Słowiańskie artefakty w Europie – ruskie spojrzenie


To jest list-odzew na książkę Olega Gusiewa „Starożytna Ruś i Wielki Turan” stanowiącą interesujący dowód niszczenia słowiańskich korzeni we współczesnej Europie: Etruskie artefakty, wstążka z ruskim napisem „Supostat” w grobowcu Joanny d’Arc i inne przemilczane informacje.

Można oczywiście zastanawiać się nad problemem stosunkowo niepewnego, smutnego stanu nauki historycznej dziś, który rozpoczął się za czasów Romanowów (WP: dynastia z linii rzymskiej/zachodniej/łacińskiej – na pewno nie sławiańska jeśli chodzi o prawdziwe korzenie –  sama nazwa Roma. To samo było u nas rządzili obcy dla nas duchowo władcy). W prawosławiu w tym zakresie opracowano doktrynę Boskiej pobłażliwości. Ale z czasem odbierzemy co nasze.

Tak więc, w XX wieku rosyjscy naukowcy, psychologowie i lingwiści wykonali prawie niemożliwe – wyciągnęli spod tysiącleci kłamstwa, prawdę historyczną. To przede wszystkim dzięki G.N. Brieniewowi, P.P. Orieszkinowi, A.T. Fomienko, J.D. Pietuchowowi, W.A. Czudinowi, O.M. Gusiewowi, badaczy „Księgi Welesa”… Lista jest nie zamknięta. Rosyjski ocean tylko nieznacznie zaszumiał.

Starożytna kultura wypływa głównie ze znalezisk i zachowanych pozostałości pisma lub rysunków. Reszta zależy od geniuszu poszukiwaczy kluczy rozszyfrowujących. Począwszy od średniowiecza, mamy do czynienia z zupełnie innym obrazem. Wszystko, co wyrosło nawet w dalekiej przeszłości na zachodzie, umieszcza się bez zastrzeżeń jako nieodłączną część dziedzictwa kulturowego Zachodu.

Jeżeli Zachód regularnie niszczył wszystkie ślady naszych starożytnych cywilizacji (poczytajcie Czudinowa), to w Nowej i Nowszej nowożytnej historii wygładzał ją nie mniej zręcznie.



01-sawe


W listopadzie 2007 r. w centrum Rzymu została wykopana w grocie słynna rzymska wilczyca (od dawna wiadomo, że jest etruska), karmiąca Romulusa i Remusa. Sklepienia groty ukazały opowieści i freski geometryczne. W szczególności lecący ogromny biały orzeł, znaczenie którego wciąż czeka na swoją interpretację: według oświadczenia włoskich badaczy. Grota poraża rysunkami regularnych geometrycznych konfiguracji na tych freskach, z proporcjami bardzo zbliżonymi do geometrycznych rysunków na rosyjskich ikonach i freskach. Od czasu znalezienia groty, więcej o niej nie pisano. I tym bardziej o jej Etruskim pochodzeniu.

Po drugie, jest to prawdopodobnie najbardziej znaczące odkrycie we Włoszech, 30 września 2009 r. pojawił się szczegółowy komunikat w prasie. Całkowicie przypadkowo, przeprowadzając prace przy fundamentach w centrum Rzymu odkryto ogromną wijącą się na swojej osi salę, rozwiniętą 360 stopni, imitującą ruch Ziemi. Sala obracała się dzień i noc. W całym jej obwodzie otwierały się otwory łukowe. Najwyraźniej miejsce jej budowy i rozprzestrzenianie się odpowiadało ścisłym obliczeniom matematyczno-inżynieryjnym, ale stanowi to tylko przypuszczenie, ponieważ media starannie pomijają konkretne informacje.

Natychmiast ogłoszono odkrycie „sali bankietowej Nerona” i w trakcie przypominając sobie o dziwactwach dyktatora-szaleńca, pomniejszając jego znaczenie. Ale doskonale wiadomo, że jeżeli mowa jest o jadalni Nerona, to u Swetoniusza w jego znanych opisach sala powinna znajdować się gdzie indziej. Ale, jakby tam nie było, przed nami wypłynęło wspaniałe dzieło nie tylko sztuki inżynieryjnej, oczywiście Etruskiej (o tym nie piszą), ale również i nauki.

