Buła-Byta – mitologia Slowian

Byta Była Byla


Czyli o Trzecim Dziale, narodzinach bogów Żywiołów i Mocy, ich rozmnożeniu oraz o bitwie o Ziemię, Welę i Niebiosy według wieszczek z kościoła1 Wądy w Mogile nad Wiskłą, w ziemicy Mogilanów2 i podań guślarzy kątyny3 Matki Ziemi w Sieradzu, w ziemicy Ląchskiej, czyli na podstawie wierzeń wschodnich Lęgów4

Po kilku dniach, gdy nastały już na świecie Dział Działów, a także Strony, Pory i Kir, Bóg Bogów wyrzucił z Kłodzi na zewnątrz Trzecią Rzecz.

Wieszczki kościoła Wądy w Mogile twierdzą, że działo się to na Trzeci Dziewiąty Dzień Stworzenia, zaś guślarze z Sierdza Ląchów, zgodni z tradycją zachodnią, mówią o Trzecim Siódmym Dniu.

Owo trzecie dzieło Swąta było właściwie pierwszą Rzeczą, choć utarło się mówić o nim jako o Rzeczy Trzeciej. Jedni stawiają znak równości między dziełem a rzeczą, inni uważają za rzecz tylko to, co jest widzialne i dotykalne.

Rzecz ta miała postać wielkiej niekształtnej buły Żelaznej o pokroju kulistym. Nazwano ją więc trzema mianami: Bułą – dla jej wyglądu, Bytą – jako że był to pierwszy pozaboski byt, a także Byłą – jako, że była to pierwsza rzecz widzialna i dotykalna – rzecz, która była.

Buła żarząc się wiśniowym blaskiem przeleciała przed oczami zadziwionych Kauków i Kirów oraz wszystkich ich pomocników, i z wielkim syczeniem spadła w Głąb – na samo jej dno, w miejsce zupełnie ciemne. W tym krótkim przelocie błysnęła bogom prawdziwym pięknem i wszyscy nagle zapragnęli ją posiąść. Kaukowie-Dzięgle nigdy niczym się ze sobą nie chcieli dzielić. Podeszli więc bogowie na Skraj Głębi i zaczęli się przemawiać dowodząc, komu to też ona Buła bardziej się należy.

Białoboga uważała, że jej, choćby z tego powodu, iż spoczęła na dnie Głębi, a Głąb była przecież w niepodzielnym Białobożym władaniu.

Czarnogłów dowodził, że twardość onej Buły, żar, jaki z niej tryskał, i inne cechy wyraźnie wskazują, iż przynależy się ona właśnie jemu.

Kirowie prawili (Jaruna-Jaryło – Wiosna, Wschód, Ruja-Rujek– Lato, Południe, Jessa-Yesze – Jesień, Zachód, Kostroma-Kolada– Zima, Północ), że oni powinni się zająć Bułą, bo któż inny mógłby jej nadać kierunek i kształt – rozciągnąć ją w strony i pory.


Źródło oryginalnego artykułu



Białoboga

Przekrzykiwali się i kłócili dłuższy czas, ale nikt nie kwapił się, żeby zanurkować na dno Głębi i sobie Bułę wyciągnąć. Najgłośniej wrzeszczał Czarnogłów, złorzecząc wszystkimi trzema gębami i odpychając innych sześcioma rękami. Kirowie, którzy razem mieli osiem gąb, a rąk dwa razy po osiem, także nie byli gorsi i przepychali się mocno ku skrajowi Głębi. W tej szarpaninie Kostrom a pchnęła Czarnogłowa, który zatoczył się i wpadł w bezdenną toń. Białoboga śmiała się z niego na trzy głosy, a jej trzy brzuszyska trzęsły się od tego śmiechu tak, że mało jej nie odpadły. Nie pozostało mu nic innego, jak zanurzyć się na dno i wydobyć Bułę dla siebie.

