowiecza.

Niemcy twierdzą, że w tej wędrówce plemiona germańskie opuściły swoje ziemie na wschód od Łaby i udały się na zachód, a na ich miejsce przybyły plemiona słowiańskie. Obecnie przyznają, że Słowianie rzeczywiście zamieszkiwali obszar na wschód od Łaby, ale twierdzą, że zamieszkiwali oni na ziemiach germańskich.


Czytaj dalej

Historyczne kłamstwa

Masoneria-judo-rzymska


Dlatego, że już od kilku wieków fałszuje się naszą historię, czyli tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy.

Wciąż jeszcze, nie znamy wszystkich powodów różnych wydarzeń historycznych, w które byliśmy w historii wmanewrowani. Nie znamy wciąż wielu z prowokatorów zwłaszcza tych wydarzeń historycznych, które miały wyraźnie antypolski charakter.

Podręczniki historii Polski przemilczały zwykle informacje wyjaśniające w czyim interesie wzniecane były zrywy narodowe, z których wiele było pozbawionych sensu od samego początku, a jednak wybuchały. W ich efekcie ginęły masy najdzielniejszych i najbardziej światłych Polaków, a tysiące innych siłą zmuszano do opuszczenia kraju na zawsze.

Nie wiedzieliśmy nic o dominującym udziale masonerii światowej, w instalowaniu centrum żydowskiego dowodzenia właśnie w Polsce [zob. H.Rolicki „Zmierzch Izraela” rozdział 36 Żydzi a upadek Polskiz 1932 r.], a to chyba klucz do zrozumienia tej matni, w jakiej nasz kraj się znajduje od kilku już wieków, mając wciąż wokół siebie wrogów, tym gorzej, że działających z ukrycia. Z wrogiem zidentyfikowanym personalnie – można podjąć walkę i zwyciężyć, najgorsza jest walka z wrogiem, który unika pola walki, a napada nocą z nożem wymierzonym w plecy, w coraz to innym przebraniu i z coraz to innym transparentem w ręku.

Nie było podręczników historii, które w sposób obiektywny przedstawiałyby stanowiska knujących za naszymi plecami zdrajców narodu, podejmujących wymierzone w polską rację stanu decyzje. Nie było w nich również informacji o antypaństwowych intrygach jakie zwłaszcza żydowska mniejszość narodowa prowadziła przeciw Polsce z państwami ościennymi.

Wielu zdrajców było wysoko postawionymi hierarchami kościoła [wolnomularz prymas Podoski, prymas Poniatowski, brat króla]. Nawet w komunistycznej Polsce walczącej przecież z kościołem katolickim, ludzie kościoła związani z masonerią byli jeśli nie hołubieni, to przynajmniej nietykalni.

Króla Poniatowskiego – z loży „Pod Trzema Hełmami”, który wobec Polski ma naprawdę wiele na sumieniu, nie łajano zbytnio w podręcznikach historii. Rozczulano raczej polską młodzież – historyjkami o jego słynnych obiadach czwartkowych pełnymi dowcipów i dykteryjek.


Czytaj dalej

Śmierć Swastyki

Swastyka


Mając do czynienia na co dzień z tematyką wiary innej niż katolicka, w dzisiejszych czasach, śmiem stwierdzić, iż mimo postępu techniki, dostępności do wielu informacji z książek, czy nawet Internetu, do których jeszcze nie dawno nie było dostępu, w dalszym ciągu bardzo mała ilość osób korzysta z tych współczesnych ‘dóbr’. A szkoda. Można dowiedzieć się naprawdę wielu ciekawych rzeczy i poszerzyć swoją wiedzę.

Temat symbolu o którym będę pisać, a dokładniej Swastyki, jest w dalszym ciągu dość kontrowersyjnym tematem wśród społeczeństw. Pierwszym widocznym problemem, który tyczy się jej bezpośrednio, jest całkowite odrzucanie od siebie innych informacji o Swastyce, niż ta, że jest symbolem nazistów i Hitlera, i wszystkiego co się z tym wiąże oraz skupia się na fanatyckim podchodzeniu do owego symbolu (jako symbol neonazizmu). Cóż, ludzie lubią przechodzić ze skrajności w skrajność.