We Francji sytuacja nie jest lepsza. Kilka lat temu w centrum Francji znaleziono grotę, w której była ogromna niedźwiedzia czaszka spoczywająca na kamiennej płycie. Ściany groty pokryte były rysunkami biegnących koni i niedźwiedzi. Ale główną osobliwością była niedźwiedzia czaszka, porażająca swoimi rozmiarami. Na początku po znalezieniu groty można było jeszcze zdobyć jakieś fotografie, dokumenty. Ale później grota została uznana za fałszywą i zamknięta. Obawiam się, że zasypana. Niedźwiedzia grota z głową niedźwiedzia mogła być związana z czymś Ruskim. To mogło być, myślę, przyczyną jej zamknięcia. Komu w rusofobicznej Europie potrzebna grota przypominająca o Rosjanach?

We Francji, jak również w całej Europie, rozpościerały się miasta starożytnych Rusów. Jednym z takich miejsc jest Glozel. Udało mi się je kilka razy odwiedzić i przestudiować. Glozel – to bezprecedensowy fenomen w paleontologii z powodu swojej wczesnej epoki. Po pierwsze, 15-ste tysiąclecie pne. Po drugie, z powodu obecności dużej ilości kamieni, na których znaleziono teksty. Ani jednego nie rozszyfrowano. Nie wspominając o unikalnych zbiorach urn, różnego rodzaju przedmiotach i rzeźbach. Przy analizie porównawczej okazuje się, że mieszkańcy Glozel i Etruskowie (starożytni Rusowie) są jednym narodem.



02-sawe


Gliniane tabliczki z Glozel


Nieraz przyjeżdżałam do Volterr – Etruskiego państwa w Toskanii (Włochy) z typowo rosyjską nazwą „Wolna ziemia”. Znajduje się na wierzchołku góry, która obecnie wydaje się nieosiągalna. Teraz zaczynasz rozumieć, że język nasz, poza wszystkim innym, jest naszym ratunkiem. To jest trudne do wytłumaczenia, a poezja Ruska jest w ogóle nieprzekładalna. W dużym stopniu jesteśmy niedostępni dla Zachodu, tak jak kiedyś Etruskowie. Dlatego każda próba jakichkolwiek reform językowych jest po prostu bronią przeciwko nam.

Po prostu chcę zwrócić uwagę, że żadnego oficjalnego uznania Glozel w oficjalnej literaturze nie ma.

Pojawiły się marginalne wiadomości z końca ubiegłego wieku o cywilizacji z Glozel jako galo-celto-etrusków. Kiedy opowiedziałam J.D. Pietuchowowi o tym jak próbują negować Etrusko-Ruskie miasto przypisując je Celtom, zauważył z goryczą, że jest to powszechna praktyka. To może mieć daleko idące konsekwencje. Zachód stara się budować swoje korzenie tam, gdzie ich nie ma.

Teraz są podejmowane karygodne próby powiązania alfabetu etruskiego z angielskim. Bezradność zachodnich uczonych do starożytnych tekstów jest znana, po rozszyfrowaniach P. P. Orieszkina na początku rozsyłał on swoje prace do zachodnich uniwersytetów. W Rosyjskich badaniach Etrusków uważnie je studiując widać chaotyczność i pomieszanie pojęć zachodnich specjalistów.

Ale te ukradzione paciorki na tyle są małe, że rozpuszczają się w nagromadzonym fałszu. Tak to nam nikt niczego nie zwróci. Glozel na początku od czasu jego odkrycia przez miejscowego chłopa w 1924 r. nie był zniszczony. A ostatnio rodzina tego rolnika rozpoczęła sprzedaż kolekcji znaleziska. Co ciekawsze rzeczy odpłynęły już do USA.

W 2007 r., co może nas zainteresować, zaistniała dość dziwna historia z trumną bohaterki narodowej Francji Joanną d’Arc. W kwietniu tego roku przybył główny strażnik relikwii w celu otwarcia trumny. Przyczyny otwarcia nie ujawniono, ale żeby można było w tym uczestniczyć trzeba było mieć specjalne zezwolenie. Trumny nie otwierano od czasów pochówku.