Czarnogłów zebrał się w sobie i zanurkował, ale za pierwszym razem tak go przeraziły ciemności, że nie dobił do dna. Szybko wypłynął. Stało się to powodem prześmiewek jego bliźniaczej siostry i docinków Jaruny oraz Rui. Kirowie mający nadzieję, że zawładną łupem wydobytym jego rękami, ustawili się po czterech stronach Głębi, czyhając, aż się ponownie wydostanie na wierzch. Ale i za drugim razem Czarnogłów wyłowił z dna tylko trochę szlamu, skorup i drzasek, co się tam widać ostały po tym, jak się Strąprza rozpękła rodząc Kirów i Światłogońce.

Dopiero trzecie zanurzenie pozwoliło Czarnogłowowi dobrze wymacać Bułę. Uchwycił ją mocno i wyniósł z Głębi na Skraj Widnego Świata. Gdy tylko to zrobił, pozostali rzucili się na zdobycz. Kirowie złapali Bułę z czterech boków, Białoboga chwyciła od góry. Czarnogłów, który musiał wpierw wyjść na brzeg, zdołał ją ująć k od dołu. Każdy pociągnął w swoją stronę. Tym sposobem Buła rozciągnęła się na wschód, południe, zachód i północ oraz w górę i w dół. Zaczęła przy tym okrutnie trzeszczeć, i co chwilę tryskało z niej barwnymi snopami iskier poświatło – zlepiszcze Swąta. Skry poświatła zbierały się w krople i strugi, po czym skapywały w dół, tonąc w ciemnej Głębi.

Rozgorzała okrutna bitwa, która trwała aż do całkowitego wyczerpania się boskich sił. Gdy to nastąpiło, bogowie przywołali swych pomocników. Smoki chwyciły Bułę od dołu, Żmijowie od góry, a Jarogońce, Rujgońce, Jeszogońce i Ostrogońce z boków. Tak mocno pociągnęli, że Buła zadrżała, jakby się zaraz miała rozsypać.

Od tego nieustannego szarpania w różne strony, pory oraz działy, od tego, że ją tak strasznie bogowie kowali6, niepomiernie spuchła i stała się gorejącą wielką kulą. Dzięgle i Kirowie, odsapnąwszy chwilę, ponownie przyłączyli się do boju.

Po dłuższym czasie, który nie przyniósł rozstrzygnięcia, osłabły Światłogońce i odleciały odpocząć w gniazdach. Po nich opadły z sił Smoki i Żmije. Wreszcie i Kirowie mieli dosyć, okazali się za słabi, by zwyciężyć. Na placu pozostali tylko Dzięgle. Buła była już tak rozdęta i ciężka, że przygniatała ich swoim ciężarem.

W tej samej chwili oboje Kaukowie opadli z sił i puścili ją. Sapali z przesilenia, a świecąca kula Buły spoczywała na samej krawędzi Głębi, skapując w nią poświatłem sączącym się z licznych zapadlisk i pęknięć. Lada chwila gotowa była się stoczyć, a wtedy przebiwszy Głąb swym ogromem wpadłaby raz na zawsze w królestwo Nicy. Poświatło buchało z niej kłębami i ciekło licznymi strugami. Za te niebieskie obłoki, kłęby i strugi wzięli się Kirowie ze Światłogońcami, goniąc je po wszystkich zakamarkach Przedniebiesia. Ażdahy zstąpiły w Głąb i łowiły w niej kryształowe krople poświatła, składając zdobycz na skraju otchłani.

Kiedy Białoboga nabrała sił, stwierdziła, że w ten sposób nikt nie wygra. Nie oni zapanują nad Bułą, lecz Buła nad nimi, i ona będzie Światem rządzić, a nie oni. Czarnogłów zgodził się z siostrą dodając, że nawet jeśli nie zapanuje nad światem, to spadnie w nicość. Wtedy również nikt nie wygra, a tylko wszyscy stracą.

Jak to zwykle między Dzięglami, od początkowej zgody przyszło jednak do wymówek i rzucania obelg. Poszturchiwania przerodziły się w bijatykę. Kaukowie sczepili się ze sobą, złapali za czuby, a wkrótce obalili się w splocie i potoczyli z hukiem przez świat. Aż się wszystko od tego ich toczenia trzęsło.