Czytaj dalej

Słowianie to głupi ciemny lud

Slavs-Slavic


Słowianie to głupi ciemny lud, który nadaje się tylko na naszych służących i niewolników. Słowianie wylegli z bagien nad Prypecią, jako na wpół gołe małpoludy w V wieku po Chrystusie. Słowianie nie umieli postawić domu, żyli w ziemiankach jak robaki,  nie umieli nic, nawet utoczyć miski glinianej na kole garncarskim. Przy pomocy maczug i dzid podbili Europę, gdyż daliśmy się zaskoczyć. My szlachetne rycerstwo namaszczonych Królów i Papieży, Cesarzy Rzymu nie spodziewaliśmy się tej hordy barbarzyńców, która w owych bagnach namnożyła się do potęgi. Jednak ujarzmiliśmy ich, nauczyliśmy jeść łyżką i widelcem oraz pacierza i uprawy roli, sadownictwa, wszelkiego rzemiosła. Więc niech się dzisiaj, Anno Domini 1794 – 1812 – 1830 – 1846 – 1863, po prostu cieszą, że żyją i całują nas, swoich panów po rękach za to, że dozwalamy im łaskawie by nam służyli. Zero tolerancji dla ich głupich pragnień wolności i samostanowienia! Mordujcie ich ile wlezie – macie na to przyzwolenie najwyższych autorytetów moralnych – Papieży. ”

„Wiele razy publikowaliśmy i oglądaliśmy różne mapy z zachodnich archiwów, wiele razy sięgaliśmy do starych  XIX wiecznych opracowań naukowych i był to proces tak naturalny, że nie zastanawialiśmy się dlaczego to robimy. Ja przynajmniej nie miałem na ten temat żadnej refleksji. Aż do chwili, kiedy to nasze grzebanie w tamtych czasach nie stało się publicznym zarzutem. Oczywiście kłamliwie sformułowanym przez śmiertelnych wrogów Odrodzenia Narodowej Tożsamości Polaków i Wolnej Polskiej Myśli, w brzmieniu: „Turbosłowianie opierają się na nieaktualnych XIX wiecznych opracowaniach naukowych, albo wręcz na sfałszowanych artefaktach i kronikach”!

Nie potępiajmy w czambuł naszych przeciwników i adwersarzy, jako że między Prawdziwymi Potworami Propagandy i Pasożytami po tamtej stronie linii frontu, znajduje się sporo szlachetnych ludzi, którzy ulegli sączonej przez ostatnie 200 lat narracji historycznej i są zwyczajnie zagubieni.  Ci z nich, którzy zechcą sami sobie pomóc, mają szansę wyrwać się z owej narracji. – Bramy Naszej Arki są szeroko otwarte i wiedza płynie przez nie szerokim potokiem. Nic tylko się nad tą strugą pochylić i czerpać. Okazuje się też, że nawet tym najzacieklejszym Propagandowym Potworom, Pasożytom i Jawnym Draniom coś zawdzięczamy.

To Nasz wróg śmiertelny, wróg Naszego Odrodzenia, zwrócił uwagę na ten ważny szczegół, że koncentrujemy się na XIX wieku. Wzbudziło to jego najwyższe zaniepokojenie. I słusznie.”


Czytaj dalej

Ariowie autochtonami Doliny Indusu w Indii

Arians-Ariowie


Obalanie błędnej teorii o aryjskiej inwazji której nie było. Nieudaczna pseudonaukowa hipoteza szumnie zwana „teorią o migracji Ariów do Indii” jest prymitywnym antynaukowym oszustwem, matactwem i mistyfikacją dokonaną w XIX wieku przez brytyjskich oraz niemieckich pseudonaukowców i rozpowszechnioną przez germańskich nazistów już w XX wieku. Lud wedyjski opisywany w Rygwedzie, naród Aryjski, zasiedla Indie przynajmniej od 6 tysięcy lat, mając z Indii i Pakistanie (Dolina Indusu u Saraswati oraz w Himalajach) ciągłość kulturowo historyczną sięgającą przynajmniej 4 tysięcy lat p.e.ch., a ciągłość genetyczną nawet 18 tysięcy lat.

W Rygwedzie napisano: Praja arya jyotiragrah – dzieci Arya (आर्य) prowadzone są przez światło (RV.VII.33.17), co oznacza, że duchowo i fizycznie Arjami są ci, którzy prowadzeni są przez mistyczne Światło. Cywilizacja Doliny Sindhu-Sarasvati była prastarą autochtoniczną cywilizacją wedyjską.


Czytaj dalej

Dzień Pamięci Ofiar Kościoła Katolickiego i Chrystianizacji Słowian

Ofiary-kościoła-katolickiego


14 kwietnia 2017 roku minęła okrągła, 1050 rocznica „chrztu Polski”. Każdemu z nas już od pierwszej klasy szkoły podstawowej wpajano, iż jest to najważniejsza data w historii naszego państwa – jego początek, zaś przed tym wydarzeniem na tych ziemiach nie było nic. Jest to oczywiście kłamstwo, jednak nie o tym chcemy dzisiaj powiedzieć. 3 maja (w zależności od grupy inni upamiętniają 1 maja, ale to nie ma znaczenia, liczy się pamięć) chcemy przypomnieć o tych, o których próżno dziś szukać informacji w podręcznikach, o tych, których pamięć próbuje się zamieść pod dywan – o ofiarach chrystianizacji oraz działalności Kościoła w Polsce, jak i na reszcie Słowiańszczyzny.