Oprócz niewielu ocalałych zwęglonych prochów (pokazali je w telewizji), w trumnie znajdowała się wstążka ze starym Ruskim napisem: „SUPOSTAT”. Wszystko to przedstawił na oczach telewidzów znany prezenter telewizyjny francuskiego 2 kanału (głównego), oświadczając, że jest to falsyfikat z XVII wieku.

Ponieważ nie było ani jednej publikacji, nie ma śladu o takim incydencie. Czy ta wstążka istnieje do dzisiaj – nie wiadomo. Ale zdaje się, że i martwi biorą udział w bitwie o prawdę historii…

Tatiana Andrejewna Panszina, Paryż, październik 2009 roku, list do Olega Gusiewa

Źródło


Staożytna Ruś i Wielki Turan

03-saweOtwierając tę książkę czytelnik niespodziewanie stwierdza, że z tureckim kaganatem Wielki Turan (tzw.Wielki Mur Chiński) nie ma nic wspólnego, dlatego, że jest on integralną częścią historii starożytnej Rusi, odnoszącej się do okresu zlodowacenia i tysiąclecia po nim, aż do pierwszych wieków naszej ery.

Autor nie zaprzecza istnieniu Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej, Morza Czarnego i innych praojczyzn Rusów-indoeuropejczyków, tym niemniej uważa, że podstawowymi przodkami pierwotnej prarodziny Rusów była Syberia co wynika logicznie z jego doświadczeń w badaniach paleoklimatologii, paleogeografii, paleoepigrafiki itd.

Właśnie z Syberii Rusowie rozprzestrzenili się na cały świat. W szczególności w ciągu kilku tysiącleci przed naszą erą opanowali doliny rzek Jangcy i Żółtej Rzeki, stworzyli tam system nawadniania rolnictwa, tamy i kanały. Książka wyjaśnia dlaczego stamtąd odeszli i jak w rzeczywistości zaczyna się historia Chin. Rusowie aktywnie oswajali z uprawą roli i rzemiosłem koczownicze plemiona ludzi żółtej rasy, mieszkając obok nich. Na pewnym etapie doprowadziło to do gwałtownego wzrostu ich liczebności, a następnie do agresji. Dlatego stworzono „pasmo” Wielkiego Turana, rozciągające się od obecnych wysp „japońskich” do Tien Shan i Kaukazu. W taki sposób Rusowie oddzielili obszar swojego zasiedlenia od innych ras.

Książka do pobrania „Starożytna Ruś i Wielki Turan” (RUS)

Krótkie streszczenie:
W środku Eurazji istniało Państwo Środka z miastami, drogami, mostami i tamami. Właśnie tu wynaleziono: kompas, papier, hodowlę jedwabników, kucie żelaza, wiercenie studni; wykorzystano węgiel i gaz do ogrzewania.

Nazwę „Państwo Środka” później przywłaszczyli sobie Chińczycy.

O. Gusiew opowiada, jak Japończycy i inne mongoloidalne narody, wykorzystały bezinteresowne dążenie Rusów do uczenia innych narodów odpracowując technologię usunięcia informacji z ludzi białej rasy.

Wnikając w proces pisania historii Chin autor rysuje straszny obraz jej tworzenia, fałszowania i czyszczenia przez zakon jezuitów „Towarzystwa Jezusowego”, na smyczy których działał założyciel rosyjskiej sinologii N. Ja. Biczurin-Iakinf.

Wszystkie Sławiano-Ruskie nazwy na mapach Chin i jej tureckich okolicach zostały przez Jezuitów z pomocą Biczurina zmienione. Ruskie  toponimy na terytorium Mandżurii i Ruskim południowym Dalekim Wschodzie zostały zniszczone.

Arenę kolizji przyszłej historii Chin jezuici po prostu wzorowali na historii Starożytnego Rzymu, Europy Zachodniej, Bizancjum i Wielkiego „mongolskiego” imperium. W Chinach nie istnieje literatura, kroniki historyczne utworzone wcześniej niż w XVIII wieku.

Po co jezuitom był potrzebne 8000-letnie historyczne mrzonki o historii Chin? Dlatego, że pamięć o naszej Syberyjskiej praojczyźnie przeszkadzała Watykanowi w kierowaniu światem i trzeba było ją wymazać.