Kirowie, widząc Bułę bezpańską, zmiarkowali, że mogą ją opanować i ponownie rzucili się ku niej. Tym razem ciągnięto tylko z czterech boków. Buła była już popękana i nadwerężona w wielu miejscach. W pewnej chwili z okropnym wizgiem sypnęła iskrami, buchnęła poświatłem, gruchnęła niebieskimi kłębami i trzasła! Grzmot był tak potężny, że Kaukowie od razu oprzytomnieli. Gapili się ogłupiali w stronę Buły, której już nie było. Kirowie grzmotnięci po łbach gromem, odpadli daleko i leżeli przy swych skrajnych tronach, nie wiedząc, co się też wydarzyło.

Buła, ciągniona w cztery strony, pory i kiry, zrobiła się płaska jak placek, potem pocieniała w samym środku, pękła na dwa równe kawałki i rozleciała się na dwie strony!

Jeden z tych kawałków zawierał jednak prawie wyłącznie Bryję (Glinę), która przylgnęła grubą warstwą do Buły na dnie Głębi, a potem została z nią dokładnie przez kowanie rozmieszana.

Drugi kawałek miał w sobie prawie wyłącznie żelazo i stanowił Bryłę (Grudę).

Poświatło – zlepiszcze swąte7 – trysnęło w takiej obfitości, że całe jego rzeki zlewały się w Głąb, a ogromne kłęby waliły w Przedniebiesie. Światłogońce i Ażdahy łapały wielkie calizny zestalonego w Głębi poświatła i układały je obok siebie na skraju.

Tak właśnie powstała Bryja-Glina zwana później Ziemią, Bryła-Gruda nazwana Welą i Niebiosy z Poświatła, znacznie później sklepione w jedno lite Niebo.


Białoboga


Kiedy Bóg Bogów – Światowit ulepił Trzecią z Rzeczy Pierwszych, Bułę, rzucił ją w Głąb. Bogowie Działów, zwani Kaukami albo Alkami – Czarnogłów i Białoboga – zapragnęli natychmiast ją posiąść. W krótkim przelocie rzecz owa błysnęła im prawdziwym pięknem, a zawsze jedno z nich pragnęło panować nad tym co miało drugie i swego panowania z nikim nie dzielić. Buła wpadła na samo dno Głębi. Czarnogłów musiał zanurkować, żeby ją wydobyć. W przeciwnym razie Buła znalazłaby się we władaniu Białobogi, mającej w mocy Głąb. Nurkował trzykrotnie nim wreszcie wydobył Bułę-Bytę na wierzch. Białoboga jednak nie zamierzała rezygnować z nowego nabytku i uczepiła się skrzącej Buły ze wszech sił. Rozpoczęła się walka.

Kaukowie bili się zajadle wezwawszy na pomoc Ażdahy, czyli oddane im na służbę Smoki i Żmijów-Żnuje. Szarpali Bułę w górę i w dół i ciągnęli od wieczności do nieskończoności. Wkrótce włączyli się także do bitwy Stronporowie, Bogowie Stron i Pór, zwani też Kirami, razem ze swoimi pomocnikami żar-ptakami Światłogońcami. W trakcie tej szamotaniny rozciągnięto Bułę na wschód i zachód, z północy na południe, od świtu do zmroku, od wiosny do jesieni, od lata do zimy, od północka do pół dnia.

Kirowie, Kaukowie, Ażdahy i Światłogońce tak mocno ciągnęli we wsze pory, strony i działy, że Buła nagle trzasła i rozleciała się. Rozpadła się na Bryłę i Bryję (Grudę i Glinę), a z jej wnętrza trysnęło snopem iskier zlepiszcze światowitowe – Poświatło (Kir), które uszło w Głąb. Bryła i Bryja rozleciały się od siebie, w różnych kierunkach i teraz Kaukowie nie mogli już utrzymać wszystkiego w swoich rękach. Ponieważ żadne z nich nie zamierzało ustąpić, musieli się rozmnożyć. Kaukowie zawarli krótki rozejm, w czasie którego spłodzili i wydali na świat swych czterdzieścioro dzieci – Jednogłowych.