To były jakieś ofiary? Większość Polaków po przeczytaniu wstępu zareaguje mniej więcej w ten sposób. Otóż należy postawić sprawę jasno: chrystianizacja nie miała pokojowego przebiegu. Jest to oczywiste, biorąc pod uwagę zarówno sam fakt wybuchu powstania skierowanego przeciwko niej (pogardliwie nazwanej w chrześcijańskiej nomenklaturze „reakcją pogańską”), jak również to jak wyglądały procesy szerzenia „jedynej słusznej wiary” (jednej z wielu) w późniejszych wiekach (nie tylko w Europie). Już sam fakt, że władca Polski musiał przyjąć jakiś obrządek religijny by usankcjonować swoje rządy w oczach zachodnich władców daje do myślenia.

„U was, chrześcijan, pełno jest łotrów i złodziei; u was ucina się ludziom ręce i nogi, wyłupuje oczy, torturuje w więzieniach; u nas, pogan, tego wszystkiego nie ma, toteż nie chcemy takiej religii! U was księża dziesięciny biorą, nasi kapłani zaś utrzymują się, jak my wszyscy, pracą własnych rąk”.


Czytaj dalej

Germanie



Germanią nazywali Rzymianie obszar leżący w  przybliżeniu za linią górnego i  środkowewgo Dunaju oraz za linią Renu – patrząc oczywiście od ich rzymskiej strony, czyli z  południa, od strony Adriatyku i  morza Śródziemnego oraz z  zachodu od strony Galii. W  Germanii mieszkały wówczas różne ludy, jak się jednak okazuje, przeważnie słowiańskie.

Na szczęście nowoczesne badania genetyczne, antropologiczne i   językoznawcze potwierdzają, że to my Słowianie mieszkaliśmy tu nad Renem (głównie na wschód od tej rzeki), Łabą, Wisłą, Odrą i   Bugiem od kilku tysięcy lat i  nadal tu mieszkamy. W ciągu ostatnich 2000 lat odebrano nam większość dorzecza Łaby i  ziemie na wschód od Renu.

Genetycy niemieccy, badający genotyp osób zmarłych w  starożytności na terenie obecnych Niemiec ciągle znajdują typowo słowiańskie haplogrupy R1a i  ich pochodne.  Nie znajdują natomiast genotypu typowo niemieckiego.


Czytaj dalej

Roja-Rugia – prof. dr Jan Sas Zubrzycki


Odkłamywanie przeszłości z niemieckiej-prusackiej propagandy. Nowe wieści o Sławianach… Jak nauka nasza lekceważy pierwiastki samodzielności własnej a bez zastanowienia korzysta z wpływów obcych… O naszym przywiązaniu do ziemi – Ojcowizny. Sławianie potrafią oddać swoją mową wszystkie języki natomiast nasze słowa są dla obcych przekształcane lub prawie nie do wymówienia. „Cokolwiek gorszego znajdujemy w sztuce prasławiańskiej przypisujemy to sobie a cokolwiek lepszego, wszystko bez wahania i namysłu przypisujemy Grekom. Postępowanie takie nie jest godne nauki właściwej…”

Radegast z Prillwitz

Radegast-Radogost


Winicjusz Kossakowski – Moje „trzy grosze” w sprawie odkryć w Prilwitz. Ostatnio w nowomowie polskiej pojawił się zwrot „fakty prasowe”. Co on oznacza?

Jest to łgarstwo obliczone na oszukanie społeczeństwa w celu  uzyskania zamierzonych efektów politycznych i korzyści materialnych. Aby łgarstwo uczynić bardziej skutecznym produkuje się medialne „autorytety”, naukowe, religijne, polityczne. Doszło do tego, że w odczuciu społecznym nośniki medialne dorobiły się nazwy  „miksera mózgów”a każdy „autorytet” jest, co najmniej, podejrzany.

Sprawą polityczną stało się odkrycie w roku 1690 w miejscowości Prilwitz w Saksonii złotego kotła a „w nim mnóstwo Bożyszcz i naczyń bożniczych odlanych ze złota”. Kocioł, pokrywa i posążki były opisane runami.

Propaganda niemiecka twierdziła, że runy są wynalazkiem germańskim a ziemie Słowian przed wszystkimi wiekami, były własnością Germanów w rozumieniu- ludu wyrosłego ze Skandynawów.

Odkrycie w Prilwitz miało dowodzić słuszności założeń propagandy „nauki” niemieckiej. W tym kierunku poszła propaganda na cały świat. Wkrótce okazało się, że runy nie są germańskie i nie dają się czytać uczonym nie tylko niemieckim. Nauka uznała je za słowiańskie. Uczony niemiecki pan Masch wydał książkę na temat tego odkrycia ilustrowaną 66 miedziorytami.


Czytaj dalej