Wielki „chiński” mur, otwory strzelnicze którego zwrócone są na południe a nie na północ w rzeczywistości zostały zbudowane przez Rusów, prawdopodobnie nie wcześniej niż w II wieku naszej ery. On niegdyś ustalał granicę, pomiędzy indoeuropejczykami w celu rozgraniczenia terenu zasiedlenia siebie i ludzi żółtej i czarnej rasy. Pomimo niezwykłych dla naszej świadomości wywodów autora, jego śmiałość wspierana jest przekonująco poprzez logikę jego argumentacji.

O. Gusiew uzasadnia bezwarunkową genetyczną i typologiczną wspólnotę tureckich języków ich sztucznym pochodzeniem. Turecki język to esperanto, opracowany w jakimś centrum edukacyjnym Wielkiego Turana Starożytnej Rusi. Identyczną historię swojego pochodzenia posiada „chińskie” pismo hieroglificzne, nie ma jednolitego dla całego obszaru eurazjatyckiego.

Temat twórczego działania naszych przodków w „paśmie” Wielkiego Turana Starożytnej Rusi po wciągnięciu do światowej cywilizacji typu Wedyjskiego wielu azjatyckich narodów, zdaniem autora, zasługuje na osobne zbadanie.

Autor zwraca uwagę na ciekawą myśl swojego czytelnika A.G. Machotkina, którą ja również podzielam: „ruska cywilizacja jest szersza od Ruskiej grupy etnicznej”. Ze wszystkim właściwie co ruskie, obejmuje wszystkie narody, które całe wieki żyły obok z ruskimi na polu kultury ale również historycznego przyciągania i wzajemnego wzbogacania.

Ruso-indoeuropejczycy, przenosząc się ze swojej Syberyjskiej praojczyzny w inne rejony kuli ziemskiej, w sposób naturalny tworzyli Światowe Protoimperium Wielkiej Rusi. Ruska kultura i język jak słusznie pisze O. Gusiew, były wspaniałą bronią, z pomocą której ruso-indoeuropejczycy podbili cały świat. O. Gusiew poprawnie identyfikuje Tataro-Mongolskie imperium jako ostatni etap istnienia Światowego protoimperium Wielkiej Rusi (u jego schyłku), która swoimi korzeniami sięgała daleko w neolityczną przeszłość indoeuropejskich narodów. Duchową spadkobierczynią tego Imperium była i pozostała Rosja-Ruś…

Wszystkiego nie streszczę. Mogę tylko doradzić amatorom Ruskiej historii przeczytanie pracy Olega Michajłowicza Gusiewa, aby zostać usatysfakcjonowanym intelektualnie, poszukiwaniami w książkach.

Jurij Grigorjewicz Tupikin., emerytowany pułkownik, pisarz z Nowosybirska.