Przypisy

1 Kościół – świątynia bóstwa. Nie każda świątynia jest jednak kościołem. Mianem tym należy określać wyłącznie świątynie najwyższego rzędu, które sadowiono na zrębie z kości świętego zwierzęcia atrybutalnego danego bóstwa. Czasami cała świątynia opierała się na kościanej podstawie, czasami zaś pod budowlą zakopywano kości jednego albo kilku świętych zwierząt. Jak wykazują wykopaliska archeologiczne, zawsze były to zwierzęta jednego gatunku. Jest to ważna wskazówka pozwalająca odtworzyć, jakiemu bóstwu mógł być poświęcony określony kościóła. Obrządek ten wykazuje ciągłość od XIII w. p.n.e.b aż do późnego średniowiecza, kiedy wciąż jeszcze ważniejsze budynki grodów, wały obronne, mosty, a nawet zwykłe domy sadowiono na czaszkach zwierzęcych bądź całych szkieletach, które stanowiły ofiarę zakładzinowąc. Fakt sadowienia świątyń na kościach zwierząt potwierdzają także relacje kronikarzyd. Kościoły sadowione na rogach turów (jak w Radogoszczy na Połabiu) miały związek z kultem słońca i służyły bogom Nieba. Znane są kultowe znaleziska czaszek koni, szkieletów psów i wilków, dzików, niedźwiedzi, rogów wołów, jeleni, kozłów i innych zwierząt. Każde z tych zwierząt związane było z innym kultem. Nie należy przy tym mylić ofiar zakładzinowych ze znajdowanymi w jamach przy ołtarzach ofiarnych kośćmi zwierząt i szczątkami ludzkimi, związanymi z wykonywaniem zwyczajnych treb i obiat.



Ofiara zakładzinowa – czaszka bydlęca


Wiele kościołów zakładano w połączeniu ze Świętym Gajem, Świętym Źródłem, Świętym Wzgórzem, a także żalnikiem i żgliskiem, czyli smętarzem. Takie miejsce skupiało w sobie wszystkie niemal funkcje religijne i miało szczególnie duże znaczenie – wysokie umocowanie w kulcie. Z biegiem czasu słowo kościół nabierało szerszego wymiaru oznaczającego z jednej strony cześć bóstwa, z drugiej zaś spólnotę sławców (wspólnotę wyznawców) określonego boga. Wraz z chrystianizacją nazwę kościół przejęto i zastosowano na oznaczenie świątyń chrześcijańskich, jak wiadomo, budowanych najczęściej dokładnie na miejscach dawnych świątyń czy ośrodków wiary przyrodzonej albo przy cmentarzach.


Noc Wojna 13


Noc Wojniksa – modły, ofiara  zakładzinowa pod kościół


a Patrz, np. Pradzieje ziem polskich t. I-II, część 2; W. Hensel Polska starożytna; W. Szafrański Prahistoria religii na ziemiach polskich.

b Jest to moment uznany umownie za początek kultury łużyckiej, która objęła swym zasięgiem ziemie od dorzecza Łaby po Dniepr i kilka enklaw, np. nad Jeziorem Bodeńskim, u ujścia Renu, na Półwyspie Jutlandzkim czy w Bretonii.

c Patrz np. SSS – hasło: zakładzinowe ofiary.

d Np. Helmold w Chronica Slavorum (obejmującej okres od 750 do 1171 roku); Adam Bremeński Gesta Hammaburgensis(dzieło powstałe w latach 1072-1076) – o kulcie i świątyni Radogosta w Retrze i świątyni w Radogoszczy.

2 Kościół Wądy w Mogile i Mogilanie znad Wiskły – terytorium Mogilan rozciągało się z całą pewnością od okolic Tyńca na zachodzie, przez Igołomię (okolice dzisiejszych Proszowic) na północy, po Górę Mogilańską (okolice dzisiejszych Myślenic) na południu. Działał tutaj rozległy ośrodek z wieloma prasłowiańskimi osadami, który około III wieku p.n.e. znalazł się pod mocnym wpływem Celtówa. Kraina ta została w tym czasie, razem z całym Śląskiem aż po górną Wartę i Wisłę, podbita przez kulturę celtycką. Władzę przejęli królowie obrani spośród Celtów. Celtowie jednak, będąc w zdecydowanej mniejszości, zmieszali się z ludnością o pochodzeniu wędyjsko-nurskim czy wędyjsko-ląchskim. W I-II wieku n.e. ziemie Śląska weszły w skład Związku Lęgówb.



Obecny klasztor Cystersów na miejscu Kościoła Wądy w Mogile – zamiast Figury Bogini Wód – Wądy postawiono coś co było do przyjęcia – inna bogini . Miejsce święte Słowian – do dzisiaj emanuje wielką mocą i sprzyja skupieniu, będąc niesamowitym zakątkiem spokoju i piękna w oceanie otaczającej je brzydoty i pośpiechu. Niedaleko wielkie hale przemysłowe Bieżanowa-Prokocimia, Łęg i Elektrownia, Huta Sendzimira. W tym wszystkim zatopione Trzy Zakątki Wiary – Beszcz, Mogiła i Kopiec Wandy


Celtowie założyli tu liczne warsztaty garncarskie, w których na skalę masową wytwarzano ceramikę toczoną na kole, zwaną ceramiką siwąc. Nad Ziemicą Nadwisklańską, o której pisze kronikarz, zapanowało plemię Mogilanówd.

Nie wiadomo do dzisiaj, kiedy powstały kopce Kraka i Wandy, które są budowlami o charakterze archaicznym – megalitami. Archeologowie znaleźli w ich otoczeniu przedmioty pochodzące z czasu kultury łużyckiej. Dwa krakowskie kopce stanowią ocalałą część obiektów religijnych związanych z księżycowym systemem kalendarzowym. Wyznaczają wschód i zachód słońca w dnie równonocy. Jeżeli usypano je wcześniej (w czasach kultury łużyckiej), to najdalej w czasach celtyckich (III wiek p.n.e.) zostały poświęcone bogom Nieba i Wody (tzw. Kopiec Kraka Swarogowi lub Świstowi-Strzybogowi, a Kopiec Wandy – Wądzie). W pobliżu obu kopców znajdowały się świątynie wiary przyrodzonej (religii naturalnej), na miejscu których wraz z chrześcijaństwem zbudowano nowe kościoły. Wcześniej na wzgórzu Lasoty, w pobliżu Kopca Kraka, mieścił się ośrodek wiary przyrodzonej – kościół (kątyna) Śwista lub Swaroga, a w Mogile kościół Wądy (dzisiaj Cystersów). W VII wieku Kopiec Kraka został splądrowany przez Awarów poszukujących w nim skarbue.



Kopiec Wądy (Wandy) – Bogini Wód


Kopce są miejscami ukopanymi, takimi, gdzie zakopano relikwię lub kap – posąg bóstwa, a usypano (ukopano) je sztucznie, rękami ludzi. Są to miejsca święte, służące również często jako punkty wyznaczające daty i elementy kalendarza, usytuowane specjalnie jako np. wyznaczniki równonocy czy przesilenia. Mimo że Słowianie sypali takie obiekty prawie wyłącznie z ziemi, to należy je zaliczyć do budowli megalitycznych o olbrzymich rozmiarach. Na kopcach odbywano wiele obrzędów w czasie różnorakich świąt, chociaż na co dzień nie były one objęte zakazami czy nakazami szczególnych zachowań, poza oczywistym zakazem profanacji. Na Kopcu Kraka (Śwista albo Swaroga) jeszcze w XIX wieku w równonoc wiosenną obchodzono święto zwane Rękawką, które zawierało wiele elementów pogańskich mimo długich wieków ich tępienia i stosowania zakazów prawnych. Istnieje uzasadnione przypuszczenie, że do systemu tego należał także zniszczony po II wojnie światowej Kopiec Esterki, jak również Sowiniec, ewentualnie Wzgórze Bieżanowskie i Wzgórze Prądnickie, gdzie należałoby szukać śladów po owych dodatkowych sanktuariach. Wzgórze Bieżanowskie uchodzi w tradycji za miejsce diabelskie, istniał tam cmentarz wyklętych i ofiar epidemii, a w okresie międzywojennym postawiono pomnik poległym tu w bitwie żołnierzom.