Źródło


https://treborok.wordpress.com/slowianskie-artefakty-w-europie/

18 komentarzy do “Słowiańskie artefakty w Europie – ruskie spojrzenie

  1. Historia życia na Ziemi i w naszym układzie planetarnym nie jest łatwa do udowodnienia.Ziemia, według uczonych, ma około 4 miliardów i sześćset milionów lat. Oprócz kilku mapek pokazujących kształtowanie się przez ten czas lądu ze względu na dryf kontynentalny, historię życia na Ziemi rozpoczyna się dopiero od kambru w erze paleozoicznej. To jest mniej więcej jakieś 700 milionów lat wstecz. A co z resztą ? Co działo się przez około cztery miliardy lat? Hadeik, Archaik, Proterozoik to są białe plamy na kartach historii.To są ogromne białe plamy!!
    Badanie góry lodowej należy zacząć od podstaw, od tego, co jest ukryte pod powierzchnią wody, a jest to 3/4 całości obiektu, a nie skupiać się jedynie na jej czubku. Można się szarpać, przepychać, ale jak nie ma podstaw na jakich można się oprzeć, to taka budowla zawsze będzie się walić na wszystkie strony. Co też się dzieje. Jedni ciągną w lewo, drudzy w prawo… kto ma rację?
    Religie, czyli mitologie, powstałe z inicjatywy człowieka, często na podstawie wielopokoleniowych przekazów, starają się wykreować nam powstanie życia według własnego pomysłu. Nie jest to zgodne z prawdą, ponieważ; przez tysiące lat, każdy przekaz ulega deformacji z różnych powodów. Albo jest źle tłumaczony , albo jest błędnie przekazany. Często wpływ na jego treść mają panujące stosunki międzyludzkie, panująca władza i jej prawo, dodatkowe wierzenia powstałe niedawno, błędnie odbierane zjawiska przyrodnicze i podstawianie ich znaczenia pod otrzymany przekaz, co wpływa na jego deformację, pogłębiający się stan zacofania w danej społeczności. Na starym przekazie powstające plemiona bardzo często budują swoje własne, zgodne z ich ówczesną wiedzą i przekonaniem mity, zwane religią.Dlatego taki prastary przekaz, traci z wiekiem na wartości.To, co dociera do naszych rąk, to już nie jest to samo. Do tego dochodzi tłumaczenie takich tekstów przez współczesnych tłumaczy. Nigdy, przekaz pisany nieznanym języku , nie zostanie przetłumaczony dokładnie, w 100% .Panowała kiedyś inna rzeczywistość, inna mentalność, inaczej formułowano myślenie na dany temat.
    Kiedy powstało życie? Jak powstało życie? Gdzie powstało życie? Coś na ten temat podpowiada nam ludzki embrion, w początkowej fazie swojego istnienia w łonie matki. Ale czy to jest odpowiedź na wszystkie pytania?
    Pojawiają się obecnie różne głosy starające się modelować historię według własnych pomysłów, najczęściej w celu wywyższenia się ponad innych. Jest ich coraz więcej., co nie znaczy że przedstawiają na prawdę.
    Dlatego,nie powiem „tak”, nie powiem „nie”. Nie zabiorę głosu w sprawie książki Starożytna Ruś i Wielki Turan, chociaż jestem Słowianką i kocham cały Wschód, bo moja wiedza jest za mała w tym temacie. Odpowiedź wymaga głębokich wieloletnich studiów z wielu dziedzin nauki i sztuki, a także muzyki.
    PS, należy tu przypomnieć historię Biblioteki Aleksandryjskiej, którą spalili chrześcijanie uważając , że nauka od diabła pochodzi. Spłonęło wtedy wiele starych , bezcennych przekazów historycznych, wiele naukowych osiągnięć. Nigdy ponownie nauka nie odkryje tych samych wynalazków.Wszystko należy budować, odkrywać na nowo. Jak widzimy, mitologie tworzone przez ludzi czasami są przekleństwem dla świata.

    Polubienie

  2. Sattivasa,
    Paplanina jest wskazówką , od czego należy zaczynać grę w historię świata. Jest to bardzo trudna gra. Nie poznasz podstaw i zasad, nie staraj się w nią wchodzić.Temat poruszony w książce pt.Starożytna Ruś i Wielki Turan , jest autentycznym wyzwaniem dla historyków, a także dla amatorów historii. Tu wymagana jest znajomość historii starożytnej i to bardzo odległej w czasie. Książka stara się wywróć do góry nogami nasze dotychczasowe pojęcie o świecie. Bo wszak pisze, że cyt: z Syberii Rusowie rozprzestrzenili się na cały świat.

    To, że Watykan buduje świat po swojemu od kiedy zaczął swoją działalność, to wiadomo, ale degradacja Chin jako starej azjatyckiej cywilizacji, do roli podrzędnego, nic nie znaczącego państewka, przez zakon jezuitów, jakoś nie bardzo trafia do mojego przekonania. Chiny dzisiaj zaskakują swoją potęgą, i zdolnościami zwłaszcza na polu elektroniki.To jest bardzo pracowity naród. Chiny wykluły się z ogromnego terytorium Mongolii, podobnie jak Japonia wykluła się z Chin. Podobno historia Chin rozpoczyna się w okresie neolitu. Jest to kończący się okres kamienia
    poprzedzający epokę brązu. W Chinach zaczął się on około 8000 -7000 lat przed naszą erą.Chiny początkowo to były tylko wschodnie prowincje Mongolii. Są liczne wykopaliska świadczące o przynależności tych ziem do Chin.