Wzgórze Bieżanowskie – Peruna, zwane też Kaim – pomnik Obrony przed Rosjanami Twierdzy Kraków w 1914 roku


Miały się tam odbywać zloty czarownic, pojawiały się duchy, i tam właśnie palono ogniska sobótkowe w letnie przesilenie. System świętych wzgórz – kopców – wyznaczał miejsca niebiańskich przesileń na Ziemi (zimowego i letniego). Dokładnie w połowie odległości między krakowskimi kopcami znajduje się nadwiślańska miejscowość Łęg, gdzie w rozlewiskach Wisły na Isepie (najpewniej w miejscu o archaicznej nazwie Beszcz) znajdowało się grodzisko wielkiego plemienia Mogilanów, potem zalane przez liczne wylewy Wisły. Może wcześniej było to grodzisko Biesówf?



Beszcz Kraków


Niewiele dalej znajduje się Lednia Góra (Góra Łady) i miejscowość Lednica oraz Wieliczka, okolice znane z przechowania archaicznego obrządku Siuda-Baby, będącego obrzędem inicjacyjnym kobiet i świętem wiedźm-kapłanek kątyny Łady-Łagody, w trakcie którego polowały one na młode dziewczyny, czyniąc ze złapanych swoje następczynie i Strażniczki Wiecznego Ognia.



Lednica Górna – widok z Ledniej Góry na Wieliczkę. Miejsce Święte Łady i Strażniczek Ognia. Tak samo na Ostrowie Lednickim czczono Ładę lub cały ród Ładów. Dzisiaj miejsce zawłaszczone przez kościół katolicki. Odbywają się tam doroczne zloty młodzieży i obrzędy w charakterze niemal czysto pogańskim – łącznie z tańcami w koło, śpiewami, przystrajaniem się w wieńce i paleniem ogni. Mają one przyciągnąć do kościoła katolickiego młodzież.



Zlot lednicki


W jednej z krakowskich legend znajdujemy odbicie rzeczywistego wydarzenia: zatopienia dawnego królestwa, siedziby króla – zwanego później pogardliwie Żabim Królem (lub Żabikrukiem), którego pałac ma się znajdować na dnie Wisły w okolicy Krakowa. Niewykluczone, że to właśnie była Karoduna-Carodunong, starożytny gród Mogilan albo Biesów, zatopiony bądź zniszczony w jakiejś bitwieh.



Góra Golców pod Limanową – bugryszcze Gogołady. Podobna Góra Golcowa znajduje się pod Brzozowem w pobliżu miejscowości Blizne (również jest to zapewne bugryszcze Gogołady). Na bugryszczach chrześcijanie umieszczali kaplice (Golcowa kaplica św. Michała) lub cmentarze – na Górze Golców cmentarz wojenny z 1914 roku. Są to charakterystyczne samotne wzgórza podobne do widocznego na zdjęciu


Bugryszcza – były naturalnymi górami bądź wzgórzami poświęconymi bogom. Na szczytach znajdować się mogły kamienne kręgi, kręgi posągów, słupy centralne, wyobrażenia bóstw albo kątyna czy nawet kościół. Nie były one jednak miejscami ofiarnymi. Nie musiało się tam budować nic szczególnego ani osadzać posągów, jako że była to po prostu święta góra czczona sama w sobie jako miejsce konkretnego boga – jego cząstka. Na szczycie lub u podnóża bugryszcza powinno tryskać źródło świętej wody na podobieństwo Góry Gór i Rzeki Rzek oraz Trzygławiu – Góry Ziemi, z której spływa najważniejsza rzeka Ziemi.



Na szczycie trebiszcza znajdowała się przeważnie płyta ofiarnicza lub kamień ofiarny – gdzie składano ofiary i ich dokonywano (jeśli były krwawe) – płyta ofiarnicza w Meżigorje


Trebiszcza – bugryszcza ofiarne, miejsca, gdzie bóstwom składało się ofiary zarówno krwawe, jak i bezkrwawe. Na trebiszczu często nie stawiano kątyny ani kościoła, czasami bywał chrom, chromina albo kapła. W każdym razie musiała istnieć budowla, jako że gdzieś musiano przechowywać narzędzia kultu ofiarnego, a także gdzieś musiał przebywać sam ofiarnik.



Kurhany


Kurhany – wielkie grobowce osób znacznych, niekoniecznie władców, często bohaterów, wytędzów, gardziców. Nad grobowcami wznoszono nasyp, nie tak znaczny jednak, jak prawdziwy kopiec. Czczono to miejsce jako grób osoby uświęconej. W związku z tym na kurhanach odbywały się cztery razy do roku (w święta Dziadów) uroczystości, obrzędy i igrzyska. Poza tymi Świętami kurhany nie stanowiły miejsc zbiorowych obrzędów.



Uroczysko z dębami


Uroczyska – święte miejsca wyróżniające się czymś szczególnym, np. układem topograficznym, odpowiadające jakimś mitom czy też niesamowite lub dziwne ze względu na właściwości otaczającej je przyrody (miejsca koncentracji pól energetycznych Ziemi, występowania dziwnych zjawisk, jak gejzery, czarne czy rude wody, rozdwajające się i ponownie zrastąjące drzewa – romboty itp.).


Uroczysko z posągiem


Najczęściej były to odludne zakątki, ukryte w borach ostępy, piękne naturalne polany i łąki, stawy i jeziorka, wodospady, skały czy bagna. W tych miejscach stawały czasami kąciny, ale najczęściej tylko kapły. Uroczysk nie nawiedzali wszyscy członkowie społeczności, tylko ci, którzy złożyli bogom specjalny ślub z jakiejś okazji – obiatę. Miejsca te były punktami spotkań i odbywania tajemnych praktyk przez zamknięte, strzegące taj i tajemnicy gromady kapłanów i zakony czarowników.



Uroczyszcze – łąka, fragment całego kompleksu ze świętym źródłem, strugą i płytkowodziem



To samo Uroczyszcze – płytkowodzie. Wokół Święty Gaj


Święte gaje – najczęściej otaczały budynki święte (kościoły, kątyny, chromy), ale czasami były też samodzielne (jak na przykład w znanym opisie kronikarskim świętego gaju i źródła w ziemicy Głomaczów). Wszystko, co się w nich znajdowało, było nietykalne. W święty gaj włączone były najczęściej święty kamień, święte drzewo i święte źródło. Składano w nich ofiary, odbywano zbiorowe święta i modlono się.



Święty Gaj dębowy – fragment


a Archeologicznie udokumentowano w okolicy Krakowa rozległy ośrodek z wieloma osadami kultury łużyckiej (uznawanej przez większość naukowców słowiańskich za kulturę prasłowiańską), który około III wieku p.n.e. zetknął się z kulturą celtycką i uległ jej wpływom. Mieściły się tu bardzo liczne warsztaty garncarskie, a nawet mennice odlewające monety celtyckie [patrz J. Wyrozumski Dzieje Krakowa, i inni].