    Pamięć o syberyjskiej Rusi przeszkadzała Watykanowi, a wielka Mongolia nie stanowiła przeszkody? Jezuici jakoś nie zaprowadzili ani w Chinach, ani w Mongolii katolicyzmu, natomiast udało im się to z Wielką Rusią Turana. Nie chcieli przerobić Mongołów na wyznawców świętej Trójcy? Przecież tak zażarcie wdrażali chrześcijaństwo w Ameryce i w Europie. Mongołowie sobie nie pozwolili? Należy tylko podziwiać.
    Dlaczego języki tureckie nazywa się sztucznymi,a język turecki to esperanto? Co to znaczy – „sztuczny język”? A po czym poznać ten”prawdziwy”? Jak widać, jedni degradują drugich , starając się uzyskać prymat w świecie.

    Jedno z miast na Rusi/ Rosji , leżące na Syberii nosi nazwę Irkuck. Jest to też obwód Irkucki i rzeka o tym samym imieniu. To wskazuje, że związki Rusinów ze starożytnym Sumerem były widoczne. Jeden z synów sumeryjskiego boga En-lila nosił imię Irkusz, inna pisownia to Iszkur. Był on bogiem wiatru, burzy, deszczu i pasterzy.( Przypomina on indyjskiego boga burzy i deszczu, Indrę) . Pisałam, że nazwy, pojęcia, zwyczaje wszystko z czasem ulega zmianie. Nazwa Irkuck jest bardzo spokrewniona z imieniem Irkusz.
    Nie jestem historykiem by decydować do kogo te ziemie należały , do Rusi czy do Chin. Temat wymaga głębokiego zaangażowania. Nie ujmuję zasług Rusi Turana, ale w tym sporze, jako laik, przechylam się na stronę Chin.

    Polubienie

          • Niech cię chrześcijański Święty Wit rozpląsa, błaźnie. Jak wpadniesz w rezonans, może wtedy ludzkość dowie się czegoś, co wyrośnie ponad wiedzę tych co tylko paplają od rzeczy, jak zaczniesz ty nawijać i powalisz wszystkich swoją wiedzą z germańskich nor. A więc…do roboty. Czekamy!! Hahaha .. prawdziwy Szwab , historyk całą ryżą, piegowatą gębą.

            Polubienie

          • Niech cię chrześcijański Święty Wit rozpląsa, błaźnie. Jak wpadniesz w rezonans, może wtedy ludzkość dowie się czegoś, co wyrośnie ponad wiedzę tych co tylko paplają od rzeczy, jak zaczniesz ty nawijać i powalisz wszystkich swoją wiedzą z germańskich nor. A więc…do roboty. Czekamy!! Hahaha .. prawdziwy Szwab , historyk całą ryżą, piegowatą gębą. Twój jad jest zbyt oczywisty ,a w zamian zero argumentów w sprawie.

            Polubienie

          • Ty tępy szwabie. Nawet zdania sklecić nie potrafisz. Szczekaj… Reakcja na te twoje warczenia może być tylko jedna. Dziw , że nie zostałeś jeszcze zbanowany .Nic nie wnosisz poza demonicznym odgłosem.

            Polubienie

      • paplanina,… paplanina- słowo to jest dość często używane przez pewnego osobnika…To musi być, on”Słowianin” I „Polak” całą żydowską gębą.
        Ten to kręci historią Słowian jak diabeł ogonem w kotle ze smołą. Obrzydliwiec czterolicowy.

        Polubienie

  3. Szanowni Panstwo,uwielbiam historie,jest piekna,cudowna,ciekawa i bolesna,gdzie przestepcy polityczni nisza,nie piszac prawdy,od 8-lat czuje ten bol mam 82-lata dlatego ze mam krew ruska-slowianska jestem do dzis nekana psychicznie,dzis zrozumialam ze prawdziwych slowianow w polsce jest bardzo malo kilka procent,ciekawa jestem jaka to nacja?Pragne serdecznie podziekowac za wspaniala choc bolesna informacje o slowianach maria mikolajuk wolinska.

    Polubione przez 1 osoba

      • Niech cię chrześcijański Święty Wit rozpląsa, błaźnie. Jak wpadniesz w rezonans, może wtedy ludzkość dowie się czegoś, co wyrośnie ponad wiedzę tych co tylko paplają od rzeczy, jak zaczniesz ty nawijać i powalisz wszystkich swoją wiedzą z germańskich nor. A więc…do roboty. Czekamy!! Hahaha .. prawdziwy Szwab , historyk całą ryżą, piegowatą gębą. Twój jad jest zbyt oczywisty ,a w zamian zero argumentów w sprawie.

        Polubienie

      • Mario, proszę nie reagować, na żydogermańskich błaznów, typu sativasra. Jest tu po to by kręcić odwłokiem,chociaż to przecież niczego nie zmieni.
        Podważanie historii Chin jaka zaczęła się na długo przed naszą erą, przez zakon jezuitów może zaskakiwać. Jest to nowość.Przytoczyłam tu trzy znamienne przykłady z historii Chin .,ale widocznie komuś one nie odpowiadały, mimo ,że podałam adres i autorów.

        Polubienie

  4. Czy moderator może mnie poinformować dlaczego skasował podane przeze mnie informacje dotyczące historii Chin , która rzekomo została wymazana przez Jezuitów. Podałam trzy przykłady świadczące o tym, że historia Chin nie powinna być przypisywana nikomu innemu.Ruski naród istniał na równi z innymi narodami Azji, jednakże trudno dopatrzyć się przewodnich elementów rasy białej do jakiej należą Rusini, na ziemiach należących do przedstawicieli rasy żółtej, czyli Mongołów z jakich wywodzi się naród Chin.Jezuici musieli by włożyć wiele trudu by wymazać znaki bytności cywilizacji chińskiej, łącznie z dowodami pochodzącymi z wykopalisk. Neolit w Chinach datowany jest od około 9 000 lat wstecz, początki chińskiej cywilizacji sięgają do 20 000 lat p.n.e. Nie ujmując niczego narodom Słowiańskim,w tym wypadku Rusinom, wszelkie wykopaliska są niezaprzeczalnym dowodem, kto zamieszkiwał i kto rozwijał kulturę na ziemiach należących do Chin. Nie byli to Rusini.
    Kto był twórcą takich obiektów jak:
    1) Chiński Mur
    2) Terakotowa Armia
    Średniowieczny podróżnik z Wenecji, Marco Polo, opisuje swoją drogę do Azji i swój pobyt na dworze cesarza Chin, Kubilaja. Z całą dokładnością opisuje chiński dwór, swoją przyjaźń z Cesarzem. Wspomina o wrogach i sprzymierzeńcach Chin. O Rusinach zajmujących rzekomo te tereny, o ich kulturze jako dowodzie na ich przynależność do tych ziem, nie wspomina. Ale, co ciekawe, wspomina coś o wielkich słoniach pokrytych sierścią. Na rozkaz cesarza Kubilaja wykonywał szereg powierzonych mu misji w azjatyckich krajach.
    3) Marco Polo ( jego podróże do Chin) .
    Jedwabny Szlak wiódł z Chin przynosząc Europie jedwabne materiały, proch, papier, medycynę wschodnią, architekturę, astronomię, inżynierię. wodną, nieznane w Europie korzenie.Jezuici nie wymyślili Jedwabnego Szlaku, a Rusini nie byli jego twórcami. Nie sposób nie wspomnieć o dzisiejszej potędze Chin, zwłaszcza w dziedzinie elektrotechniki.
    Jakoś nie udało się Jezuitom wszczepić chrześcijańskiej religii u większości narodów Azji. Przecież to jest ich sztandarowym obowiązkiem – chrystianizacja.Ich pobyt na ziemiach Azji i wschodniej Europy niczego nie zmienił. Azja oparła wierzenia na Buddzie, Krisznie , a Rusini przyjęli prawosławie z Konstantynopola, z Bizancjum. Mieszanie się ras i nacji jest ciągłe. Wpływy jednych i drugich przenikają się wzajemnie. Nie ma nic krystalicznie czystego, nieskażonego osiągnięciami innych. Zawsze jednak gospodarze ziem mają w swoim domu najwięcej do powiedzenia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s