W Świętych Gajach rosły Święte Drzewa,  – romboty, rozdwojone, wielokrotnie rozszczepione, wiekowe i nietykalne


b Lęgowie (Lugiowie) utworzyli silne państwo zwane Związkiem Lugijskim, o czym donoszą, podając skład plemienny Związku, kronikarze rzymscy z I-II wieku n.e.: Tacyt, Ptolemeusz i Strabon [patrz też przypis 4 do tej tai].

c Ceramikę produkowano głównie w Wyciążu – II wiek p.n.e.

d Plemię Mogilanów wymienia w swych zapisach Strabon. O rzece Wiskłe pisze Pliniusz.

e Patrz T. Lehr-Spławiński O pochodzeniu i praojczyźnie Słowian. Rozprawy i szkice… str. 90; PP t. 1 str. 187-260; L. NiederleSlovanske starożitnosti; Teksty źródłowe do dziejów Słowian; W. Hensel Polska starożytna str. 426-480; J. Wyrozumski Dzieje Krakowa t. 1, str. 32-35; SSS i inne.



Uroczysko Brosno


f Miano Beszcz jest związane z małym plemieniem celto-słowiańskich Biesów wymienianych przez Pliniusza i innych pisarzy starożytnych. Mogło mieć ono także mieszany charakter tracko-słowiański.

g Nazwy Łęg, Beszcz i Carodunon są wyraźnie związane z wielkim plemieniem Lugiów-Lęgów i z Celtami, tak jak Mogiła i Mogilany nawiązują do Strabonowych Mougilones-Mogilanów.

h W legendzie o Żabim Królu zastanawia bliskość określenia „Żabikruk” czy „Żabi Król” z pojęciem „zabit Krak”, sugerująca nieodparcie zwyczajne wypaczenie sensu zatartego z biegiem wieków w świadomości zbiorowej podania z odległej przeszłości.



Kącina o podstawie prostokątnej – Arkona


3 Kątyna – kącina – była to budowla najczęściej drewniana, czworokątna, czasami znacznych rozmiarów. Jej miano wywodzi się od owej czworokątności, ale także i zwieńczenia dachem – gontem, stąd używana gdzieniegdzie nazwa gątyna lub gontyna. Kątyna to świątynia, w której główne miejsce zajmował posąg wielkich rozmiarów. Otoczona była zawsze ogrodzeniem. Wejście do jej wnętrza dozwolone było tylko kapłanowi, i to po spełnieniu obrządków oczyszczających.



Kącina Chorsa


W kątynie znajdowały się chorągwie-stanice bóstw. Na ścianach wewnętrznych malowano sceny mitów i obrzędów, ściany zewnętrzne pokrywano maściami (farbami, kolorami) danego boga. Kątyny (kąciny) były stawiane w miejscach szczególnych, zaklętych. Były miejscem tajemnego kultu, siedzibą tajemnicy, miejscem przechowywania relikwii. Były także siedzibą gromady kapłanów, a więc rodzajem znanej dzisiaj instytucji klasztoru i zakonu. Gromady noszą zresztą również drugie miano – zakonów, czyli wspólnot kapłańskich objętych wtajemniczeniem i zakazami wyjawiania tajemnicy pod groźbą śmierci (skon – śmierć, konać – umierać, kon – koniec). W zakonach (gromadach) kapłańskich przechowywano taje wiary – czyli baje (mity), zasady obrzędów, modlitwy, wiedzę wszelkiego rodzaju.



Hram Swąta Znicza – mała kątyna


Chram – chrom – chromina (hram) (prasłowiańskie chorm – dający schronienie) – miejsce święte, budowla czworokątna podobna do kątyny, zwykle mniejsza, czasem stojąca obok kątyny w tym samym kompleksie, w ogrodzie (wewnątrz ogrodzenia świątynnego). Chrom był mieszkaniem strażników świątyni, kapłanów podsycających wieczny ogień i strzegących relikwie. Był też miejscem dającym schronienie uciekinierom i skazanym, którzy byli tutaj nietykalni. Wreszcie spełniał rolę sali zebrań starszyzny plemienia, księcia i naczelników oraz kapłanów, którzy razem stanowili Radę. Rada ustanawiała tu prawa, ustalała zasady, podejmowała decyzje o wojnie i wyprawach. W chromie znajdowały się najwyżej małe posążki bóstw albo same chorągwie.